moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Z życzeniami na 105. urodziny powstańca warszawskiego!

Miał 15 lat, gdy przystąpił do młodzieżowej organizacji paramilitarnej „Orlęta”. Jako 24-latek walczył w powstaniu warszawskim. Kombatant, ppłk Henryk Kokosza, w styczniu obchodził swoje 105. urodziny! Z okazji jubileuszu odwiedzili go terytorialsi z 16 Dolnośląskiej Brygady OT, by osobiście życzyć mu kolejnych 105 lat. „Polska Zbrojna” przyłącza się do życzeń!

Henryk Kokosza urodził się w Warszawie, dziś jednak mieszka w Wałbrzychu. W jego biografii jak w soczewce można dostrzec skomplikowane dzieje współczesnej Polski. Młodzieńcze zaangażowanie w działalność proobronną, walkę w powstaniu warszawskim, wreszcie wcielenie do Ludowego Wojska Polskiego, a po wojnie inwigilację bezpieki.

Kombatanta, który 3 stycznia skończył 105 lat, z okazji urodzin odwiedzili terytorialsi z 16 Dolnośląskiej Brygady Obrony Terytorialnej. – Kiedy nasi żołnierze weszli do mieszkania, jubilat stanął na baczność i z błyskiem w oku oraz szerokim uśmiechem przywitał się nimi po żołniersku – opowiada kpt. Marcin Pochodaj, oficer prasowy 16 Brygady OT.

Podczas spotkania nie zabrakło długich opowieści. Były też kwiaty, życzenia i gratulacje, a jubilat zdradził, że mimo sędziwego wieku ma jeszcze sporo planów na przyszłość. Udało mu się już zrealizować jedno z marzeń, a mianowicie: jazdę motocyklem. Chciałby także spróbować jazdy konnej, marzy mu się też podróż do słonecznej Italii.
Opowiadając zaś żołnierzom o niełatwych kolejach swojego losu, kombatant często podkreślał: „Jestem dumny, że jestem Polakiem i mieszkam w Polsce”.

W obronie ojczyzny

Ideę patriotyzmu i służby wojskowej przekazał mu ojciec, który był podporucznikiem w Związku Obrony Kresów Wschodnich. Dzięki temu przed wojną 15-letni Henryk przystąpił do „Orląt”, młodzieżowej organizacji paramilitarnej, działającej przy Związku Strzeleckim. Gdy wchodził w dorosłość, wybuchła wojna. W pamięci zachowały mu się wstrząsające obrazy z okupacji w Warszawie. „Bombardowania były bardzo duże, dużo ludności ginęło. Pierwsza rzecz to jest niedostarczenie artykułów do kuchni. Były, to były, ale później to już następował głód. Konie, które padały pozabijane, ludzie obrzynali na ulicach. Kawałki mięsa zabierali do domu… Później, jak Niemcy weszli, to jeszcze gorzej było. Zaczęły się znęcania, dosłownie. Pierwsze były na pokaz, w Wawrze powiesili [ludzi], później łapanki, rozstrzeliwania” – wspominał po latach w rozmowie zarejestrowanej przez Archiwum Historii Mówionej.

W 1942 roku z inspiracji oficerów, którzy szkolili go w „Orlętach”, wstąpił do Armii Krajowej. Zasłynął m.in. udziałem w akcji uzyskania od Niemców zgody na przejazd przez Warszawę samochodem, w którym była ukryta konspiracyjna radiostacja i broń. Przekonał żandarmów, że auto wiezie… niemiecką pocztę wojskową. Wtedy to uzyskał konspiracyjny pseudonim „As”. W czasie okupacji legitymował się też fałszywymi dokumentami na nazwisko Zawadzki.

Gdy wybuchło powstanie warszawskie, Henryk Kokosza ruszył do walki wyposażony w pistolet parabellum i kilkanaście sztuk amunicji. Brał udział w zdobyciu filii PAST-y na Pradze, przy ulicy Brzeskiej 24. Wtedy też zastrzelił niemieckiego żołnierza i przejął jego broń: granaty, amunicję i pistolet maszynowy. W pamięci kombatanta zachowały się zarówno dobre, jak i wstrząsające wspomnienia. Jedną z najpiękniejszych chwil walki o Warszawę była sytuacja, gdy uratował życie dziewczynie, wynosząc ją z bombardowanego i ostrzeliwanego budynku. „To była »Żaba«. Ona miała wyrwane pośladki od pocisku. W czasie bombardowania, kto mógł, to schodził na dół. Część znieśli, a o „Żabie” na pierwszym piętrze zapomnieli. Myśmy się nią opiekowali, ona na brzuchu leżała, jeszcze była w ciąży. [Pytam Mietka]: „Gdzie »Żaba« jest?”. – „Zapomnieliśmy”. Poleciałem biegiem. Leżała tam na noszach, to z noszami [jej nie] zniosę. Wsunąłem ręce pod spód i na dół z nią. W tym momencie [w] magazynek, w którym mieliśmy medykamenty, spirytus do odkażenia, mięso, [uderzył] pocisk, rozwalił wszystko. Jak byłem przy schodach, to jak podmuch [we mnie uderzył], to zjechałem na plecach z nią na dół. Miałem zdartą skórę, ale ją uratowałem, żyła. Matka z wdzięczności przyniosła skórki od słoniny gotowane, [przyciśnięte wyglądały jak] salceson. Myśmy się [wszyscy] poczęstowali. To się działo w trakcie natarcia [wojsk polskich i Rosjan na Niemców] – wspominał.

Innym razem wraz z kolegą próbowali ratować 11-letniego chłopca, który dostał odłamkami pocisków padających na powstańczą barykadę. „Barykada była zrobiona na rogu Kowelskiej i Kowieńskiej. Barykadę zaczęli rozbierać. W tym momencie nie wiadomo, czy Rosjanie, czy Niemcy, skąd pociski padły w barykadę, to nie wiadomo. Pełno rannych. Zaczęliśmy znosić rannych. Lecimy tam z Mietkiem, bierzemy dziecko w wieku jedenastu może dwunastu lat, żeby na nosze [położyć]. Biorę pod ramiona, Mietek za nogi. Chcemy nieść, a ja tylko tors miałem, a Mietek nogi z resztą, [wnętrzności] wyleciały na dół. To było najgorsze przeżycie dla nas” – mówił po wojnie.

Trudna powojenna rzeczywistość

Po upadku powstania Henrykowi Kokoszy udało się uniknąć wywózki do obozu. Najpierw był w szpitalu wojskowym, potem ukrył się w jednym z domów. Potem wstąpił do Ludowego Wojska Polskiego. Jak mówi, zrobił tak za namową innych żołnierzy i „z braku lepszego wyjścia”. Inaczej czekałaby ich wywózka, roboty albo śmierć. „Zaczęli wywozić, aresztować – opowiadał – Wpadła łączniczka z meldunkiem, że mam się zameldować u pułkownika „Jaremy”. „Jarema” mówi: „Mamy takie wyjście, że albo dać się zadekować, albo partyzantkę, gdzie teraz nie wiadomo, jak i gdzie się przedostać, albo na front”. Udaliśmy się razem na front”.

Walczył jako czołgista. Szlak bojowy wiódł przez Toruń, Wał Pomorski, Kołobrzeg, Bernau – na Berlin. Choć wspomina braterstwo broni, w pamięci została mu też nieufność i podejrzliwe nastawienie części oficerów komunistycznego wojska. „Część była Polaków z Sybiru. Na radiostacji był zrusiczony Polak z Sybiru, po praniu mózgu, prawdę mówiąc, bo później przekonałem się, dlaczego byłem obserwowany. Czułem, że cały czas jestem obserwowany. […] W moje imieniny ten, co był na radiostacji, popił sobie trochę. Bierze mnie ręką za szyję i mówi do mnie po rusku: „Co oni chcą od ciebie? Taki porządny człowiek jesteś, ale jak coś zauważę, to mam ci strzelić jak psu w łeb” – opowiadał.

Po wojnie Henryk Kokosza został zdemobilizowany. Jako były AK-owiec miał problemy ze znalezieniem pracy. Z uwagi na konieczność pomocy rodzinie, zwłaszcza chorej matce, nie kontynuował walki w podziemiu. Pracował jako taksówkarz. Woził m.in. płk. AK Jana Mazurkiewicza „Radosława” (od 1980 generała brygady Ludowego Wojska Polskiego w stanie spoczynku). M.in. ze względu na tę znajomość był podsłuchiwany, wielokrotnie wzywany przez bezpiekę, gdzie biciem próbowano wymuszać na nim relacje o życiu prywatnym i znajomościach Mazurkiewicza. „Radosława” woził taksówką do końca jego życia w 1988 roku. „Do swojej śmierci nie szedł na współpracę. Dzięki niemu akowcy dostali duże ulgi, emerytury dostali, dodatki do odznaczeń. To tylko dzięki niemu. On chodził i wywalczył. Przez znajomość z Moczarem, to przez tą ścieżkę on chodził i wywalczył to dla wszystkich ludzi. Dużo ludzi pozwalniał. Jak Gomułka objął władzę, to tych ludzi, co pozwalniali, to tylko dzięki „Radosławowi” – mówił kombatant o generale.

Wspomnienia Henryka Kokoszy pochodzą z Archiwum Historii Mówionej Muzeum Powstania Warszawskiego

Marcin Moneta

autor zdjęć: 16 DBOT

dodaj komentarz

komentarze


Nowe otwarcie w psychiatrii wojskowej
Together on the Front Line and Beyond
Debiut skialpinizmu
Kosiniak-Kamysz: SAFE to szansa dla Polski
Spluwaczki w nowej odsłonie
SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Outside the Box
Skromny początek wielkiej wojny
„Jaskółka” na Bałtyku
Laboratorium obrony państwa
Fenomen podziemnej armii
Oczy armii, czyli batalion, jakiego jeszcze nie było
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
USA wyprowadziły wyprzedzający atak na Iran
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Najwyższe odznaczenie dla Michaela Ollisa
Polskie wojsko stawia na polskie bezzałogowce
Przedsiębiorcy murem za SAFE
Inżynier Kościuszko ratuje Amerykę
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Wyprawa w przyszłość, czyli studenci z AWL-u w Korei
Gala MMA coraz bliżej
Desant w Putlos
Focus of Every Move
Zmiany w wojskowym szpitalu w Żarach
Komponent Obrony Pogranicza wzmocni Tarczę Wschód
Polska sprzeda broń na kontynent afrykański
Debiut ogniowy Borsuków
Kierunek Rumunia
Wspólnie dla bezpiecznej Europy
Bezszelestny napęd dla „Ratownika”
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Przełom w sprawie Huty Pieniackiej
Wojskowe Schengen coraz bliżej
Polscy piloci przetarli szlaki w USA
Walka o pierwszą dziesiątkę
Cztery lata wojny w Ukrainie
Wojsko wskazało priorytety
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Czas na oświadczenia majątkowe
Oficer od drona
Polski sektor obronny za SAFE
Sprintem do bobsleja
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Przemyślany każdy ruch
Wojskowi nurkowie trenowali pod lodem
Kiedy marzenia stają się rzeczywistością
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Polska poza konwencją ottawską
Morskie koło zamachowe
Modernizacja indywidualnego wyposażenia żołnierzy trwa
Wniosek o Krzyż Wielki Orderu Zasługi RP dla żołnierza US Army
Oko na Bałtyk
Życie pod ostrzałem
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Chciałem być na pierwszej linii
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Koniec olimpijskich zmagań
Torami po horyzont
Borsuki, ognia!
Podwyżki dla żołnierzy wchodzą w życie
Kmdr Stanisław Nahorski – bohater flotylli rzecznych i morskich
Biegały i strzelały – walczyły do końca

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO