Odważny, pracowity, doskonały organizator – tak mieszkańcy Lewina Brzeskiego opisują por. Grzegorza Galanta. Kiedy we wrześniu powódź zalała ich miasto, mogli liczyć na jego niezawodne wsparcie. Za ofiarność w udzielaniu pomocy dotkniętym powodzią oficer 17 Opolskiej Brygady Obrony Terytorialnej został uhonorowany nagrodą Buzdygan 2024.
Jeszcze do niedawna mieszkańcy kojarzyli go przede wszystkim jako organizatora lokalnych wydarzeń. Gdy we wrześniu powódź zalała ich miasto, zobaczyli go w jeszcze jednej roli – żołnierza, który stanął na pierwszej linii walki z żywiołem. Od świtu do nocy był w centrum działań, dowodził ewakuacją, wspierał mieszkańców, mobilizował służby. – Grzegorz zrobił dla miasta niewyobrażalnie dużo. Włożył w to całe swoje serce, choć sam stracił dom w powodzi. Od rana pracował w sztabie, kończyliśmy o 22.00, a on jeszcze wsiadał do amfibii i rozwoził ludziom jedzenie. Nieraz wchodził w wodę po szyję, żeby kogoś uratować – opowiada Dawid Reszczyński, prezes Ochotniczej Straży Pożarnej w Lewinie Brzeskim. Choć wcześniej znał por. Galanta tylko z widzenia, w sztabie kryzysowym przekonał się, jakim jest człowiekiem. – Nie tylko skuteczny w działaniu, lecz także zawsze uśmiechnięty, pełen energii. Niesamowity człowiek – podkreśla z podziwem.
– Był cały czas z żołnierzami, którzy kwaterowali u mnie, w domu kultury. Mógł przecież wrócić do swojej rodziny. Ale to nie w jego stylu. Został z nimi, spał na tej samej podłodze, na tych samych karimatach. I żołnierze to doceniali – miał u nich ogromny szacunek. Nawet wyżsi rangą oficerowie, generałowie, gdy przyjeżdżali, chcieli mieć Grześka obok siebie. Wiedzieli, że nie tylko ma wiedzę wojskową, ale też zna teren, ludzi, ich potrzeby – opowiada Wojciech Najda, dyrektor domu kultury w Lewinie Brzeskim.
Grzegorz Galant swoją przygodę z wojskiem rozpoczął w 2007 roku od trzymiesięcznego szkolenia we Wrocławiu. Następnie przez pół roku służył w Brzegu, kończąc zasadniczą służbę wojskową. Dwa lata później, w 2009 roku, postanowił związać się z armią na stałe i wstąpił do służby zawodowej w Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych we Wrocławiu. Po pięciu latach podjął decyzję o dalszym rozwoju – ukończył szkołę podoficerską w stopniu kaprala.
– Służyłem w CSWIiCh 12 lat, ale czułem, że chcę spróbować czegoś nowego, wyjść ze swojej strefy komfortu – wspomina por. Galant. Dlatego zdecydował się na studium oficerskie, które ukończył 10 lipca 2021 roku. Jako młody oficer trafił do 7 Pomorskiej Brygady Obrony Terytorialnej w Gdyni, gdzie rozpoczęła się jego przygoda z WOT-em. Po niespełna roku udało mu się wrócić w rodzinne strony – najpierw do 13 Śląskiej Brygady OT, a później do nowo formowanej 17 Opolskiej Brygady OT, w której służy do dziś.
Tak naprawdę jednak wszystko zaczęło się znacznie wcześniej – już w szkole podstawowej, kiedy po raz pierwszy włożył mundur… harcerski. To właśnie harcerstwo rozbudziło w nim pasję do służby, dyscypliny i działania na rzecz innych – wartości, które później zaprowadziły go do wojska. – Gdyby każdy dał od siebie choć trochę, czy to w mundurze, czy w cywilu, świat wyglądałby zupełnie inaczej – mówi por. Galant.
We wrześniu 2024 roku, gdy woda zaczęła zalewać okolice Lewina Brzeskiego, por. Grzegorz Galant był na miejscu jako jeden z pierwszych. – Od razu zadzwoniłem do burmistrza, zadeklarowałem pomoc, byliśmy w gotowości. Szybko spotkaliśmy się w gminie, a potem razem z policją i zespołem zarządzania kryzysowego ruszyliśmy do Kantorowic – wspomina.
To, co zobaczył na miejscu, nie pozostawiało złudzeń – sytuacja była dramatyczna. – Przede wszystkim należało uspokoić ludzi i wprowadzić porządek, bo panował lekki chaos. Szybko się zorganizowaliśmy, podzieliliśmy na grupy i zaczęliśmy działać – opowiada. Początkowo wydawało się, że uda się ocalić Lewin, ale kiedy wały w Ptakowicach nie wytrzymały, wszystko się zmieniło. – Mieliśmy około godziny, żeby pomóc mieszkańcom w ewakuacji. W takiej sytuacji najważniejsi są ludzie – podkreśla por. Galant.
Żołnierze WOT-u sprawdzali domy, a on razem z nimi. Podczas gdy ratował innych i ich dobytek, woda zalała jego własny dom i świeżo wyremontowany salon fryzjerski jego żony. – Zadbałem tylko o rodzinę, żeby była bezpieczna. A potem liczyło się już tylko jedno – pomoc tym, którzy jej potrzebowali – zaznacza.
– Mamy ogromne szczęście, że jest tu taki człowiek – mówi Dariusz Struski, zastępca burmistrza Lewina Brzeskiego. – Zna teren jak własną kieszeń, ma ogromną wiedzę wojskową, potrafi organizować akcje ratownicze, zarządzać ludźmi i skutecznie dowodzić w sytuacjach kryzysowych. A do tego działa błyskawicznie – dodaje. Zanim jeszcze powstało stałe centrum zarządzania kryzysowego, por. Galant już ściągnął kilkuset żołnierzy WOT-u, koordynował ich działania, współpracował ze strażakami, z ochotnikami i samorządem.
– Pracował niemal bez wytchnienia, sypiał po dwie, trzy godziny na dobę, bo dla niego najważniejsza była pomoc innym – opowiada Struski. – To nie dowódca, który wydaje rozkazy zza biurka. Był na miejscu, ramię w ramię z żołnierzami. I oni to widzieli. To ich motywowało – zapewnia.
Za swoje działania w czasie powodzi por. Grzegorz Galant został odznaczony również medalem Milito Pro Christo, który w styczniu tego roku przyjął z rąk biskupa polowego Wiesława Lechowicza.
autor zdjęć: Michał Niwicz

komentarze