moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Ostatnia walka majora „Hubala”

30 kwietnia 1940 roku pod Anielinem poległ mjr Henryk Dobrzański pseudonim „Hubal”. Po klęsce wrześniowej został bohaterem narodowym, bo nie złożył broni. Sformował Oddział Wydzielony Wojska Polskiego i kontynuował walkę z Niemcami. Żołnierze „Hubala” stoczyli kilka zwycięskich bitew. Oddział rozwiązano dwa miesiące po śmierci majora.


Ostatnie zdjęcie Henryka Dobrzańskiego

Decyzję o utworzeniu Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr Henryk Dobrzański podjął 9 października 1939 roku w gajówce Podgórze niedaleko Bodzentyna. Wówczas nadał sobie pseudonim „Hubal” i złożył obietnicę, że aż do śmierci nie zdejmie munduru. W okolice Bodzentyna dostał się po kapitulacji Warszawy. W walce obronnej we wrześniu 1939 roku Dobrzański brał udział w obronie Grodna. Po agresji sowieckiej na Polskę 110 Rezerwowy Pułk Ułanów, w którym był zastępcą dowódcy, dostał rozkaz przekroczenia granicy litewskiej i złożenia broni. Dowódca pułku ppłk Jerzy Dąbrowski zadecydował jednak, aby udać się w kierunku Warszawy. 23 września dowództwo nad pułkiem przejął Dobrzański i z grupą ok. 180 żołnierzy kontynuował marsz w stronę stolicy. Pięć dni później, gdy do żołnierzy dotarły wiadomości o kapitulacji miasta, major Dobrzański podjął decyzję o przedostaniu się przez Węgry do Francji. Wraz z nim w nowym kierunku udało się około 50 żołnierzy. 1 października przeprawili się pod Maciejowicami przez Wisłę, by po kilku dniach dotrzeć w okolice Bodzentyna.

„Hubal” zaczyna walczyć

Po utworzeniu Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego mjr Henryk Dobrzański już jako „Hubal” zajmował się również tworzeniem struktur konspiracyjnych Okręgu Bojowego Kielce. Oficer wykorzystywał swoje bogate doświadczenie, które nabył w czasie służby wojskowej rozpoczętej w 1914 roku. Po wybuchu I wojny światowej wstąpił do 2 Pułku Ułanów Legionów Polskich. W styczniu 1918 roku kapral Dobrzański został skierowany do Szkoły Podchorążych II Brygady Legionów Polskich w Mamajesti na Bukowinie. Natomiast pod koniec października 1918 roku, gdy w Galicji rozpoczęło się tworzenie armii polskiej, zgłosił się do odtwarzanego w Krakowie 2 Pułku Ułanów, z którym bronił atakowanego przez Ukraińców Lwowa. W marcu 1919 roku dosłużył się stopnia podporucznika. Brał udział w wojnie polsko-bolszewickiej, a za męstwo na polu walki został odznaczony Krzyżem Srebrnym Orderu Virtuti Militari i czterokrotnie Krzyżem Walecznych. W styczniu 1927 roku został awansowany do stopnia majora, a m.in. w latach 1934-1936 był kwatermistrzem i II zastępcą dowódcy 2 Pułku Strzelców Konnych w Hrubieszowie.

Do tworzonego w 1939 roku przez „Hubala” oddziału z tygodnia na tydzień dołączało coraz więcej ochotników. W swoim najlepszym okresie, gdy oddział stacjonował we wsi Gałki Krzczonowskie koło Przysuchy, liczył 320 żołnierzy. Większymi siłami Niemcy zaatakowali oddział „Hubala” pod koniec marca 1940 roku. Jednak nie udało im się zaskoczyć hubalczyków, którzy umiejętnie wymykali się obławom. Polscy żołnierze stoczyli kilka zwycięskich potyczek z Niemcami, m.in. 30 marca pod Huciskiem i 1 kwietnia pod Szałasem.

Okupanci mścili się jednak na miejscowej ludności. Pacyfikacja w ramach tzw. Aktion Hubal objęła 31 wsi. Kilka z nich zostało całkowicie zniszczonych. Niemcy wymordowali 712 mieszkańców. Większość z nich została rozstrzelana na miejscu. Kiedy dowiedział się o tym „Hubal” załamał się i obwiniał o śmierć cywilów. Myślał nawet o rezygnacji z walki, czego nie chciał uczynić jeszcze w marcu 1940 roku, kiedy to otrzymał rozkaz od komendanta Związku Walki Zbrojnej płk. Stefana Roweckiego „Grota” o demobilizacji oddziału lub jego znacznym zmniejszeniu. „Hubal” dał swym podwładnym możliwość wyboru. Ostatecznie zostało przy nim około 70 żołnierzy. Walczyli dalej, często zmieniając miejsca postoju, a z obawy przed represjami, unikali stacjonowania we wsiach czy gajówkach.

Śmierć pod Anielinem

Do zlikwidowania niewielkiego oddziału „Hubala” Niemcy zaangażowali znaczne siły. Z 372 Dywizji Piechoty Wehrmachtu wyznaczyli dwa bataliony złożone z żołnierzy 650 i 651 Pułku Piechoty. Pod koniec kwietnia Niemcy tropili hubalczyków w okolicach Anielina. Jednym z żołnierzy, który był wówczas u boku majora Dobrzańskiego był wachmistrz Rodziewicz. Aleksandra Ziółkowska-Boehm w książce pt. „Z miejsca na miejsce. W cieniu legendy Hubala” opublikowała jego wspomnienia o wydarzeniach jakie miały miejsce 29 kwietnia koło Anielina. „Naszymi koszarami jest mały zagajnik, w którym zamierzamy odpocząć kilka godzin. Wystawiamy posterunki i zapadamy w sen. Ostatnie trzy doby byliśmy w ruchu, uchodząc tropiącym nas Niemcom”, wspomina wachmistrz Rodziewicz. Przyznaje, że czuł się wykończony. Tymczasem nad ranem: „Strzały! A może to sen? Widzę pochylonego nad sobą majora Hubala; coś mówi. Nic nie rozumiem. Trzęsie mnie za ramiona. Przytomnieję i słyszę: Niemcy! Major robi skok w bok, coś krzyczy do Alickiego. Biegnę do konia. Siodło. Koń staje dęba. Chwytam za chlebak i z visem w dłoni biegnę w kierunku strzałów. Wywalam część magazynka, rzucam granat. Wokół zamieszanie. Strzały, wybuchy granatów, nawoływania. Jest nas kilku podążających w kierunku Pilicy. W nocy dochodzą inni: jest Alicki, Lech, Madej, ks. Ptaszyński, Bem i Zemsta. Od ostatniego dowiadujemy się, że gdy stał na warcie, wszedł nań Niemiec z obławy, przystawiając mu do piersi karabin z bagnetem. Zemsta wyrywa Niemcowi broń i biegnie do swoich, by ich ostrzec. Sypią się strzały i do zagajnika wpadają Niemcy. Dowiadujemy się o śmierci Hubala, którego Niemcy znaleźli w zagajniku, próbując go dociągnąć rannego do pobliskiej zagrody. Zginął w polu, zakłuty bagnetami niemieckich żołnierzy; tłukli go kolbami swoich karabinów, kopali ciężkimi butami”.

30.04.1940 r., żołnierze z 372 Dywizji Piechoty po potyczce pod Anielinem z ciałem majoraInaczej o śmierci „Hubala” opowiadał dr Heinrich Schreihage, oficer zwiadu 372 Dywizji Piechoty Wehrmachtu, który uczestniczył w obławie na oddział majora Dobrzańskiego. W 1969 roku długą rozmowę z nim przeprowadził Jan Sekulak, były żołnierz oddziału. Oficer mówił.: „O świcie 30 kwietnia, w czasie, gdy oddział wypoczywał w lasku obok Anielina, dopadły go jednostki dywizji. W czasie krótkiej wymiany ognia, major Dobrzański zginął na miejscu. (...) Ja sam byłem wtedy w pobliżu Studzianny względnie Poświętnego. Wówczas we wczesnych godzinach rannych – mogła to być godz. 6.00 lub 6.30 – widziałem jak zwłoki majora przewożono samochodem ciężarowym”.

Natomiast w rozkazie Oddziału Wydzielonego Wojska Polskiego z 4 maja 1940 roku o śmierci jego dowódcy napisano: „O godzinie 5.30 rano, wskutek zdrady, Niemcy zaskoczyli oddział, podchodząc krzakami dosłownie na kilka metrów, ominąwszy nasze placówki. Po pierwszym strzale z naszej strony, ukryci Niemcy oddali serię strzałów, zabijając naszego dowódcę mjr. Hubala-Dobrzańskiego. Zginął człowiek, który swej przysięgi żołnierskiej nie złamał, honoru polskiego nie splamił”.

Natomiast 1 maja 1940 roku, z Komendy Głównej Związku Walki Zbrojnej, która jeszcze nie wiedziała o śmierci „Hubala” wystosowano do majora Dobrzańskiego kolejny rozkaz. Napisano w nim m.in.: „Po raz trzeci i ostatni rozkazuję natychmiast rozwiązać i zlikwidować oddział. () W razie niezastosowania się do powyższych zarządzeń będzie Pan Major traktowany jako dywersant i szkodnik sprawy narodowej. Ponadto jako działający na szkodę społeczeństwa będzie Pan ścigany sądownie”. „Hubal” już nie odebrał tego rozkazu. Natomiast pośmiertnie w 1966 r. otrzymał Virtuti Militari IV klasy, a w 2010 roku wnuk pułkownika Henryk Sobierajski odebrał w imieniu dziadka z rąk prezydenta Bronisława Komorowskiego Order Polonia Restituta.

Nieznane miejsce pochówku

Po śmierci majora „Hubala” Niemcy przewieźli jego ciało do koszar w Tomaszowie Mazowieckim. Następnie zwłoki wystawili na widok publiczny. Zależało im na tym, aby ludzie dowiedzieli się, że bohaterski dowódca nie żyje. Potem Niemcy pochowali go w nieznanym do dzisiaj miejscu. Niestety, mimo wieloletnich poszukiwań nie odnaleziono jego grobu. Szukano go m.in. w Tomaszowie Mazowieckim i jego okolicach, Wąsoszu i Inowłodzu.

Zdobywca Pucharu Narodów

Henryk Dobrzański zapisał też piękną kartę w historii polskiego sportu. Był wyśmienitym jeźdźcem. W 1925 roku wraz z Adamem Królikiewiczem, Karolem Rómmlem i Kazimierzem Szoslandem zdobył w Nicei prestiżowy Puchar Narodów. W tym samym roku Dobrzański, który był wówczas rotmistrzem, wraz z kolegami zajął także drugie miejsce w Pucharze Narodów w Londynie. Tyle tylko, że zamiast Rómmla w drużynie był Zdzisław Dziadulski. Polacy w finale minimalnie przegrali z Włochami, ale indywidualnie najlepszy wynik zawodów uzyskał rotmistrz Dobrzański. Najlepszy z Polaków miał dwa bezbłędne przejazdy. Za ten wyczyn Dobrzański otrzymał w nagrodę od księcia Walii złotą papierośnicę.

Warto dodać, że ppłk Karol Rómmel był bratem generała Juliusza Rómmla, który doskonale znał majora Dobrzańskiego. Generał mówił o koledze z drużyny swojego brata: „Henia wszyscy lubili, ale przełożeni woleli go nie mieć w swoich jednostkach”.

SZUS

autor zdjęć: Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Olimp w Paryżu
 
Sojusz także nuklearny
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Do czterech razy sztuka, czyli poczwórny brąz biegaczy na orientację
Studenci do obrony cyberprzestrzeni
Żaden z Polaków służących w Libanie nie został ranny
Ukraińska wizja MRAP-a
Kolejny Kormoran na kursie
Wojskowy medyk nie tylko na wojnę
Operacja „Feniks” – pomoc i odbudowa
Gotowość, wsparcie, bezpieczeństwo. I odbudowa. Wojsko Polskie dla powodzian 2024
Wojsko Polskie w oczach zagranicznych mediów
Żeby drużyna była zgrana
Nie zostawiają nikogo
Tłumy biegły po nóż komandosa
Ogień nad Bałtykiem
Ministrowie obrony na szczycie
Zlot młodzieży PTTK
Ogniem i dynamitem
Czy Orka przypłynie z Korei?
Rosomaki w rumuńskich Karpatach
Przełom w sprawie rzezi wołyńskiej?
Pod Kockiem walczyli do końca
Ramstein Flag nad Grecją
Jak zachęcić młodych do służby w wojsku?
Rozliczenie podkomisji Macierewicza
Polskie armatohaubice na poligonie w Estonii
Symbol przywództwa – dla najlepszych
Kiedy szkolenia dla ochotników?
Projekt wsparcia dla pracodawców żołnierzy
Ciągła transformacja to podstawa
Radar na bezzałogowce
Polskie „JAG” już działa
Kto dostanie karty powołania w 2025 roku?
Czworonożny żandarm w Paryżu
Moc Buzdygana
Hubalczycy nie złożyli broni
„Edukacja z wojskiem” po raz drugi
O innowacyjności w wojsku
Zapomogi dla wojskowych poszkodowanych w powodzi
„Northern Challenge”, czyli wyzwania i pułapki
Strefa buforowa jest skuteczna
Żeglarz i kajakarze z „armii mistrzów” na podium
Realizm dowodzenia
Jak Polacy szkolą Ukraińców
Walczymy o BohaterONa
Adm. Bauer: NATO jest na właściwej ścieżce
25 km na 25 lat Polski w Sojuszu
Żołnierska pomoc trwa
MON idzie na rekord
Ostre słowa, mocne ciosy
MSWiA: inwestycja w zaporę na granicy przynosi rezultat
NATO odpowiada na falę rosyjskich ataków
Polacy pobiegli w „Baltic Warrior”
Mark Rutte w Estonii
Zwycięzca w klęsce, czyli wojna Czang Kaj-szeka
Podwyżki dla niezawodowych
Olympus in Paris
Jubileuszowe Buzdygany za wyjątkowe pasje i działania
Polska i Turcja – od wojen do szacunku i sympatii
Bielizna do zadań specjalnych

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO