moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Wojskowy sprzęt II RP, czyli jak Polacy udoskonalali zagraniczne uzbrojenie

Na terenach odrodzonej w 1918 roku Polski nie istniał przemysł zbrojeniowy, nie było też zaplecza konstruktorsko-badawczego. Tę gałęź gospodarki, która miała kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa młodego państwa, trzeba było tworzyć od podstaw. Polska była zdana na import gotowej broni lub zakup licencji. Często jednak nasi inżynierowie sami dokonywali zmian i poprawiali możliwości kupionego sprzętu, przejętego po armiach zaborczych lub zdobytego na wojnie z bolszewikami. Dzięki temu powstały m.in. znakomity wówczas czołg 7TP, który skonstruowano, przebudowując podwozie brytyjskiego Vickersa, czy „armata prawosławna”.

Najbardziej znanym przykładem modyfikacji zdobycznej broni jest rosyjska armata polowa wz. 1902 kal. 76,2 mm, którą produkowały Zakłady Putiłowskie w Petersburgu. Na początku lat 20. XX wieku Wojsko Polskie miało kilkaset takich dział. Gdy zapadła decyzja o ujednoliceniu kalibrów polskiej artylerii, armatę rosyjską przekalibrowano (tzw. przekoszulkowanie) w Starachowicach –na podstawową wersję wybrano francuską armatę Schneider wz. 1897 kal. 75 mm, która uchodziła za najlepszą na świecie.

Armaty oznaczone jako wz. 1902/26 popularnie nazywano prawosławnymi. W 1939 roku było w nie uzbrojonych 11 dywizjonów artylerii konnej wchodzącej w skład brygad kawalerii. Po dwie takie armaty miały plutony artylerii w 90 regularnych pułkach piechoty. Od dwóch do czterech armat wz. 1902/26 miało z kolei w uzbrojeniu dziesięć pociągów pancernych.

Gdy do Polski trafiły urządzenia i maszyny pruskiego Arsenału Królewskiego w Gdańsku i zakupiono części w Niemczech, w kraju została uruchomiona produkcja karabinów Mauser wz. 1898. Nie trwała jednak długo. Podobnie jak w innych państwach uznano bowiem, że lepszą bronią dla piechurów będą poręczniejsze karabinki, nazywane też karabinami krótkimi. Pierwszą taką polską konstrukcją był karabinek wz. 98, który potem zastąpiono ulepszonym wz. 29. Mimo to w latach 30. znowu powrócono do produkcji karabinów Mauser, ponieważ z tej broni można było prowadzić skuteczniejszy ogień na większym dystansie.

Co ciekawe, w Wojsku Polskim jako standard przyjęto niemiecki kal. 7,92 mm, co znacznie uprościło konstruowanie nowych typów. Spolonizowano także – poprzez zmianę kalibru – zdobyte na Sowietach karabiny Mosin wz. 1891. Przeróbek tej broni dokonywały Centralna Składnica Broni nr 1 w Warszawie oraz Fabryka Broni i Maszyn ARMA we Lwowie. Kaliber zmieniono w ponad 70 tys. Mosinów. Innym przykładem polonizacji broni strzeleckiej był ciężki karabin maszynowy Browninga, który w Polsce otrzymał oznaczenie wz. 30. Polacy opracowali technologię jego produkcji, nie kupując licencji.

Dobre efekty dawała polonizacja przedwojennej broni pancernej. Na konstrukcji brytyjskiej tankietki Carden Loyd oparto rodzinę pojazdów TK i TKS. W latach 1931–1936 wyprodukowano 600 tankietek, które były najliczniejszymi pojazdami pancernymi WP we wrześniu 1939 roku. Znakomitym przykładem polonizacji uzbrojenia był czołg 7TP, który powstał na gruntownie przebudowanym podwoziu brytyjskiego 6-tonowego Vickersa. W wersji docelowej zamontowano na nim wieżę z produkowaną w Polsce armatą przeciwpancerną  kal. 37 mm na licencji Boforsa.

Na rynku samochodowym przedwojennej Polski bardzo mocną pozycję miał włoski Fiat. W naszym kraju uruchomiono m.in. licencyjną produkcję ciężarówki Fiat 621. Szybko okazało się, że oryginalna konstrukcja nie sprawdzi się w polskich warunkach. Trzeba było dokonać licznych zmian jeszcze przed rozpoczęciem produkcji. Polscy inżynierowie wzmocnili więc podwozie włoskiej ciężarówki, wymienili zawieszenie resorów i amortyzatorów, zwiększyli rozstaw osi i zbiornik paliwa. Do głównych użytkowników ciężarówek Fiat 621 należało wojsko. Później na bazie podwozia ciężarówki opracowany został samochód półgąsienicowy wz. 34, który produkowano w różnych wersjach, m.in. jako ciągnik artyleryjski C4P.

Także Fiat 508 został zmodfikowany do polskiej wersji, dostosowanej do potrzeb militarnych. W ten sposób powstał osobowo-terenowy wóz 508III/W Łazik. Choć w mniejszej liczbie, wojsko otrzymało też samochód terenowy na bazie Fiata 518. Niezwykle ważne było również to, że większość części do fiatów dla armii wytwarzano w Polsce.

Trafne zakupy licencji i późniejsze modyfikacje umożliwiły przyspieszenie procesu kompletowania sprzętu na potrzeby obronności. Dzięki uzyskanym technologiom i wiedzy wojskowi inżynierowie mogli później opracować całkowicie nowe, udane konstrukcje. Niestety wiele z nich nie zdołano wprowadzić do produkcji przed 1 września 1939 roku. 

Tadeusz Wróbel , publicysta „Polski Zbrojnej”

dodaj komentarz

komentarze


Nowe centrum badawcze w Jaśle
Adaptacja i realizm
F-35 Husarz lada moment w Polsce! Latający multitool
Szef MON-u o obecności wojsk USA: reorganizacja, nie redukcja
NATO i USA o Iranie
Szef MON-u: Nie ma decyzji o redukcji sił USA w Polsce
Wojskowe drony nad Polską nie są rosyjskie
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
Czerwieńsze będą…
Nowe stanowiska i nowe dowództwo
Koniec odliczania, wielki dzień Wojska Polskiego
Poznaj tajemnice Husarza
Ostatni most
Wodny chrzest Borsuków
Silniki do Abramsów pod fachową opieką
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
Czekamy na F-35
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Groźny incydent w Libanie
Kosmiczna suwerenność Wojska Polskiego
Husarze już w Polsce!
Początek wielkiej historii
WAT wzmacnia „opelotkę”
Masz problem prawny? Pomogą studenci ASzWoj-u
Ready for Every Scenario
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Od cyberkursu po mundurówkę
Równanie z „Iksem”
Syndrom Karbali
Trump: dodatkowe 5 tys. żołnierzy do Polski
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Będą rozmowy w sprawie wojsk US Army w Polsce
Logistycy pod lupą
Strzelnice w Świętoszowie na nowo
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Bieg ku pamięci bohaterów
Sprawdzian dla zawiszaków
Oddawanie krwi to cichy akt odwagi
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
Szkarłatne obroże dla najlepszych czworonogów
Nie tylko wojsko na rzecz obronności
Symbol skupiający wiele znaczeń
JW Agat: idziemy po młodych!
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Skrzydlaci komandosi
Jak wojsko chroni lotniska?
Desant na Odrze
Ukraina kształtuje przyszłość wojny
Polsko-estońska współpraca
Generał z cienia
Biało-czerwona na Monte Cassino
Śladami „Rudego 102”, czyli jak Żagań stał się planem filmowym?
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Relacje wojskowe Polski i USA – żołnierze, kontrakty, infrastruktura
Kilometry pamięci: motocykliści w hołdzie kolegom
Wojsko szuka specjalistów. Sprawdź, czy masz kwalifikacje
Wypadek w PKW UNIFIL
Bez zmian w emeryturach
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Terroryści pod Kaliszem, czyli ćwiczenia ratownicze
Polskie F-16 wróciły z Grecji
Ryś w boksie
Huta Częstochowa bliżej wojska
Armia testuje roboty do transportu
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Wojsko zaprasza rodziny

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO