To jedno z najważniejszych wydarzeń w historii Wojska Polskiego. Przed chwilą w 32 Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku wylądowały trzy pierwsze F-35 z szachownicami na skrzydłach i statecznikach. Tak właśnie rozpoczął się transfer zakupionych w USA myśliwców piątej generacji. Dla polskich sił powietrznych oznacza to prawdziwą rewolucję.
Od wczesnego ranka w łaskiej 32 Bazie Lotnictwa Taktycznego panowało nerwowe poruszenie. I trudno się dziwić, bo na taki moment polskie siły powietrzne czekały od blisko dwóch dekad, kiedy to na Krzesinach wylądowały pierwsze F-16, czyli nowoczesne samoloty wielozadaniowe czwartej generacji.
Przylot Jastrzębi stał się symbolem nowej epoki. Piloci zyskiwali możliwości, o których wcześniej mogli jedynie pomarzyć, zaś Polska kładła ostateczną pieczęć na swojej przynależności do NATO. Wysłużony sowiecki sprzęt powoli dożywał swoich dni, zaś w jego miejsce zaczęły pojawiać się najnowsze technologie spod znaku „Made in USA”. Dziś Polska miała zrobić na tej drodze kolejny, bez mała milowy krok. I tak się właśnie stało.
Około godziny 18.00 nad Łaskiem pojawiły się trzy samoloty F-35. Ostatni odcinek drogi ze Stanów Zjednoczonych pokonały w asyście „starszych braci”, czyli polskich F-16. Za sterami jednego z nich zasiadał gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, zastępca dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych. Kilka minut później maszyny wylądowały.
Do Łasku dotarły dzisiaj trzy F-35 o numerach bocznych 3509, 3510 i 3511. To pierwsze z 16 maszyn, które będą stacjonować w miejscowej bazie. Kolejna szesnastka trafi do 21 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Świdwinie.
Umowa na zakup Husarzy, bo tak będą nazywane pozyskane przez Polskę maszyny, została podpisana w 2020 roku. Na realizację kontraktu wydamy 4,6 mld dolarów. Prócz 32 myśliwców Amerykanie dostarczą nam jeden zapasowy silnik Pratt & Whitney F135, sprzęt do obsługi naziemnej i stacjonarny system szkolenia, składający się między innymi z ośmiu symulatorów misji.
Polska otrzyma ponadto pakiet części zapasowych i teleinformatyczny system zarządzania eksploatacją Husarzy. USA zobowiązały się również do przeszkolenia u siebie 24 polskich pilotów i przeszło 90 członków personelu technicznego i wsparcia. Ten proces już trwa. Żołnierze z Polski zdobywają konieczne kompetencje w bazie lotniczej Gwardii Narodowej w Ebbing w stanie Arkansas. Szkolą się tam na samolotach z szachownicami na skrzydłach i statecznikach (ze względu na wymogi technologii stealth znaki nie będą w biało-czerwonych barwach, a odcieniach szarości).
Do tej pory fabrykę Lockheed Martin w Fort Worth opuściło trzynaście przeznaczonych dla Polski samolotów. Transfer Husarzy ma potrwać do 2030 roku. Amerykanie zamierzają przekazywać Polsce od dwóch do czterech samolotów rocznie. Wyjątkiem ma być rok 2027, gdy do naszych baz powinno trafić 16 maszyn.
Zakup Husarzy pociąga za sobą konieczność przygotowania dla nich specjalnej infrastruktury. Musi ona odpowiadać wypracowanym za oceanem standardom. Dotyczy to zarówno systemów operacyjnych i zaplecza logistycznego, jak też rozbudowanych systemów bezpieczeństwa. Baza w Łasku niedawno przeszła stosowną certyfikację. Inwestycja realizowana w Świdwinie powoli dobiega końca.
F-35 Lightning II to myśliwiec piątej generacji. Samolot został zbudowany w technologii stealth, która utrudnia namierzanie go przez radary przeciwnika. Jest wyposażony w całą gamę sensorów, które zbierają dane z otoczenia, błyskawicznie przetwarzając je na potrzeby pilota. Ten może je wykorzystać samemu albo przekazać dalej. Dane w zależności od potrzeb popłyną do innych samolotów, operujących na morzu okrętów czy wyrzutni Patriot.
Na tym właśnie polega operowanie w środowisku sieciocentrycznym. Husarze będą też przenosić pokaźną gamę różnorakiego uzbrojenia: pociski powietrze–powietrze, powietrze–ziemia, powietrze–woda, bomby szybujące. Dzięki nim zyskają zdolność do prowadzenia walki na dystansie znacznie przekraczającym 100 km.
autor zdjęć: Łukasz Kermel, MON

komentarze