moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Kiedy marzenia stają się rzeczywistością

Zapowiadana w 2025 roku zmiana w sposobieszkolenia pilotów śmigłowcowych stała się faktem. Pierwsi podoficerowie rozpoczęli już kurs selekcyjny w Dęblinie, a naukę będą kontynuować w Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych. Na początku 2028 roku pierwsi z nich będą już przygotowani do pilotowania śmigłowców AH-64E.

 

– To naprawdę niesamowite przeżycie i wielka ekscytacja. Biorę udział w przełomowym dla sił zbrojnych wydarzeniu. W zasadzie to piszemy historię lotnictwa śmigłowcowego na nowo – mówi kpr. Ernest Biskup. Ma 26 lat i od pięciu służy w armii. Początkowo jako szeregowy w 25 Brygadzie Kawalerii Powietrznej, a po ukończeniu Szkoły Podoficerskiej Sił Powietrznych jako technik samolotu C-295M w 8 Krakowskiej Bazie Lotnictwa Transportowego. Kpr. Biskup znalazł się w pierwszej grupie podoficerów, którzy będą szkolić się na pilotów śmigłowców AH-64. – Jestem najmłodszy w grupie, mam też najkrótszy staż w armii. Tym bardziej się cieszę, że dostałem taką szansę. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, by nie zawieść oczekiwań moich przełożonych i spełnić swoje marzenia. To szansa nie tylko dla mnie, ale też dla całego korpusu podoficerskiego – dopowiada. Zapewnia, że nie boi się ciężkiej pracy. – Za dwa lata będę pilotem śmigłowców AH-64. Zanim to jednak nastąpi, czeka mnie sporo wyzwań i jeszcze więcej nauki. Już od pierwszego dnia kursu siedzę nad książkami. Np. teraz uczę się parametrów technicznych śmigłowca R-44, bo właśnie od tego statku powietrznego rozpocznie się nasza przygoda z lataniem – przyznaje podoficer.

REKLAMA

Pilot w 24 miesiące

Nad zmianą modelu szkolenia pilotów śmigłowcowych dyskutowano już od dłuższego czasu. Modyfikacje były potrzebne, bo wraz z rozbudową floty wiropłatów rosły też potrzeby polskiej armii. Możliwości Lotniczej Akademii Wojskowej w zakresie kształcenia kadr okazały się niewystarczające (przede wszystkim ze względu na czas trwania studiów). A po tym jak w 2024 roku Polska kupiła od Stanów Zjednoczonych 96 śmigłowców Apache AH-64, stało się jasne, że nowych pilotów potrzebujemy praktycznie na już.

By odpowiednio szybko nasycić siły zbrojne wykwalifikowanym personelem latającym, w 2025 roku w Zarządzie Lotnictwa Śmigłowcowego Inspektoratu Sił Powietrznych (pisaliśmy o tym w 8. numerze PZ w 2025 roku) opracowano nową koncepcję szkolenia. – Po niemal trzech dekadach przerwy, kiedy to ostatni absolwenci opuścili mury nieistniejącej już dziś Szkoły Chorążych Lotnictwa, podoficerowie znów złapią za stery śmigłowców – mówi gen. bryg. pil. Krzysztof Zwoliński, szef Zarządu Lotnictwa Śmigłowcowego i zastępca inspektora sił powietrznych DGRSZ. Wspomniana przez niego placówka istniała w strukturach Szkoły Orląt i zakończyła swoją działalność w 1998 roku. Do tego czasu równocześnie w pilotażu szkolono przyszłych oficerów, tzn. podchorążych oraz chorążych lotnictwa. Ze względu na ograniczoną liczbę śmigłowców Mi-2 i W-3 służyły w pierwszej kolejności do szkolenia podchorążych, co doprowadziło do tego, że chorążowie dwuletnią szkołę kończyli z niewielkim nalotem – zaledwie kilkunastu godzin. Niedostatki w szkoleniu musiały być potem niwelowane w jednostkach liniowych. To generowało tylko problemy, bo w jednostkach lotniczych, zamiast doskonalić technikę pilotażu i taktykę działań bojowych, uczono latania praktycznie od podstaw. – System, choć w założeniach dobry, był mocno niedopracowany. Teraz będzie inaczej – zapewnia gen. Zwoliński. Obecnie, zgodnie z nową koncepcją szkolenia i przyjętym harmonogramem, podoficerowie w trakcie nauki w powietrzu mają spędzić prawie 300 godzin!

– Potrzebujemy doskonałych lotniczych rzemieślników. Fachowców, którzy świetnie znają sprzęt i koncentrują się tylko na lataniu. Taka jest właśnie rola podoficerów, czego dowodzi m.in. lotnictwo wojsk lądowych w Stanach Zjednoczonych czy w Wielkiej Brytanii – mówi płk pil. Krzysztof Kwiatkowski, szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego z DGRSZ, i dodaje: – Wychodzimy z założenia, że nie wszyscy piloci muszą być oficerami. Bo ci ostatni, poza znajomością pilotażu, powinni skupić się także na dowodzeniu, zarządzaniu personelem, planowaniu zadań i organizacji szkolenia lotniczego. I tego właśnie należy uczyć się w trakcie studiów. Lotnicza Akademia Wojskowa kształci oficera-pilota śmigłowca w pięć lat, my podoficera-pilota wykształcimy w dwa. Od zera do bohatera w 24 miesiące.

Oficer zapewnia, że jeśli nie wystąpią jakieś nieprzewidziane zakłócenia w harmonogramie, to na początku 2028 roku będziemy mieli w Polsce pierwszych podoficerów przygotowanych do pilotowania AH-64E.

Do udziału w programie pilotażowym mogli się zgłaszać żołnierze z jednostek lotniczych Sił Zbrojnych RP. – Podczas rekrutacji premiowane było wykształcenie techniczne i odpowiednia motywacja do służby. Kandydaci na pilotów AH-64 nie mogli mieć więcej niż 35 lat, powinni znać język angielski na odpowiednio wysokim poziomie i przejść badania lotniczo-lekarskie w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej – wylicza płk Kwiatkowski. Szansę uczestnictwa w szkoleniu ostatecznie otrzymało dziesięć najlepszych osób, kilka kolejnych trafiło na listę rezerwowych.

Z Dęblina do Fort Rucker

Droga do śmigłowców Apache wiedzie przez Dęblin. To właśnie tam w drugiej połowie stycznia 2026 roku trafiła pierwsza grupa podoficerów, którzy w przyszłości mają pilotować najnowocześniejsze na świecie śmigłowce uderzeniowe. – Kandydaci rozpoczynają u nas kurs selekcyjny. Zdobędą tu wiedzę ogólną i specjalistyczną oraz umiejętności praktyczne z pilotażu i eksploatacji śmigłowców – wyjaśnia gen. bryg. pil. Krzysztof Cur, rektor-komendant Lotniczej Akademii Wojskowej. Ten kurs będzie trwać 14 tygodni, w trakcie których zostanie zrealizowanych 500 godzin dydaktycznych. – Podoficerowie przejdą szkolenie teoretyczne, e-learningowe z zakresu terminologii lotniczej i sprawdzą się na symulatorze Selekcjoner. Każdy będzie także uczestniczył w szkoleniu lotniczym na śmigłowcu R-44 Robinson – wskazuje gen. Cur.

Po zakończeniu kursu w LAW-ie najlepszych osiem osób jeszcze w 2026 roku rozpocznie szkolenie w Wielkiej Brytanii (będą kierowane za granicę po dwie w odstępach kilkutygodniowych). Podoficerowie uczyć się mają w No 1 Flying Training School w Shawbury, a szkolenie prowadzone będzie pod egidą Sojuszu Północnoatlantyckiego w ramach inicjatywy NATO Flight Training Europe, oferującej różnego rodzaju szkolenia załóg lotniczych – śmigłowcowych i samolotowych – w różnych krajach Sojuszu, do której Polska dołączyła w czerwcu 2025 roku.

– W tym roku mamy zapewnionych osiem miejsc dla kursantów, ale już w przyszłym będziemy mogli skierować na naukę do Wielkiej Brytanii 16 podoficerów. Schemat ten zamierzamy utrzymać co najmniej do 2029 roku i szkolić po 16 osób rocznie – mówi płk Krzysztof Kwiatkowski. Polscy podoficerowie dołączą do międzynarodowego grona słuchaczy, m.in. z Wielkiej Brytanii czy Niemiec. W przyszłym roku naukę w Shawbury rozpocząć mają także Kanadyjczycy i Norwegowie.

Podoficerowie przejdą tam kurs językowy, a po zajęciach teoretycznych będą ćwiczyć na różnej klasy symulatorach: od trenażerów po pełne symulatory, które maksymalnie odwzorowują realne warunki lotu. Kursanci mają także uczyć się pilotażu na śmigłowcach H-135 oraz H-145. – Absolwenci kursu po przeszło roku intensywnej nauki w Wielkiej Brytanii będą przygotowani do działania w środowisku wielodomenowym i bojowym oraz wyszkoleni do wykonywania lotów taktycznych w noktowizji. Po egzaminach końcowych każdy weźmie jeszcze udział w ćwiczeniu taktycznym, podczas którego wykonywać będzie różnego rodzaju misje powietrzne – wyjaśnia szef Oddziału Śmigłowcowego Lotnictwa Bojowego z DGRSZ.

Finalnie, po 64 tygodniach w Shawbury, polscy podoficerowie skierowani zostaną do Fort Rucker w USA na naukę pilotażu AH-64E. – Nasze plany stają się rzeczywistością. Podoficerowie znów zostaną pilotami. Trzymamy kciuki za ich postępy w szkoleniu – mówi gen. bryg. pil. Krzysztof Zwoliński.

To nie wszystko. W lipcu do Shawbury zostanie skierowanych dodatkowo jeszcze dwóch pilotów-instruktorów z 4 Skrzydła Lotnictwa Szkolnego z Dęblina. Latający dotąd na SW-4 i Mi-2 piloci przejdą przeszkolenie na H-135 oraz H-145 i dołączą do kadry instruktorskiej, by przez kolejne trzy lata w Wielkiej Brytanii uczyć adeptów lotnictwa z różnych państw. – Dla naszego lotnictwa to wielka szansa na rozwój, możliwość zdobywania nowych umiejętności, kwalifikacji, podpatrywania nowych metod szkoleniowych. I co ważne, nie jest to jednorazowe działanie. Po trzech latach do Shawbury skierujemy kolejnych dwóch instruktorów. To zapewni nam ciągły dopływ wiedzy i umiejętności, także taktycznych – wyjaśnia płk Kwiatkowski.

Szansa na sukces

„Bardzo się cieszę” – tak o swoim uczestnictwie w pilotażowym programie mówi trzydziestoletnia kpr. Aleksandra Piórkowska. – W armii służę od 2020 roku. Ukończyłam Szkołę Podoficerską Sił Powietrznych i od czterech lat jestem związana z eskadrą techniczną w 41 Bazie Lotnictwa Szkolnego w Dęblinie – opowiada. Jest technikiem samolotu szkolnego M-346 Bielik. – Gdy dowiedziałam się o stworzeniu takiej szansy dla podoficerów, nie wahałam się zbyt długo. Zgłosiłam swój akces i zaliczyłam wszystkie etapy rekrutacji. Wiem, że to szansa, która nigdy więcej może się już nie powtórzyć – przyznaje. O czekających ją wyzwaniach mówi z dużą ostrożnością. – Nie mam żadnego doświadczenia w lataniu, nie mam turystycznej licencji pilota, nigdy nie siedziałam nawet w szybowcu. Tak naprawdę dopiero teraz w Dęblinie okaże się, czy mam predyspozycje do tego, by zostać pilotem. Wiem, że będzie dużo nauki, ale łatwo się nie poddam – podkreśla.

Ośmiu podoficerów rozpocznie kurs w Wielkiej Brytanii jeszcze w tym roku. Najlepsza dwójka do Shawbury ruszy w maju i zakończy szkolenie w listopadzie 2027 roku, by potem przez kilka miesięcy szkolić się w USA. Jak podkreślają autorzy nowego systemu szkolenia, tak zaplanowany schemat działania doskonale wpisuje się w harmonogram dostaw zamówionych za oceanem AH-64E. Pierwsze śmigłowce dotrą do nas bowiem w pierwszej połowie 2028 roku.

A co dalej? Kluczową sprawą dla szkolenia kolejnych pilotów śmigłowcowych będzie zakup nowej platformy szkolno- bojowej, bo możliwości dotychczas eksploatowanych w siłach zbrojnych wiropłatów Mi-2 i SW-4 powoli się kończą. Po zakupie nowych szkolnych maszyn w Leźnicy Wielkiej ma zostać utworzone Centrum Szkolenia Lotnictwa Śmigłowcowego.

Magdalena Kowalska-Sendek

autor zdjęć: Damian Hebda - 56 Baza Lotnicza, Marta Serafin - LAW

dodaj komentarz

komentarze


Kmdr Stanisław Nahorski – bohater flotylli rzecznych i morskich
Wojsko wraca do Ełku
Tusk: Ukraina nie może pozostać sama
Multimedaliści górą
POLSARIS, czyli oczy wojska
Skromny początek wielkiej wojny
Finlandia dla Sojuszu
Arktyczne polowanie NATO
Chciałem być na pierwszej linii
W Karkonoszach szkolili się z technik górskich
W Pałacu o SAFE i… bezpieczeństwie
Wojsko zyska na inwestycjach w infrastrukturę w Małopolsce
Szansa dla systemu bezpieczeństwa
ORP „Błyskawica” – ponad 2070 dni morskiego boju
Minister obrony: wojsko może na nas liczyć
SAFE: szansa i wyzwanie dla zbrojeniówki
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Oko na Bałtyk
Więcej pieniędzy dla żołnierzy na mieszkanie
Kierunek Rumunia
Polski Piorun trafi do Bundeswehry?
Together on the Front Line and Beyond
„Wicher” rośnie w oczach
W Sejmie o abolicji dla Polaków walczących w Ukrainie
Czarne Pantery na śniegu
Ustawa o SAFE uchwalona. Opozycja przeciw
Finał B żołnierza w short tracku
Ułamki sekundy dzieliły żołnierza od medalu
Arktyka pod lupą NATO
Szef SKW odpowiada na rosyjskie oskarżenia
Rośnie pancerna pięść Sił Zbrojnych RP
Czarne Pantery odsłaniają swoje tajemnice
„Chińczykiem” do jednostki nie wjedziesz
SAFE – zasady wykorzystania unijnych środków
Wracają szkoły podchorążych rezerwy!
„wGotowości” idzie na rekord. Olbrzymie zainteresowanie
Outside the Box
PGZ szykuje Baobaba na eksport
Medycy z wojska i cywila budują Legion
W Sejmie o zmianach w ASzWoj-u
Łyżwiarz żegna się z Forum di Milano
Fenomen podziemnej armii
Medal był na wyciągnięcie łyżwy
W NATO o inwestycjach w obronność
Ekstremalne zimowe nurkowanie
Partnerstwo dla artylerii
Zielone światło dla konwoju
Żołnierz z zarzutami gwałtu. Jest reakcja resortu
Rubio: należymy do siebie
Modernizacja indywidualnego wyposażenia żołnierzy trwa
W biatlonie i łyżwiarstwie szybkim nie poszli w ślady Tomasiaka
Chwała bohaterom AK
Gdy woda czy kredki są wyjątkowym prezentem
Gorąco wśród lodu
O krok bliżej do wdrożenia SAFE
Polak szefem jednego z dowództw NATO
Kiedy marzenia stają się rzeczywistością
Czarna Pantera i Twardy w Braniewie
Engineer Kościuszko Saves America
Vespa, czyli jak wykorzystać drony na polu walki
Bez karnej rundy, ale tuż za czołową dziesiątką
Kolejne nominacje w wojsku
Misja zdrowie trwa

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO