Załogi okrętów będą mogły otworzyć ogień w obronie infrastruktury krytycznej, kontrolować statki i inicjować działania pościgowe. Resort obrony zyska też prawo, by wysłać je na wody międzynarodowe z pominięciem zgody prezydenta. To tylko niektóre zapisy ustawy zwanej „Bezpieczny Bałtyk”. Wejdzie ona w życie już niebawem, ponieważ właśnie uzyskała podpis głowy państwa.
Projekt ustawy przygotowało w ubiegłym roku Ministerstwo Obrony Narodowej. Przez kilka ostatnich miesięcy była ona procedowana przez parlament. W piątek uzyskała podpis prezydenta Karola Nawrockiego. Dokument wejdzie w życie 14 dni po publikacji w dzienniku ustaw.
„Bezpieczny Bałtyk” znacząco rozszerzy kompetencje marynarki wojennej. Na mocy nowych zapisów okręty będą mogły prowadzić działalność operacyjną na wodach międzynarodowych nie tylko przy okazji zagranicznych misji, ale też w celu wzmocnienia bezpieczeństwa państwa. Co więcej, żeby je wysłać w takim celu, nie będzie już konieczna zgoda prezydenta. Wystarczy decyzja resortu obrony.
Ustęp ten na etapie prac w parlamencie wywołał dyskusje. Część parlamentarzystów wskazywała na marginalizowanie roli zwierzchnika sił zbrojnych, inni zwracali uwagę na fakt, że bezpieczeństwo kraju może wymagać szybkiej interwencji, więc proces decyzyjny w takich przypadkach należy maksymalnie skrócić. Ostatecznie przeważyły racje tych drugich.
Na tym jednak nie koniec. Ustawa bowiem daje załogom okrętów czy samolotów prawo do użycia uzbrojenia między innymi w przypadku zagrożenia infrastruktury krytycznej. Rozkaz otwarcia ognia będzie mógł wydać dowódca takiej jednostki, za uprzednią zgodą dowódcy operacyjnego. Oczywiście, jak zastrzegają autorzy ustawy, wcześniej należy oddać strzał ostrzegawczy. Ten etap można jednak pominąć, jeśli napastnik bezpośrednio ostrzela okręt, samolot, a także jednostki Straży Granicznej czy policji.
Na mocy ustawy, marynarka wojenna na polskich wodach terytorialnych zyska też prawo do kontrolowania statków, wymuszania zmiany ich kursu, a także zainicjowania działań pościgowych. Wcześniej takie uprawnienia przysługiwały tylko Straży Granicznej. Dokument doprecyzowuje wreszcie przepisy związane z zestrzeliwaniem rakiet, które wlecą w przestrzeń powietrzną Polski. Jeśli pilot samolotu bojowego straci łączność z dyżurnym dowódcą obrony powietrznej, decyzję o strąceniu takiego pocisku będzie mógł podjąć samodzielnie.
Na etapie prac legislacyjnych w projekcie ustawy pojawił się również zapis o odpowiedzialności za straty w majątku cywilnym, będące następstwem strącania obcych samolotów czy pocisków. Według niego szkody takie jest zobowiązany zrekompensować resort obrony. To pokłosie incydentu ze wsi Wyryki na Lubelszczyźnie. Rakieta wystrzelona w kierunku drona, który naruszył polską przestrzeń powietrzną, uszkodziła dom w tej miejscowości. Państwo zapewniło rodzinie pomoc, ale ustawodawcy uznali, że tego rodzaju kwestie wymagają jasnych regulacji.
Ustawa stanowi odpowiedź na rosnące znaczenie Bałtyku. Przez morze biegną kluczowe dla Polski szlaki zaopatrzeniowe. Znajduje się tam też infrastruktura zapewniająca między innymi dostawy gazu. Zakłócenie żeglugi bądź uszkodzenie rurociągów mogłoby w poważnym stopniu odbić się na gospodarce. Tymczasem napięcie wokół Bałtyku nie maleje. W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w niejasnych okolicznościach były tam zrywane podmorskie kable bądź uszkadzane gazociągi. Według ekspertów to przejaw wojny hybrydowej zainicjowanej przez Rosję.
autor zdjęć: st. chor. sztab. mar. Piotr Leoniak/ 3 FO

komentarze