moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Dyrygent w mundurze

„W twardej żołnierskiej rzeczywistości wrażliwość jest niezbędna. Ona powoduje, że jesteśmy bardziej wydajni” – mówi płk Mariusz Dziubek, dowódca Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego WP. Choć internet zapamiętał go jako „energetycznego dyrygenta z Sejmu”, pułkownik to przede wszystkim wizjoner, który modernizuje największą instytucję kultury w wojsku.

Panie Pułkowniku, w strukturze wojskowej dyrygent jest odpowiednikiem dowódcy pododdziału. Co łączy prowadzenie orkiestry z dowodzeniem na polu walki?

Płk Mariusz Dziubek: Łączy nas mundur. W orkiestrach wojskowych służą żołnierze, wyjątkiem jest Reprezentacyjny Zespół Artystyczny Wojska Polskiego, gdzie obok żołnierzy są też pracownicy cywilni MON-u. Fundament jednak pozostaje ten sam: wszyscy żołnierze przechodzą jednakowe szkolenie, mają wpojone żołnierskie zasady, znają hierarchię, rozkaz, odpowiedzialność. Dopiero później pojawia się specjalizacja. Jedni trafiają do wojsk operacyjnych, inni do sztabów, a jeszcze inni do korpusu artystycznego, który ma wyjątkowe zadanie: budować i pielęgnować polską kulturę muzyczną, wykorzystując zasoby Wojska Polskiego. A to dziedzictwo mamy naprawdę imponujące.

REKLAMA

Reprezentacyjny Zespół Artystyczny WP to gigantyczny organizm składający się z wybitnych indywidualności: solistów, tancerzy, muzyków. Jak buduje Pan autorytet u ludzi, których bronią nie jest karabin, ale talent i wrażliwość?

Autorytet rodzi się wraz z wiedzą, doświadczeniem i codzienną, ciężką pracą. Jeśli każdego dnia pielęgnujesz ten wysiłek i dbasz o permanentny rozwój, zespół to widzi i podąży za tobą. A wówczas sprawniej się nim zarządza – w moim przekonaniu, niezależnie od tego, czy mówimy o środowisku cywilnym, czy wojskowym. Drugi aspekt to umiejętność połączenia wody i ognia, czyli wrażliwości muzycznej, wysublimowanego serca artystycznego z dyscypliną oraz twardymi regułami żołnierskimi.

Da się to pogodzić?

Z perspektywy ponad 25 lat doświadczenia stwierdzam, że jak najbardziej. Paradoksalnie w twardej żołnierskiej rzeczywistości wrażliwość jest niezbędna. Ona powoduje, że jesteśmy bardziej wydajni, mamy większą motywację i patrzymy holistycznie na dane zagadnienie. Podobnie jak w muzycznej partyturze, w której są zapisane wszystkie instrumenty oraz setki czarnych kropek, czasami białych, czarnych, całych nut i ćwierćnut – tu również działa niezwykle skomplikowany, ale i uporządkowany organizm. Zafunkcjonuje najpełniej, gdy wpompujemy w niego pewną duchowość – serce, duszę i wrażliwość.

Czyli bez dyscypliny wojskowej nie ma wrażliwości i odwrotnie?

Właśnie. Subtelność, niepoliczalność powinny przenikać się z jasnymi zasadami i dyscypliną. Wojsko uczy porządku, poszanowania tradycji i odpowiedzialności, a za pomocą działań kulturalnych rozwija naszą empatię, dba o sferę emocjonalną. Ta probiotyczna symbioza powinna towarzyszyć nam nie tylko w służbie, ale i w życiu.

Przejął Pan zespół z ogromnym dorobkiem, ale i pewnym ciężarem tradycji. Jaki postawił Pan sobie cel na starcie: ewolucja czy rewolucja w repertuarze?

Zdecydowanie ewolucja. Chcę łączyć patriotyzm i tradycję z nowoczesnym językiem artystycznym, budować wielowymiarowe widowiska – takie, które zaskoczą wszechstronnością muzyczną i oddadzą pełnię potencjału Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego. A w tej instytucji niewątpliwie możemy łączyć ogień z wodą: rock’n’rolla z arią operową, jazz z hip-hopem, balet z męskim chórem, synkopowany rytm muzyki rozrywkowej z wysublimowanym pięknem klasyki.

Wojsko Polskie modernizuje się sprzętowo: kupujemy Abramsy, K2, F-35. Czy kultura wojskowa musi dotrzymać tym zmianom kroku? Stąd zmiana podejścia RZAWP do sposobu reprezentacji „nowoczesnej armii” w 2026 roku?

Tak jest. Armia bardzo przyśpieszyła, jeśli chodzi o modernizację. Kultura powinna nadążać, by potęgować jej rozwój. Paradoksalnie, nie jest to trudne, zważywszy na zasoby artystyczne, którymi dysponujemy, oraz misję i przeznaczenie RZAWP do tego, by inspirować i wytyczać kierunki. Dlatego też, już niedługo, chciałbym zaprezentować Państwu innowacyjną odsłonę orkiestry w ujęciu koncertowym – symfoniczną orkiestrę dętą – zbudowaną na brzmieniu i barwie instrumentu dętego, znaku firmowego polskiej kultury wojskowej. Dzieł symfonicznych, zarezerwowanych dotąd przez filharmoniczne orkiestry smyczkowe, można będzie „dotknąć” i odkryć je na nowo. Dzięki polskiej armii. Ekscytujące doznanie, nie tylko dla melomanów.

Nowoczesne aranżacje pieśni patriotycznych to sposób na dotarcie do młodego żołnierza i kandydata do służby?

Zdecydowanie. Tym bardziej że w Polsce mamy kilkaset orkiestr dętych, reprezentujących ruch amatorski zespołów młodzieżowych, wielopokoleniowych, gminnych, parafialnych, często działających przy ochotniczych strażach pożarnych. Ci młodzi ludzie odkładają smartfony, aby po lekcjach lub w weekendy muzykować na żywo. Potrzebują jednak drogowskazów, celów, atrakcyjnej zachęty. My, dorośli, profesjonaliści, powinniśmy o to zadbać. Służą ku temu festiwale, konkursy, koncerty i warsztaty, w formule „mistrz-uczeń”, z udziałem znanych nazwisk branży muzycznej. A usłyszenie efektów muzycznych na scenie, zobaczenie uśmiechu młodych i starszych, ich bliskich, spowodowanie, że w następstwie zasilają oni szeregi naszej armii, i to nie tylko w korpusie artystycznym – jest bezcenne. Również dla społeczeństwa obywatelskiego, budowania wspólnoty cywilno-wojskowej. Dlatego zdecydowanie pracujmy w tym kierunku.

Jak konkretnie?

Powiem tak: kryptonim „hip-hop – reggae – pop”. Na efekty tej kooperacji nie będziecie czekać długo.

Czego słucha płk Dziubek po zdjęciu munduru i powrocie do domu? To właśnie hip-hop?

A czy płk Dziubek potrafi tak po prostu posłuchać muzyki, dla relaksu, jak normalny człowiek? Otóż nie! (śmiech). Muzyka to kosmos – bez początku i końca. Obszar, który trzeba eksplorować. A ja uwielbiam analizować każdy akord: od muzyki tanecznej, latynoamerykańskiej, big-bandowej poprzez funk, jazz, swing, rhythm and blues, utwory symfoniczne późnego romantyzmu, arie z oper Giacoma Pucciniego czy też dźwięki autorstwa Johna Williamsa, Wojciecha Kilara czy Krzysztofa Pendereckiego.

Muzyka wojskowa służyła podnoszeniu morale i odstraszaniu przeciwnika. Jaką funkcję pełni ona dziś, w dobie wojny informacyjnej i hybrydowej? Czy tutaj też nastąpiła pewna ewolucja?

Dokładnie tę samą. Legendarny amerykański oficer i muzyk jazzowy Glenn Miller wraz ze swoją orkiestrą w nietuzinkowy sposób podnosił morale żołnierzy podczas II wojny światowej. Dzisiaj mamy tylko więcej kanałów do kreowania tej nietuzinkowości. A muzyka – najpiękniejsza ze sztuk – poprawi nastrój, wznieci hart ducha, wzmocni wiarę. Ona poszerzy nasze horyzonty, uwrażliwi, sprawi, że łatwiej i uważniej podejmiemy decyzję, pomyślimy pozytywnie. A człowiek naładowany dobrą energią jest skuteczniejszy. To także swoista forma odstraszania.

Wróćmy do słynnego nagrania z koncertu RZAWP w Sejmie 18 grudnia 2025 roku podczas spotkania opłatkowego parlamentarzystów. Film obiegł sieć, a uwagę internautów przykuła Pana wyjątkowa energia jako dyrygenta. Z perspektywy marketingu był to „złoty strzał” promocyjny. Czy ta spontaniczna ekspresja była zaplanowanym elementem budowania wizerunku, czy po prostu Pana naturą?

Zdecydowanie moją naturą. Bardzo serio traktuję muzykę i służbę. Ktoś mi powiedział, że po tylu latach w wojsku dyscyplina i twardość mogą negatywnie wpłynąć na muzykę. Nic bardziej mylnego. Doświadczenie nie zabija emocji, ale je pogłębia, daje światłość umysłu i holistyczne podejście do życia, czyli uwrażliwia jeszcze mocniej. Z biegiem lat coraz bardziej kocham i doceniam muzykę, chcę ją odkrywać. Czytałem komentarze w sieci, że „Dziubek to muzyka” (śmiech). Do Sejmu przyszedłem ze swoimi wspaniałymi muzykami jak do sali koncertowej, żeby zagrać. Proste. Cudownie, że spotkało się to z olbrzymim entuzjazmem przedstawicieli mediów, posłów, senatorów, a dzięki social mediom – uznaniem, a często wybuchem endorfin szerokiej publiczności! Dodam, że gdybyśmy stanęli raz jeszcze w tym zacnym miejscu, zagralibyśmy dokładnie z taką samą mocą i energią.

Ta ekspresja to Pana sposób na odczarowanie sztywnych, oficjalnych uroczystości?

Raczej ich ubogacenie. Są miejsca absolutnej powagi, jak Grób Nieznanego Żołnierza, gdzie realizacja ceremoniału wojskowego musi być skrupulatnie przemyślana i bezkompromisowa. Ale są również momenty, gdy pokazujemy więcej twarzy Wojska Polskiego – żołnierz jest człowiekiem, z jego osobowością i emocjami. A przede mną, żołnierzem, artystą i menedżerem, stoi wyzwanie, by tymi emocjami skutecznie zarządzać.

Takie ludzkie i pełne pasji oblicze służb mundurowych pomaga w budowaniu pozytywnego wizerunku formacji w oczach obywateli?

Oczywiście. Społeczeństwo nie ma możliwości obserwacji wojska na poligonie, dlatego uroczystości ceremonialne, koncerty z udziałem orkiestr wojskowych, wartości kultury wojskowej szeroko pojętej są tak istotne.

Czy po tylu latach pracy ma Pan jeszcze tremę przed wystąpieniami publicznymi, zwłaszcza tymi najwyższej rangi państwowej?

Pełna pokora i koncentracja sprawiają, że trema pozostaje na właściwym poziomie.

Co jest trudniejsze: przygotowanie premiery operowej czy logistyczne zabezpieczenie wielkiego widowiska patriotycznego w terenie?

Możemy to nawet połączyć! (śmiech). Doświadczenie podpowiada mi, że niezależnie w jakim obszarze funkcjonujemy, czy jest to stadion ze sceną koncertową, pole walki, sieć korporacyjna, liczą się: profesjonalizm, komunikacja i zdolność podejmowania szybkich decyzji.

RZAWP to potężne przedsięwzięcie logistyczne. Jak wygląda „zaplecze frontowe”, o którym widz nie ma pojęcia?

Tygodnie planowania, dziesiątki godzin aranżacji z zespołem, opisywania „akcji muzycznej” w nutach i partyturach, próby orkiestrowe, kostiumowe, wokalne i baletowe. Następnie uruchomienie samochodów ciężarowych w celu przewiezienia skrzyń z instrumentami, ze sprzętem nagłośnieniowym, z garderobą, a w finale „parada” autobusów z ponad setką artystów. Czy, parafrazując piosenkę, jest to „wesoły autobus”? (uśmiech). Z kolei stawianie scenotechniki to swoisty plac budowy. Obowiązują tu bardzo podobne zasady pracy. Niezwykłym miejscem jest back stage, czyli niewidzialne serce sceny, gdzie emocje jeszcze nie brzmią, a już pulsują.

Czego w takim razie „cywilny” świat muzyczny może uczyć się od wojskowego dyrygenta?

Myślę, że odpowiedzialności i dyscypliny zespołowej.

W którym momencie życia zdecydował Pan, że muzyka będzie nierozerwalnie związana z mundurem?

Chyba wówczas, gdy już jako kilkulatek mieszkający w małym mieście, do którego czasami przyjeżdżała kompania honorowa i orkiestra wojskowa, maszerowałem za żołnierzami, zbierałem łuski, imitowałem granie na puzonie, a wieczorem, niezmordowany, kazałem tacie maszerować ze mną po pokoju naszego mieszkania. Stąd też chyba decyzja rodziców, abym w wieku 14 lat wstąpił do wojskowej szkoły muzycznej. Wówczas była taka w Gdańsku. Założyłem mundur i tak już zostało. Piękna życiowa przygoda i przeznaczenie. Chciałbym, żeby trwały jak najdłużej.

Płk Mariusz Dziubek – dyrygent, dowódca Reprezentacyjnego Zespołu Artystycznego WP. W mundurze od 14. roku życia. Absolwent m.in. Wojskowego Liceum Muzycznego w Gdańsku, Uniwersytetu Muzycznego Fryderyka Chopina w Warszawie i Wyższej Szkoły Oficerskiej Wojsk Lądowych. Służył jako II dyrygent Orkiestry Reprezentacyjnej Śląskiego Okręgu Wojskowego, był też dowódcą-kapelmistrzem Orkiestry Reprezentacyjnej Wojsk Lądowych. Łączy doświadczenie wojskowe z pasją artystyczną, konsekwentnie modernizując wojskową kulturę muzyczną i otwierając ją na nowe formy wyrazu. Zwolennik dialogu tradycji z nowoczesnością.

Paulina Ciesielska

autor zdjęć: RZAWP, Aleksander Zieliński/ Kancelaria Sejmu

dodaj komentarz

komentarze


Na tronie mistrza bez zmian
Maj polskich żywych torped
Polscy panczeniści rozbili medalowy bank ME
Trump i Zełenski zadowoleni z rozmów na Florydzie
Nowy europejski czołg
Góral z ORP „Gryf”
Wojskowy triumf na Gali Sportu
Używane Strykery dla Polski, a Rosomaki na eksport
Koniec bezkarności floty cieni?
ORP „Garland” w konwoju śmierci
USA: chcemy Grenlandii
Odpalili K9 Thunder
Dyrygent w mundurze
Udane starty biatlonistów CWZS-u w krajowym czempionacie
Sprzymierzeni z GROM dla kolegów z PTSD
Partnerstwo Polski i Litwy
Żandarmi na strzelnicy taktycznej
ORP „Wicher” – pierwszy polski kontrtorpedowiec
Co nowego w przepisach?
Psy gryzące, tropiące i do detekcji
Ustawa o obronie ojczyzny – pytania i odpowiedzi
O bezpieczeństwie u prezydenta
Warmia i Mazury dla Polski i NATO
GROM w obiektywie. Zobaczcie sami!
Człowiek, który sprzedał ciszę
Terytorialsi wspierają samorządy w walce z zimą
W cieniu dumy floty
„Koalicja chętnych” o gwarancjach dla Ukrainy
Świąteczne spotkanie w PKW Turcja
Projekt ustawy o aneksji Grenlandii w Kongresie USA
Nowa lokalizacja 18 Brygady Zmotoryzowanej
Good Morning, Orka!
Polskie MiG-i dla Ukrainy
Amerykanie nieugięci w sprawie Grenlandii
Polski oficer dowodzi zespołem NATO
Zmiany kadrowe w Żelaznej Dywizji i u podhalańczyków
Nowe Abramsy na horyzoncie
PKW „Noteć” – koniec misji
„Bezpieczny Bałtyk” czeka na podpis prezydenta
WOT wspiera służby miejskie w odśnieżaniu
Dwie karetki dla szpitala w Nowym Mieście nad Pilicą
Czas podwodniaków
US Army wzmacnia obecność w Niemczech
Medalowe żniwa pływaków CWZS-u
Krok po kroku przez kwalifikacje
Amerykański szogun
Brzescy saperzy i prace rozbiórkowe
Pucharowy medal na desce
Polsko-amerykańska odpowiedź na rosnące cyberzagrożenia
Piątka z czwartego wozu
Detektory skażeń dla Tarczy Wschód poszukiwane
„Dzielny Ryś” pojawił się w Drawsku
Przeżyj to sam
Czekamy na F-35
Polski oficer na czele zespołu okrętów NATO
„Zygalski” na wodzie
WOT wciąż pomaga w zwalczaniu skutków ataku zimy
Warto iść swoją drogą
Więcej mocy dla Orki
„Ghost Hunt” w zimowej scenerii
Kurs dla pilotów Apache’ów czas start
„Bezpieczny Bałtyk” z podpisem prezydenta
Po co Stanom Zjednoczonym Grenlandia?
Jak zbudować armię przyszłości
Jakie podwyżki dla żołnierzy?

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO