Na wojnie w Ukrainie nagrania z dronów pokazujące efekty walk są wykorzystywane do oceny skuteczności jednostek, które walczą na froncie. Sukcesy przelicza się na punkty, np. zestrzelenie śmigłowca 100 punktów, a te można wymienić na nowy sprzęt. Tak w uproszczeniu wygląda eksperymentalny projekt, który łączy elementy wojskowego systemu ocen, bazy danych i mechanizmów motywacyjnych.
Zdjęcie ilustracyjne. Ukraiński żołnierz pilotuje drona FPV załadowanego materiałami wybuchowymi w poszukiwaniu celów.
Wojna w Ukrainie jest pierwszym konfliktem na taką skalę, w którym ogromna część działań bojowych jest automatycznie rejestrowana. Drony rozpoznawcze obserwują pole walki niemal bez przerwy, a drony uderzeniowe dokumentują własne ataki. W efekcie powstają miliony nagrań pokazujących zarówno przebieg walk, jak i ich rezultaty. Ukraińcy postanowili wykorzystać ten zasób nie tylko do celów wywiadowczych czy propagandowych.
Program „Army of Drones Bonus”, nazywany również „ePoints”, jest wspólnym przedsięwzięciem ukraińskiego Ministerstwa Obrony, Ministerstwa Transformacji Cyfrowej oraz platformy Brave1 nadzorowanej przez państwo i zajmującej się wspieraniem wojskowych innowacji. Za jego rozwój odpowiada m.in. minister obrony Mychajło Fedorow – niegdyś minister ds. cyfryzacji – który od początku pełnoskalowej wojny jest jedną z kluczowych postaci ukraińskiego programu bezzałogowców.
Pierwsze informacje o systemie pojawiły się w 2024 roku, a jego dynamiczny rozwój nastąpił w roku 2025. Zasada działania „ePoints” jest stosunkowo prosta. Żołnierze wykonujący zadanie bojowe muszą udokumentować jego efekt. W praktyce najczęściej odbywa się to za pomocą nagrań z dronów rozpoznawczych lub uderzeniowych. Materiały trafiają następnie do systemu DELTA, ukraińskiej platformy zarządzania polem walki, gdzie podlegają weryfikacji oraz ocenie, która polega na punktowaniu.
Ile wart jest rosyjski cel?
Liczba przyznawanych punktów zależy od rodzaju celu i jego znaczenia. System jest regularnie aktualizowany, dlatego poszczególne stawki zmieniały się wraz z rozwojem programu. Ukraińskie władze nie publikują pełnych, aktualnych tabel punktowych – te dane są częściowo chronione.
W początkowym okresie funkcjonowania programu za eliminację rosyjskiego żołnierza przyznawano sześć punktów. Zniszczenie czołgu było warte 40 punktów, a zestrzelenie śmigłowca nawet 100 punktów. Jednym z najwyżej punktowanych osiągnięć było pojmanie rosyjskiego żołnierza. Za to jednostka mogła otrzymać około 120 punktów. W kolejnych miesiącach system był modyfikowany. Wyraźnie wzrastała punktacja za eliminację operatorów bezzałogowców oraz niszczenie środków walki elektronicznej. Według ukraińskich władz wynikało to z rosnącej roli dronów na współczesnym polu walki i konieczności zwalczania rosyjskich zdolności w tym obszarze.
Wysoko punktowane są również systemy przeciwlotnicze, stanowiska dowodzenia oraz inny specjalistyczny sprzęt wojskowy. Co istotne, punkty otrzymuje jednostka, a nie konkretny operator. Oznacza to, że nagradzany jest efekt osiągnięty przez cały pododdział – od załóg dronów po osoby odpowiedzialne za rozpoznanie, planowanie misji czy analizę danych.
Wojskowy Amazon
Zdobyte przez jednostki punkty nie są jedynie elementem rankingu. Można je wymieniać na sprzęt wojskowy dostępny na platformie Brave1 Market, uruchomionej przez ukraińskie władze jako cyfrowy katalog technologii przeznaczonych dla sił zbrojnych.
Brave1 powstał w 2023 roku jako państwowa platforma wspierająca rozwój innowacji wojskowych. Jej zadaniem jest łączenie armii, państwa i prywatnych producentów uzbrojenia. Z czasem wokół projektu powstał rozbudowany ekosystem firm produkujących drony, systemy walki elektronicznej, roboty lądowe oraz inne rozwiązania wykorzystywane na froncie. Jednym z jego elementów stał się właśnie Brave1 Market. Ukraińskie media i zachodni komentatorzy często porównują go do Amazona lub sklepu internetowego dla wojska. Uprawnione jednostki mogą przeglądać ofertę dostępnego sprzętu, porównywać parametry i składać zamówienia, wykorzystując zgromadzone wcześniej punkty. Producent otrzymuje zamówienie i dostarcza sprzęt za pośrednictwem państwowego systemu logistycznego.
W katalogu znajdują się przede wszystkim różnego rodzaju bezzałogowce – od prostych dronów FPV po cięższe platformy uderzeniowe i rozpoznawcze. Oferta obejmuje również środki walki elektronicznej, systemy przeciwdronowe, naziemne roboty logistyczne i bojowe, a także części oraz podzespoły wykorzystywane do budowy własnych konstrukcji.
Według danych publikowanych przez ukraińskie władze w Brave1 Market dostępne są setki produktów pochodzących od dziesiątek krajowych producentów. Za pośrednictwem systemu ePoints i Brave1 Market na front trafiły już dziesiątki tysięcy dronów, systemów walki elektronicznej i innych urządzeń. Program jest przy tym stale rozwijany, a katalog dostępnego wyposażenia regularnie się powiększa.
Więcej niż system nagród
Choć program ePoints najczęściej przedstawiany jest jako mechanizm przyznawania punktów za zniszczone cele, w rzeczywistości jego funkcje są znacznie szersze. Dla ukraińskich władz punkty stanowią przede wszystkim narzędzie do zarządzania ogromnym ekosystemem jednostek dronowych, producentów sprzętu i danych napływających z pola walki.
Jedną z najważniejszych korzyści jest możliwość weryfikowania rzeczywistych efektów działań bojowych. Każde zgłoszenie wymaga udokumentowania i potwierdzenia, co ogranicza ryzyko zawyżania strat przeciwnika oraz pozwala porównywać skuteczność poszczególnych pododdziałów według tych samych kryteriów. W warunkach wojny prowadzonej na tysiąckilometrowym froncie ma to istotne znaczenie dla oceny sytuacji i planowania dalszych działań.
System pomaga również w podejmowaniu decyzji dotyczących dystrybucji sprzętu. Ukraina nie jest w stanie wyposażyć wszystkich jednostek w jednakowym stopniu, dlatego konieczne jest ustalanie priorytetów. Dzięki ePoints dodatkowe drony, środki walki elektronicznej czy roboty lądowe trafiają przede wszystkim do tych oddziałów, które regularnie dokumentują skuteczne wykorzystanie tego rodzaju wyposażenia.
Program odgrywa także rolę rozbudowanej bazy doświadczeń bojowych. Do systemu trafiają nagrania, informacje o użytym sprzęcie, rodzaju celu oraz rezultatach ataku. Pozwala to analizować skuteczność konkretnych rozwiązań technicznych i taktyk stosowanych na froncie. W praktyce oznacza to możliwość szybszego identyfikowania metod działania, które przynoszą najlepsze rezultaty.
Korzyści odnoszą również producenci uzbrojenia. Dzięki platformie Brave1 otrzymują bezpośrednią informację zwrotną od żołnierzy wykorzystujących ich konstrukcje w warunkach bojowych. Jeżeli określony model drona okazuje się szczególnie skuteczny, szybko znajduje to odzwierciedlenie w liczbie zamówień składanych przez jednostki. Jeżeli pojawiają się problemy techniczne, informacje o nich również trafiają do producenta znacznie szybciej niż w klasycznym systemie wojskowych zakupów.
Nie bez znaczenia pozostaje także czynnik psychologiczny. Twórcy programu otwarcie przyznają, że zależało im na stworzeniu mechanizmu zachęcającego jednostki do większej aktywności i skuteczności. Rankingi oraz możliwość zdobywania dodatkowego wyposażenia wprowadzają element rywalizacji między pododdziałami i mają motywować do osiągania lepszych wyników na polu walki.
Wojna jak gra komputerowa?
To właśnie ten aspekt programu ePoints wzbudził największe zainteresowanie zachodnich mediów. Gdy pojawiły się informacje o punktach przyznawanych za zabitych żołnierzy, zniszczone czołgi czy pojmanych jeńców, nie zabrakło porównań do gier komputerowych. W komentarzach powracały określenia takie, jak „gamifikacja wojny” czy „Call of Duty na prawdziwym froncie”.
Podstawy do takich porównań rzeczywiście istnieją. System wykorzystuje mechanizmy dobrze znane z gier: zdobywanie punktów, rankingi, rywalizację między uczestnikami oraz nagrody przyznawane za osiągnięte wyniki. Żołnierze i jednostki mogą śledzić swoje rezultaty, porównywać je z osiągnięciami innych oraz zdobywać coraz większe możliwości działania.
Krytycy programu zwracają uwagę, że takie podejście może prowadzić do niebezpiecznego upraszczania rzeczywistości wojny. W ich ocenie istnieje ryzyko, że przeciwnik zaczyna być postrzegany nie jako człowiek, lecz jako źródło punktów, a sukces bojowy zostaje sprowadzony do wyników osiąganych w cyfrowym systemie. Pojawiają się również pytania, czy rywalizacja między jednostkami nie będzie skłaniała niektórych dowódców do koncentrowania się na celach dających najwięcej punktów kosztem innych zadań.
Ukraińskie władze odpierają te zarzuty. Podkreślają, że punkty nie są celem samym w sobie, lecz narzędziem służącym do efektywniejszego wykorzystania ograniczonych zasobów. Zwracają też uwagę na to, że o przyznaniu punktów decyduje wartość wojskowa celu, a nie wyłącznie liczba zadanych strat. Stąd wysokie punktacje za operatorów dronów, środki walki elektronicznej czy pojmanych jeńców.
Niezależnie od ocen ePoints pozostaje jednym z najbardziej nietypowych projektów powstałych podczas wojny. Łączy elementy wojskowego systemu ocen, platformy logistycznej, bazy danych i mechanizmów motywacyjnych. To właśnie ta kombinacja sprawiła, że zwróciły na niego uwagę nie tylko media, lecz także planiści i analitycy z innych armii. Niewykluczone, że Ukraińcy przecierają szlaki, którymi w nieodległej przyszłości pójdą także siły zbrojne kolejnych krajów.
autor zdjęć: ABACA/Abaca/East News

komentarze