Rozkaz brzmiał: zatrzymać nacierającego przeciwnika wszelkimi sposobami. Na poligonie w Toruniu młodzi dowódcy kompanii wojsk obrony terytorialnej z całego kraju zdawali test kierowania ogniem nie tylko swojego pododdziału, lecz całego dostępnego im wsparcia – artylerii, dronów i śmigłowców. Ćwiczenia były finałem wspólnego szkolenia terytorialsów z Gwardią Narodową USA.
Choć terytorialsi prowadzili już duże ćwiczenia na poligonie pod Toruniem, to zaplanowany na połowę czerwca finał dziesięciodniowego szkolenia z Gwardią Narodową stanu Illinois był największym do tej pory sprawdzianem z użyciem środków bojowych. Na zgrupowanie przyjechali dowódcy kompanii WOT-u z całego kraju. W sumie wzięło w nim udział około 300 terytorialsów wyposażonych w nowoczesny sprzęt. – Różnego typu drony, od rozpoznawczych po amunicję krążącą i bezzałogowce, które zrzucały miny przeciwpancerne. Była artyleria i śmigłowce, granatniki Carl-Gustaf i M72 – kpt. Krzysztof Wójcik, oficer prasowy Centrum Szkolenia Wojsk Obrony Terytorialnej, wymienia środki wsparcia ogniowego, które żołnierze otrzymali do dyspozycji. Na poligonie pojawili się także strzelcy wyborowi.
Scenariusz wydawał się prosty. W pewnym rejonie Polski został wykryty przeciwnik, a pododdziały lekkiej piechoty podjęły się zadania, by go zatrzymać. Gdy nieprzyjacielowi udało się jednak przełamać pozycje obrony, z pomocą walczącym przychodzi lotnictwo i artyleria oraz inne jednostki operacyjne.
– Dzisiaj pierwszy raz dowódcy kompanii występowali w roli kierujących ogniem i całą kompanią – zaznaczył gen. dyw. Krzysztof Stańczyk, dowódca WOT-u, który obserwował działania żołnierzy. Jak podkreślił, najważniejszym celem ćwiczeń było sprawdzenie, jak dowódcy kompanii będą radzili sobie z najtrudniejszą rolą na polu walki – koordynacją wielodomenowej operacji. Generał przyznał, że dla zwiększenia realizmu szkolenia zaplanowano nie tylko zadania ogniowe, lecz także działania inżynieryjne, np. stawianie przez drony pola minowego oraz ewakuację rannych z pola walki.
Ciekawostką jest to, że podczas zadań żołnierze WOT-u korzystali nie tylko ze sprzętu znajdującego się w wyposażeniu Wojska Polskiego, lecz również z takiego, który jest dopiero w fazie testów i badań. Użyte zostały np. opracowane przez polskich inżynierów lądowe drony medyczne Kuna czy amunicja krążąca Kruk.
Oficerowie, którzy mierzyli się z zadaniami podkreślali, że wspólne szkolenie z Gwardią Narodową było dobrą okazją do tego, aby podpatrzeć, jak sojusznicy podchodzą do podobnych zadań taktycznych. – Próbowaliśmy połączyć naszą taktykę z wiedzą i doświadczeniami amerykańskimi oraz brytyjskimi – komentował por. Łukasz Macias z 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej.
Ale także Amerykanie, jak wskazywał gen. bryg. Michael Eastridge, zastępca adiutanta generalnego Gwardii Narodowej Armii Illinois, podpatrywali działania terytorialsów. Generał podkreślał, że tamtejsza Gwardia współpracuje z polską armią od połowy lat dziewięćdziesiątych, a od kilku lat zacieśniła współpracę z terytorialsami. – W przyszłym roku chcemy zorganizować duże wspólne ćwiczenia w Stanach Zjednoczonych – zadeklarował gen. Eastridge.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze