Zatrzymać marsz przeciwnika, ale też przetestować możliwości Centrum Szkolenia Bojowego Drawsko tak, by uzyskać odpowiedź na pytanie, w jaki sposób powinno się ono w najbliższym czasie rozwijać – oto główne założenia ćwiczeń „Dzielny Ryś ‘26”. To największe w tym roku przedsięwzięcie szkoleniowe 12 Szczecińskiej Dywizji Zmechanizowanej.
Box to teren w kształcie prostokąta o bokach 20 na 30 km, wewnątrz którego toczy się walka. Symulowana, ale bliska wojennym realiom. Są więc dwie strony, każda wypracowała swój plan, by podejść przeciwnika, słychać odgłosy wystrzałów, eliminowani są żołnierze i sprzęt. Jedyna różnica – nie leje się krew. Ale i tak, jak zgodnie podkreślają żołnierze, emocji jest całe mnóstwo.
Takie możliwości zapewnia system Gamer. Jego podstawową część stanowią specjalne nakładki na broń i czujniki instalowane na mundurach ćwiczących oraz pojazdach. Po naciśnięciu spustu urządzenie emituje wiązkę lasera. A jeśli ta dosięgnie celu, system sygnalizuje trafienie. Żołnierz, ciężarówka, pojazd opancerzony wypadają z walki albo przynajmniej nie mogą działać tak efektywnie jak dotąd. Wszystko zależy od skuteczności trafienia.
Polska armia pozyskała Gamera w 2022 roku. Wśród jednostek, które korzystają z niego najintensywniej jest 12 Szczecińska Dywizja Zmechanizowana. Przykład: trwające od kilku dni ćwiczenia „Dzielny Ryś ‘26”. Do boksu na poligonie w Drawsku Pomorskim wjechały pododdziały 12 Brygady Zmechanizowanej i 7 Brygady Obrony Wybrzeża. – Łącznie mamy tam ponad 1500 żołnierzy wyposażonych w system Gamer. Do tego dochodzi 260 sztuk sprzętu: od moździerzy, poprzez artylerię przeciwlotniczą, po kołowe transportery opancerzone Rosomak. To siły pod względem liczebności zbliżone do dwóch batalionów – wylicza gen. dyw. Michał Rohde, dowódca szczecińskiej dywizji. Na czas ćwiczeń zostały one oznaczone kolorem niebieskim. Naprzeciw nich stanęli czerwoni, czyli pododdziały z 2 Brygady Zmechanizowanej z bojowymi wozami piechoty BWP-1. Tworzą one tak zwane siły OPFOR (żołnierze wcielający się w rolę przeciwnika), na stałe przypisane do drawskiego ośrodka. Ich atutem jest więc chociażby znajomość terenu.
Zadanie niebieskich polega na prowadzeniu działań w obronie. – Mają zatrzymać marsz przeciwnika i nie dopuścić do tego, by przełamał on linię obrony – wyjaśnia gen. dyw. Rohde. Ale ćwiczenia nie ograniczają się wyłącznie do boksu. – Eliminowani z walki żołnierze trafiają do tak zwanego rejonu kompanii zapasowej. Tam otrzymują obiegówkę i muszą wykonać szereg wpisanych do niej zadań: medycznych, ogniowych czy związanych z walką wręcz. Chodzi o to, by nie przerywać szkolenia – tłumaczy ppłk Maciej Szpak z Centrum Szkolenia Bojowego Drawsko. Żołnierze po zaliczeniu cyklu mogą wrócić na pole walki. – Ale tylko wtedy, gdy ich dowódcy zwrócą się do przełożonych o uzupełnienie stanów osobowych pododdziałów. Tutaj także chcemy, by sytuacja była podobna do tej na wojnie – zaznacza ppłk Szpak.
Dopełnieniem boksu jest także JCATS, czyli komputerowy system symulacji pola walki. Pomaga on wykreować sytuację w bezpośrednim sąsiedztwie ćwiczących pododdziałów, na przykład na tyłach. Tam działają kolejne bataliony wchodzące w skład brygady, która odpiera atak. Ich ruchy generowane są przez ćwiczących, którzy siedzą przed monitorami komputerów.
Łącznie uczestnicy „Dzielnego Rysia” wykorzystują ponad dwa tysiące zestawów Gamera. – Część z nich musieliśmy wypożyczyć z innych polskich ośrodków szkoleniowych: w Żaganiu, Nowej Dębie i Orzyszu – przyznaje ppłk Szpak. Na razie CSB Drawsko jest bowiem wyposażone w sprzęt umożliwiający prowadzenie ćwiczeń na poziomie jednego batalionu. W przyszłości ma się to jednak zmienić, a na poligonie z wykorzystaniem systemu symulacji będzie mogła szkolić się jednocześnie cała brygada. – Nasze ćwiczenia mają służyć także przetestowaniu możliwości, jakie oferuje ośrodek. Wczoraj miałem okazję rozmawiać na ten temat z przedstawicielami Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Po zakończeniu działań sporządzimy wnioski, które mam nadzieję pomogą określić, w jakim kierunku będzie się rozwijało CSB – podkreśla gen. dyw. Rohde. Chodzi nie tylko o rozbudowę Gamera i związanej z nim infrastruktury, lecz także powiększenie kadry ośrodka – choćby o nowych „rozjemców”, czyli doświadczonych oficerów, którzy potrafią w sposób kompetentny ocenić działania ćwiczących.
Taktyczna faza „Dzielnego Rysia” potrwa do końca tygodnia. Potem rozpoczną się strzelania z ostrej amunicji.
autor zdjęć: 12 SDZ, CSBD

komentarze