Były szkolenia na poligonie, wkrótce Borsuki wyjadą podczas ćwiczeń na publiczne drogi. – Moi żołnierze mają się czuć w nowym BWP-ie jak w domu, znać jego możliwości i wiedzieć, jak je wykorzystać – mówi mjr Andrzej Seweryniak. Dowódca 1 Batalionu Zmechanizowanego Szwoleżerów Mazowieckich opowiada o zaletach Borsuka i wyzwaniach związanych z przezbrajaniem jednostki w nowe wozy.
Mjr Andrzej Seweryniak, dowódca 1 Batalionu Zmechanizowanego Szwoleżerów Mazowieckich.
Borsuki są już po pierwszym strzelaniu na poligonie. 15 Giżycka Brygada Zmechanizowana jako pierwsza użytkuje je od kilku miesięcy. Jak Pan ocenia nowy sprzęt i jego możliwości ogniowe?
Mjr Andrzej Seweryniak: BWP Borsuk to zupełnie nowa jakość w porównaniu z wysłużonymi BWP-1. Podczas pierwszego strzelania z armaty Borsuka, wyposażonego w wieżę ZSSW-30, pierwszy cel pojawiał się na 1200 m. Taka odległość jest nieosiągalna dla starych BWP-ów, z których możemy celnie strzelać na 600–700 m, ze względu na ograniczenia systemu kierowania ogniem i celownika. Przewaga Borsuka pod tym względem jest ogromna. Do tego dochodzą większa szybkostrzelność, narzędzia do wyszukiwania celów i wiele innych udogodnień.
Czym się różniło pierwsze strzelanie poligonowe w Orzyszu od tego, które w zeszłym roku przeprowadzili żołnierze na poligonie Huty Stalowa Wola, czyli producenta wozu?
W HSW odbywało się tzw. strzelanie eksperymentalne. Żołnierze mieli zapoznać się z tym, jak działa system kierowania ogniem, wieża z armatą kalibru 30 mm i karabinem maszynowym kalibru 7,62 mm, różne rodzaje amunicji. Chodziło o ogólne opanowanie zasad działania nowych systemów. Z kolei w Orzyszu realizujemy kolejne etapy szkolenia strzeleckiego. Zaczynamy od strzelania w miejscu, później z tzw. krótkich przystanków, kiedy wóz jest w ruchu, zatrzymuje się, ostrzeliwuje cel i jedzie dalej. Na końcu jest strzelanie w ruchu. Co ważne, cały proces szkolenia, nie tylko strzeleckiego, przewiduje cofnięcie się do etapu specjalisty.
Co to znaczy?
Do tej pory mieliśmy batalion zgrany i przygotowany do działań, ale na wozach BWP-1. Teraz, po wprowadzeniu Borsuków do 3 kompanii zmechanizowanej, musieliśmy zacząć ten proces od początku. Nowy sprzęt, który zapewnia zupełnie nowe zdolności chociażby z zakresu rozpoznania, prowadzenia ognia czy interoperacyjności, wymaga od nas szkolenia od podstaw. Przygotowanie do działania całego batalionu może trwać nawet trzy lata.
Jak żołnierze odbierają nowy sprzęt?
Mamy żołnierzy z różnym stażem. Niektórzy służyli wcześniej przez kilka lat w załodze BWP-1. Inni są z nami dopiero od kilku miesięcy, więc Borsuk jest ich pierwszym wozem. Dumni są z tego, że mają nowego BWP-a, ale jednocześnie widzę, że bywają też onieśmieleni. Szczególnie ci z większym doświadczeniem, którzy przyzwyczaili się do starych BWP-1, dobrze je znają i nie boją się, że coś w nich zepsują. W podejściu do nowego, drogiego sprzętu naszpikowanego elektroniką nieco brakuje im pewności siebie, ale myślę, że to się szybko zmieni.
Borsuki są u was od kilku miesięcy. Macie za sobą pierwsze jazdy, strzelania, ćwiczenia taktyczne. O zaletach już Pan wspominał, a czy zauważyliście jakieś mankamenty nowych wozów?
W zimie mieliśmy problem z nakładkami na gąsienice, które nie zapewniały odpowiedniej przyczepności na zamarzniętych powierzchniach. Gumowe nakładki są zupełnie płaskie, jednak nie mogliśmy ich zdjąć i jechać na samych stalowych gąsienicach, bo stracilibyśmy gwarancję producenta. Można powiedzieć, że to przykład „choroby wieku dziecięcego” Borsuka, którą na szczęście da się „wyleczyć”. Nasza umowa z HSW zakłada, że będziemy dzielili się spostrzeżeniami i wnioskami z użytkowania wozów, a producent ma rozwiązywać tego typu problemy.
15 Borsuków dostarczonych dotychczas do 15 Brygady Zmechanizowanej zaspokaja potrzeby jednej kompanii. Kolejne czekają na nowy sprzęt, kontynuując szkolenie na BWP-1?
Myślę, że z BWP-1 nie pożegnamy się wcześniej niż za dwa lata. Duża dostawa Borsuków jest planowana na koniec 2026 roku, ale nie można wykluczyć, że przesunie się to na kolejny rok. Taka sytuacja rodzi duże wyzwania. Jak wspomniałem, 3 kompania wyposażona w Borsuki zaczęła szkolenie od początku. Jeden nowy wóz jest już w 4 kompanii i teraz trzeba zgrać ze sobą szkolenia wszystkich pododdziałów, operując różnymi modułami sprzętowymi.
Jakie są więc plany szkoleniowe dla załóg Borsuków?
Na pewno w najbliższym czasie czeka nas pierwsza przeprawa, która będzie realizowana na jednym z okolicznych jezior. Na czerwiec zaplanowany jest „Dzielny dzik”. Dowódca brygady chce, żebyśmy podczas tych ćwiczeń 16 Dywizji Zmechanizowanej wyszli z walki w terenie i przemieścili na znaczną odległość po drogach publicznych. Mówimy tutaj o dystansie około 130 km, jaki dzieli nas od poligonu pod Olsztynem. Patrząc szerzej na wyzwania, które przed nami stoją, myślę, że najważniejsze jest poznanie nowego sprzętu i oswojenie się z nim. Żołnierz ma się w nim czuć jak w domu, znać jego możliwości i wiedzieć, jak je wykorzystać. Na to potrzeba czasu, ale idziemy w dobrym kierunku.
autor zdjęć: Łukasz Kermel, 15 BZ, st. szer. Paulina Gibner

komentarze