moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza

Ukraińscy wojskowi przeprowadzili pierwszą na świecie ewakuację rannego żołnierza z linii frontu za pomocą latającego drona. Ciężki sześciowirnikowiec zabrał mężczyznę z miejsca, do którego nie mogły dotrzeć ani zespoły ratownicze, ani roboty naziemne. Operacja zakończyła się powodzeniem i pokazuje, jak nowe technologie mogą zmienić sposób ratowania rannych na polu walki.

 

O przeprowadzeniu nietypowej operacji poinformowała 19 października 92 Samodzielna Brygada Szturmowa ukraińskich wojsk lądowych. Jej żołnierze, współpracując z innymi jednostkami, wykorzystali ciężkiego drona do ewakuacji piechura z 30 Brygady Zmechanizowanej. Mężczyzna został poważnie ranny na pozycji bojowej w rejonie Kupiańska. Według informacji przekazanych przez ukraiński szpital wojskowy stracił obie nogi.

REKLAMA

Dotarcie do niego tradycyjnymi metodami było niemożliwe. Teren znajdował się pod stałą obserwacją rosyjskich bezzałogowców, a podejścia do pozycji były zaminowane. Ukraińcy podejmowali wcześniej próby ewakuacji z wykorzystaniem robotów naziemnych, jednak zakończyły się one niepowodzeniem. Wysłanie zespołu ratowniczego oznaczałoby narażenie kolejnych żołnierzy. Zdecydowano się więc na rozwiązanie, którego dotąd nie stosowano podczas ewakuacji rannego bezpośrednio z linii frontu.

Człowiek podczepiony do drona

Do operacji wykorzystano Heavy Shot Ayudag-6, ciężki sześciowirnikowiec produkowany przez ukraińską firmę Gurzuf Defence. Maszyna została pierwotnie zaprojektowana do zadań bojowych, przede wszystkim przenoszenia i zrzucania ładunków wybuchowych. Producent bezpłatnie udostępnił egzemplarz przeznaczony do akcji ratunkowej.

Największym wyzwaniem było przystosowanie drona do transportu człowieka. Żołnierze i konstruktorzy opracowali specjalny system podwieszenia, który miał zapewnić stabilność lotu oraz ograniczyć niebezpieczne kołysanie ładunku. Rozwiązanie sprawdzono podczas prób na terenie zakładów producenta. Dopiero później przystąpiono do właściwej operacji.

Najpierw rannemu dostarczono wyposażenie umożliwiające przypięcie się do systemu transportowego. Następnie nad pozycję wysłano odpowiednio przygotowany sześciowirnikowiec. Żołnierz, pozostając w kontakcie z operatorem, samodzielnie zamocował uprząż. Dron uniósł go i przetransportował w bezpieczniejsze miejsce, gdzie czekali inni wojskowi.

Według informacji przekazanych przez ukraińskie jednostki cała misja trwała godzinę, 14 minut i 36 sekund, a bezzałogowiec pokonał łącznie 62 km. W przedsięwzięciu uczestniczyły pododdziały 92 Brygady Szturmowej, 30 i 14 Brygady Zmechanizowanej oraz 10 Korpusu Armijnego. Operację zabezpieczano także przed zagrożeniami ze strony rosyjskich dronów i środków walki elektronicznej.

Ukraińcy opublikowali nagranie przedstawiające przygotowania i transport rannego. Materiał został rozpowszechniony również przez międzynarodowe agencje informacyjne. Nie ujawniono dokładnej daty przeprowadzenia akcji, a jej pełny przebieg nie został zweryfikowany przez niezależne źródła. Żołnierz trafił jednak do szpitala, którego przedstawiciele potwierdzili jego stan i fakt ewakuacji. Obecnie przechodzi leczenie i rehabilitację.

Roboty zamiast sanitariuszy

Wykorzystanie bezzałogowca do ratowania rannego nie jest samo w sobie nowością. Ukraińska armia od dłuższego czasu stosuje w tym celu roboty naziemne. Niewielkie pojazdy, sterowane zdalnie dostarczają na pozycje zaopatrzenie, amunicję i żywność, a w drodze powrotnej zabierają rannych. Pozwala to ograniczyć ryzyko ponoszone przez zespoły ewakuacyjne.

Skala takich działań systematycznie rośnie. Według danych ogłoszonych w czerwcu przez ukraiński 3 Korpus Armijny, jego roboty naziemne w ciągu pierwszego roku użytkowania ewakuowały ponad 600 rannych. Problem w tym, że pojazdy poruszające się po ziemi mają istotne ograniczenia. Miny, leje po pociskach, zniszczone drogi czy przeszkody wodne mogą uniemożliwić im dotarcie do żołnierza. Są też narażone na ataki rosyjskich dronów.

Bezzałogowiec latający omija część tych przeszkód i użycie go może znacznie skrócić czas dotarcia do poszkodowanego. Nie oznacza to jednak, że jest rozwiązaniem idealnym. Ciężka maszyna transportująca człowieka stanowi duży, stosunkowo łatwy do wykrycia cel. Zagrożeniem są również zakłócenia łączności, awarie techniczne i warunki atmosferyczne. W przeciwieństwie do robota naziemnego uszkodzony podczas misji dron może spaść wraz z przewożonym rannym. Dlatego przedstawiciele Gurzuf Defence podkreślają, że ewakuacja powietrzna powinna pozostawać rozwiązaniem stosowanym w ostateczności, gdy inne metody ratowania żołnierza są niedostępne. Każda taka operacja wymaga indywidualnego przygotowania i oceny ryzyka.

Nowy kierunek rozwoju

Październikowa operacja nie jest jedynym przykładem ukraińskich prac nad wprowadzeniem powietrznej ewakuacji medycznej. Kilka dni przed jej ujawnieniem agencja Associated Press poinformowała, że na froncie rozpoczęto testy drona StarGate opracowanego przez ukraińską firmę SkyFall. W odróżnieniu od zmodyfikowanego bezzałogowca bojowego Gurzuf Defence jest to konstrukcja projektowana specjalnie do transportowania rannych.

Jak zapewnia producent, StarGate ma udźwig 150 kg i może przewozić poszkodowanego na specjalnych noszach. Jego zasięg wynosi 15 km w jedną stronę, a prędkość przelotowa to około 65 km na godzinę. Maszyna została wyposażona w rozwiązania umożliwiające działanie w warunkach zakłóceń nawigacji i łączności. Podczas pokazów nowej konstrukcji testowano także systemy ochrony przed atakami innych dronów.

Wykorzystanie dronów do powietrznej ewakuacji to odpowiedź na jeden z najpoważniejszych problemów ukraińskiej armii. W wielu rejonach frontu strefa zagrożenia ze strony bezzałogowców rozciąga się na kilkanaście kilometrów od pozycji przeciwnika. Dotarcie do rannego tradycyjnym pojazdem sanitarnym bywa niemożliwe, a każda próba ewakuacji oznacza ryzyko utraty kolejnych ludzi.

Nie wiadomo jeszcze, czy latające drony ratownicze staną się powszechnym wyposażeniem jednostek medycznych. Wymagają dalszych testów, odpowiednich procedur i rozwiązania wielu problemów technicznych. Udana operacja w rejonie Kupiańska pokazuje jednak, że transport rannego drogą powietrzną bez udziału załogi na pokładzie jest możliwy również w warunkach bojowych. A to otwiera nową drogę rozwoju wojskowego ratownictwa.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: Kadr w filmu Sił Zbrojnych Ukrainy

dodaj komentarz

komentarze


Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Syreny wyją. Co robić?
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
„Zdrzałka” na pustyni
„Horyzont” przedłużony
Wsparcie z powietrza
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Lotnicze „drzwi” transportowe
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Flanka pod strażą
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Mocne wsparcie dla Homara-K
Ares kontra drony
Dwie dekady na polskim niebie
Mural na 65-lecie komandosów
Gorący lipiec PKW Łotwa
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Rowerowe upamiętnienie poległych
Drugie rozdanie SAFE
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Rusza mały przegląd strategiczny
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Nocny ogień na Łotwie
Ratunek pod ogniem
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Constans historii
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo
Wsparcie z morza
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Wojna na satelitarnym łączu
Musimy powstrzymać agresora
Cyfrowy strażnik
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
MON zmienia system gotowości obronnej
Abordaż z polskim wsparciem
Wirtualna wojna na AWL-u
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Drużyna Invictusa na starcie
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Cywilne drony na służbie
Ukraina kontra odrzutowe drony
Wojna o dane
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Morscy lotnicy w akcji
Uratowali życie koledze z NATO
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Bombowiec na dnie Bałtyku

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO