Dwa wypełnione amunicją wraki z czasów II wojny światowej namierzył SNMCMG1 – zespół okrętów NATO pod polskim dowództwem. Był to jeden z rezultatów operacji „Open Spirit 2026”, która została przeprowadzona u wybrzeży Łotwy. Wzięło w niej udział 400 marynarzy i 13 jednostek, w tym ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki” z polskiej marynarki wojennej.
„Open Spirit” to cykliczna operacja prowadzona na przemian u wybrzeży Estonii, Łotwy i Litwy. Podczas obydwu światowych wojen tamtejsze akweny były intensywnie minowane. Do tego dochodziły bombardowania i ostrzały. Efekt? Część użytej wówczas amunicji do dziś zalega na morskim dnie. I właśnie na jej poszukiwanie regularnie wyruszają okręty NATO.
W tym roku przeczesywały one Zatokę Ryską. W „Open Spirit” wzięło udział 13 jednostek i dziewięć zespołów nurkowych. Łącznie w przedsięwzięcie zostało zaangażowanych blisko 400 marynarzy. Do operacji dołączył też natowski zespół przeciwminowy SNMCMG1, którym od stycznia kieruje kmdr por. Kacper Sterne. Oficera wspomaga międzynarodowy sztab ulokowany na pokładzie okrętu dowodzenia ORP „Kontradmirał Xawery Czernicki”. Sam okręt ma status polskiego kontyngentu wojskowego.
– Na czas operacji zostaliśmy przydzieleni do grupy za daniowej, którą dowodzili oficerowie łotewskiej marynarki. Składała się ona z czterech zespołów, a każdy otrzymał do sprawdzenia odrębny rejon – tłumaczy kmdr por. Sterne. U wybrzeży Łotwy, oprócz SNMCMG1, zadania realizowały okręty ze Szwecji, jednostki Baltronu, czyli wspólnego zespołu przeciwminowego państw bałtyckich i nurkowie minerzy z kilku państw.
Sam SNMCMG1 dysponował czterema okrętami. Wszelkie działania były koordynowane z pokładu „Czernickiego”, zaś akwen przeczesywały niszczyciele min z Estonii, Norwegii i Francji. Załogi korzystały przy tym z okrętowych sonarów i pojazdów podwodnych. Od czasu do czasu pod wodę schodzili też nurkowie, którzy prowadzili ostateczną weryfikację tak zwanych kontaktów minopodobnych, czyli obiektów przypominających miny.
Operacja trwała blisko dwa tygodnie. W tym czasie zespół natrafił na dwa wraki wypełnione starą amunicją. – Oznaczyliśmy ich pozycje tak, by zostały one uwzględnione na mapach żeglugowych – informuje dowódca SNMCMG1. Jak przyznaje, wśród innych namierzonych obiektów nie było min. Na dnie spoczywały jedynie kotwice, za pomocą których te zostały niegdyś przytwierdzone do dna.
– Najwyraźniej załogi, które sprawdzały ten akwen przed nami dobrze wykonały swoją pracę – przyznaje kmdr por. Sterne. Zaraz jednak dodaje, że nawet na zlustrowane już wcześniej akweny warto od czasu do czasu wracać. Po pierwsze sprzęt staje się coraz doskonalszy. Obecnie wykorzystywane sonary mogą wyłowić to, czego nie były w stanie namierzyć urządzenia sprzed dekady czy dwóch. Po drugie, morskie dno nieustannie pracuje. Stare miny i niewybuchy mogą być przesuwane, przysypywane mułem, odsłaniane. Nigdy zatem nie można mieć stuprocentowej gwarancji, że raz oczyszczony rejon po latach nie ujawni jakichś niespodzianek.
Udział w „Open Spirit” niesie ze sobą także inne korzyści. – Podczas takich operacji możemy przetrenować wszystkie procedury związane z walką przeciwminową: od planowania działań, poprzez przydział rejonów, poszukiwanie, klasyfikację i identyfikację obiektów, aż po samą neutralizację. Nawet jeśli ostatecznie odpadnie nam ostatni etap, to i tak duża wartość – zapewnia dowódca SNMCMG1.
Po zakończeniu „Open Spirit” okręty zespołu weszły do portu w Kłajpedzie. W kolejnych dniach będą operować u wybrzeży Finlandii i Estonii, ćwicząc z jednostkami należącymi do tamtejszych marynarek. Potem SNMCMG1 weźmie udział w „Baltopsie”, największych ćwiczeniach sił NATO na Bałtyku. Ruszą one w początkach czerwca.
Tegoroczna edycja „Open Spirit” po raz pierwszy w historii została spięta z ćwiczeniami „Aurora 2026”. To największe manewry szwedzkiej armii, które wiążą się z symulowaną obroną Gotlandii. W tym roku wzięło w nich udział 18 tys. żołnierzy z 12 państw. Na wyspie zostały rozmieszczone dodatkowe systemy obrony powietrznej, w okolicy operowało też lotnictwo bojowe. Wszelkie ich działania zostały skoordynowane z aktywnością natowskich okrętów.
– Przemieszczenie żołnierzy, sprzętu i pojazdów sojuszniczych przez nasze terytorium wprost na Gotlandię potwierdziło zdolność Szwecji do wspierania Sojuszu i wzmacniania wspólnej obrony NATO – podsumowywał kadm. Jonas Wikström, dowodzący ćwiczeniami.
autor zdjęć: NATO Maritime Command

komentarze