Locked Shields to największe na świecie i najbardziej złożone ćwiczenia z obrony cyberprzestrzeni. W tym roku udział w nich wzięło 41 państw, które utworzyły 16 zespołów szybkiego reagowania. Przez kilka dni broniły one infrastruktury fikcyjnego państwa Berylia przed skoordynowanym cyberatakiem sił z Crimsonii.
Berylia to wyspiarskie państwo, które właśnie przygotowuje się do wyborów. W procesy demokratyczne próbuje ingerować również leżąca na Atlantyku Crimsonia. Rozpoczyna się zmasowany atak w cyberprzestrzeni połączony z operacją dezinformacyjną. Tak wyglądał scenariusz tegorocznej edycji największych na świecie ćwiczeń z cyberbezpieczeństwa Locked Shields. – Zasadą ćwiczeń jest to, że przystępują do nich zespoły mieszane, składające się z co najmniej dwóch państw; ich skład zmienia się co roku – wyjaśnia ppłk Przemysław Lipczyński, rzecznik prasowy Dowództwa Komponentu Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni. To właśnie żołnierze tego komponentu, wspólnie z cyberlegionistami i cywilnymi specjalistami, bronili przez kilka dni Berylii.
Debiut Cyber LEGION-u
Choć Locked Shields to ćwiczenia organizowane przez NATO i kojarzone głównie z wojskiem, są przeznaczone również dla cywilnych ekspertów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa. – To element realizmu, bo scenariusz zakłada ataki nie tylko na infrastrukturę wojskową, lecz także na sektor publiczny i prywatny. Dlatego żołnierze muszą ćwiczyć razem z tymi, którzy na co dzień odpowiadają za bezpieczeństwo na przykład infrastruktury energetycznej czy systemów bankowych – tłumaczy ppłk Lipczyński.
To właśnie z corocznych wspólnych ćwiczeń żołnierzy i cywilnych specjalistów wyłoniła się idea utworzenia Cyber LEGION-u, który zadebiutował w tegorocznej edycji Locked Shields. – Regularnie pojawiały się głosy, że ćwiczący z nami cywile – a mówimy tu o ekspertach światowej klasy – chcieliby bardziej zaangażować się we współpracę z wojskiem niż tylko przez kilka dni w roku. A przy tym niekoniecznie chcą porzucać życie cywilne i karierę zawodową. Tak narodził się pomysł Cyber LEGION-u, czyli programu, który umożliwia takie zaangażowanie na kilka różnych sposobów – dodaje rzecznik DKWOC. W tym roku około 200 członków zespołu stanowili właśnie cyberlegioniści. A po zakończeniu ćwiczeń 22 spośród nich, w tym dwie kobiety, postanowiło pójść dalej. Złożyli przysięgę i zostali żołnierzami rezerwy pasywnej Wojsk Obrony Cyberprzestrzeni.
8000 ataków w czasie rzeczywistym
W trakcie ćwiczeń zawodnicy walczą na tzw. cyber range’u – cyfrowym poligonie, na którym odwzorowana jest cała struktura państwa w cyberprzestrzeni: elektrownie, systemy dostarczania wody, transport, łączność komórkowa i satelitarna, ale też systemy wojskowe, np. zarządzania polem walki. To wszystko jest przedmiotem ataku przeciwnika. Scenariusz zakładał stopniową eskalację zdarzeń, od ataków na sieci energetyczne, komunikacyjne i wojskowe po operacje dezinformacyjne w mediach oraz wycieki danych. Dlatego w zespole oprócz ekspertów w dziedzinie cyberbezpieczeństwa byli też specjaliści od komunikacji strategicznej – walka na poligonie informacyjnym była równie istotna. – Info range odwzorowuje współczesne środowisko informacyjne. Berylia ma swoje odpowiedniki Facebooka, Instagrama, X, z całą ich specyfiką, funkcjonuje tam radio, telewizja, prasa. I za ich pośrednictwem przeciwnik prowadzi operacje kognitywne, czyli wpływające na serca i umysły obywateli – tłumaczy ppłk Przemysław Lipczyński.
Uczestnicy Locked Shields muszą więc mierzyć się z dokładnie takimi wyzwaniami, jakie dziś są codziennością w Europie. – Na przykład w przestrzeni informacyjnej Berylii pojawia się informacja, że jedna z elektrowni nie funkcjonuje, mieszkańcy nie mają dostępu do energii elektrycznej. Wtedy pion komunikacyjny musi przede wszystkim sprawdzić u specjalistów od cyberbezpieczeństwa, czy to prawda. Jeśli mamy do czynienia z fake newsem, komunikacja jest inna niż w wypadku rzeczywistego złamania zabezpieczeń i faktycznego przerwania dostawy prądu. Ale w obu tych sytuacjach reakcja w przestrzeni informacyjnej jest konieczna – podkreśla rzecznik. Jak zaznacza, na finalną liczbę punktów, jakie otrzymuje zespół, ma wpływ zarówno skuteczna walka z cyberatakami, jak i działania informacyjne. Wszystko – tak jak w rzeczywistości – odbywa się pod presją czasu i w określonych ramach prawnych, o których uczestnicy dowiadują się przed rozpoczęciem ćwiczeń.
Nie tylko NATO
W 16. edycji ćwiczeń organizowanych przez NATO Cooperative Cyber Defence Centre of Excellence udział wzięło ponad 4 tys. specjalistów reprezentujących 41 państw, zarówno należących do NATO, jak i krajów partnerskich. Uczestnicy zostali podzieleni na 16 międzynarodowych zespołów. W tegorocznej odsłonie najwyższe wyniki osiągnęły trzy zespoły: pierwsze miejsce zajęła grupa złożona z ekspertów z Łotwy i Singapuru, drugie przypadło zespołowi reprezentującemu Niemcy, Austrię, Luksemburg i Szwajcarię, a trzecie uczestnikom z Francji i Szwecji. Polacy wspólnie z Czechami uplasowali się na czwartym miejscu.
autor zdjęć: WOC

komentarze