Zapowiadana w 2025 roku zmiana w sposobieszkolenia pilotów śmigłowcowych stała się faktem. Pierwsi podoficerowie rozpoczęli już kurs selekcyjny w Dęblinie, a naukę będą kontynuować w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. Na początku 2028 roku pierwsi z nich będą już przygotowani do pilotowania śmigłowców AH-64E.
– To naprawdę niesamowite przeżycie i wielka ekscytacja. Biorę udział w przełomowym dla sił zbrojnych wydarzeniu. W zasadzie to piszemy historię lotnictwa śmigłowcowego na nowo – mówi kpr. Ernest Biskup. Ma 26 lat i od pięciu służy w armii. Początkowo jako szeregowy w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej, a po ukończeniu Szkoły Podoficerskiej Sił Powietrznych jako technik samolotu C-295M w 8 Krakowskiej Bazie Lotnictwa Transportowego. Kpr. Biskup znalazł się w pierwszej grupie podoficerów, którzy będą szkolić się na pilotów śmigłowców AH-64. – Jestem najmłodszy w grupie, mam też najkrótszy staż w armii. Tym bardziej się cieszę, że dostałem taką szansę. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nie zawieść oczekiwań moich przełożonych i spełnić swoje marzenia. To szansa nie tylko dla mnie, ale też dla całego korpusu podoficerskiego – dopowiada. Zapewnia, że nie boi się ciężkiej pracy. – Za dwa lata będę pilotem śmigłowców AH-64. Zanim to jednak nastąpi, czeka mnie sporo wyzwań i jeszcze więcej nauki. Już od pierwszego dnia kursu siedzę nad książkami. Np. teraz uczę się parametrów technicznych śmigłowca R-44, bo właśnie od tego statku powietrznego rozpocznie się nasza przygoda z lataniem – przyznaje podoficer.
Pilot w 24 miesiące
Nad zmianą modelu szkolenia pilotów śmigłowcowych dyskutowano już od dłuższego czasu. Modyfikacje były potrzebne, bo wraz z rozbudową floty wiropłatów rosły też potrzeby polskiej armii. Możliwości Lotniczej Akademii Wojskowej w zakresie kształcenia kadr okazały się niewystarczające (przede wszystkim ze względu na czas trwania studiów). A po tym jak w 2024 roku Polska kupiła od Stanów Zjednoczonych 96 śmigłowców Apache AH-64, stało się jasne, że nowych pilotów potrzebujemy praktycznie na już.
By odpowiednio szybko nasycić siły zbrojne wykwalifikowanym personelem latającym, w 2025 roku w Zarządzie Lotnictwa Śmigłowcowego Inspektoratu Sił Powietrznych (pisaliśmy o tym w 8. numerze PZ w 2025 roku) opracowano nową koncepcję szkolenia. – Po niemal trzech dekadach przerwy, kiedy to ostatni absolwenci opuścili mury nieistniejącej już dziś Szkoły Chorążych Lotnictwa, podoficerowie znów złapią za stery śmigłowców – mówi gen. bryg. pil. Krzysztof Zwoliński, szef Zarządu Lotnictwa Śmigłowcowego i zastępca inspektora sił powietrznych DGRSZ. Wspomniana przez niego placówka istniała w strukturach Szkoły Orląt i zakończyła swoją działalność w 1998 roku. Do tego czasu równocześnie w pilotażu szkolono przyszłych oficerów, tzn. podchorążych oraz chorążych lotnictwa. Ze względu na ograniczoną liczbę śmigłowców Mi-2 i W-3 służyły w pierwszej kolejności do szkolenia podchorążych, co doprowadziło do tego, że chorążowie dwuletnią szkołę kończyli z niewielkim nalotem – zaledwie kilkunastu godzin. Niedostatki w szkoleniu musiały być potem niwelowane w jednostkach liniowych. To generowało tylko problemy, bo w jednostkach lotniczych, zamiast doskonalić technikę pilotażu i taktykę działań bojowych, uczono latania praktycznie od podstaw. – System, choć w założeniach dobry, był mocno niedopracowany. Teraz będzie inaczej – zapewnia gen. Zwoliński. Obecnie, zgodnie z nową koncepcją szkolenia i przyjętym harmonogramem, podoficerowie w trakcie nauki w powietrzu mają spędzić prawie 300 godzin!
– Potrzebujemy doskonałych lotniczych rzemieślników. Fachowców, którzy świetnie znają sprzęt i koncentrują się tylko na lataniu. Taka jest właśnie rola podoficerów, czego dowodzi m.in. lotnictwo wojsk lądowych w Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii – mówi płk pil. Krzysztof Kwiatkowski, szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego z DGRSZ, i dodaje: – Wychodzimy z założenia, że nie wszyscy piloci muszą być oficerami. Bo ci ostatni, poza znajomością pilotażu, powinni skupić się także na dowodzeniu, zarządzaniu personelem, planowaniu zadań i organizacji szkolenia lotniczego. I tego właśnie należy uczyć się w trakcie studiów. Lotnicza Akademia Wojskowa kształci oficera-pilota śmigłowca w pięć lat, my podoficera-pilota wykształcimy w dwa. Od zera do bohatera w 24 miesiące.
Oficer zapewnia, że jeśli nie wystąpią jakieś nieprzewidziane zakłócenia w harmonogramie, to na początku 2028 roku będziemy mieli w Polsce pierwszych podoficerów przygotowanych do pilotowania AH-64E.
Do udziału w programie pilotażowym mogli się zgłaszać żołnierze z jednostek lotniczych Sił Zbrojnych RP. – Podczas rekrutacji premiowane było wykształcenie techniczne i odpowiednia motywacja do służby. Kandydaci na pilotów AH-64 nie mogli mieć więcej niż 35 lat, powinni znać język angielski na odpowiednio wysokim poziomie i przejść badania lotniczo-lekarskie w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej – wylicza płk Kwiatkowski. Szansę uczestnictwa w szkoleniu ostatecznie otrzymało dziesięć najlepszych osób, kilka kolejnych trafiło na listę rezerwowych.
Z Dęblina do Fort Rucker
Droga do śmigłowców Apache wiedzie przez Dęblin. To właśnie tam w drugiej połowie stycznia 2026 roku trafiła pierwsza grupa podoficerów, którzy w przyszłości mają pilotować najnowocześniejsze na świecie śmigłowce uderzeniowe. – Kandydaci rozpoczynają u nas kurs selekcyjny. Zdobędą tu wiedzę ogólną i specjalistyczną oraz umiejętności praktyczne z pilotażu i eksploatacji śmigłowców – wyjaśnia gen. bryg. pil. Krzysztof Cur, rektor-komendant Lotniczej Akademii Wojskowej. Ten kurs będzie trwać 14 tygodni, w trakcie których zostanie zrealizowanych 500 godzin dydaktycznych. – Podoficerowie przejdą szkolenie teoretyczne, e-learningowe z zakresu terminologii lotniczej i sprawdzą się na symulatorze Selekcjoner. Każdy będzie także uczestniczył w szkoleniu lotniczym na śmigłowcu R-44 Robinson – wskazuje gen. Cur.
Po zakończeniu kursu w LAW-ie najlepszych osiem osób jeszcze w 2026 roku rozpocznie szkolenie w Wielkiej Brytanii (będą kierowane za granicę po dwie w odstępach kilkutygodniowych). Podoficerowie uczyć się mają w No 1 Flying Training School w Shawbury, a szkolenie prowadzone będzie pod egidą Sojuszu Północnoatlantyckiego w ramach inicjatywy NATO Flight Training Europe, oferującej różnego rodzaju szkolenia załóg lotniczych – śmigłowcowych i samolotowych – w różnych krajach Sojuszu, do której Polska dołączyła w czerwcu 2025 roku.
– W tym roku mamy zapewnionych osiem miejsc dla kursantów, ale już w przyszłym będziemy mogli skierować na naukę do Wielkiej Brytanii 16 podoficerów. Schemat ten zamierzamy utrzymać co najmniej do 2029 roku i szkolić po 16 osób rocznie – mówi płk Krzysztof Kwiatkowski. Polscy podoficerowie dołączą do międzynarodowego grona słuchaczy, m.in. z Wielkiej Brytanii czy Niemiec. W przyszłym roku naukę w Shawbury rozpocząć mają także Kanadyjczycy i Norwegowie.
Podoficerowie przejdą tam kurs językowy, a po zajęciach teoretycznych będą ćwiczyć na różnej klasy symulatorach: od trenażerów po pełne symulatory, które maksymalnie odwzorowują realne warunki lotu. Kursanci mają także uczyć się pilotażu na śmigłowcach H-135 oraz H-145. – Absolwenci kursu po przeszło roku intensywnej nauki w Wielkiej Brytanii będą przygotowani do działania w środowisku wielodomenowym i bojowym oraz wyszkoleni do wykonywania lotów taktycznych w noktowizji. Po egzaminach końcowych każdy weźmie jeszcze udział w ćwiczeniu taktycznym, podczas którego wykonywać będzie różnego rodzaju misje powietrzne – wyjaśnia szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego z DGRSZ.
Finalnie, po 64 tygodniach w Shawbury, polscy podoficerowie skierowani zostaną do Fort Rucker w USA na naukę pilotażu AH-64E. – Nasze plany stają się rzeczywistością. Podoficerowie znów zostaną pilotami. Trzymamy kciuki za ich postępy w szkoleniu – mówi gen. bryg. pil. Krzysztof Zwoliński.
To nie wszystko. W lipcu do Shawbury zostanie skierowanych dodatkowo jeszcze dwóch pilotów-instruktorów z 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego z Dęblina. Latający dotąd na SW-4 i Mi-2 piloci przejdą przeszkolenie na H-135 oraz H-145 i dołączą do kadry instruktorskiej, by przez kolejne trzy lata w Wielkiej Brytanii uczyć adeptów lotnictwa z różnych państw. – Dla naszego lotnictwa to wielka szansa na rozwój, możliwość zdobywania nowych umiejętności, kwalifikacji, podpatrywania nowych metod szkoleniowych. I co ważne, nie jest to jednorazowe działanie. Po trzech latach do Shawbury skierujemy kolejnych dwóch instruktorów. To zapewni nam ciągły dopływ wiedzy i umiejętności, także taktycznych – wyjaśnia płk Kwiatkowski.
Szansa na sukces
„Bardzo się cieszę” – tak o swoim uczestnictwie w pilotażowym programie mówi trzydziestoletnia kpr. Aleksandra Piórkowska. – W armii służę od 2020 roku. Ukończyłam Szkołę Podoficerską Sił Powietrznych i od czterech lat jestem związana z eskadrą techniczną w 41 Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie – opowiada. Jest technikiem samolotu szkolnego M-346 Bielik. – Gdy dowiedziałam się o stworzeniu takiej szansy dla podoficerów, nie wahałam się zbyt długo. Zgłosiłam swój akces i zaliczyłam wszystkie etapy rekrutacji. Wiem, że to szansa, która nigdy więcej może się już nie powtórzyć – przyznaje. O czekających ją wyzwaniach mówi z dużą ostrożnością. – Nie mam żadnego doświadczenia w lataniu, nie mam turystycznej licencji pilota, nigdy nie siedziałam nawet w szybowcu. Tak naprawdę dopiero teraz w Dęblinie okaże się, czy mam predyspozycje do tego, by zostać pilotem. Wiem, że będzie dużo nauki, ale łatwo się nie poddam – podkreśla.
Ośmiu podoficerów rozpocznie kurs w Wielkiej Brytanii jeszcze w tym roku. Najlepsza dwójka do Shawbury ruszy w maju i zakończy szkolenie w listopadzie 2027 roku, by potem przez kilka miesięcy szkolić się w USA. Jak podkreślają autorzy nowego systemu szkolenia, tak zaplanowany schemat działania doskonale wpisuje się w harmonogram dostaw zamówionych za oceanem AH-64E. Pierwsze śmigłowce dotrą do nas bowiem w pierwszej połowie 2028 roku.
A co dalej? Kluczową sprawą dla szkolenia kolejnych pilotów śmigłowcowych będzie zakup nowej platformy szkolno- bojowej, bo możliwości dotychczas eksploatowanych w siłach zbrojnych wiropłatów Mi-2 i SW-4 powoli się kończą. Po zakupie nowych szkolnych maszyn w Leźnicy Wielkiej ma zostać utworzone Centrum Szkolenia Lotnictwa Śmigłowcowego.
autor zdjęć: Damian Hebda - 56 Baza Lotnicza, Marta Serafin - LAW

komentarze