Dziś wczesnym rankiem przyszły ORP „Wicher” po raz pierwszy opuścił PGZ Stocznię Wojenną w Gdyni. Na razie na pokładzie potężnej barki Boabarge 33, która wywiezie go na Zatokę Gdańską i osadzi na wodzie. W ten sposób dopełni się rozpoczęta wczoraj ceremonia chrztu i wodowania pierwszej fregaty budowanej w ramach programu „Miecznik”.
Widok był imponujący. Budzący się dzień, a na wodzie dwa holowniki i potężny kadłub przyszłego ORP „Wicher”. Jednostka osadzona na pokładzie barki Boabarge 33 z wolna przesuwała się przed oczami widzów zgromadzonych na Ostrodze Pilotowej, nieopodal wyjścia z gdyńskiego portu. Około 6:30 barka wraz z asystą wyszła na Zatokę Gdańską. Tam już niebawem dokona się ceremonia wodowania pierwszej fregaty budowanej w ramach programu „Miecznik”.
Proces ten wieńczy długotrwałe przygotowania. W niedzielę wieczorem jednostka o masie około 6 tys. ton została wytoczona z Hali Kadłubowej. Stoczniowcy skorzystali z zespołu samojezdnych platform SPMT. Następnym krokiem stało się osadzenie jej na wspomnianej już półzanurzalnej barce. Baobarge 33 została sprowadzona z Norwegii. Jej długość wynosi 140, zaś szerokość nieco ponad 57 m. Część pokładu przeznaczona do transportu ma powierzchnię 5800 metrów kwadratowych. Można na niej posadowić ładunki o masie 30,2 tys. ton. Barka została stworzona po to, by przewozić obiekty o ogromnych gabarytach. Tak było choćby w 2019 roku, kiedy to Boabarge 33 transportowała podniesiony z dna Morza Północnego norweskiej fregaty KNM „Helge Ingstadt”. Kilka miesięcy wcześniej okręt zatonął po zderzeniu z tankowcem „Sola TS”. Barka wielokrotnie była też wykorzystywana przy okazji inwestycji związanych z morską infrastrukturą krytyczną.
Zainstalowany na jej pokładzie „Wicher” wczoraj został ochrzczony. W ceremonii, która odbyła się na terenie PGZ Stoczni Wojennej wzięli udział między innymi prezydent Karol Nawrocki, premier Donald Tusk, wiceszefowie resortów obrony Polski i Wielkiej Brytanii, marynarze i stoczniowcy. Matką chrzestną okrętu została Agata Ziemiańska, żona inspektora marynarki wojennej, wiceadm. Jarosława Ziemiańskiego. Wkrótce też jednostka po raz pierwszy osiądzie na wodzie.
Jak do tego dojdzie? Boabarge 33 już niebawem zatrzyma się na Zatoce Gdańskiej i zacznie się zanurzać. Krok po kroku aż zainstalowany na niej kadłub „Wichra” stanie na powierzchni morza. Świadkami tej chwili będą między innymi goście zgromadzeni na fregacie ORP „Gen. T. Kościuszko”. Operacji tej nie można przeprowadzić w samej stoczni ze względu na uwarunkowania techniczne. Aby barka zeszła pod wodę, a przyszła fregata na niej swobodnie stanęła, potrzeba głębokości przekraczającej 25 metrów.
Tymczasem kontrolę nad wodowaną jednostką przejmą holowniki. Stoczniowcy sprawdzą szczelność jej kadłuba. Późnym popołudniem przyszły ORP „Wicher” zostanie odholowany do stoczni. Tam rozpocznie się kolejny etap jego budowy. Stoczniowcy zajmą się instalacją szeregu kluczowych systemów, na przykład uzbrojenia. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, w 2029 roku okręt zostanie przekazany marynarce wojennej. Potem Polska pozyska dwie kolejne fregaty – ORP „Burza” i ORP „Huragan”. Ich budowa już trwa. Program „Miecznik” powinien zostać sfinalizowany do 2031 roku.
Nowe jednostki mają wynieść marynarkę na zupełnie nowy poziom. Okręty zostaną wyposażone w nowoczesne sensory i uzbrojenie, które pozwoli zwalczać zagrożenia w powietrzu, na morzu i pod jego powierzchnią, a także na lądzie. Zastąpią wysłużone fregaty typu Oliver Hazard Perry – przejęte u progu XXI wieku od Amerykanów ORP „Gen. K. Pułaski” i ORP „Gen. T. Kościuszko”.
Program „Miecznik” to także ogromna szansa dla polskiego przemysłu. Bo choć fregaty zostały oparte na brytyjskim projekcie Arrowhead 140, w dużej mierze są budowane przez rodzimych specjalistów. Zajmuje się tym konsorcjum PGZ-Miecznik, utworzone przez Polską Grupę Zbrojeniową i PGZ Stocznię Wojenną w Gdyni.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze