moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Akrobacje bez tajemnic

Nie wystarczy wiedzieć, jak wygląda pętla, beczka czy wiraż. Trzeba jeszcze poświęcić wiele godzin na zbieranie informacji o samolotach, pilotach i lotniczych ciekawostkach. Choćby po to, by wyjaśnić widzom, dlaczego jedna z figur nazywa się „stołek do dojenia krów” – o przygotowaniach do roli komentatora podczas Air Show w Radomiu opowiada kpt. rez. pil. Witold Sokół.

Lada dzień po raz czwarty z rzędu będzie Pan na żywo relacjonował Międzynarodowe Pokazy Lotnicze Air Show w Radomiu. Jak wyglądają przygotowania komentatora?

Na pewno są bardzo czasochłonne. To wiele godzin spędzonych na lekturze fachowej literatury i poszukiwaniu informacji w Internecie. Zawsze skupiam się na czterech elementach: danych o samolocie, pilocie, o siłach powietrznych i jednostce, z której jest pilot i samolot. To podstawa. Ale poznaję też życiorysy pilotów i sprawdzam, jaki mają nalot. Przed każdym pokazem mam co najmniej dwa segregatory notatek, poukładane dokładnie w takiej kolejności, w jakiej będą na niebie pokazywać się samoloty. Ze względu na ograniczony czas rzadko korzystam z całości zebranych informacji, ale świadomość, że je mam i w każdej chwili mogę do nich sięgnąć, bardzo ułatwia mi pracę.

Podniebne akrobacje samolotów składają się z podobnych elementów, na przykład pętli, beczek i wiraży. Jak o tym opowiadać, by widzom się nie znudziło?

Samoloty same w sobie są ciekawe, ale faktycznie, gdybym za każdym razem mówił o tym samym, mogłoby powiać nudą. Dlatego zawsze staram się opowiadać ciekawostki, którymi ubarwiam komentarz. Często opowiadają mi je sami piloci, którzy przylatują na pokazy kilka dni wcześniej. W Radomiu wystąpi na przykład zespół akrobacyjny szwajcarskich sił powietrznych – Patrouille Suisse (Szwajcarski Patrol), który wykonuje figury o bardzo intrygujących nazwach. Starałem się więc dociec, dlaczego o jednej z nich mówią „stołek do dojenia krów”. Okazało się, że tak nazywani są rekruci szkoły wojskowej. Pokaz tej grupy zaczyna się właśnie od tej jednej figury i poprzez kolejne przedstawia cały cykl szkolenia wojskowego pilota. Ostatnia figura w pokazie – SPHAIR – symbolizuje ukończenie centrum szkolenia pilotów.

Co jest najtrudniejsze w komentowaniu?

Na pewno to, by specjalistyczną wiedzę o samolotach i samych pokazach przekazać w sposób zrozumiały dla odbiorców spoza branży, ale nie infantylny z punktu widzenia ekspertów lotnictwa. Bywa, że odwołuję się do dziedzin powszechnie znanych, jak na przykład motoryzacja. Gdy dwa lata temu w Radomiu prezentował się F-4 E Corsair, historyczny samolot z czasów II wojny światowej, dla zwykłych odbiorców mało dynamiczny pokaz mógł być niezbyt ciekawy. Wystarczyło, że porównałem maszynę do luksusowego auta, do którego trzeba wlewać 90 litrów bardzo dobrej jakości oleju, a sam Corsair wydał się na tyle intrygujący, że zgłosiła się do mnie grupa ludzi, by dłużej o nim porozmawiać.

Zdarzały się Panu wpadki?

Staram się przygotować tak, by pomyłek nie było. Jednak mogą się one zdarzyć na przykład przy przedstawianiu zagranicznych pilotów. Pamiętam historię sprzed czterech lat, gdy podczas radomskich pokazów wystąpiła grecka grupa akrobacyjna Zeus. Za sterami jednego z samolotów siedział wtedy Manolis Karahalios. Jego imienia i nazwiska, będących dla mnie łamańcem językowym, uczyłem się, powtarzając w kółko przez kilka dni. Dzień przed imprezą przyjechałem wieczorem do domu i zmęczony położyłem się spać. Rano, gdy wstałem, żona zapytała mnie, kim jest Manolis Karahalios? Nawet przez sen, jak się okazuje, przygotowywałem się do komentowania. To nazwisko greckiego pilota tak mi utkwiło w głowie, że pamiętam je do dziś.

Ale pomyłek nie uniknąłem. Ostatnio w Dęblinie powiedziałem, że we współczesnych siłach powietrznych latają jedynie dwa typy statków powietrznych o zmiennej geometrii skrzydła: nasze Su-22 i niemieckie Tornado. Po jakimś kwadransie ktoś z widzów podszedł do barierek i krzyknął do mnie, że zapomniałem o samolocie B-1B. To był mój błąd, za który przeprosiłem publicznie. Podziękowałem też za zwrócenie uwagi. Z błędów zawsze staram się wyciągać jakąś naukę na przyszłość.

Czy łatwiej się komentuje pokazy, mając doświadczenie pilota akrobacyjnego, który latał na samolotach MiG-29?

Zdecydowanie tak. W jednej chwili jestem w stanie ocenić, co się dzieje w powietrzu, opisać to i reagować na bieżąco. Nawet gdyby zginęły mi notatki, mogę rozmawiać na różne tematy związane z lotnictwem, na przykład o przeciążeniach czy o sposobach walki powietrznej. Choć nie latam już jako pilot, to cały czas korzystam ze swojego doświadczenia i wiedzy. Dzięki temu jestem też dla odbiorców bardziej wiarygodny. Pasja do latania pomaga, bo nadaje odpowiedni ładunek emocjonalny mojemu komentarzowi. Komplementem jest da mnie to, co usłyszałem kiedyś od pewnej pani zajmującej się wizerunkiem. Przyznała, że minimalne braki, jeśli chodzi o wystąpienia publiczne, nadrabiam pasją, która udziela się też tym, którzy mnie słuchają.

Jest Pan autorem przedmowy do wydanego przez Wojskowy Instytut Wydawniczy albumu „Air Show”. Czy fotografie są w stanie oddać piękno powietrznych akrobacji?

Mam za sobą setki pokazów – jako uczestnik, jako instruktor pilot i widz. Bywało, że oglądając zdjęcia już po pokazach, nie mogłem przypomnieć sobie utrwalonych w kadrze momentów. Na niebie wszystko dzieje się bowiem bardzo szybko – flary odpalone przez pilotów znikają w ciągu kilku sekund. Dzięki fotografiom można takie chwile zachować na dłużej, można lepiej przyjrzeć się, jak w konkretnej ewolucji ułożyły się maszyny. Dużym atutem albumu są doskonałe fotografie Sławka hesji Krajniewskiego, który jak mało kto ma talent zatrzymywania w kadrze „momentów” w sposób absolutnie doskonały. Na pewno album jest znakomitym uzupełnieniem pokazów, ale też naszych komentarzy do podniebnych ewolucji.

Kpt. rez. pil. Witold Sokół jest absolwentem Liceum Lotniczego i Wyższej Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie. Podporucznikiem został w 1993 roku. Jako pilot wojskowy spędził za sterami samolotów ponad 1300 godzin, z czego 700 godzin w myśliwcu MiG-29. Pilotował także m.in. F-15, MiG-29M2, Su-22M4 i Su-22UM3K. Przez cztery lata był pilotem pokazowym samolotu MiG-29, uczestniczył w wielu pokazach w kraju i za granicą. Z latania akrobacyjnego zrezygnował w 2006 roku. Obecnie jest wykładowcą w Szkole Oficerskiej Sił Powietrznych.

Zapraszamy na stoisko „Polski Zbrojnej” na Air Show w Radomiu. Znajdziecie u nas album „Air Show” ze zdjęciami Sławka „hesji” Kraśniewskiego i słowem wstępnym napisanym przez kpt. rez. pil. Witolda Sokoła.

Paulina Glińska

autor zdjęć: Jarosław Wiśniewski

dodaj komentarz

komentarze


Koniec niemieckiej misji powietrznego wsparcia
Polska i Norwegia zacieśniają współpracę
Lepiej uczyć się na misjach niż na wojnie
Bądź bezpieczny w sieci
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
NATO i USA o Iranie
Zbrodnia bez kary
Szpital w Płocku „przyjazny wojsku”
Pierwsze szkolenie Legionu Medycznego
Początek wielkiej historii
Zmiany kadrowe na szczycie PGZ-etu
Adaptacja i realizm
Wyróżnienia za sportowe sukcesy
Ochrona w gotowości
Pierwsze loty
Marynarze po raz trzeci z rzędu najlepsi w wieloboju żołnierskim
Fińska armia luzuje rygory
Wypadek w PKW UNIFIL
Nowy BWP potrafi onieśmielić
Misja zdrowie, czyli lepiej zapobiegać niż leczyć
Moja Karbala
Od cyberkursu po mundurówkę
Marynarz w koreańskim tyglu
Jelcz coraz silniejszy
Na pierwszej linii wojny i pokoju
Mała Orka?
Pasja i fart
Kolejne SSR dla Wojska Polskiego
Nowe zasady finansowania szkolenia żołnierzy-medyków
Nieszczęśliwy wypadek na strzelnicy
Rosomaki na lądzie i morzu
Amerykańskie MRAP-y w polskiej wersji. Kulisy metamorfozy
Twarde na poligonie
Finansowanie szkolenia wojskowych medyków
Alert gotowości dla żołnierzy WOT-u
Tusk: Francja to wiarygodny sojusznik
Bliski Wschód: wojna bez wyjścia, stawka rośnie
Pirania zdała egzamin
Francuzi zbudują satelitę dla MON-u
Ruszyły Wojskowe Targi Służby i Pracy
Zbrodnia i kłamstwo
Kolarskie gwiazdy na legendarnym okręcie
Logistyczna rewolucja w Opolu
Terytorialsi zdobyli amerykańskie ostrogi
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Chunmoo trafią do Gostynina
Psiakrew, harmata!
„Kryzys” na AWL-u
Grzmoty zamiast Goździków
Groźny incydent w Libanie
Daglezja dla saperów z 9 BBKPanc
Wielkie serce K9
Armia na kryzys
Debata o bezpieczeństwie
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Ślubowanie adeptów sztuki wojskowej
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Wojsko testuje systemy antydronowe
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Antydronowa DIANA w Polsce
Judoczka Wojska Polskiego znów na podium
Miecz w ręku NATO
Były żołnierz WOT-u z zarzutami szpiegostwa
Syndrom Karbali
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
Zmiany w 6 Mazowieckiej BOT

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO