Hiszpańskie EF-18 Hornet, a także polskie F-16 i M-346 Bielik wystartowały dziś z fińskiej bazy Tikkakoski, by w powietrzu połączyć się z samolotami kilku innych sił powietrznych i wspólnie realizować misje podczas natowskich ćwiczeń „Ramstein Flag ‘26”. „Polska Zbrojna” miała okazję zajrzeć za kulisy tego przedsięwzięcia.
Polskie F-16 w Finlandii
Szeroka, pustawa droga na północ od Helsinek wije się pośród lasów i jezior. Od czasu do czasu mijamy znak ostrzegający przed łosiami. Chwilami można odnieść wrażenie, że jest ich tutaj więcej niż ludzi. Najbardziej okazała miejscowość w okolicy – Jyväskylä – liczy niespełna 150 tysięcy mieszkańców, a życie toczy się tam raczej w sennym rytmie. Z punktu widzenia fińskiej armii to jednak region niezwykle ważny. Mieści się tu akademia szkoląca adeptów lotnictwa i baza Tikkakoski, w której zdobywają oni pierwsze szlify za sterami samolotów. To właśnie ta wojskowa jednostka jest celem naszej podróży. Nie jedziemy tam jednak po to, by oglądać szkolenie młodych fińskich pilotów. Zobaczymy, jak ćwiczą ich starsi i dużo bardziej doświadczeni koledzy z sił powietrznych kilku państw NATO. Od kilku dni Tikkakoski jest bowiem jedną z aren zakrojonych na szeroką skalę ćwiczeń „Ramstein Flag ‘26”.
Szybka odpowiedź
W manewrach bierze udział około 150 różnego typu statków powietrznych z 18 krajów Sojuszu. Piloci ćwiczą na obszarze, który rozciąga się od Hiszpanii po północną Skandynawię. Finlandia jest jednym z państw-gospodarzy. Rozlokowane tutaj samoloty operują w sumie z czterech baz. – Gościmy Amerykanów, Hiszpanów, Niemców, Polaków. Łącznie stacjonuje u nas 50 samolotów – informuje mjr Jussi Komulainen z Fińskich Sił Powietrznych. Scenariusz ćwiczeń zakłada symulowane działania wpisane w artykuł 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Innymi słowy piloci ćwiczą szybką odpowiedź na atak wymierzony w państwa członkowskie NATO.
Gdy docieramy do bazy, przed hangarami w różnym rzędzie stoją hiszpańskie myśliwce EF-18 Hornet, a także maszyny z Polski – zarówno F-16 z 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach, jak i samoloty szkolno-treningowe M-346 Bielik z 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie. Technicy przygotowują je do misji, krok po kroku przeglądając poszczególne elementy konstrukcji. Niebawem też na płycie pojawią się piloci.
Jako pierwsi z hangarów wychodzą Hiszpanie. Siadają za sterami czterech maszyn i odpalają silniki. Pora na sprawdzenie ostatnich parametrów. Chwilę później kolejne EF-18 ruszają w stronę pasa startowego. Ustawiają się parami i na sygnał z wieży jeden po drugim ruszają naprzód, odrywają się od ziemi i znikają na horyzoncie. Kilkanaście minut później z lotniska podrywa się para Bielików, na końcu zaś do boju rusza para Jastrzębi.
Polskie F-16 i M-346 Bielik na płycie lotniska w Finlandii
Nad lotniskiem zapada cisza. Trwa mniej więcej dwie godziny, po czym maszyny dwójkami powracają do bazy. Za nimi kolejna misja COMAO. Pod tym skrótem kryje się złożona operacja, w której biorą udział statki powietrzne kilku typów. – Realizujemy różnego typu zadania, od prowadzenia rekonesansu, przez obronę danego obszaru, po niszczenie celów naziemnych. Zwykle całość działań prowadzona jest z podziałem na role przypisane poszczególnym maszynom. Część samolotów zapewnia na przykład przewagę powietrzną nad przeciwnikiem, inne likwidują wskazane cele, jeszcze inne sprawdzają efekty takiego uderzenia – tłumaczy ppłk pil. Krzysztof Poręba, pilot F-16, a zarazem dowódca polskiego komponentu w Finlandii.
Lądowanie na drodze
Tyle że misje COMAO to zaledwie część działań przewidzianych w scenariuszu ćwiczeń. Wczoraj samoloty z kilku baz na terenie Finlandii lądowały na specjalnie wydzielonym i zamkniętym odcinku publicznej drogi. – W Polsce mieliśmy już okazję ćwiczyć taki manewr. Tyle że nasz drogowy odcinek lotniskowy był znacznie szerszy niż tutaj – przyznaje ppłk pil. Poręba. Piloci ćwiczą podobne operacje na wypadek, gdyby podczas konfliktu zbrojnego nie mogli korzystać z regularnych baz. – To wyzwanie także dla personelu technicznego, bo po wylądowaniu, trzeba jeszcze odtworzyć gotowość bojową samolotu tak, by mógł w dalszym ciągu realizować swoje zadania – zaznacza pilot.
M-346 Bielik w Finlandii
Finlandia dołączyła do NATO ledwie kilka lat temu. Dlatego dla większość uczestników „Ramstein Flag”, operowanie w jej przestrzeni powietrznej to nowość. Szczególnie mocno odczuwają to Hiszpanie, których uwaga zwykle skupia się na południowej Europie. – Wcześniej miałem okazję latać nad Norwegią, jednak w Finlandii jestem po raz pierwszy – przyznaje ppłk Alfredo Soto Daza, dowódca hiszpańskiego komponentu. Ale jak dodaje, w NATO kluczowe jest budowanie interoperacyjności, a geograficzne położenie nie ma w tym kontekście znaczenia. – Czujemy się tutaj komfortowo, tym bardziej, że z częścią pilotów mieliśmy okazję współdziałać wcześniej. Z Polakami na przykład spotykaliśmy się podczas ćwiczeń „Tiger Meet” – wspomina oficer.
Ćwiczenia „Ramstein Flag” potrwają jeszcze przez kilka dni.
autor zdjęć: Łukasz Zalesiński

komentarze