Nad Morzem Bałtyckim, około 130 km na północ od Łeby, polskie samoloty F-16 przechwyciły dwa rosyjskie myśliwce Su-30. O incydencie poinformował wiceminister obrony Cezary Tomczyk. Jak podało Dowództwo Operacyjne RSZ, Su-30 nie naruszyły przestrzeni powietrznej Polski. To kolejny w ostatnim czasie tego typu incydent z udziałem rosyjskich samolotów.
„Polskie F-16 przechwyciły dwa rosyjskie Su-30 nad Bałtykiem.
Każde naruszenie bezpieczeństwa Polski i regionu spotka się z natychmiastową reakcją NATO” – poinformował na platformie X Cezary Tomczyk.
Samoloty F-16 zostały poderwane do lotu w trybie alarmowym, by monitorować aktywność rosyjskich maszyn w powietrzu. – Dwa Su-30 zostały przechwycone dziś po godzinie 13.30, około 130 km na północ od Łeby. Rosyjskie Su nie naruszyły polskiej przestrzeni powietrznej. To są cykliczne działania lotnictwa Federacji Rosyjskiej. Mają one na celu sprawdzenie, przetestowanie naszej reakcji. W tym przypadku jasno daliśmy sygnał, że jesteśmy przygotowani do szybkiej reakcji – mówi ppłk Jacek Goryszewski, rzecznik prasowy Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. W komunikacie DORSZ zaznaczyło również, że maszyny znajdowały się w międzynarodowej przestrzeni powietrznej bez złożonego planu lotu oraz z wyłączonymi transponderami, czyli urządzeniami, które identyfikują samolot i przesyłają do kontroli ruchu lotniczego dane o jego pozycji, wysokości i prędkości.
Dowództwo Operacyjne podkreśla, że tego rodzaju przechwycenia, jak dzisiejsza akcja F-16, stanowią standardowy element systemu bezpieczeństwa przestrzeni powietrznej. „Ich celem jest identyfikacja oraz kontrola obiektów niespełniających międzynarodowych procedur lotniczych. Działania te pozwalają na bieżącą ocenę sytuacji i utrzymanie bezpieczeństwa w przestrzeni powietrznej” – czytamy w komunikacie.
Rosjanie regularnie łamią procedury, przeprowadzając loty z wyłączonymi transponderami i nie zgłaszając planów lotu, co stanowi zagrożenie dla lotnictwa cywilnego. W ten sposób Rosja testuje czas reakcji i procedury NATO. Podobne incydenty miały miejsce wielokrotnie. Ostatnio – na początku kwietnia – o tego typu prowokacjach informował wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Dyżurne F-16 przechwyciły wtedy nad Bałtykiem dwa rozpoznawcze rosyjskie Iły-20. Minister obrony poinformował wówczas, że „prowokacyjne działania Federacji Rosyjskiej testują nasze systemy obrony powietrznej”.
autor zdjęć: Piotr Łysakowski

komentarze