W ciągu trzech dni siły USA i Izraela uderzyły w ponad tysiąc celów na terytorium Iranu. Zginął ajatollah Chamenei oraz prawie 50 najwyższych rangą przedstawicieli reżimu. W odwecie Teheran podczas ostatniej doby przeprowadził serię ataków rakietowych i dronowych w Izraelu oraz na obiekty amerykańskie i sojusznicze w regionie Zatoki Perskiej. Amerykanie odnotowują pierwsze poważne straty.
Ataki USA i Izraela niszczą szpital Gandi w Teheranie
W poniedziałek rano nad Kuwejtem rozbiły się trzy amerykańskie myśliwce F-15. Wszystkie załogi zdołały się katapultować i przeżyły. Kuwejckie ministerstwo obrony potwierdziło, że w przestrzeni powietrznej kraju spadło kilka amerykańskich samolotów. Po pewnym czasie Centralne Dowództwo Sił Zbrojnych USA (CENTCOM) podało, że obrona przeciwlotnicza Kuwejtu omyłkowo zestrzeliła ich trzy myśliwce F-15. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się nagrania przedstawiające moment upadku jednej z maszyn. Trwa wyjaśnianie dokładnych okoliczności zdarzenia. Amerykanie poinformowali dziś także, że do tej pory podczas operacji śmierć poniosło czterech żołnierzy sił zbrojnych Stanów Zjednoczonych.
Równolegle potwierdzono irański atak na brytyjską bazę RAF Akrotiri na Cyprze. Do uderzenia wykorzystano dron typu Shahed, którego eksplozja spowodowała niewielkie uszkodzenia pasa startowego; nie było ofiar wśród personelu. Atak nastąpił krótko po deklaracji premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera, że Londyn zgodził się na wykorzystywanie przez Stany Zjednoczone brytyjskich baz do operacji przeciwko irańskim wyrzutniom rakiet. Wciąga to Zjednoczone Królestwo w orbitę konfliktu.
„Otwarcie wielkich bram ognia”
Z informacji Centralnego Dowództwa Sił Zbrojnych USA wynika, że siły amerykańskie i izraelskie dotychczas uderzyły w ponad tysiąc celów na terytorium Iranu. Ataki przeprowadzono na wiele strategicznych instalacji – od centrów dowodzenia i kontroli, przez instalacje rakietowe i obrony powietrznej, po kluczowe obiekty Gwardii Rewolucyjnej i infrastruktury komunikacyjnej. Operacja, prowadzona z użyciem bombowców B-2, myśliwców i dronów oraz środków ofensywnych marynarki i lotnictwa, ma na celu zniszczenie zdolności bojowych Iranu po zabiciu jego najwyższego przywódcy duchowego Alego Chameneiego. I będzie kontynuowana „dopóki cele operacyjne nie zostaną osiągnięte”.
Iran odpowiada na uderzenia. W ciągu ostatnich 24 godzin irańskie siły zbrojne oraz wspierane przez Teheran milicje przeprowadziły serię ataków rakietowych i dronowych na cele w Izraelu, a także na obiekty amerykańskie i sojusznicze w regionie Zatoki Perskiej – w Kuwejcie, Zjednoczonych Emiratach Arabskich, Bahrajnie, Katarze i Iraku. Wśród ostatnich uderzeń znalazły się również próby ataków na lotniska. W niektórych z tych ataków ranni zostali cywile, doszło też do poważnych zakłóceń ruchu lotniczego w Dubaju i okolicach. Irańskie dowództwo zapowiedziało kontynuację operacji – ogłosiło „otwarcie wielkich bram ognia” przeciwko Izraelowi. A władze w Teheranie ostrzegły, że kolejne uderzenia nastąpią, jeśli – jak to określono – „agresja USA i Izraela nie zostanie wstrzymana”.
W poniedziałek Izrael przeprowadził zakrojone na wielką skalę uderzenia powietrzne na pozycje Hezbollahu w Libanie. Celem ataków były m.in. południowe przedmieścia Bejrutu, dolina Bekaa oraz miasta położone wzdłuż granicy z Izraelem. Naloty nastąpiły krótko po tym, jak Hezbollah wystrzelił rakiety i wysłał drony w kierunku północnego Izraela. Był to najpoważniejszy incydent od czasu wygaśnięcia rozejmu z 2024 roku, zawartego po wcześniejszej eskalacji na północy Libanu. Według libańskiego ministerstwa zdrowia w izraelskich atakach zginęło co najmniej 31 osób, a około 150 zostało rannych. Premier Libanu oraz wielu polityków w Bejrucie skrytykowało działania Hezbollahu. Wskazało, że narażają one kraj na odwet i podważają jego suwerenność. Izraelskie wojsko zapowiedziało rozpoczęcie ofensywnej kampanii przeciwko Hezbollahowi – zasygnalizowało, że walki mogą się przedłużyć i przybrać na intensywności.
Reakcje sojuszników Iranu oraz rynków
Rosja ostro skrytykowała działania USA i Izraela wobec Iranu. Prezydent Władimir Putin określił zabicie Alego Chameneiego jako „cyniczne naruszenie prawa międzynarodowego”, a Kreml uznał amerykańsko-izraelskie uderzenia za destabilizujące dla całego regionu. Rosyjskie MSZ powołało się na zasady i wezwało do natychmiastowego wstrzymania bombardowań oraz do powrotu do rozmów dyplomatycznych. Moskwa poinformowała, że pozostaje w kontakcie z władzami w Teheranie i monitoruje rozwój sytuacji.
Podobne stanowisko zajęły Chiny. Pekin potępił uderzenia na Iran jako naruszenie suwerenności państwowej i zaapelował o deeskalację oraz wznowienie dialogu. Władze Chin ostrzegły, że dalsze rozszerzanie konfliktu może mieć poważne konsekwencje dla globalnej gospodarki i bezpieczeństwa międzynarodowego. Podkreśliły, że spór powinien zostać rozwiązany środkami politycznymi, a nie militarnymi.
Obawy o skutki gospodarcze nie są wyłącznie retoryczne. Rynki już reagują na nową wojnę wzrostem cen ropy. Inwestorzy obawiają się, że walki w rejonie Zatoki Perskiej i zagrożenie żeglugi w cieśninie Ormuz, która stanowi kluczową drogę transportu nawet jednej piątej światowej ropy, mogą ograniczyć dostawy surowca. W efekcie cena europejskiej ropy Brent skoczyła w poniedziałek o ponad 10 proc. – chwilowo przekroczyła 80 dolarów za baryłkę. Amerykańska ropa WTI zdrożała do około 71–73 dolarów za baryłkę. Eksperci ostrzegają, że jeśli sytuacja będzie się pogarszać, ceny mogą dalej rosnąć, nawet do 100 dolarów za baryłkę. A to oznaczałoby presję na ceny paliw i transportu także w Europie.
autor zdjęć: AA/ABACA / Abaca Press / Forum

komentarze