moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Piątka z czwartego wozu

21 grudnia 2011 roku Rawza, maleńka wioska przy głównej drodze Afganistanu Highway 1, stała się miejscem największego dramatu w historii misji zagranicznych Wojska Polskiego. Wybuch miny pułapki zabił pięciu żołnierzy 20 Brygady Zmechanizowanej. Dziś, w rocznicę tamtego wydarzenia, czcimy Pamięć o Poległych i Zmarłych w Misjach i Operacjach Wojskowych poza Granicami Państwa.

Szer. Krystian Banach

Działająca w ramach misji NATO w Afganistanie X zmiana Polskiego Kontyngentu Wojskowego zaczęła się w październiku 2011 roku. Jesienno-zimowe rotacje zwykle uchodziły za spokojniejsze – gros talibskich ugrupowań wycofywało się wtedy do górskich kryjówek lub do Pakistanu, a liczba ataków i kontaktów bojowych drastycznie malała. Tego roku było jednak nieco inaczej – plan polityczny, przyjęty przez zachodnich koalicjantów, zakładał, że w prowincji Ghazni (podobnie jak w całym kraju) wraz z nowym rokiem zacznie się stopniowe przekazywanie odpowiedzialności afgańskim siłom bezpieczeństwa. Rebelianci zamierzali ów proces zakłócić, stąd ich relatywnie wysoka aktywność mimo niesprzyjającej pory roku.

 

Takie było tło wydarzeń z 21 grudnia 2011 roku, kiedy to w eksplozji miny pułapki zginęli: st. kpr. Piotr Ciesielski, st. szer. Łukasz Krawiec, st. szer. Marcin Szczurowski, st. szer. Marek Tomala i szer. Krystian Banach. Najmłodszy z żołnierzy miał 22, a najstarszy 33 lata. Jechali jednym wozem – pojazdem M-ATV, popularnym MRAP-em (Mine Resistant Ambush Protected). Nie brali udziału w operacji bojowej, ochraniali pracowników PRT (Provincial Reconstruction Team), zespołu odbudowy prowincji; cywilno-wojskowej struktury zajmującej się projektami pomocowymi.

St. szer. Marek Tomala

Szokujące meldunki medyków

W Rawzie specjaliści PRT mieli ocenić jakość prac remontowych wykonanych w miejscowym mauzoleum. Od tego zależała wypłata refundacji z budżetu sił natowskiej koalicji przewidzianego na takie projekty. W planie były również spotkanie z lokalną starszyzną i ocena poziomu życia mieszkańców wioski, by można było zaplanować dalsze działania pomocowe. – Miałem już opracowany projekt remontu dachu szkoły w Rawzie – wspomina Przemysław Kapuściński, w 2011 roku specjalista w PRT. – Byłem w niej jakoś w listopadzie, gdyby nie fakt, że tego dnia lekko się pochorowałem, pewnie i 21 grudnia pojechałbym tam znowu. Coś nade mną czuwało… – dodaje.

Nic nie zapowiadało nadchodzącej tragedii. Konwój czterech MRAP-ów dotarł do wioski bez problemów, sama wizyta w mauzoleum przebiegła sprawnie. Gdy się zakończyła, specjaliści i ochraniający ich żołnierze wrócili do pojazdów oczekujących na placu przed budynkiem. Kolumna ruszyła i wówczas nastąpiła eksplozja co najmniej kilkudziesięciokilogramowego IED [Improvised Explosive Device, czyli improwizowane urządzenie wybuchowe]. Plac spowiły tumany kurzu, kamienie i odłamki tłukły w pancerze wozów. – Pomyślałem, że ktoś rąbnął rakietą lub z moździerza w mur mauzoleum – opowiadał mi kilka miesięcy później Jakub Stępień, jeden z uczestników patrolu, cywilny pracownik PRT (jego wypowiedź, podobnie jak część innych zacytowanych w tekście, pierwotnie pojawiła się na blogu zAfganistanu. pl): – Gdy kurz częściowo opadł, zacząłem szukać wzrokiem brakującego, czwartego „wózka”, ale dostrzegłem jedynie porozrzucany złom. „Gdzie ten MRAP!?” – spytałem sam siebie. Następna, szokująca myśl: ten złom, to chyba rozerwany, zamykający kolumnę M-ATV.

Ów domysł okazał się zgodny z rzeczywistością, co wkrótce potwierdziły komunikaty w radiu. Medycy, którzy dotarli do wraku jako pierwsi, podali dramatyczną ocenę stanu załogi…

St. kpr. Piotr Ciesielski

Przekreślone nadzieje

Tysiące kilometrów dalej, w Warszawie, rozdzwoniły się telefony. Jeden z nich na biurku ówczesnego ppłk. Mirosława Ochyry, rzecznika Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych. – Skontaktował się ze mną oficer z dyżurnej służby operacyjnej – opowiada Ochyra. – Pierwszy komunikat mówił o trzech zabitych i kilku rannych; takie informacje spłynęły od zaatakowanych do centrum dowodzenia w Afganistanie. Zaraz potem zadzwonił do mnie dowódca operacyjny, wtedy był nim gen. Edward Gruszka. „Przyjdź, mamy poważną sprawę”, powiedział krótko. Już u szefa dowiedziałem się, że wszyscy polegli byli z tej samej 20 Bartoszyckiej Brygady Zmechanizowanej – wspomina.

„Nie pojechałam [do mauzoleum], przydzielono mi jakieś zadanie, które teraz wydaje się błahe. Zostałam w bazie”, tak wydarzenia z 21 grudnia 2011 roku opisuje Magdalena Pilor, wtedy specjalistka w PRT. „Przyszedł ktoś ze sztabu i zaczął mówić. Padały jakieś nierealne, irracjonalne słowa. Słyszałam kolejne zdania, ale nie docierały do mnie. Ten człowiek powiedział, że moi najechali na ajdika [potoczna nazwa IED]”, czytamy na kartach książki autorstwa Magdaleny Pilor „Jej Afganistan. Historia żołnierza w spódnicy”. „Pobiegłam do chłopaków z plutonu, którzy, podobnie jak ja, zostali w bazie. Nie wiedziałam, co mam powiedzieć, jak zacząć. Pamiętam ich twarze. Każdą. Każdy wzrok. Szok. Przerażenie. Niedowierzanie. Ból. Jak myśmy pragnęli, aby to była pomyłka, aby to nie było prawdą!”, autorka dzieli się swoimi emocjami.

Nerwowo było też w Warszawie. – Informacja o ataku pojawiła się w depeszy Reutersa już kilkanaście minut po fakcie – wspomina Mirosław Ochyra. – Wiedzieliśmy, że polscy dziennikarze też ją przeczytają i że zaraz rozdzwonią się telefony. I tak właśnie było. Problem w tym, że depesza ujrzała światło dzienne, zanim ktokolwiek z armii dotarł do rodzin poległych. Przerażała nas myśl, że dowiedzą się o śmierci swoich bliskich z telewizji czy radia – przyznaje dawny rzecznik. – Ale większość redakcji w Polsce wstrzymała się z publikacją informacji do czasu, aż udało się powiadomić rodziny poległych. To był jeden z niewielu pozytywów, który wydarzył się tego dnia – dodaje.

St. szer. Marcin Szczurowski

Szczęściem w nieszczęściu nie doszło też do eskalacji napięcia po ataku. Zaraz po wybuchu trzy pozostałe wozy zajęły pozycje obronne, a niebawem do Polaków dołączył patrol ANA (Afghan National, czyli armii afgańskiej). Wkrótce na miejsce dotarły też polskie Rosomaki. W Afganistanie eksplozja IED zwykle była wstępem do kolejnych działań. Napady często miały postać zasadzek kombinowanych, w trakcie których używano również broni ręcznej, a niekiedy moździerzy i dział bezodrzutowych. W tym przypadku prawdopodobnie wiadomość o zbliżającym się wsparciu odstraszyła napastników. Zaczęła się ewakuacja – zabitych i żywych. Ciała poległych zabrały śmigłowce i wozy ewakuacji medycznej, a reszta patrolu, osłaniana przez Rosomaki, wróciła do Ghazni.

Najsmutniejsza Wigilia w życiu

– Wjeżdżając do bazy, chyba wszyscy czuliśmy jednocześnie smutek i wściekłość – opowiadał przed laty Jakub Stępień. – Smutek… Bo nigdy już z nimi nie porozmawiasz, nie poznasz ich lepiej. Pięć osób odeszło. Nie ma ich. Nic już nie możesz zrobić. Wściekłość… Na zamachowców. I na mieszkańców wioski. Jak można pozwolić komuś na zamach na swoim terenie, a przynajmniej nie ostrzec przed nim? Jak można pozwolić na zamach na ludzi, którzy próbują ułatwić życie tobie i twoim dzieciom? – mówił.

Gdy zdziesiątkowany patrol dotarł do bazy, jego uczestnicy uformowali pieszą kolumnę za WEM-em wiozącym ciało Piotra Ciesielskiego, dowódcy, odprowadzając je do dyżurnego punktu medycznego. – Potem były oficjalne pożegnania i wigilia… najsmutniejsza w życiu – przyznaje Przemysław Kapuściński.

Ale to wcale nie był koniec tej historii. W połowie listopada 2012 roku, w prowincji Ghazni, w starciu z sojuszniczymi siłami specjalnymi został zabity Hafiz Sardar. Jego śmierć stanowiła zwieńczenie kilkumiesięcznej operacji wywiadowczej, rozpoczętej po zamachu w Rawzie. „Zabity talibski dowódca odpowiedzialny był m.in. za organizację i przeprowadzenie […] ataku na patrol z 21 grudnia 2011 roku, w wyniku którego zginęło pięciu polskich żołnierzy”, podano w komunikacie Dowództwa Operacyjnego RSZ. – Sardar był nierozważny – mówi Mirosław Ochyra. – Po takich atakach ich organizatorzy zwykle uciekali z Afganistanu, on został. Kilka razy wymknął się komandosom, ale ci ostatecznie go dopadli – dodaje.

St. szer. Łukasz Krawiec

Rozmiar tragedii nie przeszedł w Polsce bez echa. – Mam wrażenie, że po 21 grudnia Polacy zaczęli trochę inaczej myśleć o naszym udziale w misjach zagranicznych – dzieli się swoim spostrzeżeniem Przemysław Kapuściński. – Zaczęło to bardziej przypominać postawę charakterystyczną dla Amerykanów, ujętą w haśle „szacunek i wsparcie” – wyjaśnia.
Społecznym nastrojom przyszli w sukurs politycy, „szacunkowi i wsparciu” nadając zinstytucjonalizowaną formę. By uczcić zabitych, w 2015 roku ustanowiono 21 grudnia Dniem Pamięci o Poległych na Misjach. – Cieszy mnie to upamiętnienie – przyznaje Kapuściński. – Chłopaki na to zasłużyły – dodaje. „To nie byli zwykli wojskowi”, napisała w swojej książce Magdalena Pilor. „To byli przyjaciele, koledzy. Mieli rodziny, marzenia, mieliśmy wspólny cel – wrócić”. Piątce z czwartego wozu się nie udało…

Wszyscy polegli żołnierze zostali pośmiertnie awansowani. Spoczęli w swoich rodzinnych miejscowościach. Pogrzeb mł. chor. Piotra Ciesielskiego odbył się w Ostródzie. Sierż. Marcin Szczurowski został pochowany w Morągu, sierż. Krystian Banach w Pieckach koło Mrągowa, sierż. Marek Tomala w Borowie koło Annopola, a sierż. Łukasz Krawiec w Jelnie koło Nowej Sarzyny.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: arch. PKW Afganistan

dodaj komentarz

komentarze

~Bogusław Politowski
1766330640
Znałem ich. Z nimi w ich MRAP-ach jako pax wyjeżdżałem poza bazę do Ghazni. Ochraniali mnie wówczas. Profesjonaliści, odważni żołnierze. Chwała za ich służbę i pamięć na zawsze. Niech spoczywają w spokoju.
1B-BF-7C-88

Szansa dla systemu bezpieczeństwa
Wojsko buduje drony
Gorąco wśród lodu
SAFE: szansa i wyzwanie dla zbrojeniówki
Łyżwiarz przebił się z czwartej pozycji na pierwszą
Wracają szkoły podchorążych rezerwy!
Bądź gotowy dzięki nowej aplikacji
To nie mogło się udać, ale…
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Przez uchylone okno
PGZ szykuje Baobaba na eksport
Rośnie pancerna pięść Sił Zbrojnych RP
Kolejne nominacje w wojsku
Finał B żołnierza w short tracku
Rosyjskie inwestycje wojskowe na kierunku północnym
Tusk: Ukraina nie może pozostać sama
Kosiniak-Kamysz o strategii na 2026 rok
Nie tylko przemyt, także ataki hybrydowe
Armia ma liczyć pół miliona!
Premier wojenny
Mistrzyni schodzi ze ścianki
Dwa razy po 10 km ze zmianą nart
Outside the Box
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Buzdygan Internautów – głosowanie
Szef SKW odpowiada na rosyjskie oskarżenia
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Żołnierz z zarzutami gwałtu. Jest reakcja resortu
Klucz do przyszłości
Together on the Front Line and Beyond
Trójkąt Warszawa–Bukareszt–Ankara
Czarne Pantery odsłaniają swoje tajemnice
Bez medalu na torze łyżwiarskim w Mediolanie
Polak szefem jednego z dowództw NATO
Ulgi dla mundurowych coraz bliżej
Czekamy na pierwsze podium wojskowych
Ekstremalne zimowe nurkowanie
Kierunek Rumunia
Z Ustki do kosmosu
Szef MON-u o wzmacnianiu NATO
Vespa, czyli jak wykorzystać drony na polu walki
Husarz z kolejnym kamieniem milowym
Ułamki sekundy dzieliły żołnierza od medalu
Taniec na „Orle”
W Pałacu o SAFE i… bezpieczeństwie
HIMARS-y w Rumunii
Co nowego w przepisach?
Amerykanie zarobią na Duńczykach
Bojowy duch i serce na dłoni
Ostatnia minuta Kutschery
Oko na Bałtyk
„Wicher” rośnie w oczach
Ojciec chrzestny bojowego wozu piechoty Borsuk
W NATO o inwestycjach w obronność
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Engineer Kościuszko Saves America
POLSARIS, czyli oczy wojska
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Partnerstwo dla artylerii
Medal Honoru dla Ollisa
Bezzałogowa rewolucja u brzeskich saperów
Invictus, czyli niezwyciężony
Miliardy euro na polskie bezpieczeństwo

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO