Roje mikrodronów zwalczających bezzałogowce przeciwnika, systemy akustyczne wykrywające wrogie drony, bezzałogowce działające bez sygnalizacji GPS i łączności z operatorem. Takie m.in. technologie dla NATO rozwijają w Polsce firmy z całego świata pod kuratelą konsorcjum Krakowskiego Parku Technologicznego i AGH. Wszystko to w ramach natowskiego programu DIANA.
FORT Kraków – wspólna technologiczno-naukowa inicjatywa Akademii Górniczo-Hutniczej i Krakowskiego Parku Technologicznego – w styczniu tego roku oficjalnie przystąpił do programu NATO DIANA (Defence Innovation Accelerator for the North Atlantic), jako jedyny w Polsce i jeden z 16 ośrodków w krajach Sojuszu. Ich zadaniem jest akceleracja, a więc wsparcie badawcze, biznesowe, eksperckie dla start-upów i małych firm, których technologie mogą być wdrożone przez armie NATO.
Założenie jest takie, by współpraca była międzynarodowa. Dlatego też ośrodki innowacji obronnych w ramach DIANY opiekują się start-upami spoza macierzystego kraju. – Jako jeden z akceleratorów DIANY mamy pod opieką siedem firm. Wszystkie są spoza Polski: z Grecji, ze Szwecji, z Wielkiej Brytanii, Danii i ze Stanów Zjednoczonych – wylicza Bartosz Józefowski, koordynator polskiego oddziału NATO DIANA w Krakowskim Parku Technologicznym.
Cywilnie i wojskowo
Start-upy pod okiem FORT-u Kraków pracują m.in. nad technologiami dual-use, a więc podwójnego zastosowania. Chodzi o rozwiązania, które do tej pory funkcjonowały w środowisku cywilnym, jednak da się je z powodzeniem zastosować w rozwiązaniach militarnych. O tym, jak wielką różnicę na polu walki może zrobić takie podejście, świadczy najlepiej konflikt ukraiński. Ukraińcy zdołali w dużej mierze zniwelować rosyjską przewagę militarną, wykorzystując w kreatywny sposób technologie dotychczas stosowane w domenie cywilnej: od cywilnych dronów FPV przez cywilne oprogramowania czy optykę. Są to rozwiązania tanie, lecz skuteczne w niszczeniu sprzętu wartego miliony.
– Obecnie realizujemy w ramach DIANY kilka ciekawych projektów typu dual-use. Chodzi o produkty duńskiej firmy Robotto i greckiej Alpha Autonomy – mówi Małgorzata Chmielewska, ekspertka z Krakowskiego Parku Technologicznego. – Obie firmy opracowały swoje rozwiązania pierwotnie z myślą o zastosowaniach takich jak m.in. inspekcje przemysłowe czy działania w środowisku naturalnym, a dziś coraz mocniej koncentrują się na zastosowaniach wojskowych – tłumaczy ekspertka.
Robotto rozwija technologie, które już są testowane w warunkach bojowych w Ukrainie. Chodzi o bezzałogowce potrafiące działać bez nawigacji GPS lub w warunkach utrudnionej bądź zerwanej łączności z operatorem. Z kolei Alpha Autonomy pracuje nad rojami mikrodronów zdolnych do autonomicznego poruszania się w budynkach i innych trudno dostępnych przestrzeniach.
– Drony i systemy bezzałogowe zrewolucjonizowały współczesne pole walki, ale ja uważam, że Świętym Graalem producentów wojskowych i wyzwaniem przyszłości są systemy antydronowe, a więc tanie rozwiązania, które pozwolą klasycznemu i drogiemu, ciężkiemu sprzętowi, takiemu jak czołg czy bojowy wóz piechoty, działać skutecznie – podkreśla płk Marcin Szymański, emerytowany oficer Wojsk Specjalnych i ekspert z FORT-u Kraków.
Przykładem technologii antydronowej rozwijanej obecnie pod Wawelem jest produkt szwedzkiej firmy AegisX, która opracowała przenośne wykrywacze dronów wykonane z komponentów popularnych w przemyśle samochodowym. Z kolei brytyjska firma Arcani Systems rozwija sieci mikrofonów zdolnych do wykrywania charakterystycznych dźwięków dronów. Tego typu sensory można szybko rozmieścić w terenie, tworząc lokalną „bańkę” ochronną wokół obiektu lub jednostki.
Dobroczynna DIANA
– Przewagę na współczesnym polu bitwy uzyskuje ten, kto potrafi jak najszybciej wdrożyć innowacje. Dzisiaj czas ich zastosowania powinien być liczony w tygodniach od momentu opracowania, nie miesiącach czy latach – mówiła kilka dni temu podczas konferencji poświęconej realizacji NATO DIANA w Polsce Izabela Albrycht, ekspertka z AGH.
Dlatego właśnie NATO stawia na akcelerację. Firmy, które przejdą gęste sito selekcji, zyskują mocne wsparcie instytucjonalne, naukowe i biznesowe. – Nie muszą być to wcale wyszukane nowe technologie. Często chodzi o integrację rozwiązań i optymalizację kosztową – tłumaczy Albrycht. – Na zmieniającym się dziś dynamicznie polu bitwy często tanie, elastyczne rozwiązania znajdują zastosowanie – dodaje ekspertka.
W obecnej edycji natowskiego programu na ponad 3 tys. chętnych firm do DIANY zakwalifikowało się 150, w tym trzy polskie: Vidoc Security Lab, Quantum Quest, Perf Drone Systems. Każdy start-up, który dołączy do DIANY, może liczyć na 100 tys. euro, ale także na akcelerację, a więc przyspieszenie wdrażania, wsparcie naukowe, eksperckie, możliwość testowania sprzętu w warunkach laboratoryjnych i poligonowych oraz kontakty z dużymi grupami zbrojeniowymi i przedstawicielami wojska.
O tym, jak w praktyce działa DIANA, we wcześniejszej edycji programu przekonała się polska firma Revobeam. Opracowała ona radiowy system chroniący komunikację między dronem a jego operatorem tak, aby nie została ona zakłócona przez system antydronowy wroga. Pomysł jest prosty i niebywale skuteczny.
Zamiast anten z wiązką dookólną, a więc z tak samo silnym sygnałem w każdym kierunku, Revobeam wprowadził antenę pozwalającą formować wiązkę sygnału w jednym kierunku, „wyciszając” te, z których pochodzą wrogie zakłócenia. Dzięki temu zagłuszanie komunikacji operatora z dronem jest niemożliwe albo znacznie utrudnione. Za to dron FPV może podlecieć bliżej przeciwnika, np. jego czołgu wyposażonego w system antydronowy.
– Nasze anteny można montować już na małych dronach FPV. Założenie było takie, żeby była to technologia tania, bo na rynku są podobne rozwiązania, ale za dziesiątki tysięcy dolarów, a nasze ma kosztować kilkaset dolarów – mówił podczas konferencji o realizacji DIANY Mateusz Rzymowski, szef i współzałożyciel Revobeam.
Jak dodał, przed przystąpieniem do programu jego firma była praktycznie nieznana na rynku zbrojeniowym. Dziś współpracuje z podmiotami polskimi, a także rozwija działalność za granicą. Głównym rynkiem jest Ukraina, ale polski start-up rozwija kontakty także m.in. w Estonii i Wielkiej Brytanii.
Pierwszy program DIANA pod okiem polskiego akceleratora, czyli FORTU Kraków, zakończy się w czerwcu. Wtedy ruszy nabór start-upów do kolejnej edycji. Polskie firmy, które chcą zyskać natowskie „przyspieszenie”, będą akcelerowane za granicą. Mogą jednak zwrócić się do FORTU Kraków, który wspomoże je wiedzą ekspercką i proceduralną w skutecznym przystąpieniu do DIANY.
autor zdjęć: SGWP

komentarze