moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Uczelnia wysokich lotów

Cieszy mnie, że studenci LAW-u tak samo jak ja patrzą na biało-czerwoną szachownicę. Pod tym względem nic się nie zmienia: Szkoła Orląt przyciąga ludzi zakochanych w lotnictwie – z gen. bryg. pil. dr. Krzysztofem Curem, rektorem-komendantem Lotniczej Akademii Wojskowej, o kształceniu kolejnych pokoleń lotników rozmawia redakcja „Polski Zbrojnej”.

Wyobraźmy sobie maturzystę – dziewczynę lub chłopaka – który marzy o tym, by swoją przyszłość związać z lotnictwem. Dlaczego taki młody człowiek powinien zwrócić uwagę na Lotniczą Akademię Wojskową? Czym dęblińska Szkoła Orląt przyciąga dziś młodych ludzi?

Wszystkich tych, którzy marzą o tym, by związać się z lotnictwem, a nawet powiem szerzej – z mundurem – zachęcam do wyboru wojskowej uczelni. Spośród kilku wojskowych akademii, które mamy w Polsce, ta nasza, dęblińska, jest absolutnie wyjątkowa. Wszak każdy wojskowy pilot, który służy w Siłach Zbrojnych RP, jest absolwentem tej właśnie uczelni. To w tych murach kształcili się przyszli piloci F-16 oraz F-35, to stąd wywodzą się piloci Herculesów, C-295M czy śmigłowców Black Hawk, Apache oraz AW-149.

Uczelnia ma stuletnią tradycję i jest rozpoznawalna na świecie. Zapraszam do nas nie tylko tych, którzy lotnictwem interesowali się od najmłodszych lat, lecz także tych, u których miłość do „skrzydeł” pojawiła się niedawno. Warto podkreślić, że Lotnicza Akademia Wojskowa kształci nie tylko pilotów. Oferta uczelni jest bardzo szeroka i jestem przekonany, że każdy znajdzie tu coś dla siebie – ten, kto chce zostać oficerem i służyć ojczyźnie, i ten, kto chce skończyć studia cywilne. Oprócz kierunków stricte związanych ze sztuką latania LAW kształci nawigatorów, logistyków, operatorów bezzałogowych statków powietrznych, radiotechników, specjalistów od bezpieczeństwa narodowego czy transportu lotniczego. Kusimy nie tylko różnymi kierunkami studiów, lecz także nowoczesną bazą dydaktyczną. Mamy do dyspozycji nowoczesną flotę samolotów i śmigłowców, która liczy w sumie 40 statków powietrznych. Kształceniem studentów i podchorążych zajmuje się świetnie przygotowana, merytoryczna kadra instruktorska i pedagogiczna. Wiem, że dla młodych ludzi ma to dziś ogromne znaczenie, więc dodam jeszcze, że dysponujemy także nowoczesną bazą sportową.

Lotnicza Akademia Wojskowa obchodzi w tym roku setne urodziny. Zapytam więc dość przewrotnie: czy LAW to już nobliwa staruszka, czy prężnie rozwijająca się nowoczesna akademia?

Tradycja i historia Szkoły Orląt mają dla nas ogromną wartość, ale zdecydowanie moją misją jest to, by akademia była nowoczesną i otwartą dla młodych ludzi uczelnią. I mam nadzieję, że LAW tak jest odbierana, a mogą o tym świadczyć liczby. Od 2019 roku znacząco wzrosła liczba naszych studentów. Wtedy przyjmowaliśmy rocznie ponad 100 osób, dziś ponad 300. Na kierunkach wojskowych studiuje w Dęblinie obecnie niemal 1100 podchorążych, a indeks studenta cywilnego ma prawie 750 osób. Nie mamy problemów z rekrutacją, bo rokrocznie o jedno miejsce na naszej uczelni ubiegają się trzy lub cztery osoby. To bardzo dobry wynik, zwłaszcza że Dęblin to nie metropolia, a nasze położenie geograficzne raczej nie jest dla studentów magnesem.

Gen. bryg. pil. dr Krzysztof Cur, rektor-komendant Lotniczej Akademii Wojskowej.

Co zatem jest?

Tym, co wyróżnia LAW na arenie międzynarodowej, jest obowiązujący u nas system kształcenia. Większość akademii przygotowujących pilotów na potrzeby sił zbrojnych różnych krajów zajmuje się wyłącznie szkoleniem teoretycznym – jako przykład podam chociażby Akademię Sił Powietrznych Stanów Zjednoczonych w Colorado Springs. Absolwenci tej uczelni trafiają do eskadr szkolnych i dopiero tam przechodzą lotniczą selekcję i rozpoczynają zajęcia praktyczne. W LAW-ie uczymy naszych podchorążych sztuki latania niemal od początku, bo już po pierwszym semestrze. Studenci i podchorążowie podstawy poznają w Akademickim Centrum Szkolenia Lotniczego LAW, pilotując samoloty z rodziny Diamondów oraz śmigłowce Robinson i Guimbal Cabri G2. Finalnie uzyskują licencję turystyczną pilota samolotowego lub śmigłowcowego oraz otrzymują uprawnienia do wykonywania lotów według wskazań przyrządów.

Nie bez znaczenia jest także to, że każdy, kto marzy o samolotach F-35, FA-50 czy nowoczesnych śmigłowcach, musi ukończyć LAW.

To prawda. Droga do FA-50 czy F-35 prowadzi tylko przez Dęblin. Oczywiście to nie my bezpośrednio szkolimy ludzi na tych typach samolotów, ale my dajemy im podstawy, które potem rozwijają w toku nauki i służby. Podchorążowie, którzy mają stać się pilotami samolotów naddźwiękowych, na ostatnim roku studiów rozpoczynają szkolenie na M-346 Bielik. I dopiero po zakończeniu nauki trafiają do baz wyposażonych w FA-50 czy F-16. Innej opcji nie ma.

A co mają zrobić ci, którzy marzą o pilotowaniu nowoczesnych śmigłowców?

Mamy już pierwszego wyszkolonego instruktora AH-64 i będziemy przygotowywać także przyszłych pilotów Apache’ów. Przyznam, że ten temat jest jeszcze w fazie ostatecznych uzgodnień i czeka nas trochę zmian i przygotowań. Zgodnie z przyjętą w Sztabie Generalnym WP koncepcją na AH-64 szkolić się będą także podoficerowie. Przewiduje ona, że w Leźnicy Wielkiej powstanie Centrum Szkolenia Lotnictwa Śmigłowcowego, więc jest szansa, że nabór kadetów ruszy jeszcze tego lata. Proces szkolenia podoficerów będzie trwał około dwóch lat, a LAW jedynie ma być wsparciem w obszarze szkolenia teoretycznego i praktycznego na śmigłowcach Robinson. Dodatkowo pierwsze szkolenie podoficerów ma być wsparte przez ośrodek zagraniczny. W przyszłości może się to oczywiście zmienić. Najpierw jednak musimy pozyskać nową platformę do szkolenia. Myślę tu o śmigłowcu, który będzie w stanie przygotowywać lotników do pilotowania AH-64.

Czy to oznacza, że kierunek pilot śmigłowca na pięcioletnich studiach w Dęblinie przestanie istnieć?

Nie. Kontynuujemy kształcenie oficerów na tym kierunku, bo Leźnica będzie przygotowywać pilotów jedynie w korpusie podoficerskim. Poza tym liczba miejsc w Centrum Szkolenia Lotnictwa Śmigłowcowego będzie mocno ograniczona. Prawda jest jednak taka, że dopiero projektujemy te zmiany, więc czas pokaże, jak będzie to funkcjonować w praktyce. Z mojej perspektywy dodam, że kluczowe w obszarze szkolenia pilotów śmigłowców w LAW-ie jest kupno nowego typu śmigłowca do szkolenia podchorążych. Obecnie 4 Skrzydło Lotnictwa Szkolnego dysponuje przecież jedynie Mi-2 i SW-4.

Wojskowi studenci, którzy mają stać się pilotami samolotów naddźwiękowych, na ostatnim roku studiów rozpoczynają praktyki lotnicze w 4 Skrzydle Lotnictwa Szkolnego. Tam pilotują m.in. M-346 Bielik.

Wymienia Pan mocno wysłużone już typy śmigłowców, a ja właśnie chciałam zapytać o to, w jakim stopniu Lotnicza Akademia Wojskowa wpisuje się w proces modernizacyjny Wojska Polskiego. Czy LAW nadąża za dynamicznymi zmianami zachodzącymi w naszej armii?

Staramy się nadążać. Oczywiście nie będziemy się ścigać z jednostkami liniowymi, które są wyposażane w najnowocześniejszy sprzęt. Ale nie takie jest też zadanie LAW-u. My przede wszystkim musimy postawić na jakość i wysoki poziom kształcenia kadr oficerskich. Musimy dbać o infrastrukturę szkoleniową, o to, by nasi studenci i podchorążowie zdobywali wiedzę i umiejętności, korzystając z najnowocześniejszych narzędzi, trenażerów i symulatorów. I nie mamy tu się czego wstydzić. Flota samolotów i śmigłowców LAW-u jest stosunkowo młoda. Pracujemy bardzo dużo, bo nalot roczny statków powietrznych uczelni przekracza 16 tys. godzin.

Dbamy też o rozwój naukowy. Zatrudniamy ludzi z wysokimi kwalifikacjami, pozyskujemy praktyków – doświadczonych pilotów z innych jednostek lotniczych, choć oczywiście jest to ogromne wyzwanie. Zapraszamy do LAW-u na cykliczne wykłady fachowców od techniki, uzbrojenia i pilotów nowoczesnych maszyn. Bardzo mi na tym zależy, bo wiem, że synergia pomiędzy tym, co praktyczne, a tym, co teoretyczne, musi być zachowana.

Proszę mi to pokazać na przykładzie. Jak w ostatniej dekadzie zmieniło się szkolenie pilotów samolotów naddźwiękowych?

Rewolucyjne w szkoleniu lotniczym stało się wprowadzenie samolotu M-346 „Bielik”. Uczelnia była zaangażowana we wdrożenie tej platformy i od początku dostosowywała pod jej kątem kształcenie teoretyczne i praktyczne podchorążych. Chodziło bowiem o to, by sposób szkolenia obowiązujący w szkole w jak największym stopniu odpowiadał wymaganiom, jakie wobec podchorążych ma kadra 41 Bazy Lotnictwa Szkolnego. Tych zmian w szkoleniu należy szukać też w treningu wirtualnym. Za moich czasów wszyscy studenci kierunku pilot samolotu odrzutowego szkolili się na TS-11 Iskra i na trenażerach, które w niewielkim stopniu oddawały lotniczą rzeczywistość. Dziś w tym zakresie obserwujemy skok generacyjny i technologiczny. Myślę tu oczywiście o szkoleniu symulatorowym i innych nowoczesnych narzędziach wspomagających szkolenie. W kontrolowanych warunkach, a przy tym maksymalnie zbliżonych do rzeczywistych, można przećwiczyć praktycznie wszystkie scenariusze, łącznie z sytuacjami awaryjnymi. Zmieniło się także podejście do szkolenia w Akademickim Centrum Szkolenia Lotniczego, gdzie przyszli piloci otrzymują solidne podstawy na samolotach z rodziny Diamondów. Podchorążowie uczą się dużo w języku angielskim, poznają międzynarodowe procedury obowiązujące w lotnictwie. Dzięki temu potem przejście na szkolenie symulatorowe i praktyczne na M-346 „Bielik” jest dla nich łatwiejsze. Zgodnie z przyjętym harmonogramem przyszły pilot samolotu bojowego naddźwiękowego, kończąc pięcioletnie studia, powinien osiągnąć nalot ponad 300 godzin i mieć 100 godzin spędzonych w symulatorze. Podobnym nalotem legitymuje się przyszły pilot samolotów transportowych. Z kolei pilot śmigłowca po pięciu latach nauki osiąga nalot 170 godzin i ponad 50 godzin trenuje w symulatorze.

Czy setne urodziny to czas podsumowań, czy raczej czas robienia planów na przyszłość?

W zasadzie to czas na obie te sprawy. Obchody 100-lecia będą okazją do wspominania historii i dziedzictwa naszych wielkich poprzedników, ale także inspiracją dla nas wszystkich do pogłębienia więzi wspólnoty akademickiej, okazją do rozbudzania pozytywnych emocji integrujących środowisko naszej uczelni. Dęblińska Szkoła Orląt jest otwarta na wyzwania współczesności, nie grozi nam więc stagnacja. Planujemy rozwój uczelni, kolejne kierunki studiów, pozyskiwanie nowej kadry dydaktycznej czy choćby budowę dodatkowej infrastruktury, w tym akademików. Wie pani, co mnie cieszy? Że ci młodzi ludzie, studenci LAW-u, tak samo jak ja patrzą na biało-czerwoną szachownicę. Pod tym względem nic się nie zmienia: Szkoła Orląt przyciąga ludzi zakochanych w lotnictwie.

Rozmawiała: Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Lotnicza Akademia Wojskowa

dodaj komentarz

komentarze


A może studia na WAT?
ASzWoj zaprasza na dzień otwarty
Szef MON-u: polskie Patrioty nie trafią na Bliski Wschód
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
NATO coraz silniejsze
Rozproszenie, drony i autonomia – logistyka w nowej wojnie
Nie tylko błękitne berety
Testy autonomicznego Black Hawka
Latający Wartownik dla polskiego wojska
Nie będzie polskiej misji wojskowej w Zatoce Perskiej
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
„Ślązak” w warsztacie
Apache’e kontra drony
Polsko-szwajcarska współpraca obronna
Smocze zęby na rosyjskie czołgi
Nie udostępniamy nieba do ataków na Rosję
Piekło „Pługa”
Ćwiczą, aby bronić granicy
Wojna z Iranem: eskalacja bez przełomu
Buty żołnierzy po nowemu
Czas nadziei, czas pokoju
Taktyka „stopniowego oślepiania”
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
Ratunek na szczycie
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Wojskowi judocy, zapaśnicy i taekwondzistka pokazali klasę
Artylerzyści z Węgorzewa w natarciu
Od wirówki do lotu Gripenem
Od złota do brązu, czyli lekkoatleci na medal
Podium po czterech wyścigach na lodzie
Historyczny triumf terytorialsa
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Fabryka pocisków ziemia–powietrze
Francuska tarcza dla NATO
Jubileuszowa i rekordowa Setka Komandosa
Centrum wsparcia dla AH-64E
Prezydenckie awanse dla żołnierzy i funkcjonariuszy SKW
Szkoła pilotów FPV
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Baza dla sił powietrznych USA powstaje we Wrocławiu
PKW Irak ewakuowany
GROM pod nowym dowództwem
Wypadek w PKW UNIFIL
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Rekordowa ulga dla Nitro-Chemu
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Program „Narew” się rozkręca
Kompetencje warte ponad milion dolarów
Pierwsze K9 w Braniewie
W Sejmie o wyższym szkolnictwie wojskowym
Polsko-estoński sojusz
Debata o bezpieczeństwie
Trwa ewakuacja Polaków z Bliskiego Wschodu
Polska buduje przewagę w kosmosie
Patrol z Syriusza
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Francuski most na Odrze
Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Praktyki w AMW, czyli morska sztafeta
PSL: niech NBP przekaże zysk na obronność
AWL stawia na rozbudowę
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
MON pomoże uczcić ofiary UPA
Pierwsze oderwanie od ziemi
Zachodnia granica wciąż pod kontrolą
Polski sukces w Duńskim Marszu

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO