moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Jedno serce, dwie ojczyzny

Marzyłem o tym, by zostać oficerem wojska polskiego. Los sprawił, że zostałem żołnierzem armii amerykańskiej i od dwóch miesięcy stacjonuję w Polsce – mówi st. sierż. Tomasz Sobota. Tłumacz 3 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej opowiada o służbie w Żaganiu i różnicach między obiema armiami.

Służy Pan w 3 Pancernej Brygadowej Grupie Bojowej (ABCT – Armored Brigade Combat Team), która w ramach wzmacniania wschodniej flanki NATO stacjonuje w Polsce. W jej sztabie jest Pan tłumaczem.

St. sierż. Tomasz Sobota: Tylko na czas pobytu w waszym, przepraszam, naszym kraju. Na co dzień w Stanach pełnię bowiem inną funkcję. Jestem dowódcą drużyny transportera Stryker w bojowej jednostce zmechanizowanej. Tuż po wstąpieniu do wojska i trzymiesięcznym szkoleniu podstawowym w Forcie Benning w stanie Georgia trafiłem do bazy wojsk USA na terenie Niemiec. Z moją jednostką odbyłem dwie roczne tury w Afganistanie. Po tak długim pobycie na misji mogę chyba powiedzieć, że jestem doświadczonym żołnierzem i dowódcą.

Ciężko było?

Trafiłem do bazy na południu kraju w okolicach Kandaharu. To niebezpieczny rejon. Jednostka, którą zmienialiśmy straciła w czasie jednej tury około 70 żołnierzy. Znacznie więcej było rannych. To był bardzo trudny okres mojej służby. Podczas drugiej zmiany pod transporterem, którym jechałem, wybuchła mina pułapka. Zostałem ranny. Po długim leczeniu w szpitalu polowym dokończyłem misję. Dopiero podczas dokładnych badań w bazie na terenie Niemiec okazało się, że mam pęknięte niektóre kręgi kręgosłupa. Proszę wybaczyć, ale ze względów służbowych nie mogę powiedzieć nic więcej o tamtych przeżyciach.

Jakie widzi Pan różnice pomiędzy polskim wojskiem a służbą w najpotężniejszej armii świata?

Armia jest większa, więcej także zarabiamy. Uzbrojenie i sprzęt niewiele się różni, a część jest nawet lepsza w Wojsku Polskim. Amerykanie chwalą na przykład polski sprzęt łączności. Bardzo podobają im się Rosomaki i ich uzbrojenie. Wielu naszych żołnierzy twierdzi nawet, że jest lepsze niż w Strykerach.

Co różni oba kraje – to ogromny szacunek, jakim cieszą się żołnierze w Stanach. Mogą też liczyć na większe wsparcie społeczne niż w Polsce. Wystarczy, że jestem w mundurze i ludzie dookoła traktują mnie wyjątkowo, dziękują za służbę. Jeszcze większą pomoc otrzymują odznaczeni „Purpurowym sercem”, czyli ranni na służbie. Ja także mam taki medal i mogę na przykład za darmo zarejestrować auto lub polować. Tego typu ulg i przywilejów jest bardzo dużo. Całkiem możliwe, że moje dziecko będzie mogło otrzymać od państwa pieniądze na studia.

A zarobki? Jak duże się różnice?

Błędem jest odnoszenie naszego żołdu do kosztów utrzymania w Polsce. Trzeba go porównywać z ceną życia w Stanach. Wówczas nie wygląda to już tak różowo. Jako starszy sierżant z ośmioletnią wysługą otrzymuję pensję minimalnie wyższą niż średnia krajowa, czyli około 3 tysięcy dolarów. Szeregowi zarabiają poniżej średniej. Oczywiście dochodzą do tego różne dodatki, m.in. na utrzymanie domu, jedzenie. Jest tego prawie drugie tyle, ale tych dochodów nie wlicza się do emerytury.

Teraz jednak zarobione dolary wydajecie w Polsce...

Moi koledzy uważają, że wszystko jest tutaj bardzo tanie. Z bazy Karliki na poligonie nikomu nie chce się na przykład chodzić do miasta pieszo, każdego stać na taksówkę. Sporo zarabiają na nas także miejscowi handlowcy i pizzerie.

Nie smakuje wam polska kuchnia?

Wszystko jest w porządku od kiedy Amerykanie przyzwyczaili się, że w Polsce nie jada się co rano jajek na bekonie i fast foodów. Bardzo zasmakowały im natomiast gołąbki. Jednak, gdy zaczęły się pojawiać na stole co trzeci dzień, trochę się przejadły. To, że wieczorem pod koszary podjeżdżają kurierzy z pizzą nie wynika ze słabego menu. Ostatni posiłek jadamy o 17. Nic więc dziwnego, że później bywamy głodni.
Dowożone są zresztą nie tylko pizze. Po bazie krąży historia, nie wiem ile w niej prawdy, że podobno któregoś wieczora jakiś kreatywny przedsiębiorca „dostarczył” też panie i wysadził je przy bramie. Służba ochrony koszar szybko jednak podziękowała kobietom za odwiedziny i odprawiła je w drogę powrotną.

Jak się stało, że trafił Pan do amerykańskiej armii?

Urodziłem się w Zabrzu, a wychowałem w Bytomiu. Po studiach zacząłem pracować w Urzędzie Miasta za 1200 złotych miesięcznie. Nie były to dobre rokowania na przyszłość. Gdy miałem 26 lat kolega zaproponował, abyśmy wzięli udział w loterii wizowej organizowanej corocznie przez rząd USA. Wysłałem dokumenty. Przyznam, że bez przekonania. Okazało się jednak, że byłem jednym z 50 tysięcy szczęśliwców, którzy wygrali wymarzoną „zieloną kartę”.

I ruszył Pan za ocean?

Przygotowania do wylotu i załatwianie formalności trwało około roku. Wyjechałem do Stanów w maju 2006 roku. Na miejscu, w Nowym Jorku miałem wrażenie jakbym porwał się z motyką na Słońce. Złudna jest opinia, że w Ameryce dolary leżą na ulicy. Nie znałem języka, musiałem dużo pracować, czasami na trzech etatach na raz i wiele przeszedłem, aby być dzisiaj tym kim jestem.

Czyli żołnierzem amerykańskiej armii.

W 2008 roku zdałem egzaminy i przyjęto mnie do wojska. Po krótkim szkoleniu trafiłem do bazy w Europie. Rok później otrzymałem amerykańskie obywatelstwo. Jako żołnierz mogłem je otrzymać w przyspieszonym trybie.

Ma Pan zatem podwójne obywatelstwo?

Niestety nie. Chcąc służyć w sztabie musiałem otrzymać zgodę na dopuszczenie do informacji niejawnych. Taki dokument może uzyskać tylko obywatel Stanów Zjednoczonych. Nie miałem wyjścia i zrzekłem się obywatelstwa polskiego.

Żyjąc w kraju nie myślał Pan o założeniu munduru polskiego żołnierza?

Po maturze w latach 90. starałem się o przyjęcie do szkoły oficerskiej we Wrocławiu. Jednak panowie z WKU skutecznie mnie do tego zniechęcili. Po zrobieniu licencjatu ponownie zaświtał mu w głowie pomysł, by ukończyć sześciomiesięczny kurs i zostać oficerem. Jednak i tym razem się nie udało. Zdałem całkiem nieźle, ale inni mieli więcej punktów. Marzyłem o tym, by zostać oficerem wojska polskiego, a los sprawił, że zostałem podoficerem armii amerykańskiej.

Starszy sierżant Tomasz Sobota w armii USA służy od 2008 roku. Jest dowódcą drużyny zmechanizowanej w 3 Brygadzie 4 Dywizji Piechoty stacjonującej w Fort Carson w stanie Kolorado. Na czas stacjonowania w Polsce został przeniesiony do dowództwa 3 Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej na stanowisko tłumacza. Przez siedem lat służył w bazie wojsk amerykańskich na terenie Niemiec. W tym czasie odbył dwie roczne tury w Afganistanie.
Prywatnie mieszka w Colorado Springs. Jest żonaty. Jego żona Justyna także pochodzi z Polski. Mają 9-letniego syna Tomasza.

Rozmawiał Bogusław Politowski

autor zdjęć: arch. prywatne

dodaj komentarz

komentarze

~Scooby
1488783720
Z tym szacunkiem to nie jest tak źle zważywszy, że żyją osoby które pamiętają przymusowy pobór, falę i 13 grudnia 1981.
96-69-5D-19

Wsparcie ma znaczenie
Kajakarze i judocy w medalowej formie
Wojna pod lupą
Przerzut Abramsów do Lublina
Kraków zaprosił weteranów
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
At the Controls of F-35A Husarz
Mundur, medale i duma
Zbrodnicza farsa
Ratunek z powietrza
Zełenski traci Order Orła Białego?
Pamiętamy o bohaterach powstań śląskich
Śmierć w sercu Azji
Powietrzne cysterny dla Polski
Departament Funduszy Zagranicznych MON na nowo
„Strzała weterana” spaja środowisko
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Ważne decyzje w Brukseli
Miliardy na odbudowę i ukraińskie drony z Polski
Sportowe jubileusze
Akcja na jeziorze
Elektronika dla obrony powietrznej
Apetyt Smoka rośnie
Cyberparasol nad wyborami
Równanie z „Iksem”
„Ognista burza ’26”, czyli kompleksowy sprawdzian zdolności operacyjnych
Niebo bez dominacji
Wojskowa Akademia Medyczna w Łodzi – jest zgoda prezydenta
Bezzałogowe „nietoperze” nad Bałtykiem
Bez zmian w emeryturach
Atak w Porcie Elbląg
Ratunek na polu walki
W oktagonie o Pas Ministra Obrony Narodowej
Musztra i marsz ubezpieczony
USA i Iran z porozumieniem ws. pokoju w Zatoce
Orka tuż, tuż
„Wojskowe Schengen” coraz bliżej
MON i Łucznik podpisały kontrakt na nowe Groty
Baza amerykańska w Świętoszowie – pierwsza inwestycja gotowa
Dywizja za dywizję – Amerykanie w Polsce rotują
AMW oferuje mieszkania
Zwierzchnik sił zbrojnych w bazie İncirlik
Marsz gąsienicowych kolumn
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Szermierze i pięściarki na podium
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Święto DGRSZ
Gdańsk centrum dyskusji o odbudowie Ukrainy
Grot A3 – zobacz jak wygląda
Nowy sprzęt dla pancerniaków z Wesołej
Sonda dla Jastrzębia
Twardy ma moc
Polski wkład w operację „Overlord”
Podróż w ciemność
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Nowa siła na północno-wschodniej flance NATO
Sojusz Madrytu i Warszawy
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
Warszawa i Praga stawiają na dalszą współpracę wojskową
PKW Irak zostaje w Jordanii
Jeśli modernizacja, to tylko wspólna
Systemy antydronowe od europejskiego startupu
Koło zamachowe gospodarki
Ramię w ramię z Amerykanami
Spotkanie ministrów obrony V4 w Budapeszcie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO