moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Czyny, nie słowa. Nowa strategia UE wobec rosyjskich tankowców

Abordaż dwóch tankowców na Morzu Śródziemnym, czego świadkami byliśmy na przełomie lipca i sierpnia, otwiera nowy rozdział w historii zmagań Zachodu z rosyjską flotą cieni. Po raz pierwszy bowiem operacje takie zostały przeprowadzone pod auspicjami Unii Europejskiej. To znak, że wspólnota – bez względu na ostatnie zawirowania w relacjach transatlantyckich – jest gotowa zwiększać presję wywieraną na Kreml. Co więcej – ma narzędzia, by to robić.

 Do pierwszego zdarzenia doszło pod koniec lipca, w okolicach Półwyspu Apenińskiego. Wówczas to włoska grupa abordażowa wkroczyła na pokład tankowca MV „South Star”. Statek figuruje na listach sankcyjnych Unii Europejskiej, Wielkiej Brytanii i kilku innych państw. Jest podejrzewany o przynależność do rosyjskiej floty cieni, czyli armady statków przewożących objętą zakazami ropę. Na MV „South Star” żołnierze dotarli śmigłowcem, który wystartował z pokładu okrętu patrolowego ITS „Paolo Thaon di Revel”. Przeprowadzili szczegółową inspekcję i zabezpieczyli dokumenty, które potem zostały poddane analizie prawnej. Szybko się okazało, że załoga tankowca bezprawnie posługiwała się banderą Kamerunu. W rzeczywistości jednostka wcześniej wypadła z tamtejszego rejestru statków.

W abordażu z początku sierpnia mechanizm, cel i miejsce operacji były podobne. Tym razem jednak skontrolowany został tankowiec „Toa Payoh”. On też formalnie płynął pod kameruńską banderą, ale kapitan, poproszony przez radio o podanie szczegółów, odmówił współpracy. Z włoskiego patrolowca poderwał się więc śmigłowiec, a kilkanaście minut później żołnierze piechoty morskiej sprawdzali już podejrzaną jednostkę. W Polsce druga z akcji odbiła się nawet szerszym echem niż pierwsza, ponieważ z powietrza wsparła ją załoga polskiego samolotu patrolowego M28 Bryza.

REKLAMA

Obydwie operacje łączyło jednak jeszcze coś – zostały przeprowadzone w ramach unijnej misji EUNAVFOR MED „Irini”. Do tej pory jej uczestnicy byli skupieni głównie na monitoringu szlaków żeglugowych pomiędzy Europą i Afryką Północną, tak by ukrócić nielegalny handel bronią i wywóz ropy z objętej sankcjami Libii, a także zapobiec przemytowi ludzi oraz nielegalnej migracji. W czerwcu jednak Unia Europejska zdecydowała się rozszerzyć zakres operacji. Co więcej, podobne kompetencje otrzymali uczestnicy innej unijnej misji EUNAFVOR „Atalanta”, do tej pory skupieni na zabezpieczaniu żeglugi w pobliżu tzw. Rogu Afryki, gdzie aktywni są somalijscy piraci. „Zwiększamy presję na rosyjską flotę cieni. Uzupełniamy nasze sankcje działaniami na morzu” – ogłosiła w serwisie X Kaja Kallas, wysoka przedstawicielka Unii Europejskiej ds. zagranicznych i polityki bezpieczeństwa.

Ostatnie działania na Morzu Śródziemnym wpisują się rzecz jasna w szerszy kontekst. Zachód, o czym pisałem już w lutym, przestał się z flotą cieni patyczkować. Dowodem stała się długa lista operacji abordażowych i kontroli. Na statki w taki czy inny sposób powiązane z Rosją wkraczali żołnierze z Wielkiej Brytanii i Francji, USA i Belgii, wkraczali funkcjonariusze szwedzkiej straży przybrzeżnej. Zawsze jednak była to inicjatywa poszczególnych państw. Teraz po raz pierwszy decyzja zapadła na poziomie instytucji – Unii Europejskiej. Co więcej, padła zapowiedź, z której wynika, że to nie odosobnione incydenty, ale początek systemowych działań. UE powołuje się na artykuł 110 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza. Przepis ten pozwala załodze okrętu wojennego na przeprowadzenie kontroli w określonych przypadkach – choćby w celu ustalenia przynależności państwowej statku i sprawdzenia bandery, pod którą funkcjonuje. Ważne też jest miejsce, w którym do kontroli doszło. Wcześniej do większości zatrzymań i kontroli tankowców dochodziło na akwenach oblewających Europę od północy. Teraz Zachód uszczelnia także południową flankę. Co prawda w ostatnim czasie statki należące do floty cieni i tak mają gigantyczne problemy za sprawą aktywności Ukraińców – tamtejsze siły zbrojne poinformowały niedawno, że tylko w lipcu zaatakowały z użyciem dronów 180 jednostek na Morzu Czarnym i Azowskim – ale od przybytku głowa nie boli.

Dlaczego Unia Europejska zdecydowała się na ten ruch? Być może zachętą stały się coraz śmielsze i skuteczniejsze poczynania Ukraińców. Na pewno też niemałą rolę odegrała tutaj kalkulacja polityczna. Europa zapewne chce pokazać, że nawet w dobie napięć w relacjach transatlantyckich jest gotowa zwiększać presję wywieraną na Kreml i zaakceptować ryzyko, które się z tym wiąże. Pozostaje pytanie: jak może odpowiedzieć Rosja?

Na razie Kreml stara się zmieniać strukturę organizacyjną floty cieni. Zachodni analitycy podkreślają, że coraz więcej przynależnych do niej tankowców porzuca bandery egzotycznych państw na rzecz bandery rosyjskiej. Czasem odbywa się to w zaskakujących, by nie rzec – kuriozalnych okolicznościach. Wystarczy przywołać historię jednostki „Bella 1”, którą kilka miesięcy temu Amerykanie uparcie ścigali po Atlantyku. Statek początkowo używał bandery Gujany. A kiedy wyszło na jaw, że robi to nielegalnie, w kilka godzin znalazł się w rejestrze… rosyjskim. W intencji Rosjan takie administracyjne ucieczki mają zapewnić statkom lepszą ochronę. Podobnie rzecz się ma z kapitanami tankowców. Jak wynika z wyliczeń dziennikarzy niemieckiej rozgłośni NDR i dziennika „Süddeutsche Zeitung”, jeszcze trzy lata temu ledwie jedna trzecia z nich miała rosyjskie obywatelstwo. W 2026 roku ten odsetek sięgnął już 75%. Na statkach floty cieni coraz częściej obecni są ochroniarze rekrutujący się m.in. spośród członków dawnej Grupy Wagnera, od czasu do czasu tankowce dostają też eskortę okrętów.

Rosjanie nie są jednak w stanie roztoczyć parasola nad wszystkimi statkami, które działają na ich rzecz. Flota cieni może przecież liczyć od 600–700 do nawet 1500 jednostek. Bardziej prawdopodobne, że będą starali odgryzać się Zachodowi poprzez wzmożenie działań hybrydowych i utrudnianie życia jego tankowcom. Choć i tu możliwości mają mniejsze niż ich adwersarze. Na niekorzyść Rosji przemawia praktycznie wszystko – od geografii, poprzez łączne zasoby marynarek wojennych, aż po fakt, że statki zachodnich właścicieli i armatorów działają zgodnie z prawem, a co za tym idzie – znacznie trudniej znaleźć podstawę do ich zatrzymywania i kontroli.

Tak więc można powiedzieć, że pętla wokół floty cieni rzeczywiście powoli się zaciska, zwłaszcza że UE nakłada sankcje na kolejne statki. Na pewno jednak Zachód musi być gotowy na długą batalię. Tym bardziej że, jak donoszą media, Rosja buduje już nową armadę – tym razem gazowców, które miałyby pomóc w obchodzeniu unijnych sankcji na handel skroplonym gazem. Mają one zacząć obowiązywać od 1 stycznia 2027 roku

Łukasz Zalesiński , dziennikarz „Polski Zbrojnej”

autor zdjęć: Ministero Difesa

dodaj komentarz

komentarze


Jest kompromis w sprawie rekompensat za broń dla Ukrainy
Toczki na miny, radary na granicę
Ciężki BWP z Huty Stalowa Wola
Kolejny incydent z udziałem rosyjskiego samolotu
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Pod okiem Chronosa
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Rekordowa licytacja „Kasku weterana”
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Battalions of the Future
Pancerna premiera HSW
PGZ stawia na eksport
Nowa odsłona Wizjera
Walka w dwóch światach
Grupa WB i Kongsberg będą rozwijać morskie bezzałogowce
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Wybuchowe szkolenie podchorążych z WAT-u
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Kadeci będą uczyć się obsługi dronów
Powstanie „Agencja Uzbrojenia 2.0”
Prezydencka wizyta na MSPO
Gorący lipiec PKW Łotwa
Rośnie liczba domniemanych aktów sabotażu
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Terytorialsi wykonywali pomiary dla naukowców z PAN-u
Polska stal dla K2PL
Z prądem i pod prąd
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Donald Tusk: Patrzcie z dumą na polską flotę!
Homar-K coraz bardziej polski
„Polski Semtex”, czyli wybuchowa oferta Łukasiewicza i Nitro-Chemu
Moskwa w poszukiwaniu partnerów
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Łzy na treningu to cena, jaką warto zapłacić za sukces
Saperzy z Ukrainy potrzebują wsparcia
Polonizacja coraz bardziej oczywista
Kanada i Polska stawiają na współpracę obronną
„Wielka ucieczka” okiem historyka
Od Warmate po F-16. Pokaz możliwości Wojska Polskiego
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Oręż przeciw dronom
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Armaty do Rosomaków i Borsuków z HSW
Antydronowe ponczo z Polski
Mazurek Dąbrowskiego dla pływaczki „armii mistrzów”
Miliardy dolarów na modernizację polskiej armii
Najpierw poligon, potem studia
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
Nowy Warmate i Gladius 2. Premiery Grupy WB na MSPO 2026
Zobacz nowoczesny sprzęt polskiego wojska
Drony i czołgi, czyli nowa jakość prowadzenia działań
Eksportowy Rosomak
„Zielona lista” to przełom w przepisach mundurowych
PIAP HUNTeR w nowej odsłonie na MSPO
Musimy zostać zauważeni
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Abordaż z polskim wsparciem
Polska wzmacnia ochronę nieba
Pomerania Has Potential
Nowości z „Łucznika”
Przeciwlotnicy i terytorialsi w Brzesku
Flanka pod strażą
Agencja Uzbrojenia 2.0 będzie promować polski przemysł obronny
Po medale na nartorolkach i w kajaku
Wspólne manewry taktyczno-ratownicze
Premiery MSPO ‘26: system Gladius 2
Wyrok po tragedii w Krzekowie
Zbrojeniówka coraz mocniejsza
PZL Mielec w planach MON-u
Pomorze ma potencjał
Bezzałogowy myśliwiec przyleci z Polski?
„Zielona lista” już za miesiąc
„Horyzont” przedłużony

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO