Nawet 100 mln osób na całym świecie mogło obejrzeć klip z marynarzem tańczącym na pokładzie ORP „Orzeł”. Jego autor przyznaje, że w czasach mediów społecznościowych nawet o sprawach poważnych trzeba opowiadać w sposób nieszablonowy. Kpt. mar. Damian Przybysz, oficer prasowy 3 Flotylli Okrętów, głosami czytelników i widzów portalu polska-zbrojna.pl został laureatem Buzdygana Internautów ’25.
– Wiem, tak mówi większość laureatów, ale ja naprawdę się nie spodziewałem, że wygram. Tym bardziej że konkurencja bez wątpienia była zacna – śmieje się kpt. mar. Damian Przybysz, tegoroczny laureat „Buzdygana Internautów 2025”. W głosowaniu czytelników portalu polska-zbrojna.pl pokonał st. szer. Klaudię Zwolińską, multimedalistkę mistrzostw świata w kajakarstwie, która w plebiscycie „Przeglądu Sportowego” zdobyła zaszczytny tytuł najlepszego sportowca w kraju, chor. Piotra Krauza, jednego z najlepszych w kraju specjalistów od BWP Borsuk, a także reprezentację Polski weteranów na zawody Invictus Games.
Oficer z biura prasowego 3 Flotylli Okrętów został doceniony za niekonwencjonalny sposób promowania marynarki wojennej. To właśnie spod jego ręki wyszedł klip, który zrobił prawdziwą furorę. Przedstawia sunący po Bałtyku okręt podwodny ORP „Orzeł” i tańczącego na jego dziobie marynarza. Filmik został wrzucony na oficjalne profile marynarki wojennej i… z miejsca stał się viralem. Zawędrował choćby do Indii czy USA. – Szacujemy, że mogło go obejrzeć około 100 mln osób – przyznaje kpt. mar. Przybysz.
Inspiracją do stworzenia klipu stał się film z Pacu Jalur, wyścigu łodzi na indonezyjskiej rzece Indragiri. Jego bohaterem był 11-letni chłopiec, który poprzez żywiołowy taniec zagrzewał zawodników do walki i… całkiem nieświadomie dał początek zjawisku nazwanemu „aura farming”. Media społecznościowe zostały dosłownie zalane nagraniami osób, które w różnych okolicznościach odtwarzały zachowania jedenastolatka. – Pomyślałem, że warto wykorzystać to po swojemu – tłumaczy kpt. mar. Przybysz. Porozmawiał z załogą „Orła” i ruszył z kamerą na Zatokę Gdańską, gdzie właśnie rozpoczynała się próba generalna przed paradą morską zaplanowaną na Święto Wojska Polskiego. Wykonane tego dnia ujęcia wzbogaciły dynamiczna muzyka i hasło „To nie stal tworzy okręt, a ludzie”. Reszta tej historii napisała się już sama.
– Długo trzeba was było namawiać na ten taniec? – pytam dowódcę „Orła”. – Wcale! Kiedy Damian przychodzi do mnie z jakimś pomysłem, ja mu w pełni ufam. Wiem, że to potrzebne i na pewno chwyci – podkreśla kmdr por. Adam Wrzosek. Bo marynarze z 3 FO mają świadomość, że w czasach mediów społecznościowych o świecie trzeba opowiadać w sposób nieszablonowy – operując obrazem, skrótem, czerpiąc garściami z kultury popularnej. Tak przygotowany przekaz może zadziałać niczym magnes. Stać się dla odbiorców wabikiem, pomostem do bardziej pogłębionej wiedzy, a kto wie… może i do służby w granatowym mundurze?
– Od dłuższego czasu staramy się pokazywać, że marynarka wojenna to przede wszystkim ludzie. Chcemy opowiadać o nich w taki sposób, by dotrzeć do młodych odbiorców. A Damian ma mnóstwo nietuzinkowych pomysłów – przyznaje kmdr ppor. Anna Sech, która kieruje sekcją prasową 3 FO. Aby się o tym przekonać, wystarczy prześledzić facebookowy profil marynarki wojennej. Można tam na przykład obejrzeć klip, który przedstawia świt w skutym lodem porcie wojennym. W tle sączy się nastrojowa kompozycja „Dreams Come True” Sebastiana Justina Kneera, a my widzimy wychodzące w morze okręty. „Nawet gdy woda w Bałtyku gęstnieje, nasze załogi robią swoje” – głosi podpis. W innym filmie autor zabiera nas na pokład jednej z fregat. Środek nocy, ale zaimprowizowana w jednym z pomieszczeń siłownia tętni życiem. Marynarze ćwiczą, zaś podkład do nagrania stanowi motyw z utworu rapera Archie’ego Eversole’a „We Ready”. Całości towarzyszy hasło: „Śpicie? Bo my powoli kończymy trening i wskakujemy na psią wachtę o 0:00”. Podobne przykłady można by mnożyć.
Tymczasem kpt. mar. Przybysz przyznaje, że w głowie ma już kolejny projekt. – To seria filmów, które odsłonią inną twarz naszych marynarzy. Pokażą, co to za ludzie, skąd do nas przyszli, opowiedzą ich prywatne historie. Czasem trudne, zawsze barwne i ciekawe – zapowiada oficer. Impulsem stał się projekt zainicjowany przez brytyjską marynarkę. – Byłoby świetnie, gdyby taka opowieść rozbudziła w kimś marzenia o służbie na morzu – dodaje.
On sam kiedyś marzył o tym bardzo mocno. Przez osiem lat służył w Dywizjonie Okrętów Podwodnych – w załodze jednego z Kobbenów i na pokładzie „Orła”. –Zakładałem, że pewnego dnia zostanę dowódcą któregoś z nich, ale kiedy Kobbeny zostały wycofane z linii, musiałem pójść inną drogą. Wtedy miałem poczucie, że robię dwa kroki wstecz. Teraz widzę, jak wiele możliwości się przede mną otworzyło i jak wiele satysfakcji może sprawić taka służba – podkreśla kpt. mar. Damian Przybysz.
Latem, kiedy viral z „Orłem” bił rekordy popularności, do oficera z gratulacjami zadzwonił minister obrony. „Chciałem bardzo serdecznie podziękować, bo zrobił pan niesamowitą robotę. Dla promocji marynarki wojennej, dla promocji naszych zdolności”, mówił Władysław Kosiniak-Kamysz. Teraz przyszedł czas na Buzdygan.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze