– Barracuda-500M to pocisk manewrujący posiadający autonomiczne zdolności, odporny na walkę radioelektroniczną, zakłócenia GPS-ów i niskokosztowy – mówił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz podczas uroczystości podpisania umowy o produkcji w Wojskowych Zakładach Lotniczych nr 2 w Bydgoszczy amerykańskich pocisków rakietowych. Docelowo ma powstać polska wersja Barracudy.
Dzisiejszy kontrakt pomiędzy Polską Grupą Zbrojeniową i Wojskowymi Zakładami Lotniczymi nr 2 a amerykańską firmą Anduril Industries finalizuje trwające około roku negocjacje w sprawie produkcji w Polsce rakietowych pocisków manewrujących Barracuda-500M, opracowanych przez inżynierów z USA.
– To jest potwierdzenie tego, że staramy się za pomocą różnych narzędzi, dyplomacji oraz współpracy naszych firm z partnerami z państw NATO, skutecznie i realistycznie dbać o bezpieczeństwo Polski oraz o rozwój polskiego przemysłu zbrojeniowego – mówił w Bydgoszczy premier Donald Tusk. Podkreślał też, że umowa jest doskonałym dowodem na bliskie relacje polsko-amerykańskie, ponieważ USA zgodziły się przekazać naszemu krajowi strategicznie ważne technologie wojskowe.
Nowe zdolności
– To ważny moment dla polskiego przemysłu zbrojeniowego, polskiego bezpieczeństwa oraz współpracy polsko-amerykańskiej – zaznaczył szef rządu. Jak dodał, Polska jest dzisiaj państwem najlepiej przygotowanym do współpracy zarówno ze stroną amerykańską, jak i z pozostałymi partnerami z NATO.
Fakt, że nasze państwo po raz pierwszy zyskało zdolności do produkcji tak zaawansowanego uzbrojenia, jakim są pociski manewrujące o zasięgu prawie tysiąca kilometrów, bardzo mocno podkreślał wicepremier, minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz. Zaakcentował, że co prawda obecnie nasze siły zbrojne dysponują rakietami JASSM, ale są to drogie w zakupie konstrukcje. Z kolei pociski Barracuda-500M, których produkcją mają się zająć bydgoskie WZL nr 2, będą dla nich o wiele tańszą alternatywą.
– Barracuda-500M to jest pocisk manewrujący posiadający autonomiczne zdolności, odporny na walkę radioelektroniczną, na zakłócenia GPS-ów. Niebezpieczny dla naszych adwersarzy i jeszcze niskokosztowy – wyliczał wicepremier zalety nowej broni w arsenale Wojska Polskiego. Jak mówił szef MON-u, dzięki dzisiejszej umowie PGZ uzyskała wyłączność na produkcję, transfer technologii, przekazanie know-how i kompetencji, a w efekcie również produkcję polskiej wersji Barracudy-500.
– To ma strategiczne znaczenie z punktu widzenia zdolności oddziaływania na całą Europę, ponieważ Polska jest pierwszym państwem, z którym firma Anduril podpisała tego typu umowę w Europie. Możemy stać się centrum nie tylko dla siebie, będziemy także współpracować z innymi państwami w tym zakresie – zapowiedział Kosiniak-Kamysz.
Z kolei Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, wiceminister obrony, podkreślała, że gdy Konrad Gołota, wiceminister aktywów państwowych, mniej więcej rok temu zgłosił pomysł uruchomienia w Polsce produkcji pocisków Barracuda, nie brakowało wątpliwości w realność tego pomysłu.
Wspominała też pierwsze rozmowy z przedstawicielami producenta, kiedy mówiła jasno, że kończy się era, w której Polska kupuje gotowe rozwiązania. – Jeżeli chcesz nam coś sprzedać, to musisz inwestować w Polsce i musisz to produkować wspólnie z polskimi firmami – zaznaczyła wiceminister. – Cieszę się, że doprowadziliśmy to dzisiaj do szczęśliwego finału – dodała.
Co kupujemy?
Barracuda-500M to jeden z opracowanych przez amerykańską firmę Anduril Industries pocisków manewrujących, które są niskokosztową alternatywą dla obecnie użytkowanych przez wojska na całym świecie rakiet klasy ziemia–ziemia, powietrze–ziemia i woda–ziemia. Oznaczenie „500” nawiązuje do zasięgu broni, które w tym konkretnym przypadku wynosi 500 Mm, czyli ponad 900 km.
Barracuda-500M jest wyposażona w głowicę bojową o masie 45 kg i w czasie lotu osiąga prędkość około 913 km/h. Pocisk jest wyposażony w systemy naprowadzania i sterowania odporne na zakłócenia i walkę radioelektroniczną, w końcowej fazie lotu odpowiada za to zaawansowana głowica optoelektroniczna.
Jak wyjaśniają przedstawiciele WZL nr 2, pociski Barracuda-500M, które będą produkowane w Polsce (najpierw montowane), zostaną przeznaczone do wystrzeliwania z lądowych wyrzutni. – W kolejnych etapach projektu PGZ i Anduril będą stopniowo zwiększać udział lokalnych dostawców, włączając coraz więcej polskich i europejskich komponentów. Celem jest stworzenie polskiej wersji Barracudy jako produktu w większości wytwarzanego w Europie – informują przedstawiciele bydgoskiej spółki.
autor zdjęć: MON

komentarze