Pentagon rozpoczął przegląd amerykańskich sił stacjonujących w Europie. Ma on odpowiedzieć na pytanie, czy obecny model rozmieszczenia wojsk odpowiada globalnym priorytetom USA. Taki krok wpisuje się w konsekwentnie powtarzane stanowisko Białego Domu, zgodnie z którym europejscy członkowie NATO powinni w większym stopniu odpowiadać za bezpieczeństwo kontynentu.
Przeprowadzenie przeglądu zapowiedział jeszcze w czerwcu tego roku sekretarz wojny Pete Hegseth podczas spotkania ministrów obrony państw NATO w Brukseli. O tym, że audyt właśnie się zaczął, poinformował w poniedziałek wiceszef Pentagonu Elbridge Colby.
Analiza potrwa maksymalnie sześć miesięcy, a w proces zaangażowane będą Dowództwo Europejskie Sił Zbrojnych USA (EUCOM), Kongres oraz sojusznicy z NATO. Sam Hegseth podkreślił, że nie będzie to rutynowa ocena, lecz rzeczywisty przegląd, którego wyniki mają wpłynąć na przyszły kształt amerykańskiej obecności wojskowej w Europie. Na razie Pentagon nie przedstawił żadnych decyzji dotyczących wycofania jednostek czy zamknięcia baz.
Europa ma wziąć większą odpowiedzialność
Przegląd wpisuje się w konsekwentnie powtarzane stanowisko administracji Donalda Trumpa. Waszyngton uważa, że europejscy członkowie NATO powinni w znacznie większym stopniu odpowiadać za bezpieczeństwo kontynentu, podczas gdy USA chcą skoncentrować większą część swoich sił na rywalizacji z Chinami i sytuacji w regionie Indo-Pacyfiku.
Waszyngton nie ukrywał również rozczarowania postawą części europejskich sojuszników podczas niedawnego konfliktu z Iranem. Zarzucił niektórym państwom utrudnianie amerykańskim siłom korzystania z baz oraz przestrzeni powietrznej, sugerując, że również takie kwestie będą brane pod uwagę podczas przeglądu.
Kto może odczuć skutki zmian?
Największy amerykański kontyngent w Europie od dziesięcioleci stacjonuje w Niemczech. To właśnie tam znajdują się najważniejsze centra dowodzenia, logistyczne i lotnicze sił USA, a liczba amerykańskich żołnierzy przekracza 35 tys. Znaczne siły rozmieszczono również we Włoszech, Wielkiej Brytanii oraz Hiszpanii.
To właśnie te państwa są najczęściej wskazywane jako potencjalni kandydaci do ewentualnych zmian organizacyjnych, choć dziś nie ma żadnych oficjalnych informacji, które jednostki mogłyby zostać przeniesione lub zlikwidowane. Przegląd ma dopiero odpowiedzieć na pytanie, gdzie obecność wojsk USA pozostaje niezbędna, a gdzie część zadań mogliby przejąć europejscy sojusznicy.
Co z Polską?
Choć również w Polsce stacjonują amerykańscy żołnierze, większość z nich pełni służbę rotacyjnie. W ostatnich latach nasz kraj stał się jednym z najważniejszych punktów obecności wojsk USA na wschodniej flance NATO – działa tu wysunięte dowództwo V Korpusu US Army, rozbudowywane są magazyny sprzętu w Powidzu, a przez Polskę przebiega jeden z głównych szlaków zaopatrywania Ukrainy.
Z tego powodu wielu analityków ocenia, że ewentualne zmiany będą dotyczyły przede wszystkim państw Europy Zachodniej, gdzie amerykańska obecność ma charakter historyczny, a nie krajów bezpośrednio graniczących z Rosją i Białorusią.
autor zdjęć: Jackie Faye Burton

komentarze