moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Krwawa wojna o Śląsk Cieszyński

25 lutego 1919 roku polskie oddziały przedefilowały przez Cieszyn. Był to symboliczny koniec wojny przeciwko Czechosłowacji. Konflikt trwał zaledwie tydzień, ale kosztował życie niemal 200 osób. Przytłaczającą większość ofiar stanowili Polacy. Co gorsza, wojna nie rozwiązała sporu, który tlił się jeszcze przez dziesięciolecia.


Wkroczenie wojsk polskich do Cieszyna po rozejmie z Czechami.

„O godzinie 11:45 przed południem czeskie oddziały przekroczyły granicę i zaatakowały dworzec kolejowy w Boguminie” – głosił komunikat Sztabu Generalnego Wojska Polskiego z 23 stycznia 1919 roku. Tak oto rozpoczęła się wojna, o której dziś już chyba mało kto pamięta. Tymczasem gwałtowność starć i liczba ofiar sprawiają, że zdecydowanie wykracza ona poza skalę granicznej utarczki pomiędzy dwoma rodzącymi się państwami.

 

Czeski Patton idzie na wojnę

I wojna światowa sprawiła, że mapę Europy trzeba było wyrysować na nowo. Pojawiły się na niej między innymi Polska i Czechosłowacja. Jesienią 1918 roku Warszawa i Praga świętowały, zaś radości nie zakłócał jeszcze wówczas drobny na pozór fakt, że granica pomiędzy dwoma państwami nie została do końca określona. Kwestią sporną pozostawał Śląsk Cieszyński. Polacy stanowili ponad połowę jego mieszkańców, Czesi – niespełna 30 procent. Ale skomplikowana historia tych ziem sprawiła, że podział terytorium oparty na kryterium etnicznym, mógł nie zdać egzaminu. Tymczasowo jednak sięgnięto po takie właśnie rozwiązanie. 5 listopada 1918 roku przedstawiciele polskiej Rady Narodowej Śląska Cieszyńskiego oraz czeskiej Narodowej Rady Ziemi Śląskiej podpisali stosowną umowę. Zastrzegli przy tym, że o ostatecznej przynależności regionu zdecydują za pewien czas rządy centralne.

28 listopada Naczelnik Państwa Józef Piłsudski ogłosił termin wyborów do Sejmu Ustawodawczego. W podziale na okręgi wyborcze uwzględniono administrowane przez Polaków ziemie Śląska Cieszyńskiego. Czesi zaprotestowali i zażądali wycofania stamtąd polskich oddziałów. Jednocześnie zaczęli rozsiewać pogłoski, że tuż za linią demarkacyjną postępuje proces bolszewizacji, co zagraża stabilności całej Europy Środkowej. Po cichu przygotowywali się do rozwiązania siłowego. Dlaczego tak bardzo zależało im na Śląsku Cieszyńskim? Dr Marek P. Deszczyński, historyk z Akademii Sztuki Wojennej, podkreśla, że był to jeden z najbogatszych regionów dawnej monarchii austro-węgierskiej. W Zagłębiu Karwińskim znajdowały się pokaźne złoża węgla kamiennego, w Trzyńcu była duża huta, w Bielsku zakłady włókiennicze. Przez uprzemysłowiony Bogumin przebiegała strategiczna linia kolejowa, która łączyła ziemie czeskie ze słowackimi.

Ostatecznie Czesi uderzyli w styczniu 1919 roku, na trzy dni przed zaplanowanymi przez Polaków wyborami. Moment wydawał się idealny, ponieważ Wojsko Polskie było zaangażowane na innych frontach. – Trwały walki z Ukraińcami o Lwów, powstanie wielkopolskie, zaś z północnego-wschodu powoli nadciągała nawała bolszewicka – wylicza dr Deszczyński. Czesi rzucili do boju 16 tys. żołnierzy, którzy mieli doświadczenie w walkach na frontach I wojny światowej. Piechota otrzymała wsparcie pociągu pancernego i artylerii. Całością dowodził ppłk Josef Šnejdárek. – Był to niezwykle doświadczony i utalentowany oficer, który wcześniej służył m.in. w Legii Cudzoziemskiej. Po latach przylgnęło do niego miano „czeskiego Pattona” – tłumaczy historyk.


Czescy legioniści podczas walk w 1919.

Naprzeciw czeskich wojsk stanęły nieliczne polskie oddziały pod wodzą płk. Franciszka Latinika. Wojskowym pomagali ochotnicy rekrutujący się przede wszystkim spośród młodzieży i górników. Z czasem na pogranicze zaczęli być ściągani kolejni żołnierze, ale liczba walczących Polaków nawet w szczytowym momencie nie przekroczyła trzech tysięcy. W starciu z Czechami nie mieli większych szans.

Ententa wymusza rozejm

Żołnierze ppłk. Šnejdarka w stosunkowo krótkim czasie zajęli Bogumin, Orłowę, Suchą, Jabłonków, wkroczyły do Karwiny, a następnie Cieszyna. Tam, jak donosiła polska prasa, mieli zrywać biało-czerwone flagi i godła, po czym wrzucali je do Olzy. W starciu z czeskimi oddziałami pod Kończycami Małymi zginął kpt. Cezary Haller, brat twórcy Błękitnej Armii, gen. Józefa Hallera. Do najbardziej dramatycznych wydarzeń doszło czwartego dnia inwazji, 26 stycznia, w miejscowości Stonawa. W ciężkich walkach doszczętnie rozbita została polska kompania. Kilkunastu żołnierzy 12 Pułku Piechoty, którzy dostali się do niewoli, zginęło od ciosów czeskich bagnetów i kolb. – Masakrę trudno wytłumaczyć. Być może doszło do samowoli. Niewykluczone jednak, że legionistom czeskim pozwolono na ten czyn, żeby zastraszyć obrońców – przypuszcza historyk. Ciała ofiar zostały sfotografowane, zaś zdjęcia stały się świadectwem bestialstw krótkiej, lecz intensywnej wojny.

W sumie walki na Śląsku Cieszyńskim trwały zaledwie siedem dni. Zginęło jednak niemal 200 osób. Około 150 ofiar stanowili Polacy. Po tygodniu zażartych walk do akcji wkroczyły państwa ententy. Wymusiły na Czechach zawarcie rozejmu i wytyczyły na Śląsku Cieszyńskim nową linię demarkacyjną. Była ona znacznie korzystniejsza dla Czechosłowacji, bo w jej rękach pozostały tereny położone za Olzą, między innymi część Cieszyna. Wkrótce w Polsce zyskały one miano Zaolzia. Warszawa nie traciła jednak nadziei, że sprawy potoczą się po jej myśli. Zgodnie z ustaleniami, o przyszłości spornych terenów miał rozstrzygnąć plebiscyt. Wkrótce jednak sprawy po raz kolejny się skomplikowały.

Polski rząd, zajęty wojną polsko-bolszewicką, siłą rzeczy stracił z oczu południową granicę. Wówczas Praga zażądała, by Polska zrezygnowała z plebiscytu, a kwestie związane ze Śląskiem Cieszyńskim zostały rozstrzygnięte przez Konferencję Ambasadorów (czyli międzynarodowego organu wykonawczego traktatu wersalskiego. W jego skład wchodzili przedstawiciele Francji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Japonii i USA, zaś po ustąpieniu Stanów Zjednoczonych, również Belgii). Warszawa nie miała pola manewru, bo to właśnie między innymi przez Czechosłowację miały płynąć do Polski dostawy broni niezbędnej w walce z Rosją. Czesi dopięli swego, a międzynarodowe rozstrzygnięcia ostatecznie okazały się dla nich korzystne. Przypadł im silny przemysłowo region, gdzie niemal 70 procent mieszkańców stanowili Polacy.

Polska wkracza na Zaolzie

– Kwestia Śląska Cieszyńskiego położyła się cieniem na stosunkach obydwu państw w dwudziestoleciu międzywojennym – podkreśla dr Deszczyński. Temat tzw. Zaolzia wrócił jesienią 1938 roku. Na konferencji w Monachium przywódcy Francji, Wielkiej Brytanii oraz Włoch postanowili spełnić żądania Rzeszy Niemieckiej i oddać jej ziemie pogranicza czeskiego. Łudzili się, że w ten sposób zapobiegną wybuchowi wojny w Europie. Praga przyjęła dyktat, co oznaczało wydatne wzmocnienie Niemiec. Zarysowała się przy tym groźba wejścia oddziałów Wehrmachtu do północno-zachodniej części Zaolzia, z kluczowym dla operacji wojskowych węzłem kolejowym w Boguminie. Warszawa wysunęła wtedy ultimatum wobec Czechosłowacji, domagając się niezwłocznego przekazania spornego obszaru. Przyciśnięte do muru władze Republiki przystały na to. 2 października oddziały WP przekroczyły granicę, co spotkało się z ostrą krytyką opinii publicznej państw zachodnich. – Wynikała ona z niezrozumienia sytuacji. Potępiający Polskę nie zwracali na przykład uwagi na to, w jakich okolicznościach Czesi uzyskali te terytoria, ani też, że operację zaolziańską przeprowadzono, mówiąc kolokwialnie, w białych rękawiczkach – uważa dr Deszczyński. – Wedle obecnej wiedzy we wrześniu-październiku 1938 roku na Zaolziu nie zginął żaden Czech, a jedynie paru bojowców polskich. Trzeba wspomnieć, że o zamiarze zajęcia tego niewielkiego obszaru, w razie odstąpienia Niemcom tzw. okręgu sudeckiego, strona polska poinformowała poufnie sojuszniczą Francję, oczekując, że ta powiadomi Pragę. Rzeczpospolita zachowała przy tym możność wystąpienia zbrojnego przeciw III Rzeszy, gdyby Czechosłowacja postanowiła się bronić. Zapobieżenie zaś przejęciu przez Berlin zasobów gospodarczych Zaolzia wzmocniło potencjał przyszłego obozu Sprzymierzonych – dodaje.


Zajęcie Zaolzia - wkroczenie wojsk polskich. Kolumna czołgów lekkich 7TP podczas defilady - pośrodku czołgi jednowieżowe, na dalszym planie czołgi dwuwieżowe.

Wkrótce jednak wybuchła II wojna światowa i cała środkowa Europa znalazła się pod okupacją Niemiec. Polsko-czechosłowacki spór graniczny ponownie odżył po zakończeniu walk. Wówczas jednak bardzo szybko przeciął go Stalin. Ostatecznie Zaolzie przypadło Czechosłowacji.


Korzystałem m.in. z pracy Marka P. Deszczyńskiego, 1919: wojna o Śląsk Cieszyński, zamieszczonej na portalu edukacyjnym IPN, pamięć.pl, a także książki Grzegorza Wnętrzaka, Stosunki polityczne i narodowościowe na pograniczu Śląska Cieszyńskiego i Galicji Zachodniej w latach 1897-1920, Toruń 2014

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: NAC, Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze


Brąz razy sześć dla żołnierzy na mistrzostwach świata i Europy
 
Air Show ’25 – do zobaczenia
Eurofightery znowu w Polsce
Więcej pieniędzy w portfelach żołnierzy
Wojenny bohater na szubienicy
Zimowy sprawdzian podchorążych
Wielki test w West Point coraz bliżej
Nowoczesna łączność dla armii
Medale dla sportowców z „armii mistrzów”
Zachód przeciwko „korsarzom”
Nowy szef CWCR
Offset dla „Wisły”
Zmiany w dowództwie Żandarmerii Wojskowej
Wojna o porządek świata
Podwyżki dla zawodowców coraz bliżej
Rusza kwalifikacja wojskowa
Gdzie są szczątki Tu-154M? Podkomisja Macierewicza pod lupą
Szefowie obrony NATO o zakupach amunicji
Brak perspektyw na szybką zmianę sytuacji w Ukrainie
Szczury Pustyni dotarły do Polski
BAP przenosi się z Estonii na Łotwę
Zamiana po włosku
Cud w Trewirze
Złota taekwondzistka, srebrni hokeiści na trawie
Operacja „Gryf” i „Rengaw” na Podlasiu
Sukcesy wojskowych w żeglarstwie i łyżwiarstwie szybkim
Dobrowolsi – czas start!
„Brilliant Jump 2024”: finał długiego marszu
Bruksela przed szczytem
Strzelczyni CWZS-u na pucharowym podium
Mocny sygnał od NATO
Szwecja kolejnym członkiem NATO
Komandosi szkolą psy bojowe w Iraku
Jakie podwyżki dla żołnierzy
Abramsy pod dobrą opieką
Lista trupich główek
Co z podwyżkami dla żołnierzy?
Gwałty stały się bronią rosyjskiej armii
Rozmowy w Pałacu Prezydenckim o bezpieczeństwie
Polska przystań brytyjskich jeńców
W Polsce będzie centrum NATO-Ukraina
Skromny początek wielkiej wojny
Nagroda dla reporterów „Polski Zbrojnej”
Podwójny Półmaraton Komandosa
Palmiry – miejsce kaźni
Zmiany w zarządzie PGZ-etu
Pierwsze Homary-K w Wojsku Polskim
Walka w bliskim kontakcie to poważne wyzwanie
Miliardy dla Ukrainy w nowym budżecie UE
Jaką drogą po wojskowy indeks?
„Avenger” na Monte Cassino
Wyposażenie indywidualne żołnierzy do wymiany
Pies, który skoczył z aparatem tlenowym
Tajna misja polskiej agentki
F-16 z misją PKW Orlik w Estonii
Którą drogą do armii?
Pierwszy skok
Więcej pieniędzy dla żołnierzy TSW

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO