Uzbrojony napastnik zabarykadował się z zakładnikami w Akademii Wojsk Lądowych. Do akcji ruszyła Żandarmeria Wojskowa i policyjni kontrterroryści. Równolegle w jednym z budynków dydaktycznych wybuchł pożar, a kolejnego dnia straż pożarna i wojska chemiczne usuwały skażenie terenu. W ćwiczeniach „Kryzys ’26” wzięło udział kilkuset żołnierzy i funkcjonariuszy.
Oprócz żołnierzy, w tym z Żandarmerii Wojskowej i wojsk chemicznych, w ćwiczeniach „Kryzys ’26” uczestniczyła także straż pożarna, pogotowie ratunkowe i oddział kontrterrorystyczny z Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu. Celem przedsięwzięcia było przetestowanie współpracy wojska i innych służb w sytuacjach kryzysowych. – Dla nas kluczowe było sprawdzenie czasu reakcji służb w sytuacji zagrożenia, jak działają procedury poszczególnych formacji oraz jak przebiega współpraca instytucjonalna między wojskiem a strażą czy policją. To bardzo cenna wiedza, zwłaszcza że w działaniach w najróżniejszych sytuacjach kryzysowych, także w środowisku cywilnym, często bierze udział wojsko – mówi płk Norbert Świętochowski, prorektor ds. dydaktycznych AWL.
Terrorysta w murach uczelni
Podczas pierwszego epizodu pt. „Aktywny strzelec” służby testowały współpracę i reakcję na atak terrorystyczny. Scenariusz zakładał, że były żołnierz, uzbrojony w broń z ostrą amunicją, dostał się na teren uczelni. W budynku dydaktycznym wziął zakładników, zaczął formułować żądania i groził, że zabije przetrzymywane osoby. Zgodnie z procedurami oficer dyżurny skierował na miejsce pododdział alarmowy Akademii Wojsk Lądowych oraz powiadomił o sytuacji Żandarmerię Wojskową. Uczelnia wystawiła też negocjatora do rozmów z terrorystą. – Do czasu przyjazdu służb naszemu negocjatorowi udało się uwolnić wielu zakładników – mówi kierownik ćwiczeń, prorektor ds. dydaktycznych płk rez. dr hab. inż. Norbert Świętochowski.
Gdy na miejsce przyjechała Żandarmeria Wojskowa, przejęła dowodzenie akcją, ponieważ sytuacja kryzysowa wystąpiła na terenie jednostki wojskowej. Jednak napastnik nie chciał się poddać, a ryzyko eskalacji przemocy wobec zakładników narastało, więc patrol żandarmerii zwrócił się o wsparcie do sił policyjnych. – Jeśli chodzi o działania w takiej sytuacji, kluczowy jest oczywiście czas reakcji. Dlatego Żandarmeria Wojskowa, dostrzegając ryzyko eskalacji, zamiast ściągać zwiększone siły np. z Żagania, zwróciła się do Komendy Wojewódzkiej Policji we Wrocławiu, a ta skierowała na miejsce pododdział kontrterrorystyczny – tłumaczy podkom. Paweł Nowicki z KWP we Wrocławiu.
Policyjni kontrterroryści, zanim ruszyli do akcji, w asyście żandarmerii zapoznali się z planami budynku, zorganizowano też sztab kryzysowy. Równolegle policyjny negocjator cały czas rozmawiał z zamachowcem. Ten jednak nie chciał wypuścić przetrzymywanych ludzi i groził, że zrobi im krzywdę, dlatego została podjęta decyzja o szturmie. – Tak naprawdę bardzo mało takich sytuacji kończy się szturmem kontrterrorystów. Tu założyliśmy na potrzeby scenariusza, że było to niezbędne. Ostatecznie udało się odbić i bezpiecznie wyprowadzić zakładników oraz zatrzymać zamachowca. Każdorazowo w czasie takiej akcji mamy także obowiązek sprawdzić wszystkie inne pomieszczenia w budynku, by upewnić się, że terrorysta działał sam – tłumaczy podkom. Nowicki.
Przebieg całej akcji oglądali w sali kinowej AWL-u cywilni studenci kierunku bezpieczeństwo narodowe oraz podchorążowie uczelni. Policjanci opisywali im poszczególne działania oraz zastosowane procedury, a także wyjaśniali, jak się zachować, gdyby znaleźli się w podobnej sytuacji. Chodzi m.in. o tzw. procedurę 4U, czyli „Uważaj, uciekaj, ukryj się, udaremnij atak!”. „Uważaj” – czyli zwróć uwagę na nienaturalne zachowania i zdarzenia, „uciekaj” – podejmij ucieczkę, gdy nastąpi wybuch, usłyszysz strzały itp., „ukryj się” – a więc zabarykaduj się, schowaj, wycisz telefon. „Udaremnij atak!” jest działaniem w ostateczności – podejmij próbę walki z napastnikiem, gdy twoje życie jest zagrożone.
Pożar i zagrożenie chemiczne
W kolejnych dwóch epizodach w ramach „Kryzysu ’26” na AWL-u do akcji ruszyli m.in. strażacy. Musieli oni ugasić pożar w jednym z budynków dydaktycznych, w którym w momencie pojawienia się ognia znajdowało się kilkuset studentów cywilnych, podchorążych i wykładowców. – To był bardzo dobry i poważny sprawdzian, zarówno dla nas, jak i dla straży pożarnej. Zgodnie ze scenariuszem ćwiczeń pożar wybuchł w jednym z największych budynków akademii, w czasie gdy wewnątrz znajdowały się setki ludzi. Naszym zadaniem była ewakuacja tych osób do czasu przyjazdu straży pożarnej. Z kolei strażacy musieli zorientować się błyskawicznie w układzie tego dużego obiektu i znaleźć źródło ognia – opisuje płk Świętochowski.
W akcji gaszenia pożaru wzięło udział kilkunastu strażaków, tworzących cztery zastępy PSP. – Specyfika działań w takich wielkich budynkach wymaga od nas sprawdzenia całego obiektu. Nawet pomimo informacji, że wszyscy się ewakuowali, stosujemy zasadę ograniczonego zaufania i prowadzimy działania ratowniczo-gaśnicze równolegle z przeszukaniem całego obiektu pod kątem ewentualnych osób poszkodowanych lub uwięzionych, więc jest to czasochłonne – tłumaczy kpt. Damian Górka z Komendy Miejskiej PSP we Wrocławiu.
Ostatni epizod ćwiczeń „Kryzys ’26” poświęcony był reakcji i współpracy służb w związku ze skażeniem terenu po wycieku toksycznych substancji oraz z koniecznością odkażenia żołnierzy i ratowników, którzy mieli kontakt z tymi środkami. W akcji oprócz straży pożarnej i wojskowych z AWL-u wzięli udział także m.in. żołnierze z oddziału chemicznego 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej, 5 Pułku Chemicznego z Tarnowskich Gór oraz z Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. – Udział w takich ćwiczeniach to dla nas wymóg i konieczność. Terytorialsi są służbą, która często reaguje na zagrożenia w środowisku cywilnym. Tak było choćby podczas powodzi w 2024 roku, kiedy to w ramach operacji „Feniks” intensywnie przeprowadzaliśmy odkażanie terenu, sprzętów i ludzi. Mamy doświadczenie, ale cały czas warto doskonalić współpracę i procedury działania z innymi służbami – podkreśla chor. Grzegorz Oling, dowódca grupy chemicznej w kompanii dowodzenia 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej. W trakcie tego epizodu „Kryzysu” trzeba było przeprowadzić dekontaminację kilkudziesięciu żołnierzy oraz zlikwidować skażenie.
Ćwiczenia „Kryzys ’26”, wraz z poprzedzającą je konferencją naukową, trwały trzy dni. Wzięło w nich udział kilkuset żołnierzy i funkcjonariuszy różnych służb.
autor zdjęć: Krzysztof Gumul/ WCEO

komentarze