Polska Grupa Zbrojeniowa zaprosiła na konsultacje inne firmy, by omówić z ich przedstawicielami potencjalny wkład w europejską koalicję antybalistyczną – powiedział dziś wiceprezes PGZ-etu Arkadiusz Bąk. Do najmocniejszych stron rodzimego przemysłu zaliczył sensory i systemy łączności. Rozmowy są planowane na 13 sierpnia.
Nieformalną Zintegrowaną Koalicję Obrony przed Pociskami Balistycznymi (Integrated Anti-Ballistic Missile Coalition) zawiązały w lipcu w Paryżu Dania, Francja, Hiszpania, Holandia, Niemcy, Norwegia, Włochy, Szwecja, Wielka Brytania i Ukraina. Celem inicjatywy jest zwiększenie zdolności Europy do obrony przed zagrożeniami balistycznymi. – Zaprosiliśmy przedsiębiorstwa sektora prywatnego i państwowego na konsultacje w celu przygotowania spójnej polskiej oferty przemysłowej, która mogłaby być wkładem – technologicznym i naukowym – do europejskiego systemu obrony przed zagrożeniami balistycznymi – powiedział Bąk w czwartek przedstawicielom kilku redakcji, w tym „Polsce Zbrojnej”. Konsultacje mają się odbyć 13 sierpnia.
Dodał, że „Polska Grupa Zbrojeniowa jako czołowe przedsiębiorstwo polskiego przemysłu obronnego, realizujące bieżące programy wielowarstwowej obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, ma ambicję, by wykorzystać potencjał, który uzyskało dzięki współpracy i zamówieniom od polskich sił zbrojnych, a także infrastrukturalnemu dofinansowaniu od rządu, i aby uczestniczyć w projektach europejskich”. Zwrócił uwagę, że także obecnie, korzystając z europejskiego finansowania, PGZ realizuje projekty wykraczające poza program wielowarstwowej obrony powietrznej, jak np. program zwalczania broni hipersonicznej.
– Już dzisiaj mamy technologie i produkty, które mogłyby służyć ochronie antybalistycznej; a dzięki temu, że to nasze technologie, możemy je zaoferować jako wkład do takiego systemu i uczestniczyć w projekcie, który będzie nie tylko bronił Europy, lecz także sprzedawał swoje produkty innym krajom – mówił wiceprezes.
Arkadiusz Bąk, pierwszy wiceprezes zarządu PGZ
Bąk podkreślił, że jeśli udział w budowie europejskiego systemu okaże się zasadny, „to siły zbrojne określą, jak ma się on integrować z naszym wielowarstwowym systemem obrony powietrznej”. – Technologicznie jesteśmy w stanie to zapewnić, ponieważ są to technologie, które znamy i wykorzystujemy w budowie naszego systemu – oznajmił. Do najmocniejszych stron potencjalnej polskiej propozycji zaliczył sensory, łączność i zdolność do integracji systemów elektronicznych.
– Z europejskimi firmami, które są zaangażowane w inicjatywę, dobrze się znamy ze współpracy w innych obszarach – powiedział wiceprezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Podkreślił, że PGZ, mając doświadczenie w międzynarodowych projektach, „jest już grupą dostrzeganą przez zagraniczne koncerny jako istotny gracz”. – PGZ dziś to nie, jak kiedyś, zlepek firm, które nie wiedziały, jak łączyć swój potencjał. Dzisiaj te firmy są przeorganizowane, wymieniają się doświadczeniami, kumulują potencjał, by konkurować nie między sobą, lecz stawać razem do konkurencji – zaznaczył Bąk. – Przeszliśmy z etapu wirtualnych zakupów, jakim były umowy ramowe, do faktycznych umów wykonawczych i ich realizacji. 18 mld zł przychodu nie bierze się znikąd – dodał.
Jak wskazał, PGZ ma „bardzo długą historię współpracy z Ukrainą” przede wszystkim w dziedzinie sensorów, ale także efektorów – choć w tym obszarze Ukraińcy mają większe doświadczenie. Dodał, że chodzi o efektywne wykorzystanie potencjału w obu obszarach, by tworzyły spójną całość. – Ukraina ma największe potrzeby, ale i największe możliwości dynamicznego wdrażania oraz – jakkolwiek dziwnie to brzmi – testowania środków bojowych. Ma ogromne doświadczenie, jeśli chodzi o efektory, korzystając z tego, co od strony informacyjnej dostarcza jej strona natowska, w tym polska – zaznaczył.
autor zdjęć: PGZ

komentarze