moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Nie każdy może być snajperem

Na koncie ma siedem misji zagranicznych oraz wiele operacji bojowych. – Kiedyś w prowincji Kandahar namierzyliśmy przywódców talibów odpowiedzialnych za zamachy. Operację trzeba było wykonać wysoko w górach… – wspomina snajper GROM-u. W tym roku elitarna jednostka obchodzi 30. urodziny, jej żołnierze opowiadają nam, jak to jest być w szeregach najlepszych.

Jak można zostać snajperem?

Krzysztof, snajper JW GROM: Snajperów wybieramy spośród żołnierzy zespołu bojowego, którzy mają przynajmniej dwuletni staż w szturmie, tzn. mają już niezbędne doświadczenie, znają taktykę oraz obowiązujące procedury. Najlepszymi kandydatami są żołnierze, którzy wyróżniają się na tle grupy dobrym „warsztatem strzeleckim” oraz mają inne niezbędne predyspozycje psychiczne. Następnie ta wyselekcjonowana grupa żołnierzy przechodzi kilkumiesięczne szkolenie snajperskie.

O jakich predyspozycjach Pan mówi?

Snajper musi się charakteryzować ponadprzeciętną cierpliwością oraz być wyjątkowo odporny na stres. Ta ostatnia cecha jest szczególnie ważna, ponieważ misje snajperskie są bardzo wymagające: zwykle prowadzone są w trudnych warunkach terenowych oraz w zmiennych warunkach atmosferycznych. Pomimo narastającego z czasem zmęczenia snajper od początku do końca musi być gotowy do oddania celnego strzału. Ma świadomość, że od jego czujności i celności zależy pomyślne wykonanie zadania oraz bezpieczeństwo kolegów z zespołu. Mówiąc o cechach charakteru, nie można też pominąć komunikatywności oraz umiejętności pracy w parach.

Czyli to nie jest robota dla samotnych wilków?

Stereotypy ukazują snajpera jako samotnika, który przemierza ogromne tereny w pojedynkę w poszukiwaniu celu. To mit. Współczesny snajper nigdy nie pracuje sam! Zwykle jesteśmy w kilkuosobowych grupach, by poprzez rotacyjne zmiany na posterunkach móc nieprzerwanie efektywnie działać przez kilka dni i nocy.

Od jak dawna jest Pan związany z jednostką GROM?

Od ponad 20 lat. Początkowo zajmowałem się medycyną, ponieważ z wykształcenia jestem ratownikiem medycznym. Odpowiadałem m.in. za szkolenie medyków i byłem odpowiedzialny za dobór sprzętu dla nich, np. zaprojektowałem pierwsze plecaki dla ratowników pola walki. Z czasem przestało mi to wystarczać, szukałem dla siebie nowej ścieżki rozwoju, więc zgłosiłem się na szkolenie dla snajperów. W zespole bojowym na stanowisku snajpera spędziłem 13 lat.

Na początku lat 90. precyzyjnego strzelania uczyliście się od Brytyjczyków i Amerykanów.

Zgadza się, od początku czerpaliśmy wiedzę i zdobywaliśmy umiejętności pod okiem najlepszych zagranicznych instruktorów. Zarówno u nas w kraju, jak i w ośrodkach szkoleniowych za granicą, by zdobyć bezcenne doświadczenie w zróżnicowanym terenie oraz w odmiennych warunkach klimatycznych. Dostaliśmy od Amerykanów broń, której wówczas nikt w Polsce nie używał oraz przeszkolenie na takim poziomie, o jakim nikomu się wtedy nie śniło. Używaliśmy wtedy z kultowych karabinów snajperskich Remington 700.

Trzydzieści lat później wyposażenie snajperów bardzo się zmieniło, a co za tym idzie zwiększył się zasięg skutecznego strzelania. Obecnie wykorzystujemy komputery balistyczne, które określają temperaturę powietrza, ciśnienie, sprzęt termo- i noktowizyjny oraz lunety obserwacyjne. Niezmienne jest to, że snajper niezależnie od dostępnej czy wykorzystywanej technologii powinien być doskonale i wszechstronnie wyszkolony. Musi poradzić sobie w sytuacjach, kiedy zawiedzie elektronika lub po prostu nie będzie jej miał do dyspozycji.

Czy miał Pan możliwość sprawdzić zdobyte umiejętności w warunkach bojowych?

Tak, mogłem zweryfikować zdobyte umiejętności podczas działań bojowych. Na koncie mam siedem misji zagranicznych i na niemal wszystkich służyłem jako snajper. Zdobywałem doświadczenie w różnych warunkach: na pustyni, w terenie górzystym oraz zurbanizowanym. Ta wszechstronna praktyka pozwala mi stwierdzić, że najtrudniejszym i najbardziej wymagającym terenem pracy dla snajpera jest właśnie miasto. To obszar, gdzie trudności piętrzą się na każdym kroku, ciężko jest znaleźć dobre stanowisko obserwacyjne, jest bardzo duża dynamika działań, wąskie sektory obserwacji oraz zmieniający się wiatr.

Jaką rolę podczas operacji specjalnej odgrywa sekcja snajperska?

Najlepiej będzie, jak wyjaśnię to na przykładzie operacji, którą przeprowadziliśmy w 2007 roku w Afganistanie. Od dłuższego czasu próbowaliśmy namierzyć przywódców rebeliantów, którzy w tym regionie odpowiadali za zamachy na wojska koalicji, poza tym podkładali ładunki wybuchowe przy trasie łączącej Kandahar z Kabulem i Ghazni, a także przy innych najczęściej używanych drogach na terenie całego Afganistanu. Wielokrotnie też ostrzeliwali żołnierzy z broni maszynowej. W końcu dostaliśmy informację, że poszukiwane przez nas osoby organizują spotkanie w górach. Rozpoczęliśmy planowanie i przygotowania do operacji, po czym ruszyliśmy w teren.

Jako pierwsi poszli właśnie snajperzy…

Tak. Wiedzieliśmy, że w terenie przyjdzie nam spędzić przynajmniej dwie lub trzy doby, więc każdy z nas na plecach poza prowiantem i wodą dźwigał amunicję, karabiny snajperskie, lekkie karabinki, noktowizję i sprzęt do obserwacji. W sumie jakieś 55 kilogramów! Nocą, by pozostać niezauważonymi, wspinaliśmy się na strome wzgórze. Dopiero po kilku godzinach wspinaczki zajęliśmy odpowiednie stanowiska.

Po co wspinaliście się tak wysoko?

Dobrze dobrane stanowisko pozwala kontrolować sytuację z góry, a jednocześnie daje gwarancję, że nikt nas nie zauważy. Musieliśmy się też odpowiednio zamaskować, dobrać umundurowanie i maskałaty. Tuż po wschodzie słońca trzeba było skorygować nasze położenie, sprawdzić, czy żaden element naszego wyposażenia nie zdradza naszej obecności. Potem przez kilka godzin prowadziliśmy obserwację terenu, a operatorzy w wybranym rejonie szykowali się do operacji.

Rebelianci pojawili się we wskazanym miejscu?

Tak, zgodnie z uzyskanymi informacjami. Zauważyliśmy ich, gdy podchodzili od zachodniej strony wzgórza. Musiałem wtedy zmienić punkt obserwacyjny i dostrzegłem, że u podnóża góry, na której byliśmy, porusza się kilku uzbrojonych mężczyzn. Mieli zamiar obejść wzgórze, ale to oznaczałoby, że znajdą się na tyłach naszych szturmowców. Nawiązałem łączność z dowództwem i zameldowałem o zaistniałej sytuacji. Rozkaz był jasny: nie dopuścić do tego, by przeciwnik dostał się na nasze tyły. Nie było wyjścia… Oddaliśmy strzały.

Ryzykowny ruch, przecież w ten sposób mogliście zdradzić swoją pozycję.

Takie było nasze zadanie: chronić bezpieczeństwo operatorów w czasie akcji. Nie było więc wyjścia. Doprowadziło to jednak do otwartej walki. Rebelianci byli uzbrojeni, mieli nie tylko karabiny maszynowe, karabinki, ale i granatniki.

Operacja zakończyła się sukcesem?

Jako snajperzy czuliśmy ogromną odpowiedzialność, ale też wielką satysfakcję. Zareagowaliśmy w kluczowym momencie i nie dopuściliśmy, by nasi koledzy wpadli w zasadzkę. W operacji nie zginął żaden z naszych żołnierzy, nie mieliśmy też żadnych rannych. Natomiast talibowie zostali zneutralizowani oraz schwytani.

Krzysztof z JW GROM związany jest od 27 lat. Brał udział w siedmiu misjach zagranicznych, m.in. na Haiti, w Iraku i Afganistanie. Obecnie w jednostce odpowiada za prowadzenie kursów snajperskich.

Rozmawiała: Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: arch. GROM, Michał Niwicz

dodaj komentarz

komentarze


Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Drugie rozdanie SAFE
„Zdrzałka” na pustyni
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Uratowali życie koledze z NATO
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Bombowiec na dnie Bałtyku
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
MON zmienia system gotowości obronnej
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Rowerowe upamiętnienie poległych
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
Abordaż z polskim wsparciem
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Nocny ogień na Łotwie
Syreny wyją. Co robić?
Ratunek pod ogniem
Wojna o dane
Mocne wsparcie dla Homara-K
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Wirtualna wojna na AWL-u
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Cywilne drony na służbie
Serce Rosomaka
Gorący lipiec PKW Łotwa
Mural na 65-lecie komandosów
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Kormoran in the West
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
„Gdynia” koło Jastarni
Musimy powstrzymać agresora
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Wsparcie z morza
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Ukraina kontra odrzutowe drony
Lotnicze „drzwi” transportowe
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Artylerzyści z Wielbarku
Uniewinniony za strzał na granicy
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
„Horyzont” przedłużony
Drużyna Invictusa na starcie
Co z wysługą po powrocie do wojska?
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Wsparcie z powietrza
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Constans historii
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Ares kontra drony
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
Morscy lotnicy w akcji
Wojna na satelitarnym łączu
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Odporni na kryzys
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Powrót do wojska, pytania o emeryturę
Virtuti Militari czasu pokoju
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Rusza mały przegląd strategiczny
Dwie dekady na polskim niebie
Flanka pod strażą

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO