To był prawdziwy pokaz siły. Strzelali Polacy, Duńczycy i Amerykanie – z wyrzutni Homar-K, HIMARS, PULS. Pierwsze pociski zostały odpalone z Bornholmu około południa, ostatnie kilka godzin później m.in. z poligonu w Ustce. Cele znajdowały się na Bałtyku, w odległości kilkudziesięciu kilometrów. A wszystko w ramach ćwiczeń „Baltic Shield ‘26”.
„Baltic Shield ‘26” to pierwsze w historii dwustronne ćwiczenia przeprowadzone wspólnie przez Polskę i Danię. Armie obydwu państw zamierzają pokazać potencjalnemu przeciwnikowi, że wspólnie są gotowe bronić kluczowych obszarów południowego Bałtyku. Do takich na pewno zalicza się wyspa Bornholm, która leży na szlaku łączącym okoliczne państwa z Cieśninami Bałtyckimi i dalej Morzem Północnym. W pobliżu przebiega też choćby podwodny rurociąg Baltic Pipe. Dzięki niemu Polska jest w stanie sprowadzać z Norwegii ponad 40% potrzebnego jej gazu.
I to właśnie na Bornholmie rozgrywa się zasadnicza część manewrów. W weekend na wyspie wylądowali polscy spadochroniarze z 6 Brygady Powietrznodesantowej, tam też rozlokowana została artyleria rakietowa z obydwu państw. Wiele dzieje się jednak także poza duńską wyspą – na samym Bałtyku i polskim wybrzeżu. Próbkę tego mogliśmy zobaczyć dziś, kiedy to rozpoczęło się wielkie strzelanie.
Krótko przed południem ogień otworzyły rozstawione na Bornholmie duńskie wyrzutnie PULS i HIMARS z 1 Brygady Rakiet. Załogi wykorzystały kilkanaście ćwiczebnych rakiet o zasięgu kilkunastu kilometrów. Niebawem też głośno zrobiło się na poligonie w Ustce, a także na terenach wojskowych w okolicach Ustronia Morskiego. Stamtąd właśnie operowały kolejne należące do polskiego wojska wyrzutnie HIMARS, a także kupione w Korei Południowej K239 Chunmoo. W nomenklaturze rodzimych sił zbrojnych noszą one nazwy Homar-A i Homar-K.
Dla żołnierzy strzelania te miały szczególne znaczenie. – Homar-K po raz pierwszy w historii przeprowadził uderzenie z wykorzystaniem pocisku CGR-080, na dystansie 80 km – informuje mjr Dominik Nass z 1 Brygady Rakiet. Wyrzutnia należy do 18 Brygady Artylerii, ale jej pododdziały na czas ćwiczeń zostały podporządkowane właśnie 1 BR. Z polskiego wybrzeża ogień prowadzili także Amerykanie z 41 Brygady Artylerii Polowej. Korzystali z rakiet GMLRS, odpalanych z mobilnych wyrzutni M270 MLRS.
Artylerzyści mierzyli do specjalnych tarcz, które znajdowały się na Bałtyku. Rozpoznanie na ich rzecz prowadziły m.in. drony Gladius FT5 i FlyEye. Zadanie udało się zrealizować. Na tym jednak nie koniec. Strzelania zostały bowiem zaplanowane także na środę i czwartek. Jutro, podobnie jak dziś, do Duńczyków i Polaków mają dołączyć Amerykanie, zaś artylerzyści z 1 Brygady Rakiet mają przeprowadzić uderzenie pociskami GMLRS. Łącznie w trening kierowania ogniem zostanie zaangażowanych prawie 250 żołnierzy z kilkunastu jednostek. Na Bałtyku będą jutro działać także wojska specjalne, które w myśl scenariusza mają zająć statek należący do tzw. rosyjskiej floty cieni.
Tymczasem „Baltic Shield” to zaledwie jedno z całej serii ćwiczeń, które państwa członkowskie NATO prowadzą obecnie w środkowej i północnej Europie. Armia Szwecji wspólnie z sojusznikami z 11 państw trenuje na przykład symulowaną obronę Gotlandii w ramach manewrów „Aurora”. Cały czas trwają też zakrojone na szeroką skalę ćwiczenia „Sword 2026”. Polegają one na szybkim przemieszczeniu wojsk US Army na wschodnią flankę NATO i włączeniu się do walki wraz z sojusznikami. Przedsięwzięcie składa się z trzech pomniejszych ćwiczeń „Saber Strike”, „Swift Response” i „Immediate Response”, a jego scenariusz zakłada także udział polskich pododdziałów. Jeszcze w tym tygodniu w Finlandii mają się np. desantować spadochroniarze z 6 BPD. Na początku czerwca ruszy też „Baltops”, czyli największe doroczne ćwiczenia NATO na Bałtyku.
autor zdjęć: Christian Radil & Morten Fredslund

komentarze