moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Desant poza strefę komfortu

W ciągu czterech dni walki spadochroniarze musieli opanować i obronić lotnisko oraz kluczowe dla operacji mosty kolejowe i drogowe. Główne zadanie wykonało około 350 żołnierzy z 6 Batalionu Powietrznodesantowego wzmocnionych przez pluton wydzielony z włoskiej 185 Dywizji Spadochronowej „Folgore”.

Konflikt we wschodniej Ukrainie pokazał, że pomimo coraz większego zaawansowania techniki wojskowej żołnierze wciąż muszą być przygotowani na ataki klasycznej artylerii. Mowa tu nie tylko o salwie prowadzonej przez wrogie baterie, lecz także o pojedynczych, za to nękających nieustannie ostrzałach. Dziś można stwierdzić, że z działań w Donbasie wyciągnięto odpowiednie wnioski. Przykładem są ćwiczenia „Immediate Response’19”. Według przygotowanego na tę okazję fikcyjnego scenariusza jeden z krajów sprzyjających NATO jest destabilizowany przez wrogie wojska oraz oddziały paramilitarne.

Aby powstrzymać ten proces, polski Task Force (jedna z trzech batalionowych grup powietrznodesantowych biorących udział w ćwiczeniach) musiał przerzucić żołnierzy, utworzyć wysuniętą bazę operacyjną oraz umożliwić przyjęcie dodatkowych sił, a następnie, przez zabezpieczenie kluczowych mostów, zapewnić im pełną manewrowość. Wymienione zadania stanowią podręcznikowy przykład wykorzystania sił powietrznodesantowych i dla żołnierzy z 6 Brygady Powietrznodesantowej nie są niczym nowym. Organizator ćwiczeń zadbał jednak o to, żeby czas spędzony na poligonach w Słowenii wpłynął na podniesienie umiejętności nawet najbardziej doświadczonych żołnierzy.

– Amerykanie położyli duży nacisk na rolę artylerii, zarówno jako zagrożenia, jak i narzędzia w walce. Byliśmy ostrzeliwani praktycznie przez cały czas, a to najbardziej wrogie środowisko dla lekkiej piechoty, która nie ma żadnych pojazdów ani ochrony. W chwili ataku mogliśmy jedynie wgryźć się w ziemię – stwierdza chor. Artur Zieliński z 6 Batalionu Powietrznodesantowego i zaznacza, że realizowanie zadań w takich warunkach wymaga wyspecjalizowanych pododdziałów rozpoznawczych. To właśnie one zbierają informacje o przeciwniku, wykrywają jego stanowiska ogniowe oraz naprowadzają na nie sojuszniczą artylerię. – Przez całe ćwiczenia nasze rozpoznanie było nastawione właśnie na to. Dzięki tym pododdziałom mogliśmy wykonać główne zadanie – podkreśla żołnierz.

W ciągu czterech dni walki spadochroniarze musieli opanować i obronić lotnisko oraz kluczowe dla operacji mosty kolejowe i drogowe. Główne zadanie wykonało około 350 żołnierzy z 6 Batalionu Powietrznodesantowego wzmocnionych przez pluton wydzielony z włoskiej 185 Dywizji Spadochronowej „Folgore”. Nim jednak odbył się desant polskiej batalionowej grupy bojowej, na miejsce wysłano rozpoznanie.

Krok przed wrogiem

Złe warunki atmosferyczne mogą utrudnić nawet najlepiej zaplanowaną operację powietrznodesantową, ale jej powodzenie nie zależy wyłącznie od pogody. Przed głównym zrzutem w rejon działań musi trafić tzw. grupa awangardowa, której celem jest sprawdzenie oraz zabezpieczenie terenu. Zadanie to wykonali zwiadowcy z kompanii rozpoznawczej batalionu dowodzenia 6 Brygady. Swoją wysoką wartość udowodnili już w pierwszych godzinach misji. – Byliśmy jedynymi żołnierzami, którzy wówczas się desantowali. Pomimo bardzo trudnych warunków nasi zwiadowcy rozpoznali rejon lądowiska i szturmu oraz przekazali wszystkie niezbędne informacje. Przez cały czas pozostali niewykryci – wyjaśnia szef sekcji rozpoznawczej kpt. Marcin Drewnowski i zaznacza, że zadanie to utrudniał płaski i otwarty teren, charakterystyczny dla rejonów dużych lotnisk.

Misję komplikowały także siły OPFOR (przeciwnika), w które wcielili się słoweńscy żołnierze z 72 Brygady Zmechanizowanej. Ich zadaniem było jak najszybsze zlikwidowanie przyczółka desantowego. – Mamy ograniczone możliwości, ale nasi żołnierze są przygotowani do walki w takich warunkach. Przez cały czas improwizują. W wypadku powtarzających się ostrzałów artyleryjskich organizujemy patrole, które celowo narażają się na wykrycie. Dzięki temu siły przeciwnika myślą, że zajmujemy znacznie większy obszar niż w rzeczywistości – podkreśla kpt. Drewnowski i dodaje, że zdecydowana większość jego żołnierzy dysponuje doświadczeniem zdobytym na misjach.

Procedury natowskie, w tym wzywanie ognia artyleryjskiego, są im doskonale znane. – Ta część ćwiczeń była dla nas jedynie przypomnieniem zagadnień, które wcześniej trenowaliśmy w boju. Mimo tego trzeba pamiętać, że od misji mija już niemal dekada. W tym czasie pole walki nieustannie się zmieniało. W Afganistanie walczyliśmy z przeciwnikiem, który nie dysponował zaawansowanym wsparciem logistycznym. Teraz musimy zakładać, że wrogie siły będą posiadać dobrze rozwiniętą artylerię – tłumaczy oficer.

Rolę rozpoznania odgrywali także strzelcy wyborowi z 6 Batalionu Powietrznodesantowego. Jak sami mówią, są oni dodatkową parą oczu dowódcy, przygotowaną do działania w każdych warunkach. ¬– W czasie ćwiczeń zakładaliśmy wysunięte posterunki obserwacyjne, z których wykrywaliśmy zagrożenie na danym kierunku oraz ubezpieczaliśmy siły własne, w tym plutony szturmowe. Wbrew powszechnemu wyobrażeniu, nie prowadziliśmy konwencjonalnej walki. Aby wykonać nasze zadania, musimy przeniknąć na teren kontrolowany przez nieprzyjaciela i przez cały czas pozostawać w ukryciu. Paradoksalnie zła pogoda nam sprzyjała – tłumaczy dowódca sekcji strzelców wyborowych kpr. Tomasz Frączek i dodaje, że w misjach przeprowadzanych w czasie „Immediate Response” był również używany zaawansowany sprzęt. W prowadzeniu obserwacji pomagały przystawka termowizyjna na celownik optyczny Dragon i lornetka dalmierzowa Vector. Pododdziały rozpoznawcze zostały wyposażone także w nowoczesne radiostacje Harris Falcon III. – Jako strzelec wyborowy korzystałem z tego sprzętu w Afganistanie. Jest to jeden z najlepszych na świecie środków łączności, którym dysponują także siły specjalne. Zupełną nowością zaś były dla nas maty chroniące przed termowizją, którymi maskowaliśmy nasze posterunki. Rozwiązanie to dopiero trafia do naszego pododdziału, ale wiąże się ze swego rodzaju rewolucją – zaznacza kpr. Frączek.

Nie po raz pierwszy

Do zdobycia oraz utrzymania lotniska i mostów przyczynili się nie tylko żołnierze rozpoznania, lecz także saperzy. Odpowiadali oni za sprawdzenie, czy w obiektach są miny i inne przeszkody inżynieryjne, oraz za ich neutralizację. Mimo olbrzymiej presji czasu i niesprzyjającej pogody wszystkie te zadania zostały wykonane zgodnie z planem. – W zawodzie sapera najważniejszy jest brak pośpiechu. Trudno uzyskać ten komfort podczas szturmu, dlatego trzeba iść na kompromis. I nie zapominać, że liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo. Nie wyobrażam sobie sytuacji, w której schodzi ono na drugi plan – podkreśla sierż. Jakub Kuźma, zastępca dowódcy plutonu saperów w 6 Batalionie Powietrznodesantowym. Twierdzi też, że podczas ćwiczeń największym utrudnieniem wcale nie były pola minowe ustawione przez przeciwnika. To właśnie dobre przygotowanie OPFOR oraz niemal nieustanny ostrzał artyleryjski czyniły pracę tak bardzo wymagającą. – Braliśmy udział w szturmie na most jako grupa torująca. Takie działania często są prowadzone pod ogniem i właśnie tak było tym razem. Ze względu na ostrzał artyleryjski musieliśmy dwukrotnie wycofywać się z mostu. Po jego zdobyciu przystąpiliśmy do zabezpieczenia, w tym rozbrajania min przeciwpancernych oraz przeciwpiechotnych.

Wysokiej klasy specjaliści, tacy jak żołnierze rozpoznania czy saperzy, potrzebują do swojej pracy zaawansowanego wyposażenia. Ze względu na charakterystykę wojsk powietrznodesantowych, ekwipunek ten muszą oni nosić na plecach, co wiąże się z wieloma ograniczeniami. Z tego powodu sprzęt dzielony jest na poszczególne sekcje, a niektóre drużyny szkolone są w taki sposób, żeby przejąć część obowiązków i odciążyć kolegów. Ostatecznie zdobyte umiejętności dopiero w połączeniu ze zdolnością do odnajdywania się w zupełnie nowych sytuacjach świadczą o sprawności spadochroniarzy.

Dlatego celem ćwiczeń takich jak „Immediate Response’19” jest nie tylko sprawdzenie logistyki w strukturach NATO, lecz także jak najwierniejsze odwzorowanie samego pola walki. W czasie ich trwania żołnierze muszą porzucić swoją strefę komfortu i stawić czoła niespodziewanym zdarzeniom. Spadochroniarze z 6 Brygady Powietrznodesantowej bez problemu przeszli ten test. – Doceniam ich wytrwałość oraz umiejętność adaptacji. Przez całe ćwiczenia walczyli nie tylko z przeciwnikiem, lecz także z bardzo złą pogodą. Potrafili jednak wykonywać wszystkie zadania w wyznaczonym czasie – przyznaje mjr Marcin Wilga, dowódca polskiego Task Force, dodając, że jego żołnierze nie po raz pierwszy szlifowali umiejętności wspólnie z amerykańską 173 Brygadą Spadochronową. Wcześniej robili to m.in. podczas ćwiczeń „Swift Response” oraz „Saber Strike”. Dzięki temu doskonale znają sposób działania kolegów ze Stanów Zjednoczonych i pracują z nimi jak równy z równym. – Nasze procedury operacyjne na poziomie taktycznym są tożsame, bez problemu działamy także w środowisku, w którym trzeba porozumiewać się w języku angielskim. Udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie prowadzić operację w dowolnym miejscu w Europie wspólnie z wojskami amerykańskimi – podsumowuje mjr Wilga.

Michał Zieliński

autor zdjęć: st. szer. Sebastian Brzezina

dodaj komentarz

komentarze


Gorący lipiec PKW Łotwa
Battalions of the Future
Resort o przyszłości M28, Black Hawków i i MiG-ów 29
Polska gotowa zarządzać rurociągami NATO
Jakie limity dla przyszłych oficerów?
Zmarł gen. Mirosław Różański
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
Sojusznicze wsparcie nad Bałtykiem
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Dowódca, który wie szybciej i więcej, wygrywa
Paczka z mundurem – pytania i odpowiedzi
W Sejmie o rosyjskim pocisku
Obrona powietrzna w gotowości przez całą dobę
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Wojsko szuka tłumaczy, psychologów i BHP-owców na misje
CEPS – strategiczny projekt NATO się rozwija
Dekada Tygrysa. Kulisy, pasja i najwyższa cena za miłość do latania
Prawie 9 tys. osób wybrało „Wakacje z wojskiem”
Produkcja pocisków do Patriotów w Polsce i Ukrainie?
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
„Kryzysowy” Jaśmin
Żołnierze PKW Rumunia ćwiczyli w Bułgarii
Sojusznicze samoloty ćwiczyły nad Polską. To były planowane manewry
Pantera przejdzie do historii
Lancaster PA163 nie dotarł do Szczecina
Walka w dwóch światach
Kolejne Czarne Pantery dotarły do Polski
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Abordaż z polskim wsparciem
Z prądem i pod prąd
Test testu
Trwa nabór do szkół podoficerskich
Brąz płotkarza na mistrzostwach Europy
Więcej sojuszniczych wojsk w Polsce?
Tarcza i miecz
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Bohaterka powstania, strażniczka pamięci
Bitwa Warszawska, dzień czwarty: Zwycięska kontrofensywa
Bitwa Warszawska, dzień trzeci: Triumf w Radzyminie
Nowa era polskiego lotnictwa
Sonda dla Jastrzębia
Flanka pod strażą
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Bitwa Warszawska, dzień szósty: Bitwa wygrana!
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Tysiące Piorunów dla Polski i sojuszników
Dwa marzenia spełnione naraz
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Prezent chodziarki na Święto Wojska Polskiego
Patrioty pod Płockiem
Coraz więcej Alpha Scramble
Pół eskadry Husarzy już w Polsce
Bitwa Warszawska, dzień piąty: Bolszewika goń!
Kolejne nominacje w strukturach armii
Premiery Grupy WB na targach zbrojeniowych
F-15 dla Polski?
Ukraina zgodziła się na ekshumacje w Hucie Pieniackiej
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Razem dla bezpieczeństwa wschodniej flanki NATO
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Kolejne F-35 lecą do Polski
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
„Mewa” na północnym szlaku
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Przyszłością wojsk pancernych jest działanie różnych środowisk

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO