Pentagon zadecydował o reorganizacji swoich wojsk w Europie, m.in. o wycofaniu prawie 5 tys. żołnierzy z Niemiec. – Nie dotyczy to Polski, ale pośrednio może wpływać właśnie na decyzje dotyczące rotacji – mówi wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Sam proces wycofania Amerykanów z Niemiec oznacza bowiem reorganizację wojsk stacjonujących w Europie.
Amerykańska stacja CNN podała, że sekretarz wojny Pete Hegseth zdecydował o wstrzymaniu przerzutu do Polski kolejnej rotacji sił Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej. Dziś także dowódca US Army gen. Christopher LaNeve powiedział w Izbie Reprezentantów, że rezygnacja z wysłania pancernej brygady do Polski była najbardziej sensownym sposobem ograniczenia sił USA w Europie.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał dziś, że polskie władze pozostają w stałym kontakcie z przedstawicielami amerykańskiej administracji i armii. Przypomniał też, że niedawno Donald Trump zdecydował o redukcji kontyngentu US Army w Niemczech o pięć tysięcy żołnierzy, a teraz następuje wykonanie tej decyzji. – Ona nie dotyczy Polski, ale pośrednio może wpływać na decyzje o rotacjach – mówił szef MON-u.
– Aby było to możliwe, ten proces musi zostać przygotowany więc Amerykanie postanowili, że ta reorganizacja będzie przebiegała nie tylko w Niemczech, tylko będzie ona miała szerszy kontekst europejski – powiedział w piątek po południu. Zaznaczył, że wojskowi US Army stacjonują w Polsce w sposób rotacyjny, ale również stały. W tym drugim przypadku chodzi o bazę tarczy antyrakietowej w Redzikowie, Dowództwo V Korpusu, bazy lotnicze w Łasku i Powidzu czy magazyn sprzętu wojskowego w Powidzu. – To trwałe symbole obecności Amerykanów na polskiej ziemi – mówił. Dodał, że cały proces reorganizacji w przypadku Polski ma „charakter logistyczny, techniczny”.
Władysław Kosiniak-Kamysz podkreślał, że Polska jest uznawana przez Amerykanów za modelowego sojusznika. Przeznacza na obronność około 5% PKB, a do tego w odróżnieniu od innych europejskich sojuszników, współfinansuje utrzymanie żołnierzy z USA na swoim terytorium. – Oczywiście dzisiejsze doniesienia mogą wywoływać emocje. Implementacja decyzji prezydenta Trumpa może mieć charakter długiej drogi, ale na końcu będzie ona na pewno pozytywna dla Polski – zapewniał Kosiniak-Kamysz. Według niego obecność wojsk US Army nad Wisłą może wkrótce zmienić charakter – większa część pododdziałów będzie tutaj stacjonowała na stałe.
CNN powołała się dziś na rozmowy z dwoma urzędnikami Pentagonu i notatkę, którą miał podpisać amerykański sekretarz wojny Pete Hegseth. Według dziennikarzy nieoczekiwanie wstrzymał on planowane rozmieszczenie sił 2 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej w Polsce, państwach bałtyckich i Rumunii. Co więcej, nakazał wycofanie należących do tej jednostki pododdziałów, które zdążyły już dotrzeć do Europy. Na tym jednak nie koniec. Jak wynika z doniesień, Hegseth odwołał też przemieszczenie do Niemiec 3 batalionu, który wchodzi w skład 12 Pułku Artylerii Polowej. Jednostka ta przeznaczona jest do precyzyjnego rażenia celów na dużych dystansach. Dysponuje między innymi systemami HIMARS i mobilnymi wyrzutniami, zdolnymi do wystrzeliwania pocisków Tomahawk.
Z informacji, które przekazali CNN urzędnicy wynika, że decyzja sekretarza wojny to efekt frustracji Białego Domu wobec sojuszników z Europy. Ma ona związek z postawą Europejczyków wobec wojny w Iranie. W instrukcjach, które przytacza CNN znalazło się między innymi powtarzane przez prezydenta Trumpa sformułowanie, że europejskie państwa „nie reagowały, kiedy Ameryka ich potrzebowała”. Ostrze krytyki wymierzone zostało przede wszystkim w Niemcy i kanclerza Friedricha Merza, który stwierdził, że Iran „upokarza” Stany Zjednoczone. „Retoryka Niemiec była niewłaściwa i nieprzydatna, a prezydent słusznie reaguje na te kontrproduktywne uwagi” – można przeczytać w instrukcjach.
Departament Wojny miał też zauważyć, że ilość amerykańskich wojsk w Europie została zwiększona przez administrację poprzedniego prezydenta Joe Bidena w reakcji na wybuch pełnoskalowej wojny na Ukrainie, i że była to jedynie decyzja tymczasowa.
Pozostaje niejasne, dlaczego skutki jej anulowania miałyby uderzyć również w Polskę, którą prezydent Trump i przedstawiciele jego administracji wielokrotnie chwalili jako wzorcowego sojusznika. CNN spekuluje, że wstrzymanie rotacji mogłoby stanowić receptę na pewne logistyczne niedogodności. USA tak czy inaczej zamierzają zredukować liczbę wojsk w Europie, a łatwiej im anulować transporty zza oceanu niż z dnia na dzień wycofać personel na stałe stacjonujący w Niemczech.
Przygotowywana do rotacji brygadowa grupa bojowa liczy około 4700, zaś batalion rakiet dalekiego zasięgu około 500 żołnierzy.
Temat wstrzymania rotacji w krótkim czasie pojawia się w amerykańskich mediach już po raz drugi. W tym tygodniu pisał już o tym portal Army Times, na platformie X. Jego rewelacje zdementowali jednak przedstawiciele polskiego MON-u, wskazując, że redukcja wojsk US Army dotyczy Niemiec.
Doniesienia CNN wywołały poruszenie między innymi pośród amerykańskich senatorów. „Badam tę sprawę, jestem w kontakcie z Pentagonem, ale na pewno nie usłyszałem stamtąd wystarczających wyjaśnień” – przyznał w rozmowie z PAP Roger Wicker, przewodniczący senackiej komisji sił zbrojnych. Wcześniej cytowana przez CNN demokratyczna senator Jeanne Shaheen komentowała: „Nie zostaliśmy o tym powiadomieni. Uważam, że to bardzo krótkowzroczne. Wysyłamy zły sygnał – do Władimira Putina, do Chin, do Iranu”.
Do chwili publikacji tego tekstu Departament Wojny nie odniósł się do informacji CNN. W Polsce stacjonuje blisko 10 tys. amerykańskich żołnierzy. Większość z nich pełni służbę na mocy dwustronnej polsko-amerykańskiej umowy, część wchodzi w skład sił NATO. W Poznaniu funkcjonuje też wysunięte dowództwo V Korpusu US Army.
autor zdjęć: Sgt. Brayton Daniel/ US Army

komentarze