moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Baliśmy się, że użyją nas przeciwko opozycji

Rano 13 grudnia 1981 roku wydano nam broń i ostrą amunicję. Kiedy dowiedziałem się o stanie wojennym, oddałem legitymację partyjną. Pozbawiono mnie funkcji, zakazano wychodzić z koszar i obciążono dyżurami. Baliśmy się, że użyją nas przeciwko opozycji – mówi historyk prof. Jerzy Maroń. 35 lat temu jako żołnierz 1 Pułku Chemicznego odbywał obowiązkowe szkolenie.


Gdzie Pan był 13 grudnia 1981 roku?

Prof. Jerzy Maroń: W 1 Pułku Chemicznym w Zgorzelcu, gdzie zostałem wcielony na tak zwaną praktykę. Po skończeniu studiów historycznych na Uniwersytecie Wrocławskim pracowałem przez krótki czas jako monter przy taśmie w zakładach Polar. W maju 1981 roku dostałem powołanie do wojska. W Wojskowej Komendzie Uzupełnień obiecywali, że wyjdziemy w grudniu, tymczasem byłem w armii prawie rok. Najpierw na trzy miesiące trafiłem do centrum szkolenia w Łodzi, potem dostaliśmy przydziały do jednostek. Ja zostałem skierowany do Zgorzelca jako starszy kapral podchorąży. Pełniłem obowiązki zastępcy dowódcy kompanii do spraw politycznych.

Skąd ta funkcja?

Na studiach, chyba w 1979 roku, zgłosiłem się jako kandydat do partii. Ponieważ nie złożyłem wniosku o członkostwo, zostałem tuż przed zakończeniem studiów z automatu wpisany w poczet członków PZPR. Władze partyjne taki mechanizm zastosowały wobec wszystkich studentów kandydatów.

Gdy trafił Pan do wojska czuliście już wtedy, że w kraju coś się szykuje?

Tak. W październiku 1981 roku żołnierzom najstarszego poboru przedłużono dwuletnią służbę zasadniczą. Chodziło o to, aby zatrzymać w armii najlepiej wyszkolonych. Poza tym tydzień przed wprowadzeniem stanu wojennego wszystkim w pułku cofnięto przepustki, wezwano też wszystkich żołnierzy do jednostki, zabronione było wychodzenie do miasta. Ostatni raz byłem poza murami pułku w poniedziałek 7 grudnia. Potem nie mogłem wyjść aż do połowy kwietnia 1982 roku, kiedy wreszcie dostałem dwudniowy urlop, żeby pojechać do domu. Oficjalnie tłumaczono nam, że mamy pozostać w jednostce, ponieważ będziemy potrzebni do odśnieżania pobliskiego węzła kolejowego. Nikt w to jednak nie wierzył.

Jak wyglądał 13 grudnia w koszarach?

Rano żołnierzom pełniącym służbę wydano długą broń i ostrą amunicję, podchorążowie rezerwy dostali pistolety. Wzmocniono też wszystkie patrole na terenie jednostki. Około 9.00 dowiedziałem się, że w całym kraju wprowadzono stan wojenny. Postanowiłem od razu wystąpić z partii i szefowi sztabu naszego batalionu oddałem legitymację partyjną.

Były jakieś konsekwencje?

Natychmiast pozbawiono mnie funkcji zastępcy dowódcy kompanii. Po kilku dniach wezwał mnie zastępca dowódcy do spraw politycznych i oświadczył, że władze partyjne w pułku wnioskują o zdegradowanie mnie, pozbawienie tytułu podchorążego i przeniesienie z kilkumiesięcznego szkolenia do służby zasadniczej. To oznaczałoby obowiązek pozostania w armii przez dwa lata. Ostateczną decyzję miał jednak podjąć dowódca pułku ppłk Jan Zydroń. Oficer wezwał mnie tuż przed sylwestrem. Poinformował, że moje wystąpienie z partii nie jest co prawda wykroczeniem przeciwko regulaminowi, ale mimo to zostanę przeniesiony do innego batalionu i obejmę niższe stanowisko dowódcy drużyny. Dopiero po latach koledzy mi powiedzieli, że tak naprawdę rozkaz pułkownika brzmiał „przenieść i zamęczyć służbą”. I faktycznie od tego czasu aż 71 razy pełniłem całodobowe służby podoficera dyżurnego jedynie z 24-godzinną przerwą na odpoczynek. Poza tym w opinii specjalnej i w meldunku Zarządu Politycznego Śląskiego Okręgu Wojskowego napisano o mnie, że wystąpiłem przeciwko stanowi wojennemu w Polsce i za to zostałem z partii wykluczony. Jednak degradacji uniknąłem, może uratowała mnie przed nią odznaka wzorowego podchorążego, którą nosiłem.


Jak na Pana decyzję reagowali koledzy z jednostki?

Podchorążowie rezerwy, a było nas ośmiu, pozytywnie oceniali mój krok. Kilku chorążych przyszło wyrazić słowa poparcia, oficerowie woleli nie komentować, podobnie jak żołnierze służby zasadniczej. Ci, którzy jeszcze kilka dni temu narzekali, że muszą dłużej zostać w wojsku, po wybuchu stanu wojennego przestraszyli się i spotulnieli. My wtedy nie wiedzieliśmy przecież, jakie zasady kodeksu wojennego i jakie kary będą teraz obowiązywać w armii.

A Pan się nie bał?

Rodziny nie miałem, dobrej pracy, którą mogłem stracić, też nie. Zresztą trochę orientowałem się już w mentalności wojskowych politruków. Wiedziałem, że degradacja i wyrzucenie mnie z wojska nie przyniosłoby też chwały moim przełożonym. Bo skoro sprawiam takie kłopoty, to widać oni źle mną dowodzili i też mogą zostać ukarani.

Nastroje w pułku na początku 1982 roku chyba nie były najlepsze?

Najgorsza była niepewność. Kiedy wreszcie wyjdziemy? Ile będzie trwać służba? Baliśmy się, że zostaniemy użyci przeciwko opozycji. Na szczęście do tego nie doszło. Zresztą koledzy, którzy chodzili w Zgorzelcu na patrole, spotykali się z życzliwą reakcją mieszkańców, nawet byli częstowani gorącą herbatą z termosów. W końcu wiosną sytuacja się unormowała i 30 kwietnia wypuścili mnie do cywila.

Takich żołnierzy – przeciwników stanu wojennego było w armii więcej?

Trudno powiedzieć. Nie znam danych, nie ma też chyba badań na ten temat. Wiem, że na 45 tysięcy żołnierzy w Śląskim Okręgu Wojskowym, po wybuchu stanu wojennego tylko czterech wykluczono z partii: dwóch oficerów, podoficera i mnie. W ich przypadku powodem były opozycyjne ulotki, które znaleziono u nich w domach. Na pewno jednak żołnierzy, którzy nie zgadzali się z decyzją o wprowadzeniu stanu wojennego było więcej. Warto, aby jakiś historyk zajął się tą tematyką, sięgnął do wojskowych archiwów, do meldunków o nastrojach, wyników badań socjologicznych i psychologicznych w armii. Wciąż bowiem mało wiemy o ofiarach stanu wojennego wśród żołnierzy, o tych, których za poglądy dotknęła surowsza kara niż mnie – byli wyrzucani z wojska, szykanowani i więzieni.

Prof. Jerzy Maroń jest historykiem, pracownikiem Zakładu Historii Polski i Powszechnej XVI-XVIII wieku Uniwersytetu Wrocławskiego. Zajmuje się historią wojskowości od średniowiecza po XX wiek.

rozmawiała Anna Dąbrowska

autor zdjęć: Anna Dąbrowska, arch. prywatne

dodaj komentarz

komentarze


Żandarmeria Wojskowa bada sprawę śmierci żołnierza na granicy
Pamiętamy o bohaterach powstań śląskich
Nowy dowódca Czarnej Dywizji
Airbus A330 MRTT
Sprawdzian charakteru
Warszawa i Praga stawiają na dalszą współpracę wojskową
Apetyt Smoka rośnie
Ramię w ramię z Amerykanami
Podróż w ciemność
Mundur, medale i duma
Zasadzka w leśnych ostępach
Zmiana na szczytach US Army w Europie
Zmiany w zarządzie PGZ-etu
Medale za typowo wojskowe dyscypliny
Kolejna operacja hybrydowa Rosji
Zatrzymać drona
Polskie Apache'e wkraczają do akcji
Pobudka 5:30 i ostra taktyka. Przetrwasz te 27 dni?
Zbrodnicza farsa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Mewa pisze historię
Jak Ślązacy stali się panami własnego domu
Jarzębina i nowe miny przeciwpiechotne
US Army zaprasza do świętowania
Spotkanie ministrów obrony V4 w Budapeszcie
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Chirurgia pod ostrzałem. Ukraińscy medycy szkolą się w Krakowie
Anglicy znów uciekną z obozu
Bez zmian w emeryturach
Wsparcie ma znaczenie
Dywizja za dywizję – Amerykanie w Polsce rotują
Powrót Iksa
Ważne decyzje w Brukseli
Równanie z „Iksem”
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Żołnierze na „Horyzoncie” do końca wakacji
Od dronów po lufy armatnie
Niebo bez dominacji
Kolejne nominacje w Wojsku Polskim
Pierwszy Kormoran pod flagą NATO
PKW Irak zostaje w Jordanii
Orka dobiła do brzegu
Miliardy na odbudowę i ukraińskie drony z Polski
Więcej pieniędzy dla żołnierzy niezawodowych
Kajakarze i pięcioboista na medal!
Poznański gen wolności
SKON o budżecie MON-u
W oktagonie o Pas Ministra Obrony Narodowej
Szefowie MON i MSZ o priorytetach na szczyt Sojuszu
Szermierze i pięściarki na podium
Priorytety na szczyt NATO
Szkolenie pilotów F-35 nabiera tempa
Marynarka świętuje i zaprasza na pokłady
Wszystko o Grocie, czyli „GROTowisko-26”
Gdańsk centrum dyskusji o odbudowie Ukrainy
Promocja oficerska na WAT
Szkolenia załogi okrętu podwodnego – już w sierpniu
Na straży odporności Polski
Sojusznicza medycyna pola walki
Królowa wspinaczki kończy karierę
Okręt skrojony na Bałtyk
Terytorialsi ćwiczyli z Gwardią Narodową z USA
Twardy ma moc
Wojna pod lupą
Czeskie śmigłowce w Polsce przeciw dronom
Polski wkład w operację „Overlord”
Śmierć w sercu Azji
Sportowe jubileusze
USA i Iran z porozumieniem ws. pokoju w Zatoce
Nowa siła na północno-wschodniej flance NATO
Wojsko przeszkoliło dzieci w całej Polsce
Holenderskie Patrioty zostaną dłużej w Jasionce

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO