Dotrą w trudno dostępne miejsce i za pomocą automatycznych szczypiec chwycą niebezpieczny ładunek. Wywiozą go, a potem zneutralizują. Potrafią też obsługiwać specjalistyczne narzędzia. Roboty saperskie są coraz bardziej zaawansowane technologicznie. Obsługi nowoczesnych urządzeń żołnierze uczą się w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu.
W szkoleniu bierze udział kilkunastu żołnierzy z jednostek inżynieryjnych z całej Polski. – Przygotowujemy ich do pracy z tym sprzętem. Uczymy obsługi i użycia w ramach działań EOD (Explosive Ordnance Disposal), czyli usuwania [likwidacji – przyp. red.] zagrożeń wybuchowych – tłumaczy mjr Dariusz Sycz, szef sekcji szkolenia EOD w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu.
Żołnierze uczą się pracy z kilkoma typami robotów. Podczas jednego z zadań muszą przy pomocy kamery i termowizji, w które jest robot wyposażony, tak nim pokierować, aby dojechał na miejsce, gdzie znajduje się potencjalny ładunek wybuchowy. Potem robot musi go znaleźć oraz chwytakiem, który znajduje się na końcu ramienia, złapać i przenieść w bezpieczne miejsce. Ale to nie koniec zadania. Kolejnym krokiem jest wybór odpowiedniego narzędzia, którym robot będzie mógł przeprowadzić neutralizację ładunku.
Najnowocześniejszym z urządzeń, które poznają przyszli operatorzy, jest robot patrolowo-przenośny opracowany przez Sieć Badawczą Łukasiewicz – Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów PIAP. Wojsko Polskie kupiło ten sprzęt w 2021 roku. Urządzenie może działać na dystansie do kilkuset metrów od operatora. Jest wyposażone zarówno w kamerę przednią i tylną z optoelektroniką, jak i system audio. Za pomocą odpowiednich czujników może wykrywać materiały pirotechnicze, przemysłowe środki toksyczne oraz substancje chemiczne. Robot może przenosić m.in. bezodrzutowy wyrzutnik pirotechniczny VULKAN do neutralizacji ładunków wybuchowych oraz amunicji konwencjonalnej za pomocą pocisków metalowych i wykonanych z tworzyw sztucznych. Neutralizować może także przy pomocy strumienia wodnego. Robot wyposażony jest m.in. w promiennik rentgenowski XRS-3 (przenośne urządzenie do RTG).
Jak działa? – Tak naprawdę od rozpoznania aż do neutralizacji ładunku prawie wszystko może zrobić sam. Może podjechać do niebezpiecznego przedmiotu, prześwietlić go rentgenem, sprawdzić co jest w środku, podczas gdy operator zachowuje bezpieczną odległość – opowiada mjr Sycz. – Następnie robot podjeżdża z wyrzutnikiem pirotechnicznym i celuje w odpowiednie w miejsce, aby zneutralizować zagrożenie – dodaje.
Robot patrolowo-przenośny na złożonym ramieniu może udźwignąć kilkunastokilogramowy ładunek. Kolejną jego funkcjonalnością, którą poznawali uczestnicy kursu, jest możliwość wyboru narzędzi, z jakich skorzysta operator obsługujący maszynę. – Sprzęt ma wielkie możliwości. Gdy robimy rozpoznanie, to są nasze „pierwsze oczy”. Wąski i mały robot z długim ramieniem potrafi dotrzeć w wiele miejsc, bez konieczności wysyłania tam człowieka. Można mu zaprogramować, z jakich narzędzi będziemy chcieli skorzystać z jego skrzynki narzędziowej, np. z przecinaka, wkrętarki itp. – wyjaśnia kpr. Dawid Kubsz z wrocławskiego Centrum.
Jednym z uczestników szkolenia jest st. szer. Jakub Chermanowski z 5 Pułku Inżynieryjnego w Szczecinie. Co uważa za najtrudniejsze? – Najwięcej uwagi wymaga samo manewrowanie robotem, umiejętne ustawienie się wobec obiektu, który chcemy zneutralizować. Jedno z zadań, które wykonywałem przy pomocy robota patrolowo-przenośnego polegało na przecięciu odciągu miny (czyli cienkiego drutu połączonego z zapalnikiem miny). Musiałem to zrobić, programując wcześniej użycie nożyc z banku narzędzi – opowiada.
W szkoleniu z obsługi robotów bierze udział również dowódca patrolu saperskiego z Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych. Patrol, który niejednokrotnie interweniuje we Wrocławiu i na Dolnym Śląsku, neutralizując niewybuchy, sam na razie nie ma w wyposażeniu tego typu robotów. – Przydałyby się bardzo. Przede wszystkim zwiększyłby bezpieczeństwo samego sapera. Liczę, że wraz z „dronizacją” i robotyzacją wojska, też pozyskamy taki sprzęt. Mamy już przygotowane pojazdy do tego, by taki robot mógł podjechać do pojemnika odłamkowego i tam zostawić ładunek – mówi st. chor. sztab. Przemysław Parol, dowódca patrolu saperskiego z wrocławskiego centrum. I dodaje: – Zgłosiłem się na kurs, ponieważ chcę poszerzać swoją wiedzę na temat obsługi tych urządzeń. A to dziedzina, w której stale pojawia się coś nowego.
Szkolenie z obsługi robotów saperskich zakończy się egzaminem. Ci, którzy zaliczą go z sukcesem, uzyskają uprawnienia do obsługi robotów przeznaczonych do wykrywania, neutralizacji oraz wywozu niewybuchów i niebezpiecznych materiałów wybuchowych.
autor zdjęć: CSWInzIChem

komentarze