moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

„Anakonda” inna niż wszystkie

Świetnie sprawdziło się mission command, czyli dowodzenie przez cele. Za to musimy jeszcze popracować nad manewrowaniem wojsk sojuszniczych – gen. broni Tomasz Piotrowski w rozmowie z „Polską Zbrojną” mówi o pierwszych wnioskach z „Anakondy ’23”. Dowódca operacyjny zdradza także, jaki wpływ na przebieg ćwiczeń miały doświadczenia płynące z wojny w Ukrainie. 

Panie Generale, zakończyła się tegoroczna poligonowa część ćwiczeń „Anakonda”. Czym różniły się one od poprzednich?

gen. broni Tomasz Piotrowski: Przede wszystkim, w końcu zrealizowaliśmy ćwiczenia w takim wymiarze, w jakim chcieliśmy, zarówno jeśli chodzi o scenariusz, zaangażowanie sojuszników, jak i rozmach. W 2020 roku, kiedy miała miejsce poprzednia edycja manewrów, ze względu na pandemię COIVD-19 nie udało nam się tego osiągnąć, zrealizowaliśmy wówczas mniej więcej 30% naszych zamierzeń.

REKLAMA

Przygotowując tegoroczną edycję „Anakondy”, opieraliśmy się na doświadczeniach z lat poprzednich i wytycznych szefa Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, ale musieliśmy też uwzględnić panującą sytuację bezpieczeństwa. A ta diametralnie się zmienia, niestety nie na lepsze. Odczuwamy to wszyscy, nie tylko wojsko.

Wojna w Ukrainie trwa już ponad rok…

Dokładnie obserwujemy to, co dzieje się za naszą wschodnią granicą i wyciągamy wnioski. Na tym polega odpowiedzialność sił zbrojnych. Musimy ocenić, co jest dla nas zagrożeniem. Uważam, że w tej chwili są to działania podprogowe. Rosjanie nazywają je wojną nowej generacji. Dziś już wiadomo, że nowy konflikt nie będzie wyglądał tak jak te, które znamy z przeszłości. Trzeba liczyć się z tym, że przeciwnik będzie próbował ingerować w sytuację danego państwa, wykorzystując jego słabe punkty, np. sytuację ekonomiczną czy brak stabilizacji politycznej. I takie zagrożenia uwzględniał scenariusz „Anakondy ’23”. Bo nie chodzi o to, aby przygotowywać się do wojen, które już były, ale do tych, które dopiero wybuchną. Dlatego tym razem nie stawiałem na sztampowy scenariusz, czyli natarcie armii ze wschodu w kierunku Suwałk, lecz skoncentrowałem się na przeciwdziałaniu innym zagrożeniom.

Stąd zaangażowanie na tak dużą skalę także innych służb?

Podczas „Anakondy ’23” wojsko ściśle współpracowało z instytucjami administracji publicznej i innymi służbami aż z siedmiu województw. Do tej pory nie udało nam się zrealizować takiego scenariusza i to w takim wymiarze. A to bardzo ważne, bo wszelkie działania wojska w czasie P są określane przez skomplikowane procedury. Zorganizowanie np. przeprawy przez przeszkodę wodną czy współpraca żołnierzy i funkcjonariuszy na pokładzie jednego śmigłowca wymaga uzyskania wielu pozwoleń nawet na szczeblu ministerialnym.

Śledząc przebieg „Anakondy”, nie trudno zauważyć, iż działania wojska skupiały się w rejonie Morza Bałtyckiego. Dlaczego?

Nie wynika to z tego, że największego zagrożenia upatrujemy ze strony morza. Po prostu poligon w Ustce daje nam możliwość prowadzenia działań w różnych domenach jednocześnie: w powietrzu, na morzu i lądzie. I na tym się skupiliśmy. Podczas strzelań, a te realizowała artyleria, lotnictwo i marynarka wojenna, to właśnie słowo „połączony” było kluczowe, a nie sam ogień i siła jego rażenia. Prowadzenie takiego działania jest bardzo wymagające, bo trzeba skoordynować wysiłek rozpoznania, planowania, wybrania właściwych celów, a potem ich rażenia. Niekoniecznie ogniowo, bo pamiętajmy, że cyberprzestrzeń to także domena działania wojska i podczas „Anakondy” była bardzo aktywnie wykorzystywana, choć niewidoczna. Pamiętajmy, że w przestrzeni powietrznej operują nie tylko samoloty, lecz także bezzałogowce i satelity.

A czy podczas „Anakondy” odnotowano jakieś próby oddziaływania na jej przebieg, nazwijmy to, strony przeciwnej?

Jeśli chodzi o domenę cyber to takie oddziaływanie jest cały czas odczuwalne. Nie chciałbym tu wkraczać w kompetencje dowódcy komponentu wojsk obrony cyberprzestrzeni, ale nie jest tajemnicą, że rosyjskie i białoruskie grupy permanentnie badają nasze sieci i szukają w nich słabych punktów.

Cały czas widzimy też działania białoruskich służb w związku z kryzysem migracyjnym na granicy. Mają miejsce również nietypowe zdarzenia na Morzu Bałtyckim. Statki o niejasnym przeznaczeniu poruszają się w pobliżu polskich wód terytorialnych, cały czas nie jest wyjaśniona sytuacja, która miała miejsce w pobliżu gazociągu Nord Stream. No i cały czas szukamy obiektu, który pojawił się w polskiej przestrzeni powietrznej. Oceniamy, że mógł być to balon, bo Rosjanie używają takich środków podczas swoich działań w Ukrainie.

To są właśnie elementy tzw. wojny nowej generacji, czyli poszukiwanie słabych punktów, a po ich zdefiniowaniu, wykorzystywanie ich. Dlatego tak ważne jest, aby budować odporność na takie działania, nie tylko obywateli, lecz także całego systemu.

Wróćmy do ćwiczeń. Czy podczas „Anakondy” sprawdzono system mobilizacyjny i powołano do działania rezerwistów?

Takie ćwiczenia odbyły się w jednostkach, jednak w tym zakresie największy wysiłek spoczywał na Dowództwie Generalnym Rodzajów Sił Zbrojnych, nie chciałbym więc sobie przypisywać tych zasług. Ze swojej strony chciałbym tylko zaapelować do samych rezerwistów, aby poważniej podchodzili do obowiązków, które na nich spoczywają. W kontekście bezpieczeństwa często dyskutuje się o dostępie do broni i o tym, że wojsko powinno nauczyć cywili strzelać. A to nie tak powinno wyglądać. Zacznijmy od podstaw, czyli ćwiczeń rezerwy. Niech każdy zastanowi się, w czym jest dobry, przyjdzie i wykorzysta te umiejętności, niech pozna inne osoby, przyzwyczai się do noszenia munduru. Od tego należałoby zacząć, a nie od szukania wymówek, aby się nie stawić na ćwiczeniach. To obowiązek każdego rezerwisty, nie wobec mnie jako generała, nie wobec wojska, ale wobec całego społeczeństwa. Teraz właśnie jest czas na to, aby pokazać, że jesteśmy silni i nie opłaca się nas atakować.

A jak można podsumować ćwiczenia? Czy wszystko poszło zgodnie z planem?

Za wcześnie na wnioski. Sam przebieg części poligonowej jest cały czas analizowany i będzie miał wpływ na kolejne etapy „Anakondy”, ponieważ ćwiczenia ciągle trwają. Mogę powiedzieć, że nie wszystkie elementy udało nam się zrealizować, np. wojsko nie pokonało wszystkich zaplanowanych wcześniej przeszkód wodnych, musimy popracować też nad manewrowaniem siłami międzynarodowymi. Ale to wszystko nie jest kwestią jakiejś nieudolności, po prostu trzeba te działania rozłożyć na poszczególne elementy i sprawdzić, w którym miejscu nie zadziałały procedury. Za to świetnie sprawdziło się mission command, czyli dowodzenie przez cele. Nawet jeżeli podczas działań pojawiały się jakieś zakłócenia, nie wpływało to na całościowy przebieg operacji i efektywność działań żołnierzy.

Na pewno jestem bardzo zbudowany postawą młodych oficerów i podoficerów. Pamiętajmy, że z powodu ćwiczeń wojsko nie odkłada na bok swoich innych zadań. Żołnierze cały czas wspierali funkcjonariuszy Straży Granicznej na granicy, odbywały się różnego rodzaju szkolenia, m.in. dobrowolnej zasadniczej służby wojskowej czy żołnierzy ukraińskich. To wszystko działo się równolegle, a mimo to od nikogo nie usłyszałem, że pracy jest za dużo.

Jak będą wyglądały kolejne etapy „Anakondy”? Po raz pierwszy ma się odbyć tzw. faza eksperymentalna ćwiczeń, na czym będzie polegała?

Wnioski płynące z Ukrainy wskazują, że powinniśmy przede wszystkim zmienić nasze postrzeganie rozpoznania, a także że cały czas ważną rolę na polu walki odgrywa artyleria, mimo że wcześniej pojawiały się głosy, że to tylko kupa żelastwa, którą trzeba zlikwidować. To błędne założenie. Doświadczenia z wojny wskazują także, że nie możemy liczyć na to, iż do walki zostanie skierowana jednostka kilkuset żołnierzy i pojazdów, a kolumny, które utworzą, będą mierzone kilometrami. Musimy się zastanowić, jak zoptymalizować i połączyć relatywnie nieduże formacje działające na lądzie i zapewnić im zdolność do rozpoznania dostosowaną do polskich potrzeb. Dlatego podczas fazy eksperymentalnej ćwiczeń skupimy się na tym, aby ustalić, jak ta grupa zadaniowa przyszłości powinna wyglądać i jak doprowadzić do tego, aby miała zdolność rażenia wykrytych wcześniej celów.

Natomiast jesienią, wspólnie z sojusznikami będziemy koncentrować się na tym, jak NATO w tych nowych warunkach bezpieczeństwa powinno przygotowywać się do prowadzenia operacji, także w kontekście tzw. wojny pełnoskalowej.

Rozmawiała Magdalena Miernicka

autor zdjęć: Michał Niwicz, kpr. Sławomir Kozioł, st. chor. sztab. mar. Arkadiusz Dwulatek/CC DORSZ

dodaj komentarz

komentarze


25 lat w NATO – serwis specjalny
 
Strażacy ruszają do akcji
Bezpieczeństwo ważniejsze dla młodych niż rozrywka
NATO na północnym szlaku
Puchar księżniczki Zofii dla żeglarza CWZS-u
Ramię w ramię z aliantami
Sprawa katyńska à la española
Active shooter, czyli warsztaty w WCKMed
Barwy walki
Sandhurst: końcowe odliczanie
Aleksandra Mirosław – znów była najszybsza!
Koreańska firma planuje inwestycje w Polsce
Zachować właściwą kolejność działań
Charge of Dragon
Gunner, nie runner
NATO on Northern Track
Święto stołecznego garnizonu
Wojskowy bój o medale w czterech dyscyplinach
Znamy zwycięzców „EkstraKLASY Wojskowej”
Żołnierze-sportowcy CWZS-u z medalami w trzech broniach
Lekkoatleci udanie zainaugurowali sezon
W Brukseli o wsparciu dla Ukrainy
Szpej na miarę potrzeb
Polscy żołnierze stacjonujący w Libanie są bezpieczni
Kadisz za bohaterów
Jakie wyzwania czekają wojskową służbę zdrowia?
Wojna na detale
Rozpoznać, strzelić, zniknąć
Przełajowcy z Czarnej Dywizji najlepsi w crossie
Operacja „Synteza”, czyli bomby nad Policami
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Polak kandydatem na stanowisko szefa Komitetu Wojskowego UE
Donald Tusk: Więcej akcji a mniej słów w sprawie bezpieczeństwa Europy
Czerwone maki: Monte Cassino na dużym ekranie
Tusk i Szmyhal: Mamy wspólne wartości
W Rumunii powstanie największa europejska baza NATO
Przygotowania czas zacząć
Kolejne FlyEle dla wojska
Głos z katyńskich mogił
Gen. Kukuła: Trwa przegląd procedur bezpieczeństwa dotyczących szkolenia
Strategiczna rywalizacja. Związek Sowiecki/ Rosja a NATO
NATO zwiększy pomoc dla Ukrainy
Morska Jednostka Rakietowa w Rumunii
Wojna w świętym mieście, część druga
Na straży wschodniej flanki NATO
Front przy biurku
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Kosiniak-Kamysz o zakupach koreańskiego uzbrojenia
W Italii, za wolność waszą i naszą
Wojna w Ukrainie oczami medyków
Morze Czarne pod rakietowym parasolem
Szarża „Dragona”
Wojna w świętym mieście, epilog
Żołnierze ewakuują Polaków rannych w Gruzji
Zmiany w dodatkach stażowych
Wojna w świętym mieście, część trzecia
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
SOR w Legionowie
Systemy obrony powietrznej dla Ukrainy

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO