Będzie miał 140 metrów długości, wyporność siedmiu tysięcy ton, a na pokładzie nowoczesne sensory i uzbrojenie. Dziś w PGZ Stoczni Wojennej odbyła się uroczystość chrztu przyszłego ORP „Wicher” – pierwszej z trzech fregat, które w najbliższych latach zasilą polską marynarkę. Jutro kadłub jednostki zostanie zwodowany na Zatoce Gdańskiej.
„Płyń po morzach i oceanach, sław imię polskiego stoczniowca i marynarza. Nadaję ci imię ‘Wicher’” – dziś krótko po południu Agata Ziemiańska, matka chrzestna pierwszej z trzech fregat projektu „Miecznik”, wypowiedziała zwyczajową formułkę. Chwilę później o burtę jednostki roztrzaskała się butelka szampana, a po nabrzeżu poniosły się dźwięki muzyki. Tak wyglądało zwieńczenie ceremonii chrztu jednego z najbardziej wyczekiwanych polskich okrętów.
Jaki będzie? Przypomniał o tym przemawiający wcześniej Marcin Ryngwelski, prezes PGZ Stoczni Wojennej, która fregatę buduje. Długość okrętu, jak wyliczał, sięgnie 140 m, zaś szerokość 20 m. Jego waga wyniesie 6,5 tys. ton, a na instalację elektryczną złoży się 700 km kabla. Przy maksymalnej prędkości 30 węzłów, w ciągu godziny „Wicher” zużyje 20 ton paliwa. – Samochód klasy premium składa się z 30 tysięcy części, nasza fregata docelowo będzie ich miała milion – podkreślał prezes Ryngwelski. Do tego oczywiście dojdą najnowocześniejsze sensory i uzbrojenie.
– Projekt „Miecznik” to kamień milowy w procesie modernizacji polskiej marynarki. Stał się on przy tym impulsem rozwojowym dla naszego przemysłu – przypominał Karol Nawrocki, prezydent Polski. Fregata, co podkreślał, stanie się uniwersalną platformą bojową. – Została co prawda stworzona do tego, by operować na morzu, ale gwarantuje także bezpieczeństwo w powietrzu i na lądzie – mówił. A budowanie takich możliwości, jak zaznaczył, to wspólne zadanie całej klasy politycznej.
W podobnym tonie wypowiadał się premier Donald Tusk. – To jest kluczowy dla naszego bezpieczeństwa moment, w którym możemy powiedzieć, ze Bałtyk jest polskim morzem. A Polska staje się potęgą na Bałtyku – przekonywał szef rządu. – Silniki, nowoczesne technologie, najlepsze radary ważą tysiąc razy więcej i znaczą tysiąc razy więcej niż polityczne slogany – dodał.
Wiceszefowa resortu obrony Magdalena Sobkowiak-Czarnecka podkreślała z kolei symboliczny wymiar faktu, że chrzest i wodowanie fregaty odbywa się niemal w przeddzień Święta Wojska Polskiego. – Jeśli ktokolwiek w ostatnich latach miał wątpliwości, że odpowiednio dbamy o marynarkę wojenną, to myślę, że takich wątpliwości już nie ma. Dziś spotykamy się przy okazji programu Miecznik, ale przecież ostatnie miesiące to decyzja o wyborze wykonawcy w programie Orka (zakup okrętów podwodnych – przyp. red.). To decyzja o zakupie takich jednostek jak Ratownik, Hydrograf, Kormoran. Nie było jeszcze w historii tak wielkich zakupów na rzecz marynarki wojennej – podkreślała minister Sobkowiak-Czarnecka.
Na dzisiejszej uroczystości gościł też wiceszef MON-u Wielkiej Brytanii Vernon Coaker. Powód? Fregaty w programie „Miecznik” budowane są przy udziale specjalistów brytyjskich, na bazie opracowanego na Wyspach projektu Arrowhead 140. Polityk przypomniał długie dzieje wojskowej współpracy obydwu państw. Mówił o polskich żołnierzach walczących pod Monte Cassino i spadochroniarzach, którzy wzięli udział w operacji „Market-Garden”. – Dziś otwieramy nowy rozdział naszej wspólnej historii. Projekt „Miecznik” jest inwestycją w strategiczne możliwości, które zapewnią bezpieczeństwo Polsce i Wielkiej Brytanii oraz będą stanowić wsparcie dla kolektywnej obrony NATO – zaznaczył Coaker.
Z kolei wiceadm. Jarosław Ziemiański, inspektor marynarki wojennej, przypomniał, że fregaty to okręty charakteryzujące się wszechstronnością, wytrzymałością i szybkością w działaniu. – „Wicher” jest budowany w taki sposób, by realizować zadania na granicy możliwości, jakie stawia morze – mówił. Ale jak podkreślił inspektor, nawet najlepsze rozwiązania technologiczne nie sprawdziłyby się jednak bez zgranej i dobrze wyszkolonej załogi. Podczas swojego wystąpienia zwrócił się m.in. z życzeniami do nowo wyznaczonego dowódcy okrętu. Został nim kmdr por. Grzegorz Galikowski.
Jutro z rana „Wicher” na specjalnej barce zostanie wyholowany na Zatokę Gdańską. Tam odbędzie się ceremonia wodowania, której ze względu na wielkość jednostki nie można było przeprowadzić w stoczniowym basenie. Najpewniej pod wieczór przyszły okręt powróci do stoczni, gdzie prace przy nim będą kontynuowane. – Teraz wkraczamy w najtrudniejszy etap, ponieważ na jednostce trzeba zainstalować i zgrać różnego typu systemy – przyznaje Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Jak dotąd jednak budowa przebiega zgodnie z planem. Jeśli tempo prac zostanie utrzymane, „Wicher” powinien zostać przekazany marynarce w 2029 roku.
autor zdjęć: Łukasz Kermel

komentarze