moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

F-35 zmienia wszystko

Zakup ultranowoczesnych maszyn wpłynie na działanie nie tylko sił powietrznych, lecz także armii jako całości. Husarze nie są wyłącznie narzędziem, które pozwoli uzyskać powietrzną przewagę nad przeciwnikiem. To latające centra dowodzenia i dystrybucji danych. Wojsko zakłada, że w 2027 roku odbędzie się certyfikacja załóg Husarzy i F-35 zostanie włączony w system dyżurów bojowych.

Tak się tworzy historia. 22 maja późnym popołudniem nad 32 Bazą Lotnictwa Taktycznego w Łasku pojawił się klucz samolotów. W jego skład wchodziły dwa F-16, ale to nie one przyciągnęły wzrok zebranych na płycie gości. Bohaterami dnia stały się lecące w środku formacji F-35. Pierwsze trzy spośród 32 Husarzy, które Polska kupiła od USA.

Maszyny przebyły długą drogę. Wystartowały z Fort Worth w Teksasie, by po drodze zaliczyć międzylądowanie na Azorach. W polskiej przestrzeni powietrznej czekała na nie para Jastrzębi. Samoloty kilkakrotnie okrążyły lotnisko. Chwilę później cała piątka była już na ziemi. Naprzeciw siebie stanęli gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, ówczesny zastępca dowódcy generalnego rodzajów sił zbrojnych, obecnie dowódca operacyjny RSZ, który osobiście pilotował jeden z F-16, oraz wicepremier i szef MON-u Władysław Kosiniak-Kamysz. Popłynął meldunek o pomyślnym przebazowaniu Husarzy. I choć upłynie jeszcze trochę czasu, zanim F-35 osiągną pełną gotowość operacyjną, już dziś bez cienia przesady można powiedzieć – Polska zyskała maszyny, które wyniosą armię na zupełnie nowy poziom. 

REKLAMA

F-35 Lightning II w zgodnej opinii ekspertów uchodzą za najnowocześniejsze samoloty bojowe świata. Do tej pory amerykańska firma Lockheed Martin wyprodukowała ich nieco ponad 1300. Większość służy w wojskach USA – od sił powietrznych poprzez piechotę morską po marynarkę wojenną. Ale na zakup F-35 zdecydowało się też 20 innych państw, choćby Wielka Brytania, Norwegia, Izrael czy Japonia. Wszystko to najbliżsi sojusznicy Stanów Zjednoczonych. Polska dołączyła więc do elitarnego grona.

Husarz dobrze poinformowany

Jaką maszynę kupiliśmy? Husarz to jednomiejscowy myśliwiec piątej generacji. Jego głównym przeznaczeniem jest przełamywanie obrony powietrznej przeciwnika, niszczenie celów na długich dystansach i zbieranie informacji wywiadowczych. Realizację tego typu zadań umożliwiają specyficzna konstrukcja i ultranowoczesne wyposażenie. – W przypadku F-35 możemy mówić o całej gamie atutów, jednak dwa z nich pozostają kluczowe – podkreśla gen. dyw. pil. Nowak. Pierwszy to niska wykrywalność. Samolot został zbudowany w technologii stealth, co sprawia, że jest skrajnie trudny do namierzenia przez wrogie radary. Pomaga w tym kształt kadłuba i to, że całe uzbrojenie przenoszone jest w jego wnętrzu. Dodatkowo samolot został pokryty powłokami, które pochłaniają fale radarowe. A jakby tego było mało, specjalne systemy chłodzenia obniżają sygnaturę cieplną silnika. F-35 może zatem praktycznie niepostrzeżenie wlecieć na terytorium wroga i zanim ten się zorientuje, zadać śmiertelne ciosy. Na tym jednak nie koniec.

– Samolot został wyposażony w liczne sensory, które gromadzą ogromne ilości danych – wyjaśnia gen. dyw. pil. Nowak. Czujniki składające się na system optoelektroniczny zostały rozmieszczone we wszystkich częściach kadłuba. Otwiera to drogę do budowania tzw. świadomości sytuacyjnej w promieniu 360 stopni. Pozostaje jednak kluczowe pytanie: w jaki sposób pilot ma sobie poradzić z takim natłokiem danych? I tu w sukurs przychodzi technologia piątej generacji. F-35 dysponuje zaawansowanym systemem komputerowym, który piloci określają mianem sensor fusion. Umożliwia on błyskawiczną integrację rejestrowanych przez samolot danych. – System kreśli z nich spójny i łatwy do interpretacji obraz sytuacji taktycznej – tłumaczy gen. dyw. pil. Nowak. Pilot otrzymuje wskazania dotyczące pozycji celu. Ale też dokładną jego identyfikację. – To są tzw. weapon quality tracs. Wskazania są tak dokładne, że prawdopodobieństwo porażenia obiektów przypadkowych, na przykład cywilnych, staje się bliskie zeru – przyznaje gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak.

Kiedy pilot ma już namierzony cel, może sięgnąć po uzbrojenie – równie wszechstronne i nowoczesne jak wspomniane sensory. Z myślą o F-35 Polska zakontraktowała m.in. pociski rakietowe AMRAAM w najnowszej wersji AIM-120D-3. Służą one do zwalczania celów powietrznych w odległości do 180 km. –Technologia pozostaje niejawna, mogę jednak zapewnić, że są to pociski lepsze niż te w wersjach C5 i C7, którymi obecnie dysponujemy – zwraca uwagę gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak. Husarze zostaną też wyposażone w amerykańskie bomby szybujące GBU-39. Po wyrzuceniu z samolotu rozkładają one skrzydła, po czym kierują się na cel oddalony nawet o około 100 km. Dzięki systemowi GPS/INS mogą go razić z dokładnością do kilku metrów. Co ważne – broń tego typu potrafi saturować obronę powietrzną przeciwnika. Innymi słowy: bomby można zrzucić w liczbie tak dużej, że nieprzyjacielskie systemy nie nadążą z ich neutralizacją. Oczywiście F-35 jest w stanie zabrać na pokład także bomby w cięższej wersji – GBU-31 bądź GBU-38. Nowe samoloty otrzymają też pociski AARGM przeznaczone do zwalczania radarów przeciwnika, Polska zaś, jak przyznaje gen. dyw. pil. Nowak, z uwagą przygląda się testowanym przez Norwegię rakietom JSM. Stworzona właśnie z myślą o F-35 amunicja przeznaczona jest do zwalczania celów naziemnych i nawodnych na dystansie kilkuset kilometrów. Uzupełnienie tego arsenału stanowi czterolufowe działko rotacyjne GAU-22A/A kalibru 25 mm, a także system walki radioelektronicznej. Dzięki niemu pilot F-35 może sparaliżować łączność przeciwnika.

Zestaw ten jest dostatecznie silny, by potencjalnego agresora przyprawić o zawrót głowy. Tymczasem prawdziwa moc F-35 wykracza daleko poza jego uzbrojenie. Husarz nie działa w próżni. Został skonstruowany tak, by stać się centrum dystrybucji danych, a jeśli trzeba – mobilną platformą dowodzenia. Kluczowym elementem rozbudowanej machiny, która ma przynieść wojsku przewagę nad przeciwnikiem – w powietrzu, na lądzie, na morzu.

Więź pomiędzy generacjami

Słowo klucz to sieciocentryczność. Oznacza ono mniej więcej tyle, że gromadzone i przetwarzane w błyskawicznym tempie dane pilot F-35 może przekazać dalej. Trafią one do innych samolotów, naziemnych stanowisk dowodzenia, do baterii pocisków dalekiego zasięgu, na okręty. Zasada działa też w przeciwną stronę. Pilot Husarza będzie mógł na przykład korzystać z radarów innych samolotów – choćby AWACS-a czy F-16. Ale po kolei.

Kluczowa z perspektywy Polski, ale też szerzej – NATO, jest w tej chwili integracja samolotów czwartej i piątej generacji. Siły Powietrzne RP w swoich zasobach mają 47 wielozadaniowych F-16. Docelowo będą też dysponować 48 koreańskimi FA-50. Pod względem technologicznym to maszyny lokowane piętro niżej od Husarza. Rzecz jednak w tym, by wszystkie te samoloty działały wspólnie.

Jak przyznaje płk pil. Łukasz Gradziński, dowódca 31 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu-Krzesinach, który od lat zasiada za sterami Jastrzębi, maszyny każdej z generacji mają swoje atuty i niedostatki. Operując wspólnie, mogą wzmocnić te pierwsze i zminimalizować drugie, a co za tym idzie – stworzyć zupełnie nową jakość. – Chodzi o uzyskanie efektu synergii – podkreśla oficer. Przykład? Technologia stealth sprawia, że F-35 mogą zabrać na pokład mniejszą liczbę uzbrojenia niż choćby F-16. W grę nie wchodzi przecież podwieszanie pocisków na zewnątrz. Wszystko musi się zmieścić w środku samolotu. Wojskowi specjaliści, opracowując taktykę użycia sił powietrznych, uwzględniają te zależności. – Podczas działań w ugrupowaniach COMAO [Composite Air Operation – połączone operacje powietrzne, w których jednocześnie uczestniczą różne typy statków powietrznych] samoloty piątej generacji przełamują zintegrowany system obrony przeciwlotniczej, zakłócając bądź niszcząc radary naziemne i wyrzutnie rakiet przeciwnika. W realizacji tego zadania pomaga im niska wykrywalność. Z kolei samoloty czwartej generacji wlatują w utworzoną w ten sposób lukę i rażą kolejne cele – tłumaczy płk pil. Gradziński.

Bardzo obrazowo ujął to swego czasu inny pilot z Krzesin – ppłk Wojciech Kieczur, dowódca 6 eskadry lotniczej. – F-35 wyważają drzwi, a my donosimy uzbrojenie w odpowiednie miejsce, i w odpowiednim czasie – mówił. Działo się to podczas wspólnego treningu polskich Jastrzębi oraz F-35 z Norwegii, które czasowo stacjonowały w Poznaniu. – Podobne przedsięwzięcia realizujemy od trzech–czterech lat. Choćby podczas ćwiczeń zagranicznych »NATO Tiger Meet« czy »Ramstein Flag«. Ale pobyt Norwegów w Krzesinach dał nam najwięcej” – przyznaje dowódca 31 BLT.

Ważnym krokiem w stronę integracji obu platform stanie się kompleksowa modernizacja Jastrzębi do standardu F-16V Block 72. – To absolutnie niezbędne – uważa płk pil. Krzysztof Duda, dowódca 32 Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku. – Potrzebujemy nowej awioniki, a więc systemów, które poprawią warunki funkcjonowania na polu walki, radaru AESA, systemów samoobrony i możliwości przenoszenia najnowszego uzbrojenia. Wszystko to sprawi, że nasze F-16 staną się nowocześniejsze, bardziej funkcjonalne i zdolne do działania w trybie sieciocentryczności – wylicza oficer. Dla bazy, którą dowodzi, ma to znaczenie szczególne. W Łasku bowiem jednocześnie stacjonować mają eskadry F-16 i F-35. Samoloty obu generacji będą ze sobą współdziałać na co dzień.

Homar patrzy w niebo

Łączność pomiędzy obydwoma typami samolotów zapewnia system Link-16, ale przepływ informacji odbywa się w specyficzny sposób. – Maszyny piątej generacji są odbiorcami wszystkich naszych danych. Natomiast o ich udostępnieniu w drugą stronę decyduje pilot F-35 – wyjaśnia płk pil. Gradziński. Wspomniana modernizacja zwiększy możliwości systemu, a co za tym idzie usprawni jeszcze współpracę w ramach sił powietrznych.

Ale sieć, w którą zostanie wpięty Husarz, wykracza daleko poza lotnictwo. Wprowadzenie do służby samolotów piątej generacji diametralnie zmieni też zasady funkcjonowania wojsk rakietowych i artylerii – zwłaszcza pododdziałów, których trzon stanowią systemy Homar-K, czy Homar-A. Według płk. Daniela Nogi z Zarządu Wojsk Rakietowych i Artylerii w Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych F-35 należy traktować jak wysunięty sensor. – Artyleria rakietowa razi cele na dystansach od 80 do nawet 300 km. Na takich odległościach klasyczne rozpoznanie napotyka bariery związane choćby z krzywizną Ziemi bądź różnego typu zakłóceniami. F-35 działający na wysokim pułapie niweluje te ograniczenia. Staje się oczami dla naziemnych wyrzutni – podkreśla oficer. Niebagatelne znaczenie ma przy tym prędkość, z jaką przesyła informacje. – Samolot, operując daleko w głębi ugrupowań przeciwnika, jest w stanie klasyfikować i precyzyjnie określać współrzędne celów – baterii obrony przeciwlotniczej, stanowisk dowodzenia czy węzłów logistycznych – a następnie w czasie rzeczywistym przekazywać te dane do systemów dowodzenia artylerii, choćby systemu Topaz – tłumaczy płk Noga. Rolę integratora może też odgrywać niedawno kupiony przez Polskę system IBCS. F-35 zostanie w niego wpięty obok Patriotów, Narwi czy Pilicy.

Husarze będą też mogły ściśle współdziałać z artylerią przy prowadzeniu ostrzału. – Zyskamy zdolność do natychmiastowego niszczenia celów ruchomych o wysokim znaczeniu, na przykład przemieszczających się kolumn wojska czy wyrzutni rakiet balistycznych, zanim te zmienią pozycję – wyjaśnia płk Noga. Według oficera taka współpraca przełoży się na ekonomię walki. Przykład: Husarz namierza cel, ale zamiast zużywać własne uzbrojenie uruchamia artylerię. Ta wykonuje masowe i tańsze uderzenie, a pilot poprzestaje na koordynowaniu misji i ocenie jej skutków. I rzecz ostatnia, choć nie mniej ważna – pozostawanie w ścisłej łączności z Husarzem powinno zwiększyć bezpieczeństwo samych zestawów artyleryjskich. W razie potrzeby bowiem pilot poinformuje artylerzystów o zagrożeniu, co umożliwi pododdziałom odskoczenie na bezpieczną odległość.

F-35 będzie współpracował także z marynarką wojenną. – Nasze podstawowe zadanie sprowadza się do zachowania kontroli nad danym akwenem i zapewnienia tam swobody żeglugi. W przypadku ewentualnego konfliktu przeciwnik zrobi wszystko, by nam to utrudnić – przypomina kadm. Przemysław Karaś, zastępca dowódcy Centrum Operacji Morskich – Dowództwa Komponentu Morskiego. Polska marynarka wzmacnia się, by skuteczniej chronić interesy państwa na morzu. Już niebawem do linii zaczną wchodzić na przykład wielozadaniowe fregaty Miecznik, dysponujące wielowarstwowym systemem obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej. Jednostki będą mogły użyć na przykład pocisków przeciwokrętowych NSM o zasięgu 200 km. Znów jednak, jak w przypadku artylerii rakietowej dalekiego zasięgu – cele, które takie rakiety mogłyby razić, zwykle znajdują się poza zasięgiem okrętowych radarów, ograniczonych krzywizną Ziemi. – F-35 mogą określić ich dokładne pozycje i wypracować dane do przeprowadzenia ataku. Z drugiej strony ułatwią ochronę okrętów przed uderzeniami rakiet dalekiego zasięgu – tłumaczy kadm. Karaś. Husarz w podobny sposób może wesprzeć nadbrzeżne systemy rakietowe, które Polska konsekwentnie rozbudowuje. Obecnie w skład marynarki wchodzi jedna Morska Jednostka Rakietowa, wyposażona we wspomniane już rakiety NSM. Wkrótce będziemy mieli kolejne dywizjony ogniowe, a Morska Jednostka Rakietowa zostanie przeformowana w Brygadę Rakietową MW.

Tymczasem sieć systemów współpracujących z F-35 może zostać znacząco poszerzona. Amerykanie realizują eksperymentalny program pod nazwą „Loyal Wingman” (lojalny skrzydłowy). Jego finałem ma być wprowadzenie do służby bezzałogowych statków bojowych ściśle kooperujących z myśliwcami. Dronami zarządzałaby sztuczna inteligencja, nadzorowana przez pilota myśliwca. – Na razie się temu bacznie przyglądamy, ale kiedy program wejdzie w ostatnią fazę, będziemy się starać o pozyskanie tego systemu – zapowiada gen. dyw. pil. Nowak.

Nasz gamechanger

Kupując F-35, Polska weszła do elitarnego klubu. I jak przyznaje gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, znacząco wzmocniła swoją pozycję w NATO. Tym bardziej że Husarze są pierwszymi samolotami piątej generacji na wschodniej flance. –Staliśmy się ważnym graczem w kolektywnym planowaniu operacyjnym. Oznacza to, że te maszyny nie muszą być używane wyłącznie u nas. Mogą realizować zadania zgodnie z potrzebami Sojuszu Północnoatlantyckiego, na zupełnie innym teatrze działań – podkreśla gen. dyw. pil. Nowak.

Na to jednak trzeba jeszcze chwilę poczekać. Najbliższe miesiące upłyną pod znakiem przebazowywania kolejnych samolotów. Tylko do końca 2026 roku do Polski dotrze jeszcze 11 maszyn. Jednocześnie trwa intensywne szkolenie pilotów i reszty personelu – zarówno w kraju, jak i za granicą. Ważną cezurą jest osiągnięcie wstępnej gotowości bojowej. – Zakładamy, że w połowie 2027 roku będziemy w stanie certyfikować załogi samolotu i włączyć F-35 w system dyżurów bojowych. Husarze dołączą do F-16 i zluzują MiG-29 – zapowiada gen. dyw. pil. Nowak.

Nowe samoloty krok po kroku będą integrowane z innymi rodzajami wojsk. Potem wszelkie procedury z tym związane zostaną sprawdzone podczas dużych ćwiczeń. Pełną gotowość bojową F-35 powinny osiągnąć w 2030 roku.

Zakup F-35 to bez wątpienia jedno z ważniejszych wydarzeń w historii polskiej armii. Kontrakt pochłonie krocie, jednak wartość pozyskiwanych maszyn trudno ot tak po prostu przełożyć na złotówki. Wraz z wprowadzeniem do służby Husarzy Polska zyska potężne narzędzie odstraszania. Potencjalny przeciwnik wie, że nawet kilkadziesiąt tego typu maszyn może zaważyć na przebiegu wojny. Tyle że wprowadzenie ich do służby stanowi nie lada wyzwanie. Proces taki wiąże się z ogromną pracą i… przełamywaniem barier w tradycyjnym myśleniu o siłach zbrojnych. Przed polskim wojskiem ciągle jeszcze mnóstwo do zrobienia. Żołnierze dostali jednak szansę, której nie mogą zmarnować.

Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, minister obrony narodowej:

F-35 to generacyjny przeskok dla polskiego lotnictwa. Dzięki technologii stealth samolot jest niemal niewykrywalny dla radarów, może niszczyć najbardziej zaawansowane systemy rakietowe, zanim przeciwnik się zorientuje, że są one zagrożone. Dotąd takich zdolności nie mieliśmy. F-35 zbiera dane nie tylko z własnych sensorów, ale również z innych samolotów, z systemów naziemnych czy satelitów. Daje to pilotowi unikatowy obraz pola walki w czasie rzeczywistym. Zwiększa tym samym jego bezpieczeństwo i szanse skutecznego działania. F-35 to również olbrzymia wszechstronność. Ten samolot może z powodzeniem realizować misje myśliwskie, przełamania obrony przeciwnika, uderzeniowe i rozpoznawcze. To wzmocnienie nie tylko dla sił powietrznych, ale dla całych sił zbrojnych Polski. To gamechanger i nowa era dla naszego bezpieczeństwa.

Wielokrotnie słyszę od naszych partnerów – a niedawno słyszałem to bezpośrednio od sekretarza obrony USA Pete’a Hegsetha – że Polska jest modelowym sojusznikiem. To nie są słowa na otwarcie konferencji. To jest ocena wynikająca z tego, co robimy. A F-35 jest tego widocznym dowodem. Maszyny tego typu są coraz powszechniejsze w siłach powietrznych państw NATO i Unii Europejskiej. Dzięki ich posiadaniu stajemy się istotnym elementem systemu obrony o zasięgu globalnym. Właśnie takie postrzeganie polskiego bezpieczeństwa jako modelu opartego na budowie własnych zdolności obronnych, członkostwie w UE, w NATO i silnych relacjach z USA jest dziś odpowiedzią na zagrożenia dla bezpieczeństwa tak Polski, jak i całej wschodniej flanki Sojuszu, a tym samym i UE. Chcę powiedzieć jasno: nie ma dziś obrony Europy bez NATO ani nie ma NATO bez realnych zdolności bojowych jego członków. My te zdolności budujemy. I jeśli Europa ma wziąć większą odpowiedzialność za swoje bezpieczeństwo, to Polska jest gotowa odgrywać w tym poważną, przywódczą rolę.

Magdalena Kowalska-Sendek, Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: chor. Piotr Gubernat/ Combat Camera DORSZ, Łukasz Kermel, Wojciech Król/ CO MON

dodaj komentarz

komentarze


Kraków zaprosił weteranów
Sojusz kontra drony
Czerwieńsze będą…
Pływacy „Czarnej Dywizji” znów najlepsi
Równanie z „Iksem”
K9, ognia!
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Polski wkład w operację „Overlord”
Generał z cienia
Groźny incydent w Libanie
Sołtysi uczą się działań antykryzysowych
Śmierć w sercu Azji
F-35 zmienia wszystko
Latający dron – broń na okręty podwodne
Wspólny trening polskich i portugalskich marynarzy
Siły powietrzne na pomoc Polce w potrzebie
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Rosyjski dron uderzył w Rumunii
Saperzy przeprawili się, drony zapewniły wsparcie
Kontrakty z SAFE: pojazdy, drony, satelity
Dowódca eskadry F-35 o sile Husarzy
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Hegseth odznaczył polskiego generała
Polsko-kanadyjska współpraca
Polska SAFE, czyli inwestycje w bezpieczeństwo
Biało-czerwona na Monte Cassino
Nominacje na nowe stanowiska dowódcze
Bez zmian w emeryturach
NATO rozkłada lotniczy parasol
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
NATO wzmacnia wschodnią flankę
„LibertyCity 2026”, czyli gotowi do walki
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
DIANA szansą dla polskich innowacji
Nowa baza US Army w Polsce?
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Lotnisko w zanadrzu
Wielka gra na ukraińskim froncie
Wojsko wykonało misję. Chora studentka jest już w kraju
Rosomaki zamówione. To ostatnie krajowe umowy z SAFE
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Oswoić „latający komputer”
Traktat o partnerstwie z Wielką Brytanią
Ślady, których nie widać
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Nie tylko USA, również Kanada. Współpraca transatlantycka Polski
Bałtyk, wspólna sprawa
Chcą budować dla Amerykanów
Wsparcie ma znaczenie
Spędź wakacje z wojskiem! Z pancerniakami, marynarzami…
Marsz prawdę ci powie
Sierż. Mateusz Sitek. Chłopak, który marzył o wojsku
Szef MON-u: Gloryfikacja UPA nie do przyjęcia

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO