moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Najzdrowsi z najtwardszych

Naturalne predyspozycje do radzenia sobie z przeciążeniem, stabilna osobowość, nieprzeciętne zdolności poznawcze – to tylko niektóre z długiej listy cech, którymi musi się wykazać kandydat do Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie. Wyszkolenie pilota to wieloletnia inwestycja, dlatego stan zdrowia kandydatów musi dawać gwarancję, że będą zdolni do latania przez długi czas.

– Oddychaj, nie zapominaj o oddechu, już blisko do końca. – Polecenia wydawane przez mikrofon trafiają wprost do kabiny wirówki, w której kandydat do Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie przechodzi swój ostatni test kwalifikacyjny. Niespełna minuta dzieli go od werdyktu, od którego zależy jego przyszłość. – Gratulacje, przeszedłeś – pada po chwili, gdy gondola wyhamowuje. Jest ostatnim z trzech zaplanowanych do badania na dziś kandydatów. Tego dnia wszyscy wyszli z wynikiem pozytywnym. – To już ostatni etap badań. Trafia do nas około 10% spośród wszystkich, którzy rozpoczynają cały proces. Mają za sobą ostrą selekcję, u nas odpada już tylko około 10% – mówi płk rez. dr n. med. Krzysztof Kowalczuk, kierownik Zakładu Badań Symulatorowych, Szkolenia i Treningu Lotniczo-Lekarskiego WIML.

 

REKLAMA

Magiczny sposób na test?

Badanie sprawdza, jak kandydat radzi sobie z przeciążeniem. – Maksymalne przeciążenie w najnowocześniejszych myśliwcach sięga 9 G, co oznacza, że ciało pilota staje się dziewięciokrotnie cięższe. To ekstremalne warunki, w których niezbędny jest nie tylko odpowiedni sprzęt, lecz także trening konkretnych umiejętności oddechowych, tzw. manewru przeciwprzeciążeniowego. Zanim jednak zaczniemy przyszłego pilota szkolić, musimy wiedzieć, czy jego ciało ma naturalne predyspozycje do radzenia sobie z przeciążeniem – wyjaśnia dr Kowalczuk.

Tego nie da się ocenić w trakcie diagnostyki lekarskiej. Oczywiście kandydaci nie muszą mierzyć się z takimi wyzwaniami jak piloci myśliwców. – W wirówce dochodzimy do poziomu 5,7 G, to maksymalna wartość, jaką organizm może wytrzymać naturalnie, bez wcześniejszego szkolenia i znajomości specjalnych technik oddechowych – tłumaczy dr Kowalczuk. W czasie badania gondola stopniowo przyspiesza. Kandydat cały czas jest w kontakcie z osobami z komisji, które śledzą obraz z kabiny na monitorach. Mierzone są też parametry, takie jak dynamika przyrostu częstości skurczów serca, saturacja krwi, tętno uszne. Badany musi też reagować na bodźce wyświetlane na ekranie, po prawej lub lewej stronie. To pokazuje, czy zwężenie pola widzenia, będące naturalną reakcją na przeciążenie, nie jest nadmierne.

Co najczęściej sprawia, że kandydaci odpadają na tym etapie kwalifikacji? – Ludzki organizm ma naturalne mechanizmy, które zaczynają działać, kiedy pojawia się przeciążenie. Kiedy krew zaczyna odpływać, przeciwstawia się temu przez zwiększenie ciśnienia i tętna. U kilku procent ludzi ten mechanizm nie działa prawidłowo i naszym zadaniem jest ich wychwycić. Bo tego nie da się wypracować – mówi dr Kowalczuk. Problemem może być też zbyt zwężone pole widzenia, również nie do wytrenowania. Zdarza się jednak, że kandydaci odpadają, bo nie radzą sobie ze stresem. – Naturalną reakcją na stres jest wstrzymanie oddechu. To młodzi, zdrowi ludzie, spokojnie wytrzymaliby minutę na bezdechu, siedząc na kanapie. Ale nie przy rosnącym przeciążeniu. Oddychanie jest kluczowe, dlatego przypominamy im przez mikrofon – wyjaśnia kierownik zakładu symulacji. Nie brakuje jednak sytuacji, gdy kandydaci na moment tracą przytomność. Oczywiście wówczas badanie jest natychmiast przerywane, z wynikiem negatywnym.

Wirówka weryfikuje rzeczy, których nie da się wyćwiczyć ani nauczyć w kilka tygodni. Pokazuje naturalne predyspozycje organizmu, dlatego dr Kowalczuk przestrzega przed szukaniem „magicznych” sposobów na przejście kwalifikacji. – Dbaj o kondycję, trenuj wydolność oddechową, przed badaniem wyśpij się, a rano zjedz lekkie śniadanie. A przede wszystkim pamiętaj, że na myśliwcach wojskowe lotnictwo się nie kończy – radzi.

Bez słabych punktów

– Łatwiej przejść selekcję do wojsk specjalnych niż zostać pilotem myśliwca – mówi ppłk lek. Bartosz Kade z Rejonowej Wojskowej Komisji Lotniczo-Lekarskiej w Warszawie, kwalifikującej kandydatów do akademii w Dęblinie. Jak zastrzega, chodzi wyłącznie o wymagania zdrowotne. – Znam osoby, którym drobne problemy zdrowotne zamknęły drogę do kariery pilotów myśliwców, a świetnie odnalazły się w wojskach specjalnych – dodaje. Piloci mierzą się z wyzwaniami nieznanymi innym żołnierzom. Nie chodzi wyłącznie o przeciążenia podczas lotu, lecz także o ich wieloletni wpływ na organizm. Dlatego proces kwalifikacji jest wieloetapowy.

– Pierwszego dnia sprawdzamy, czy kandydat jest zdolny do zawodowej służby wojskowej. Dopiero osoby, które przejdą ten etap pozytywnie, kierowane są na specjalistyczne badania lotniczo-lekarskie – wyjaśnia ppłk Kade. Są one prowadzone z wykorzystaniem najnowocześniejszych metod diagnostycznych. Żeby otrzymać kategorię Z/IA, czyli zdolność do pełnienia zawodowej służby na stanowiskach pilotów samolotów bojowych naddźwiękowych, trzeba odznaczać się niemal idealnym zdrowiem.

– I tak przepisy zostały częściowo zliberalizowane. Kiedyś krzywa przegroda nosowa oznaczała dyskwalifikację. Dziś kandydat może dostać pozytywne orzeczenie, jeśli zachowana jest pełna drożność – tłumaczy kpt. lek. Magdalena Rola, która również pracuje w komisji. Podobnie jest w przypadku przebytych urazów, takich jak złamania, pod warunkiem że nie pozostawiły ograniczeń ruchowych. – Możemy sobie pozwolić na takie zmiany, bo dysponujemy dużo czulszą aparaturą i innymi technologiami niż kiedyś. Potrafimy znacznie precyzyjniej rozgraniczyć fizjologię od stanu patologicznego – dodaje.

Wyszkolenie pilota to wieloletnia i ogromnie kosztowna inwestycja, dlatego stan zdrowia kandydatów musi dawać gwarancję, że będą zdolni do latania przez wiele lat. – Problemy z kręgosłupem należą do najczęstszych dolegliwości pilotów, szczególnie nasilone są w odcinku szyjnym. To efekt przeciążeń, ale też obciążenia sprzętem. Jeśli kandydat ma dyskopatię, nawet taką, która dziś nie daje objawów i nie wpływa na jego aktywność, to negatywne skutki latania pojawią się u niego dużo szybciej. A na to nie możemy sobie pozwolić – tłumaczy kpt. Rola. Jak dodaje, stawką są nie tylko środki zainwestowane w szkolenie każdego pilota, lecz także ludzkie życie. Jakiekolwiek problemy zdrowotne, które ujawnią się w powietrzu, mogą skończyć się katastrofą.

Ilu kandydatów jest w stanie spełnić tak wyśrubowane normy? Zdecydowana mniejszość. – W 2025 roku spośród 1300 kandydatów kategorię Z/IA otrzymało 170 osób i mniej więcej taka proporcja utrzymuje się także w innych rocznikach – mówi ppłk Kade. Najczęściej za zamknięcie drogi do pilotowania myśliwców odpowiadają schorzenia okulistyczne i wady kręgosłupa. – Od lat obserwujemy wpływ współczesnego stylu życia na zdrowie. To młodzi, wytrenowani ludzie, którzy dbają o zdrowie, ale coraz częściej mamy do czynienia z tzw. szyją smartfonową, wynikającą z długiego pochylania się nad telefonem, czy problemami ze wzrokiem związanymi z nadużywaniem ekranów – opisuje ppłk Kade.

Dużym wyzwaniem dla kandydatów okazują się także badania psychologiczne. Bardzo często to właśnie one przekreślają szanse na kategorię Z/IA. Testy sprawdzają nie tylko odporność psychiczną, lecz także szybkość reakcji, koncentrację, podzielność uwagi i koordynację wzrokowo-ruchową. Wielu młodych ludzi pierwszy raz przechodzi tak intensywny proces kwalifikacyjny. Przez tydzień niemal co kilkanaście minut przechodzą kolejne badania i konsultacje, często są przy tym zmęczeni i zestresowani, co przekłada się na wyniki. A poprzeczka ustawiona jest bardzo wysoko. Przyszli piloci muszą odznaczać się nie tylko stabilną osobowością, ale też nieprzeciętnymi zdolnościami poznawczymi. Nieprzypadkowo najnowocześniejsze samoloty, takie jak F-16, F-35, czy śmigłowce Apache, nazywane są często „latającymi komputerami”. Wymagają jednoczesnej analizy ogromnej liczby informacji, a to wszystko w warunkach niezwykle obciążających fizycznie i pod presją czasu.

Zdrowych pilotów nie ma

Kandydaci, którzy opuszczą budynek WIML-u z upragnionym wynikiem, wciąż nie mają gwarancji, że rozpoczną studia w Dęblinie. Przed nimi kolejne egzaminy i sprawdziany w samej akademii: test sprawności fizycznej oraz rozmowa kwalifikacyjna weryfikująca ich wiedzę z zakresu lotnictwa i sił zbrojnych. Jeśli się powiedzie, do WIML-u wrócą jeszcze m.in. na kolejne treningi w wirówce i badania kwalifikacyjne. Wtedy komisja będzie już dla nich łagodniejsza. – Ta służba jest tak obciążająca, że zdrowych pilotów, którzy już trochę latają, nie ma – żartuje kpt. Rola. Wielodniowa selekcja nie gwarantuje, że organizm pilota nie zapłaci kiedyś ceny za latanie. Zwiększa jednak szanse, że nie będzie ona zbyt wysoka.

Anna Pawłowska

autor zdjęć: Izabela Szczepanik/ WIML, Jarosław Rybak/ WIML

dodaj komentarz

komentarze


Borsuki i roje dronów
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Zbrodnicza farsa
Piętnasty polski F-35 w powietrzu
Pieta Michniowska
Żywią i bronią
Morska bryza w dwóch odsłonach
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Polski projekt, światowe znaczenie
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Mundur i bokserskie rękawice
Podium dla kajakarza, pięcioboistki i sztangisty
Złoto-srebrne kajakarki, srebrni żeglarze
Ostatnia niedziela…
Śmierć w sercu Azji
„Jak nas karmicie, tak będziemy wojować”. Dole i niedole 8 Pułku Piechoty
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Wielki sukces podchorążych z AMW
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Odznaka sprawności fizycznej po nowemu
MON i MSZ o szczycie NATO
NATO zwiększy produkcję broni
Szerszeń z Sochaczewa
Dawka wiedzy na trudne czasy
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
„Bezpieczny zachód” przedłużony
Sportowa rewolucja na AWL-u
Gen wojownika
Mark Rutte: nasza jedność fundamentem pokoju!
PIRX-1 na orbicie
Prezydent RP o szczycie NATO
Wsparcie ma znaczenie
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Ostatni lot „Pałera”
PKW Irak zostaje w Jordanii
„Selekcja”, czyli prawda o człowieku
Cyfrowa niedyskrecja
Nowa koalicja dronowa
Wojna hybrydowa trwa
Szef MON-u uhonorował bohaterów AK
Dronowy kierunek przyszłości
Kolejny incydent z udziałem rosyjskich myśliwców
Wzorowa żołnierska postawa terytorialsa
Mosty (nie tylko) dla Abramsów
Tour przez garnizony
USA znów uderzyły w Iran
„Koalicja chętnych” szykuje kolejne działania
Polski bezzałogowiec zaprezentowany w Ankarze
Przełomowe porozumienie
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Marzenia częściowo spełnione
Lądowanie na fińskiej drodze, czyli Bieliki i F-16 na Ramstein Flag’26
Powiększone mosty Daglezja-S trafią do saperów
Vespa Battle Challenge
Saperzy w akcji pod wodą
Rosja testuje, Polska przechwytuje
W drodze po oficerskie gwiazdki
Integracja F-35 rozpoczęta
Połączeni na Bałtyku
Szczyt w Ankarze okiem eksperta
Rząd: cele na szczyt w Ankarze osiągnięte
Powstał Komponent Obrony Pogranicza
Paliwowy krwiobieg NATO
Piksele prawdy w morzu fałszu
Polski Gnom

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO