moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Zanim pojadą na wojnę

Na poligonie we wschodniej Polsce obserwowaliśmy szkolenie ukraińskich żołnierzy w ramach unijnej misji EUMAM. – My też uczymy się od Ukraińców – przyznaje gen. dyw. Piotr Fajkowski, dowódca 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, i wskazuje, że doświadczenia z frontu wpływają na rozwój zachodnich doktryn i metod szkolenia.

Dron zawisł nad drzewami, a obraz z jego kamery termowizyjnej szybko ujawnia wyraźny ślad ciepła. Ktoś przykrył się płachtą, ale zrobił to niedokładnie. Materiał przylgnął do ciała, po kilkunastu sekundach się nagrzał i w termowizji zaczął świecić jak latarnia. – Brak odstępu to podstawowy błąd – mówi instruktor, objaśniając zasady kamuflażu termicznego. – Jeśli materiał styka się z ciałem, ciepło przechodzi bezpośrednio i szybko wyrównuje temperaturę. Dlatego między ciałem a pierwszą warstwą maskowania musi być przestrzeń – najlepiej kilkanaście centymetrów powietrza, które działa jak izolator – wyjaśnia podoficer. Jak podkreśla, najlepiej w ogóle wkopać się w ziemię – grunt stabilizuje temperaturę i ogranicza emisję ciepła na zewnątrz. Dopiero nad takim zagłębieniem należy stworzyć kolejne warstwy: przestrzeń powietrzną, potem warstwę izolacyjną, a na końcu płachtę termiczną i maskowanie.

 

REKLAMA

Na ekranie widać, że jedno stanowisko ma zbyt regularny kształt – niemal prostokąt, który odcina się od tła. Inne zdradza cień, który wraz z przesuwającym się słońcem zaczyna układać się nienaturalnie. Kolejne demaskuje kolor – świeżo ścięte gałęzie są jaśniejsze niż otoczenie. – Dron dojrzy wszystko – mówi po polsku instruktor, a tłumaczka przekłada jego słowa na ukraiński. – Temperaturę, kształt, kontrast, cień. Nie maskujesz się przed jednym sensorem, tylko przed całym ich zestawem.

Ćwiczenia dla ukraińskiej kompanii odbywają się w południe, kiedy las jest już nagrzany. Wtedy najlepiej widać, jak stanowisko zaczyna „pracować” w termowizji. Rano łatwiej byłoby się ukryć, wieczorem też. W środku dnia błędy w maskowaniu wychodzą natychmiast. Okazuje się, że grupa, która korzystała wyłącznie z naturalnych materiałów, wypada lepiej. Jej stanowiska są nieregularne, „rozlane” w terenie, trudniejsze do uchwycenia. Ale i tam pojawiają się ślady – naruszona ściółka, źle dobrane elementy roślinności, zbyt oczywiste linie. – Nie bierzesz materiału spod nóg, bo zostawiasz ślad – pada kolejna uwaga szkolącego. – Trzeba go przynieść z innego miejsca – instruuje podoficer. Wszystkie jego zalecenia oznaczają jedno: nie wystarczy się ukryć, trzeba cały czas kontrolować otoczenie, reagować na zmianę światła i temperatury. Na poligonie w Polsce za źle wykonane stanowisko grozi reprymenda, na froncie w Ukrainie to kwestia życia i śmierci.

Realia frontu i poligonu

Szkolenia dla ukraińskich żołnierzy są organizowane w Polsce od jesieni 2022 roku – i wciąż się zmieniają. – Skuteczność wielu rozwiązań ma dziś ograniczony „termin ważności” – zastrzega gen. dyw. Piotr Fajkowski, dowódca 11 Lubuskiej Dywizji Kawalerii Pancernej, na której spoczywa główny ciężar organizacji ćwiczeń dla Sił Zbrojnych Ukrainy (choć w prowadzenie zajęć są zaangażowani instruktorzy z różnych jednostek).

– To, co działa na froncie teraz, za miesiąc może być już bezużyteczne. Naszym zadaniem jest nadążać za tymi zmianami, żeby nie szkolić żołnierzy na darmo – dodaje. Wytyczne przychodzą z Ukrainy – to tamtejszy sztab generalny odpowiada za aktualizację programów na bazie wniosków z działań bojowych. Trafiają one do instruktorów, którzy modyfikują scenariusze zajęć i wprowadzają do nich nowe elementy. – Bywa, że jeden kurs odbywa się według wcześniejszej wersji programu, a kolejny już według nowej – przyznaje generał. Obecnie obowiązuje szósta edycja programu szkolenia podstawowego, a siódma jest już testowana w Ukrainie i będzie wdrażana w kolejnych edycjach.

Ale szkolenie w Polsce ma też pewne ograniczenia. Nie wszystko da się odtworzyć w warunkach poligonu – masowe ataki dronów czy nawały artyleryjskie trzeba symulować przy użyciu środków ćwiczebnych, na przykład petard. Z drugiej strony poligony w Polsce (i w innych europejskich krajach, gdzie odbywają się szkolenia) oferują coś, czego w Ukrainie brakuje: bezpieczeństwo i ciągłość. – Tam zajęcia są przerywane przez alarmy i ataki, tu można przepracować cały cykl bez przerw – wyjaśnia gen. Fajkowski.

Ma to znaczenie szczególnie na początku. Wielu szkolonych to poborowi, którzy wcześniej nie mieli kontaktu z wojskiem. Najpierw uczą się zatem najprostszych rzeczy – reagowania na komendy, współdziałania w grupie. Dopiero potem dochodzi taktyka, medycyna i działania w większych zespołach. Jeśli szkolenie odbywa się we względnym komforcie, łatwiej im przyswoić nowe kompetencje i zbudować właściwe nawyki.

Zrozumieć, co się robi

Ukraiński pluton rozwija się na odcinku prowadzącym do kill house’u (służy do trenowania walki w bliskim kontakcie). Inna grupa właśnie opuściła obiekt i schodzi do lasu. Rotacja trwa bez przerwy. Cykl szkoleniowy dobiega końca – trwają testy wszystkich pododdziałów trzykompanijnego kontyngentu. – To moment, w którym nie sprawdzamy poszczególnych umiejętności, tylko całość: planowanie, przemieszczanie się, reakcję na kontakt ogniowy – podkreśla instruktor z 6 Brygady Powietrznodesantowej. Ukraińscy dowódcy dostają zadanie zdobycia kill house’u i mają kilka minut na przygotowanie. Reszta zależy od nich. Decydują o kierunku podejścia, podziale sił, wykorzystaniu terenu i środków wsparcia. Instruktorzy nie ingerują – obserwują. – Pierwotnie chcieliśmy, by realizowali to zadanie w sile drużyny, ale Ukraińcy od razu weszli na poziom plutonu. Tak działają na froncie i przenieśli tę praktykę tutaj – mówi nasz rozmówca.

Nad obiektem pojawia się dron – ten został wysłany przez oceniających. Śledzi ruchy plutonu, wychwytuje błędy w ubezpieczeniu, pokazuje, gdzie kolumna się rozciąga, gdzie ktoś wychodzi za bardzo w odkryty teren. – To nasze oko. Bez tego nie bylibyśmy w stanie zobaczyć połowy rzeczy istotnych na etapie oceny – tłumaczy ukraiński operator drona pracujący z polskimi instruktorami. Kiedy pluton zbliża się do celu, operator wchodzi z nim w kontakt – symuluje przeciwnika, zmusza do zmiany kierunku, przyspieszenia lub zatrzymania. – Sprawdzamy reakcję żołnierzy. Czy potrafią się przegrupować, czy zachowują kontrolę nad sytuacją – wyjaśnia instruktor z 6 BPD.

W innym scenariuszu – szturmu na okopy – to atakujący Ukraińcy wykorzystują bezzałogowiec. Operator – dołączony do rekrutów doświadczony frontowiec – przekazuje informacje o przeciwniku, wskazuje kierunki podejścia, „czyści” teren przed grupą szturmową. – W tym są naprawdę dobrzy. To jeden z obszarów, gdzie my uczymy się od nich – przyznaje kolejny instruktor, również spadochroniarz. Sposób działania Ukraińców odbiega od klasycznych schematów. Mniej działania w zwartym szyku, więcej w rozproszeniu, krótsze skoki, częstsze zatrzymania. – Na froncie wszystko obserwuje przeciwnik, więc nie można długo pozostawać w jednym miejscu – wyjaśnia nasz rozmówca. Gdy zaczyna się pozorowany atak, ogień przyciąga uwagę obrońców, w których rolę wcielają się polscy żołnierze. W tym czasie druga grupa Ukraińców podchodzi z boku, wykorzystując teren i moment zamieszania. – To już nie jest odtwarzanie schematu. Tu trzeba myśleć – komentuje instruktor.

Po zajęciu obiektu żołnierze Sił Zbrojnych Ukrainy nie zatrzymują się – natychmiast przechodzą do organizacji obrony. – Najważniejsze, że oni zaczynają rozumieć, co robią – mówi dowódca zespołu instruktorów z 6 BPD, oficer w stopniu majora. – Na początku widać było, że nie do końca wiedzą, po co tu są. Teraz to się zmienia. Zaczynają być żołnierzami – dodaje.

Rozważania o nieuchronnym

Podczas jednego z ćwiczeń żołnierze trafiają do okopów, które mają jak najwierniej oddać realia pola walki. Unosi się w nich dokuczliwy, słodkawy zapach – wzdłuż ścian leżą rozkładające się fragmenty zwierzęcego mięsa, rozrzucone kilka dni wcześniej. Mimo dyskomfortu żołnierze nie mogą sobie pozwolić na chwilę słabości – muszą działać. Wcześniej zaliczyli inny test – nad ich stanowiskami przejechał czołg, który następnie należało obrzucić granatami. Oba wyzwania to elementy tzw. toru psychologicznego – odcinka, który ma wywołać stres, dezorientację i obrzydzenie. – Jeśli ktoś się na froncie zawiesi, stanie w miejscu, to zginie – tłumaczy zasadność takich ćwiczeń ukraiński oficer łącznikowy. – A to i tak tylko podstawy… – podkreśla major ZSU, weteran walk w Donbasie. W jego słowach pobrzmiewa świadomość tego, co czeka szkolonych.

Nie on jeden mierzy się z myślą o tym, co nieuniknione. – Wiesz, że nie wszyscy z nich wrócą do domu – i to jest najgorsze – przyznaje tłumaczka, Ukrainka od lat mieszkająca w Polsce. Kobieta pracuje przy szkoleniach dla żołnierzy ZSU od roku. Stara się, by każdy z nich zrozumiał polecenie, nie popełnił błędu tylko dlatego, że coś zostało źle wyjaśnione. Skupienie się na właściwym tłumaczeniu pomaga, ale złych myśli nie sposób definitywnie odegnać. – Żołnierze są różni. Jedni przyszli dobrowolnie, inni są z poboru. Jedni wciąż o wszystko pytają, inni milczą. Ale po kilku tygodniach różnice się zacierają. Chłopcy chcą nauczyć się jak najwięcej, bo dociera do nich, że od tej wiedzy zależy ich życie – relacjonuje tłumaczka. Gdy rozmawiamy, obok odpoczywa grupa ukraińskich żołnierzy. Ktoś się śmieje, ktoś przysypia. Za kilka dni kończą turnus w Polsce, za kilka tygodni wyjadą na front.

Z dala od frontu

Szkolenia ukraińskich żołnierzy odbywają się w ramach misji EUMAM Ukraine (European Union Military Assistance Mission), powołanej w 2022 roku w odpowiedzi na rosyjską agresję. Dowództwo, czyli Combined Arms Training Command z siedzibą w Żaganiu, odpowiada za przygotowanie od poziomu indywidualnego po batalion, w tym także sztabów i specjalistów. W ramach CAT-C zrealizowano dotąd blisko 300 modułów szkoleniowych, w których przeszkolono ponad 22 tys. ukraińskich żołnierzy. W misji uczestniczy kilkanaście państw, a szkolenia są prowadzone w wielu lokalizacjach w Europie.

Marcin Ogdowski

autor zdjęć: CAT-C/ 11 DKPanc

dodaj komentarz

komentarze


Desant na Odrze
Australijską armią będzie dowodzić kobieta
F-35 Husarz lada moment w Polsce! Latający multitool
Początek wielkiej historii
Nowe centrum badawcze w Jaśle
Koniec odliczania, wielki dzień Wojska Polskiego
Czekamy na F-35
Rosyjskie myśliwce przechwycone nad Bałtykiem
Wojskowe drony nad Polską nie są rosyjskie
Armia testuje roboty do transportu
JW Agat: idziemy po młodych!
Bieg ku pamięci bohaterów
Szef MON-u: Nie ma decyzji o redukcji sił USA w Polsce
Relacje wojskowe Polski i USA – żołnierze, kontrakty, infrastruktura
Wojsko zaprasza rodziny
Wypadek w PKW UNIFIL
Trump: dodatkowe 5 tys. żołnierzy do Polski
Ryś w boksie
Szef MON-u o obecności wojsk USA: reorganizacja, nie redukcja
Skrzydlaci komandosi
Symbol skupiający wiele znaczeń
Od cyberkursu po mundurówkę
Ready for Every Scenario
Poznaj tajemnice Husarza
Polsko-estońska współpraca
Śledztwo w sprawie „snajperskiego safari”
Ostatni most
Kilometry pamięci: motocykliści w hołdzie kolegom
Jak wojsko chroni lotniska?
„Końca cywilizacji” w Iranie na razie nie będzie
Oddawanie krwi to cichy akt odwagi
Zmiana resortowych planów: jeszcze więcej OPW
Logistycy pod lupą
Husarze już w Polsce!
Pilecki – mniej znane oblicze bohatera
Śladami „Rudego 102”, czyli jak Żagań stał się planem filmowym?
Nowe stanowiska i nowe dowództwo
Ukraina kształtuje przyszłość wojny
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
Huta Częstochowa bliżej wojska
Silniki do Abramsów pod fachową opieką
Rekordowy XII Ćwierćmaraton Komandosa
Adaptacja i realizm
Wojsko szuka specjalistów. Sprawdź, czy masz kwalifikacje
Generał z cienia
Nie tylko wojsko na rzecz obronności
Kosmiczna suwerenność Wojska Polskiego
Masz problem prawny? Pomogą studenci ASzWoj-u
Szkarłatne obroże dla najlepszych czworonogów
Terroryści pod Kaliszem, czyli ćwiczenia ratownicze
Wodny chrzest Borsuków
Syndrom Karbali
Polskie F-16 wróciły z Grecji
Rumuni rozdzielają środki z SAFE
WAT wzmacnia „opelotkę”
Wyższe diety i rozłąkowe dla żołnierzy
Celne oko strzelców z „armii mistrzów”
Równanie z „Iksem”
Żołnierze na podium imprez w strzelectwie i kajakarstwie
Florecista i kajakarka na pucharowym podium
Strzelnice w Świętoszowie na nowo
Bez zmian w emeryturach
Czerwieńsze będą…
Biało-czerwona na Monte Cassino
Groźny incydent w Libanie
Będą rozmowy w sprawie wojsk US Army w Polsce
Sprawdzian dla zawiszaków
NATO i USA o Iranie

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO