40 km wyczerpującego marszu z obciążeniem, wymagające zadania na punktach kontrolnych, presja psychiczna… W zawodach Spur Ride na poligonie w Bemowie Piskim, zorganizowanych przez kawalerzystów US Army stacjonujących w Polsce, o srebrne ostrogi rywalizowali żołnierze z czterech europejskich armii. Stronę polską reprezentowali terytorialsi z 5 Mazowieckiej i 1 Podlaskiej BOT.
Kawalerzyści 3 Batalionu 8 Pułku Kawalerii US Army do dołączenia do dziesięciu swoich zespołów zaprosili żołnierzy z Polski, Chorwacji, Wielkiej Brytanii i Rumunii. Celem zawodów Spur Ride, które Amerykanie organizują już po raz kolejny w Polsce, jest integracja przedstawicieli sojuszniczych armii. Stąd też liczy się tu współdziałanie żołnierzy w składzie wielonarodowych zespołów. Nie jest też istotny czas ukończenia zawodów, lecz poprawność wykonania 10 zadań podczas marszu na dystansie ponad 40 km. Każdy z uczestników maszerował z obciążeniem na plecach o wadze do 25 kg.
Na mecie czekał na zawodników pamiątkowy dyplom i ostrogi „Order of the Spur”. Tradycja zdobywania ostróg sięga początków amerykańskiej kawalerii. Nowi żołnierze, którzy dołączali do tej formacji, zasługiwali na nie dopiero wtedy, kiedy potrafili udowodnić swoje umiejętności w jeździe konnej i władaniu szablą. Na poligonie w Bemowie Piskim jednak nie sprawdzano, jak wojskowi radzą sobie w kawaleryjskich specjalnościach z czasów, kiedy nie było jeszcze czołgów. Musieli natomiast zaliczyć Army Fitness Test (AFT) z biegiem na 1 milę i marsz kondycyjny na 10 km z obciążeniem. Po krótkiej przerwie około 200 zawodników ruszyło do lasu i rozpoczęło główną część zawodów – pokonanie ponad 40-kilometrowej trasy i wykonanie po drodze dziesięciu zadań na punktach kontrolnych.
– Army Fitness Test rozpoczęliśmy w środę o 9.00 rano, a do mety dotarliśmy po blisko 48 godzinach. Wraz z kolegą z mojej brygady i żołnierzem z Rumunii przydzielono mnie do drużyny, w której było kilkanaścioro Amerykanów, w tym dwie kobiety – mówi kpr. Paulina z 1 Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej, która po raz pierwszy wzięła udział w tego typu zawodach. Wcześniej nie miała okazji rywalizować na trasie marszobiegu z plecakiem. W Bemowie Piskim postanowiła sprawdzić, czy podoła trudnemu wyzwaniu. – Byłam ciekawa, czy jestem przygotowana fizycznie i psychicznie do takich zawodów. Cieszę się, że dałam radę. Pod koniec drugiego dnia rywalizacji brakowało mi już sił, ale bliskość mety mobilizowała mnie do walki do końca – dodaje zawodniczka.
Na punktach kontrolnych sprawdzano umiejętności współdziałania żołnierzy podczas szturmu na bunkier czy ewakuacji rannego pod ostrzałem. Zespoły wykonywały też zadania techniczne w warunkach ograniczonej widoczności: składały karabin maszynowy M240 i wielkokalibrowy Browning M2. Wojskowi musieli także przystąpić do konkurencji sprawdzających ich siłę i odporność psychiczną. Mieli za zadanie np. obrócić wieżę zestawu przeciwlotniczego Gepard i wezwać wsparcie ogniowe zgodnie z procedurą Call For Fire.
– Punkt z obracaniem wieży był jednym z najtrudniejszych. Ciężko było też podczas walki na noże. Instruktorzy byli bardzo wymagający i utrudniali nam wykonywanie zadań, na przykład wydając polecenia, by w pewnym momencie działać w maskach przeciwgazowych. Wydawali też komendy do czołgania się – relacjonuje kpr. Paulina.
Jak zaznacza zawodniczka, członkowie drużyn wspierali się nawzajem. – Jak ktoś nie wytrzymywał tempa i osłabł, czekaliśmy na niego i motywowaliśmy do walki. Od początku, jeszcze od biegu na milę, przekonaliśmy się, co znaczy rywalizacja grupowa. Gdy jeden z zawodników nie ukończył w wyznaczonym limicie biegu, cała drużyna musiała za karę wykonywać dodatkowe ćwiczenia – przyznaje reprezentantka 1 Podlaskiej BOT.
Dzięki ukończeniu zawodów Spur Ride kpr. Paulina przekonała się, że może wziąć udział w biegach zaliczanych do Wielkiego Szlema Komandosa. – Myślałam o sprawdzeniu się w tych komandoskich biegach. Po zdanym egzaminie na Spur Ride wiem, że mogę podołać kolejnym wyzwaniom. Wiem też, że niełatwo będzie się zapisać, bo jest tylu chętnych do startu w Wielkim Szlemie Komandosa, że zapisy na biegi bardzo szybko się kończą… – mówi kapral.
autor zdjęć: WOT

komentarze