Saperzy z Dęblina rozpoczęli szkolenie z budowy i obsługi nowoczesnych mostów pontonowych PFM. Francuskie konstrukcje są kluczowe dla transportu najnowszego uzbrojenia, jakim dysponuje Wojsko Polskie. Nowy sprzęt pozwala na budowę 100-metrowej przeprawy w zaledwie godzinę, co czyni go znacznie wydajniejszym od wysłużonych mostów PP-64.
Mosty pontonowe PFM (Pont Flottant Motorisé) wyprodukowała francuska firma CNIM Systèmes Industriels. Umożliwiają one urządzanie przepraw dla pojazdów gąsienicowych o masie do 70 ton i pojazdów kołowych o masie do 96 ton. To znacznie więcej niż w przypadku przestarzałych mostów PP-64 Wstęga, z których obecnie korzysta wojsko.
– Nowoczesne czołgi, które wchodzą do wyposażenia Wojska Polskiego, takie jak Leopardy, Abramsy czy K2, ważą grubo powyżej 50 ton, tymczasem aktualnie używane mosty pontonowe pozwalają na transport pojazdów o masie maksymalnie do około 45 ton. Stąd konieczność takiej wymiany – podkreśla płk Artur Gruszczyk, szef Oddziału Szkolenia Zarządu Inżynierii Wojskowej.
Szybsze i łatwiejsze w montażu
Oficer dodaje, że nośność francuskich mostów to nie jedyna ich zaleta. Są znacznie tańsze, prostsze i szybsze w montażu od obecnie używanych parków pontonowych. Znacznie łatwiej się je też transportuje. By przewieźć standardowy zestaw elementów PFM, pozwalający na budowę 100-metrowego mostu, potrzeba tylko 12 pojazdów. Do montażu takiej przeprawy na rzece wystarczy 42 żołnierzy i zajmie im to około godziny, razem z wodowaniem i połączeniem elementów.
– Dla porównania: ułożenie 100-metrowego mostu PP-64 wymaga pracy aż 150 żołnierzy i zajmuje około 3–4 godzin, a do transportu takiego parku pontonowego potrzeba aż 60 pojazdów. Jak więc widzimy, przeskok jest naprawdę potężny – tłumaczy oficer. Zaznacza przy tym, że kolejnym nowoczesnym rozwiązaniem konstrukcji francuskich jest wyposażenie każdego z modułów pływających w integralny napęd. Dzięki temu można dowolnie manewrować konstrukcją mostu po przeszkodzie wodnej. Natomiast, by ustawić mosty PP-64, konieczne jest dodatkowe podpinanie kutrów.
Jeden komplet parku pontonowego PFM składa się z ośmiu modułów pływających i czterech ramp. Dzięki temu może być wykorzystany zarówno jako most, jak i dwa osobne promy transportujące pojazdy przez rzekę. Elementy z różnych kompletów parku można łączyć ze sobą dla uzyskania mostu o długości do 309 m.
Saperzy ruszają z ćwiczeniami
Firma CNIM docelowo ma dostarczyć dziewięć kompletów parku PFM dla polskiej armii. Na razie wojsko będzie ćwiczyć na dwóch z nich, które trafiły do wrocławskiego Centrum Szkolenia Wojsk Inżynieryjnych i Chemicznych. Rozpoczęło się tam właśnie szkolenie dla żołnierzy 4 Pułku Saperów z Dęblina, którzy docelowo będą użytkowali opisywany sprzęt.
Wojska Inżynieryjne planowały również przeprowadzenie szkolenia z montażu tych mostów na Wiśle w Dęblinie, ale nie pozwoliły na to warunki hydrologiczne, ponieważ poziom wody był za niski. – PFM, by je rozłożyć, wymagają minimum metra głębokości akwenu w miejscu wodowania. Dlatego też saperzy używający PFM będą musieli dokładnie zbadać głębokość rzeki, przez którą ma prowadzić przeprawa – zaznacza płk Gruszczyk. Dodaje, że właśnie dlatego zdecydowano się na ćwiczenia we Wrocławiu, gdzie poziom Odry jest wyższy, a sama rzeka bardziej uregulowana.
Szkolenie potrwa miesiąc. Na początku saperzy zapoznają się z parametrami sprzętu i niezbędną teorią, natomiast w marcu ruszą ćwiczenia praktyczne, a więc rozkładanie mostu na rzece. Po saperach z Dęblina do miesięcznego szkolenia przystąpią również żołnierze z 3 Pułku Saperów z Chełmna, do którego również trafi most PFM.
Francuskie konstrukcje cieszą się sporą popularnością także w innych armiach. Oprócz wojska francuskiego i polskiego sięgnęły po nie również siły zbrojne Włoch, Szwajcarii, Malezji i Singapuru. Mosty PFM pojechały też na Ukrainę w ramach francuskiego wsparcia dla tego kraju w wojnie z Rosją.
autor zdjęć: CSWInzIChem

komentarze