Sławomir Cenckiewicz złożył rezygnację ze stanowiska szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Została ona przyjęta przez prezydenta Karola Nawrockiego. Cenckiewicz w swoim oświadczeniu po rezygnacji stwierdził, że decyzję podjął „wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska”. Zapowiedział, że nadal będzie pełnił funkcję doradczą w Kancelarii Prezydenta.
Obowiązki szefa BBN-u będzie pełnił gen. Andrzej Kowalski, jego dotychczasowy zastępca. Cenckiewicz złożył mu gratulacje, jednocześnie za swoją rezygnację obwinił Donalda Tuska i rząd, który miał mu blokować dostęp do informacji niejawnych. „Wobec bezprawnych działań rządu Donalda Tuska, który nie szanuje prawomocnych wyroków sądów i bezpodstawnie odbiera mi prawo dostępu do informacji niejawnych, na ręce prezydenta Karola Nawrockiego w dniu 22 kwietnia 2026 r. złożyłem rezygnację ze stanowiska sekretarza stanu – szefa Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Od teraz będę wspierał Pana Prezydenta w zupełnie innej roli. Mojemu następcy – gen. Andrzejowi Kowalskiemu i wszystkim moim współpracownikom z BBN udzielam poparcia, dziękuję i życzę powodzenia” – napisał w serwisie X Cenckiewicz.
W dalszej części swojego oświadczenia dodał, że jego zdaniem, mimo pozytywnego rozstrzygnięcia w sprawie dostępu do informacji niejawnych, wydanego na korzyść Cenckiewicza przez Naczelny Sąd Administracyjny, rząd nadal torpeduje jego uprawnienia.
NSA decyzją z 15 kwietnia tego roku oddalił skargi kasacyjne Kancelarii Prezesa Rady Ministrów w sprawie poświadczeń bezpieczeństwa dla Sławomira Cenckiewicza. Mimo to, jak poinformował rzecznik koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński, decyzja ta nie równa się automatycznemu dostępowi do informacji niejawnych dla ówczesnego szefa BBN-u. Zaznaczył, że musi być przeprowadzone postępowanie kontrolne.
Gen. bryg. Andrzej Kowalski, który zastąpi Cenckiewicza, karierę zaczynał w 1994 roku w Urzędzie Ochrony Państwa. W 2007 roku pełnił obowiązki szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego, a w latach 2015–2020 kierował Służbą Wywiadu Wojskowego.
autor zdjęć: Przemysław Keler/ KPRP

komentarze