moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami

Jeszcze całkiem niedawno przejście do rezerwy miało o wiele większe znaczenie niż tylko zakończenie służby wojskowej. W życiu młodego człowieka było to doświadczenie graniczne – zmieniał się jego społeczny status. Dochodziły mu obowiązki związane nie tylko z obronnością kraju, ale jednocześnie zyskiwał szanse na lepsze życie.

Odejście do cywila żołnierzy rocznika 1906 1 Pułku Szwoleżerów w koszarach przy ulicy 29 Listopada w Warszawie, 1929. Fot. NAC

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości służba wojskowa, zwłaszcza na wsi, wcale nie była popularna, jak mogłoby się dziś zdawać. Kraj, a właściwie trzy odrębne terytoria uwolnione od zaborców były niemiłosiernie wyniszczone po I wojnie światowej, a tysiące młodych ludzi poległy na jej frontach. Ci, którzy mieli szczęście przeżyć, byli narażeni na nędzę, bo kryzys gospodarczy sięgał zenitu, a często zmuszeni byli wyruszać na kolejną wojnę, tym razem, by walczyć o granice odrodzonej Rzeczypospolitej.

Słowo „zmuszeni” nie padło tu przypadkowo. Do mniejszości należeli ci, którzy wychowani w duchu patriotycznym, wbrew wszelkim przeciwnościom, świadomie szli do odrodzonego Wojska Polskiego na ochotnika lub stawali do poboru. Znacznie więcej było takich, dla których służba wojskowa to był dopust boży. Uchylanie się od poboru i dezercje liczone były w tysiącach, a dezerterów nie tylko ukrywano, lecz traktowano niemal jak bohaterów.

REKLAMA

Należy przy tym pamiętać, że świadomość narodowa i społeczna wciąż były słabe, a wojsko kojarzyło się – zwłaszcza na ziemiach byłego zaboru rosyjskiego – ze złamaniem życia. Dobrze pamiętano, że wracający po kilku czy nawet kilkudziesięciu latach w szynelu sołdata schorowany i wyniszczony psychicznie człowiek często automatycznie powiększał grono żebraków i wioskowych dziadów.

Pierwsza taka wojna

Tę odmalowaną w czarnych barwach sytuację diametralnie odmieniła jeszcze większa apokalipsa – najazd bolszewicki w 1920 roku. Była to pierwsza w dziejach Polski wojna, kiedy wieś, poruszona okrucieństwem najeźdźcy, a zwłaszcza obietnicą reformy rolnej i równouprawnienia społecznego przyrzeczonego przez pierwszego „premiera z chłopów” Wincentego Witosa, masowo stanęła do obrony ojczyzny. Ziściło się marzenie z insurekcji kościuszkowskiej i kolejnych powstań narodowych, że trzecia część narodu – ta największa – pokazała swą siłę w walce o niepodległość.

Zmieniło się też podejście do służby wojskowej, ale tu oprócz chwały wojennej znaczenie miały i inne aspekty. Młodzi ludzie ze wsi zobaczyli, że wojsko gwarantuje im autentyczny awans społeczny. Odtąd odbycie służby wojskowej było tożsame z przejściem młodego człowieka w dorosłe życie. Dopiero rezerwista był traktowany na wsi jak mężczyzna, człowiek godny zaufania (co często wiązało się z przyjęciem do pracy) i – rzecz niebagatelna – kawaler, który miał szanse na ożenek.

Zwalniani ze służby rezerwiści zdają mundury, 1938. Fot. NAC

To jeszcze nie wszystko, bo wojsko stanowiło największą szkołę ludową w państwie, gdzie rugowano analfabetyzm, wpajano świadomość narodową oraz podnoszono poziom cywilizacyjny i kulturowy. I nie chodzi tu o takie rzeczy jak na przykład zdobycie prawa jazdy czy obejrzenie filmu w kinie, lecz te najbardziej podstawowe – jak higiena i używanie toalety.

Przesada? To przytoczmy wspomnienia jednego z rezerwistów spod Garwolina, który tak pisał w pamiętniku w latach trzydziestych (pisownia oryginalna): „Do czasu służby wojskowej chodziłem w parciakach z własnego lnu, a na święto i niedzielę w wełnianych wyrobionych domowym sposobem z wełny własnych owiec. Przy zwalnianiu się z wojska wstyd mię było »jako podoficera« nałożyć »rekruckie« parciane portki i wełnianą marynarkę. Dlatego też napisałem przed zwolnieniem do domu list z prośbą o przesłanie pieniędzy na »śklepne ubranie«. […] Kosztem 40 zł »wyelegantowany«, odebrane z magazynu »rekruckie ubranie« w wielkiej tajemnicy przed wszystkimi wrzuciłem do ustępu!”.

Inny człowiek

Powrót rezerwisty do domu często był świętem nie tylko dla jego rodziny, ale niemal dla całej wsi. Zwłaszcza jeśli młody mężczyzna (przed wojną wiek poborowy to 21 lat, na ochotnika można było wstępować, mając mniej lat) służył w formacji traktowanej z większą estymą niż „szara piechota”, czyli w kawalerii lub którejś z broni technicznych, jak saperzy, wojska motorowo-pancerne czy marynarka wojenna.

Służba w nich była o kilka miesięcy dłuższa niż w piechocie i artylerii (tu 24 miesiące, w kawalerii i marynarce 25, a nawet 27 miesięcy), ale znakomita większość rezerwistów mających za sobą służbę w tych formacjach nie narzekała z tego powodu. Wręcz przeciwnie i nie chodziło tutaj jedynie o sympatię do kawalerii czy dumę z bycia wilkiem morskim, lecz z całkiem praktycznych powodów – taki rezerwista wynosił z wojska fach potrzebny na wsi – koniarza, mechanika czy budowlańca.

Należy przy tym pamiętać, że II Rzeczpospolita przez cały okres swego istnienia borykała się z mniejszym lub większym, ale permanentnym kryzysem gospodarczym, którego największą i najboleśniejszą plagą było ogromne bezrobocie. Zatem zdobycie fachu w wojsku było sprawą niebagatelną. Rezerwista mógł jeszcze liczyć na jedno – pomoc związków rezerwistów, zarówno oficerskich, jak i podoficerskich, które powstawały licznie zwłaszcza po wielkiej demobilizacji, która nastąpiła w 1921 roku po zakończeniu wojny polsko-bolszewickiej. Tworzono je przede wszystkim z myślą o samopomocy na trudnym rynku pracy po przejściu do cywila.

W tym miejscu znowuż odwołajmy się do świadectwa chłopskiego pamiętnikarza. Anonimowy niestety weteran wojny 1920 roku rodem z Miłosny pisał tak (pisownia oryginalna): „Kiedy bolszewicy zaczęli włazić do Polski, mnie jakoś do wojska nie wołano, nie mogąc wytrzymać, że to ojczyzna tak potrzebuje ludzi, a ja siedzę w domu, zapisałem się na ochotnika z koniem do 1-go pułku szwoleżerów z kadrą na Ułańskiej w Warszawie i pojechałem do wojska w pełnym rynsztunku z umundurowaniem, siodłem, nawet szablą”.

Nasz bohater pochodził z domu bogatych gospodarzy, o czym powyższy fragment świadczy dobitnie – był świadomy swych obywatelskich obowiązków i był wyekwipowany na wojnę! Walczył dzielnie na wojnie, którą zakończył w stopniu kaprala i na stanowisku furażera w końskim szpitalu. A kiedy wrócił do domu… zastał gospodarstwo zupełnie zrujnowane i to nie przez bolszewików, ale własne wojsko, które zarekwirowało na swe potrzeby, co się tylko dało. Zwróćmy też uwagę na tę refleksję rezerwisty (pisownia oryginalna): „I rozpacz mnie ogarnęła, że z takiego dobrobytu, jaki zostawiłem parę miesięcy temu idąc nadstawiać piersi i walczyć za ojczyznę zastałem taką biedę, tembardziej, że zrobili to swoi, a nie nieprzyjaciel. Ale cóż było zrobić, poddać się biedzie, nie za nic, byłem młody, posiadałem tę werwę wojskową, więc wziąłem się szczerze do pracy”.

Rezerwiście udało się podnieść gospodarstwo z ruiny, a niedługo wybrano go na sołtysa wsi – ważna tutaj była jego wojskowa przeszłość. Owocem jego sołtysowania stało się powołanie w Miłośnie ochotniczej straży pożarnej, której komendanturę także objął nasz bohater. Takich przykładów można by tutaj przytoczyć jeszcze kilka.

Rezerwiści 1 Pułku Strzelców Konnych, 1933. Fot. NAC

Ten uprzywilejowany status rezerwisty na wsi przetrwał także po wojnie. Służba wojskowa, niezależnie od kwestii politycznych, nadal była traktowana jako inicjacja w dorosłość i wielu pracodawców zwracało uwagę przy naborze do pracy, czy kandydat ma ten obowiązek uregulowany. Podobnie też jak przed wojną, pójście do rezerwy uroczyście celebrowano, czego do dziś pamiątką w wielu domach są barwne chusty na ścianach, berety z pomponami i zdjęcia z robienia pompek na przykład pod Pomnikiem Adama Mickiewicza na krakowskim rynku…

Wydawało się, że wszystko to przeszło do historii wraz z wprowadzeniem zawodowej służby wojskowej, kiedy to bycie żołnierzem zaczęto traktować jako jeden z zawodów i jedną z dróg rozwoju, na którą może wejść młody człowiek. Oczywiście podkreśla się przy tym, że wojsko to jeden z zawodów, do których należy mieć powołanie (jak na przykład lekarze czy nauczyciele), że służba ojczyźnie to nie tylko wyróżnienie, przywilej, ale i poświęcenie, które wymaga nie tylko szacunku, ale i odpowiedniej gratyfikacji.

Inwestując w podnoszenie kwalifikacji żołnierza na służbie, państwo nie powinno zapominać, że nie traci on tych umiejętności po jej zakończeniu, że rezerwista nadal może być użyteczny w systemie obrony państwa. Zwłaszcza wtedy, gdy blisko jego granic trwa pełnoskalowa wojna, a samo państwo jest narażone na tzw. wojnę hybrydową. „Obrońca granic nie płaci za nic” – takie powiedzenie można było usłyszeć jeszcze na początku lat dziewięćdziesiątych, kiedy żołnierz na przepustce lub rezerwista wchodził na przykład do autobusu i chciał kupić bilet. Historia uczy, że wbrew pozorom jest ono opłacalne dla kraju.

Cytaty pochodzą z książki autora „Zapomniani. Chłopi w Wojsku Polskim”, Kraków 2022

Piotr Korczyński

autor zdjęć: NAC

dodaj komentarz

komentarze


MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Szwedzkie wsparcie
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Polska w koalicji antybalistycznej
Polska Grupa Zbrojeniowa na MSPO 2026 – więcej niż premiery
Z prądem i pod prąd
Polscy i czescy terytorialsi ramię w ramię
Wypalanie Marków
Delegacja MON-u z wizytą w Waszyngtonie
Ryś zamiast Pantery
Cisi i skuteczni od 65 lat
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Ujarzmić wzburzony tłum
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Drony na celowniku, czyli test zdolności przeciwlotników 16 DZ
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Abordaż z polskim wsparciem
MON zmienia system gotowości obronnej
Polsko-koreańska współpraca w programie K2 się rozwija
Leopardy na dnie Odry i test Batalionu Model 44
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Cios w plecy
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Pentagon o stałej bazie US Army w Polsce
Jak drapieżne ptaki chronią lotnisko
Mural na 65-lecie komandosów
Pierwszych pięć strzałów
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Kajakarka, pięcioboiści nowocześni i taekwondzistka na podium
MON przedstawił zasady „zielonej listy”
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Wojsko zobaczy więcej
Sukces polskich żołnierzy na czempionacie szermierzy
Flanka pod strażą
Sukcesy na basenie i strzelnicy
Żołnierze Czarnej Dywizji orientowali się najlepiej
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Co z wysługą po powrocie do wojska?
„Horyzont” przedłużony
Podróż pamięci
Czego nie wiesz o komandosach z Lublińca?
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Polowanie w ogródku
Inauguracja roku akademickiego na WAT
Jeden cywil w gronie żołnierzy na podium
350 mln zł dla 86 firm, by były w gotowości
Amerykanie drugi raz wychodzą z Iraku
Technologie SECO/WARWICK wzmacniają przemysł obronny
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Modułowe koszary przy granicy
Wojsko na straży polskiej cyberprzestrzeni
Polska i Norwegia razem dla bezpieczeństwa
Szef MON-u: bez rezerwistów nie ma silnej armii
Biatloniści „armii mistrzów” w medalowej formie
Długa droga do domu
Działajmy razem!
Coraz więcej Daglezji w armii
Trening z robotem
Gorący lipiec PKW Łotwa
Ukraina kontra odrzutowe drony
Śmierć wartownika
Odpowiedź na rosyjską eskalację

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO