moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Lenino – jedna z zapomnianych bitew

Bitwa pod Lenino była w latach PRL mitologizowana na różne sposoby. Jednocześnie był legitymacją dla ówczesnej grupy trzymającej władzę. Jednak do dziś wiele jej aspektów nie zostało wyjaśnionych. Do 1990 roku wysiłki „mitotwórców” skutecznie blokowały wydanie wspomnień zarówno dowódcy dywizji, jak i szeregowych żołnierzy – pisze ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, znawca i miłośnik historii wojskowości, publicysta portalu polska-zbrojna.pl.

O świcie 12 października 1943 roku rozpoznaniem walką (tzw. razwiedką bojem) batalionu mjr. Bronisława Lachowicza rozpoczęła się bitwa pod Lenino, stoczona przez 1 Dywizję Piechoty im. T. Kościuszki. Przeciwnikiem kościuszkowców był 688 pułk grenadierów 337 Dywizji Piechoty Wehrmachtu. Podczas ciężkich walk dywizja wykonała postawione jej zadanie przełamania obrony nieprzyjaciela, tracąc ok. 20 proc. stanów wyjściowych.  

Bitwa pod Lenino powoli staje się jedną z wielu zapomnianych bitew II wojny światowej (podobnie kto dzisiaj pamięta o bitwie pod Lagarde lub pod Montbard). Przez kilkadziesiąt lat po wojnie była mitologizowana i wykorzystywana jako legitymacja do objęcia i trzymania władzy przez obóz polityczny, oględnie mówiąc dość ściśle wiążący losy państwa ze Związkiem Sowieckim. Niestety, wraz z tworzeniem mitu odnoszącego się do tej bitwy nie ukazywały się, przynajmniej w publicznym obiegu, monografie i opracowania dotyczące przebiegu organizacji, działań i walk 1 Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki. Mit miał wystarczyć za wiedzę.

Najbardziej zmitologizowana, najmniej znana?

„Zarówno sam przebieg lokalnej operacji zaczepnej 33 Armii, a taki właśnie miała ona charakter, jak i przebiegające na tym tle działania 1 DP pod Lenino do dziś nie zostały do końca wyjaśnione. Na przeszkodzie stoi ciągle niedostępność części archiwaliów poradzieckich” – uważa prof. Stanisław Jaczyński, jeden z badaczy tej bitwy. Cóż, wiedza w dalszym ciągu może być niebezpieczna.

Ocenia się, że w bitwie pod Lenino „kościuszkowcy” związali znaczną część sił niemieckich przed swoim frontem i zadali im duże straty. Przełamali pierwszą pozycję obrony nieprzyjaciela i stworzyli warunki do wprowadzenia do walki radzieckiego 5 Korpusu Zmechanizowanego. Jednak wysiłek bojowy 1 Dywizji Piechoty nie został wykorzystany. 5 Korpus nie został wprowadzony i w efekcie nie przerodził się w sukces operacyjny. Bitwa 1 Dywizji pod Lenino miała znaczenie tylko w skali taktycznej. Jednak polityczny efekt bitwy był znacznie większy. Dał Stalinowi mocny argument w jego polityce w sprawie polskiej. Mógł on podczas konferencji w Teheranie wykazać zachodnim aliantom, że znalazł Polaków gotowych na współpracę z nim na jego warunkach.

Niezależnie od politycznych ocen efektów bitwy, pozostanie ona istotnym i trwałym elementem polskiego czynu zbrojnego w II wojnie światowej i trwałym, krwawym śladem, jaki w drodze do kraju pozostawił na obcej ziemi polski żołnierz.

Pierwsze relacje żołnierzy dopiero 30 lat po bitwie

Dopiero w latach 70. XX wieku ukazał się pewnego rodzaju reportaż autorstwa Alojzego Srogi „Początek drogi. Lenino” zbudowany na podstawie relacji żołnierzy dywizji, którzy przeżyli bitwę, w tym relacji uzyskanych od gen. Berlinga. Była to nowatorska praca, ponieważ czasami wprost, czasami między wierszami, przekazywała czytelnikowi informacje o bitwie oraz jej uczestnikach dotychczas nieznane opinii publicznej. Ówczesny czytelnik, dzięki działalności panów zatrudnionych w pewnym urzędzie przy ul. Mysiej w Warszawie, potrafił czytać między wierszami. Wypada nadmienić, że przez cały czas trwania PRL zablokowana była publikacja wspomnień gen. Berlinga, który 1 DP im. T. Kościuszki przygotował do walki i dowodził nią w bitwie.

Zwykle przeżycia wspólnej walki podczas bitwy wiążą jej uczestników. Wśród weteranów wojennych można zauważyć lojalność wobec towarzyszy broni z tych samych walk. W tym konkretnym przypadku była to dosyć kuriozalna sytuacja (i dosyć ograniczona lojalność), w której byli podwładni skutecznie „kneblowali” swojego byłego dowódcę. Piszę „byli podwładni”, ponieważ w składzie 1 DP była duża grupa osób, które po wojnie osiągnęły wysokie stanowiska w strukturach partii, państwa, wojska i bezpieki, i pomimo różnych walk frakcyjnych „trzymały ster władzy” prawie do końca PRL. Z reguły byli to zastępcy ds. polityczno-wychowawczych oddziałów i pododdziałów, czyli tzw. politrucy. Grupa ta była odpowiedzialna za tzw. stan moralno-polityczny oficerów, podoficerów i szeregowców dywizji. W olbrzymiej większości ci oficerowie polityczni wywodzili się z członków bądź sympatyków rozwiązanej KPP. Ze zrozumiałych względów nie odbyli służby wojskowej w armii II RP i nie posiadali żadnych kwalifikacji wojskowych, więc nie można było im nadać stopnia oficerskiego. Dlatego też nadano im niespotykany wcześniej status „oficer bez stopnia”.

Generałowi Berlingowi, po latach przemilczeń i „wycinania z fotografii”, postawiono w 1985 roku pomnik w Warszawie, ale jego wspomnienia, dotyczące m.in. bitwy pod Lenino, mogły się ukazać dopiero po przemianach ustrojowych, w 1990 roku. Widocznie przez cały okres PRL były dla niej groźne i niebezpieczne. „Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść”. I niekoniecznie musi cokolwiek publikować. Zresztą, nie tylko gen. Berling spisał swoje wspomnienia.

„Nie zdążyli do Andersa (Berlingowcy)” – wydawniczy rarytas

Mam przed sobą zbiór relacji zatytułowany „Nie zdążyli do Andersa (berlingowcy)”, zebrany w całość przez por. Bolesława Dańko, uczestnika bitwy pod Lenino, a wydany w 1992 roku w Polskim Studiu Wydawniczym UNICORN w Londynie. W książce przedstawił wspomnienia dwudziestu „berlingowców” zamieszkałych po wojnie w okolicach Szczecina, reprezentujących siedem grup, z których wywodzili się żołnierze 1 DP im. T. Kościuszki (wrześniowcy, łagiernicy, krasnoarmiejcy, spec-pieresieleńcy, fezeowcy, ruscy Polacy i dobrowolcy). Są to relacje szczere, tak jak tylko mogą być szczere wspomnienia weteranów pod koniec ich drogi życiowej. Książka ta miała ukazać się w księgarniach latem 1982 roku zgodnie z umową zawartą rok wcześniej z wydawnictwem MON. Jednak po wprowadzeniu stanu wojennego wydawnictwo natychmiast zerwało umowę. Nie pomogły protesty i starania ani obiecane interwencje W. Górnickiego i gen. W. Jaruzelskiego. Widocznie ówczesny przewodniczący WRON nie był albo nie chciał być „wszechmocny”. Ta niepozorna książka jest, ze względu na poruszany temat, rarytasem na polskim rynku wydawniczym. Niestety, wielu z bohaterów książki, tych, którzy „nie zdążyli do Andersa” nie doczekało jej publikacji. Ale to – podobnie jak wtedy – nie ich wina.

ppłk Andrzej Łydka
Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych

dodaj komentarz

komentarze


Ośmioro żołnierzy-lekkoatletów na podium halowych MP
Północnica, czyli nocne szkolenie terytorialsów
Cichy zwiadowca dla polskiej armii
Kaszubia dla lokalnej społeczności
Nie pozwala spocząć na laurach
ORP „Wodnik” zimową porą
Zginęli, bo walczyli o wolną Polskę
Chwała bohaterskim obrońcom Birczy
Przedsiębiorcy murem za SAFE
Zacięta walka o medale pod siatką
„wGotowości” rusza pełną parą!
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Iran grozi „otwarciem wielkich bram ognia”
Stalinowski wyrok śmierci na tysiącach Polaków
Polsko-słowacka współpraca zbrojeniowa
Dolnośląscy terytorialsi niosą pomoc wrocławskiej lecznicy
Sejm uchwalił ustawę o SAFE
Kierunek Rumunia
Nowa linia kolejowa w Małopolsce
Koniec olimpijskich zmagań
Kosiniak-Kamysz: Pieniądze z SAFE są bardzo potrzebne
Są pierwsze działania po wyjściu Polski z konwencji ottawskiej
Czy polskie Pioruny „zestrzelą” amerykańskie Stingery?
Marynarze generała Franciszka Kleeberga
Nowe amerykańskie pociski uderzyły w Iran
„Jaskółka” na Bałtyku
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Debiut ogniowy Borsuków
Powstaje nowa fabryka Jelcza
Senat przyjął ustawę o SAFE głosami koalicji
Kosiniak-Kamysz: Priorytetem jest bezpieczeństwo
Piekło „Pługa”
Sprintem do bobsleja
Oko na Bałtyk
Wyższa rekompensata dla rannych weteranów
Kosmiczny nadzór
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Medycyna i wojsko łączą siły
Przeprawy na Odrze
Gala MMA coraz bliżej
Cios w serce reżimu
Buzdygany – nagradzamy najlepszych
Śmigłowce przyszłości dla NATO
Wojsko na pomoc Polakom na Bliskim Wschodzie
Dni Huty Pieniackiej były policzone
Bezpieczeństwo to priorytet
Wojna USA i Izraela z Iranem. Walki powietrzne i incydenty na morzu
Zagrzmiały K9 Thunder
Tomczyk o SAFE: nie możemy stracić tej szansy
Gen. Rozwadowski – wizjoner i zwycięzca wymazany z pamięci
Wojsko ewakuuje Polaków z Bliskiego Wschodu
Outside the Box
Wojskowe Schengen coraz bliżej
SAFE – pieniądze, które będą służyć Polsce
METS po nowemu
Przemyślany każdy ruch
W Waszyngtonie upamiętniono sierż. Ollisa
Together on the Front Line and Beyond
Borsuki, ognia!
Podwójny emeryt, jedno świadczenie
Walka o pierwszą dziesiątkę
W hołdzie żołnierzom wyklętym
Jest projekt pomnika gen. broni Jordana-Rozwadowskiego
Morskie koło zamachowe
Wojsko nadal na Horyzoncie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO