Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie uniewinnił podporucznika oskarżonego o nieumyślne postrzelenie migranta podczas służby na granicy polsko-białoruskiej. Sąd uznał, że nie udowodniono żołnierzowi nieostrożnego obchodzenia się z bronią, a pistolet maszynowy PM-98 Glauberyt mógł wystrzelić samoczynnie podczas upadku.
Rozstrzygnięcie zapadło w środę 21 października, niemal trzy lata po zdarzeniu w Puszczy Białowieskiej. Podporucznik Adam Ł. odpowiadał za nieostrożne obchodzenie się z bronią służbową, którego następstwem było zranienie obywatela Syrii. Prokuratura domagała się warunkowego umorzenia postępowania i zasądzenia nawiązki w wysokości 2 tys. zł na rzecz pokrzywdzonego. Obrona wnosiła o uniewinnienie. Sąd przychylił się do jej stanowiska, uznając, że zgromadzone dowody nie pozwalają przypisać oficerowi zarzucanego mu przestępstwa.
Uzasadniając wyrok, sędzia Michał Żak zwrócił uwagę, że sam fakt postrzelenia nieuzbrojonego człowieka przez uzbrojonego żołnierza nie wystarcza do stwierdzenia odpowiedzialności karnej. Konieczne jest wykazanie, że oskarżony naruszył zasady bezpiecznego posługiwania się bronią, a jego zachowanie doprowadziło do obrażeń u pokrzywdzonego. Tymczasem w tej sprawie pozostały istotne wątpliwości, których nie udało się usunąć podczas procesu.
Broń mogła wystrzelić sama
Jedną z najważniejszych kwestii rozpatrywanych przez sąd był stan techniczny pistoletu maszynowego PM-98 Glauberyt, z którego padł strzał. Biegły z zakresu balistyki Zenon Zakrzewski wskazał, że konstrukcja broni mogła umożliwić niekontrolowany wystrzał podczas upadku na ziemię. Nie można było wykluczyć, że doszłoby do niego nawet przy prawidłowo zabezpieczonej broni. Możliwe było również oddanie serii strzałów mimo ustawienia przełącznika na ogień pojedynczy.
Nie oznacza to, że sąd jednoznacznie ustalił przyczynę wystrzału. Uznał jednak, że nie można wykluczyć nieprawidłowego działania mechanizmu broni, a zgromadzone dowody nie pozwalają wykazać, że żołnierz dopuścił się zarzucanego mu zaniedbania.
Podczas procesu pojawiły się także wątpliwości dotyczące serwisowania pistoletu oraz jakości amunicji. Sąd zwrócił uwagę, że choć żołnierz ma obowiązek właściwego obchodzenia się z powierzonym uzbrojeniem, nie odpowiada za wszystkie jego właściwości techniczne. Kontrola i konserwacja niektórych mechanizmów, w tym elementów układu spustowego, należą do obowiązków rusznikarza i nie są czynnościami wykonywanymi podczas patrolu.
Nie wykazano również, aby podporucznik naruszył zasady BLOS, czyli cztery podstawowe reguły bezpiecznego posługiwania się bronią. Nakazują one traktowanie każdej broni jako załadowanej, kierowanie lufy w bezpieczną stronę, kontrolowanie celu i jego otoczenia oraz trzymanie palca poza językiem spustowym do chwili oddania strzału. Sąd uwzględnił przy tym okoliczności interwencji: pościg odbywał się w trudnym, leśnym terenie, a sytuacja zmieniała się dynamicznie.
Ostatecznie sąd uznał, że oskarżenie nie przedstawiło wystarczających dowodów na to, iż postrzelenie migranta było następstwem zawinionego zaniedbania oficera. Wątpliwości nie pozwalały na przypisanie mu przestępstwa, dlatego zapadł wyrok uniewinniający.
Do rozstrzygnięcia odniósł się w mediach społecznościowych wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. „Podporucznik Wojska Polskiego został dziś uniewinniony przez Wojskowy Sąd Garnizonowy w Warszawie. Nie udowodniono mu żadnych zaniedbań w czasie służby na granicy z Białorusią. (…) Od początku zapewniliśmy mu pomoc prawną i wsparcie Wojskowego Zespołu Ochrony Praw Żołnierza. Żołnierz, który wykonuje swoje obowiązki, nie może zostać sam, nawet w trudnej sytuacji. Tak jak już kiedyś wspominałem w czasie spotkania z podporucznikiem – żaden żołnierz Wojska Polskiego nie pozostanie bez pomocy” – napisał w serwisie X szef MON-u.
Orzeczenie nie jest prawomocne. Pełnomocnik pokrzywdzonego Syryjczyka, mecenas Piotr Zemła, zapowiedział wystąpienie o pisemne uzasadnienie wyroku. Nie przesądził jednak, czy zostanie wniesiona apelacja.
Pościg w Puszczy Białowieskiej
Do zdarzenia doszło na początku listopada 2023 roku w rejonie miejscowości Topiło, w Puszczy Białowieskiej, około 2 km od granicy polsko-białoruskiej. Żołnierze 1 Warszawskiej Brygady Pancernej, wspierający Straż Graniczną, uczestniczyli w działaniach związanych z zatrzymaniem grupy migrantów, którzy nielegalnie przekroczyli granicę. Wśród wojskowych był podporucznik Adam Ł.
Podczas interwencji żołnierze wzywali migrantów do zatrzymania. Jeden z cudzoziemców, 23-letni obywatel Syrii, zaczął uciekać. Podporucznik Ł. ruszył za nim. W trakcie pościgu poślizgnął się i upadł, a trzymany przez niego pistolet maszynowy PM-98 wystrzelił w sposób niekontrolowany. Jeden z pocisków trafił uciekającego mężczyznę w plecy, w okolicy kręgosłupa.
Żołnierz natychmiast przystąpił do udzielania rannemu pomocy. Poszkodowany został przewieziony do szpitala, gdzie przeszedł leczenie obrażeń postrzałowych. Po kilku tygodniach opuścił placówkę. W maju 2024 roku uzyskał w Polsce ochronę międzynarodową.
7 listopada 2023 roku w wojskowym pionie Prokuratury Okręgowej w Warszawie wszczęto dochodzenie dotyczące nieostrożnego obchodzenia się z bronią służbową. Śledczy badali zarówno przebieg interwencji, jak i właściwości techniczne pistoletu. W toku postępowania uzyskano m.in. opinie ekspertów dotyczące broni oraz przygotowania żołnierzy do wykonywania zadań na granicy.
W maju 2025 roku prokuratura przedstawiła podporucznikowi Adamowi Ł. zarzut z art. 354 par. 1 Kodeksu karnego. Przepis dotyczy nieostrożnego obchodzenia się z bronią wojskową lub jej nieostrożnego użycia, którego następstwem jest nieumyślne spowodowanie obrażeń u innej osoby. Za taki czyn grozi kara do trzech lat pozbawienia wolności.
Według ustaleń śledczych żołnierz oddał dwa niekontrolowane strzały, z których jeden spowodował u pokrzywdzonego obrażenia w obrębie kręgosłupa, skutkujące naruszeniem czynności narządu ciała na okres dłuższy niż siedem dni. Prokuratura nie zarzucała więc oficerowi celowego postrzelenia migranta. Uznała jednak, że podczas posługiwania się bronią nie zachował wymaganej ostrożności.
Spór o odpowiedzialność
6 sierpnia 2025 roku prokurator skierował do Wojskowego Sądu Garnizonowego w Warszawie wniosek o warunkowe umorzenie postępowania, oceniając, że stopień winy i społecznej szkodliwości czynu nie był znaczny.
Takie rozstrzygnięcie nie oznaczałoby skazania żołnierza ani wymierzenia mu kary. Nie byłoby jednak również równoznaczne z uznaniem go za niewinnego. Warunkowe umorzenie wymaga bowiem ustalenia, że oskarżony dopuścił się zarzucanego mu czynu, choć okoliczności pozwalają odstąpić od skazania.
Podporucznik Ł. nie zgodził się na takie zakończenie sprawy. Nie przyznał się do winy, a jego obrońca przekonywał, że zgromadzone dowody nie dają podstaw do przypisania mu przestępstwa. Sprawa trafiła na rozprawę, podczas której przesłuchiwano świadków, w tym pokrzywdzonego Syryjczyka, oraz analizowano opinie biegłych. Przedmiotem sporu pozostawało przede wszystkim to, czy do niekontrolowanego wystrzału doszło wskutek zaniedbania oficera, czy też właściwości broni i okoliczności interwencji nie pozwalają przypisać mu odpowiedzialności karnej.
15 października 2026 roku przed Wojskowym Sądem Garnizonowym w Warszawie odbyły się mowy końcowe. Prokuratura podtrzymała wniosek o warunkowe umorzenie postępowania i zwróciła się o zasądzenie na rzecz pokrzywdzonego nawiązki w wysokości 2 tys. zł. Pełnomocnik Syryjczyka domagał się 50 tys. zł, natomiast obrona konsekwentnie wnosiła o uniewinnienie.
autor zdjęć: SGWP

komentarze