moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

 
Żołnierska Wigilia 1918 roku

Żołnierska Wigilia Bożego Narodzenia z dala od rodziny i bliskich jest doświadczeniem szczególnym, zapadającym w pamięć tych, którzy mieli okazję ją przeżyć. Sto lat temu taka Wigilia była doświadczeniem stu tysięcy polskich żołnierzy. Kilkuset z nich świętowało daleko od kraju, w okolicach Murmańska za kołem podbiegunowym.

Wigilie w „ciekawych czasach”

Odradzająca się Polska była uważana w 1918 roku za państwo olbrzymie, bo bez granic. Te były w trakcie wytyczania, a do wykonywania tej pożytecznej państwowotwórczej czynności używano najbardziej skutecznego narzędzia, za jakie uważano… bagnety.

Wigilie polskich żołnierzy w 1918 roku były takie, na jakie pozwalał im nieprzyjaciel, ten zewnętrzny i ten wewnętrzny. Wrzało na granicach. Wrzało wewnątrz kraju. Wigilie na obszarze Wielkiego Księstwa Poznańskiego były zdominowane zbliżającym się zrywem powstańczym. W szwadronie kawalerii formowanym w Błoniu nie było jej w ogóle ponieważ Milicja Ludowa oraz zradykalizowana ludność 24 grudnia 1918 roku wdarły się do koszar i rozbroiły źle dowodzonych ułanów. Trzy dni później Józef Piłsudski rozkazał rozformować pechowy szwadron. W Wigilię na froncie polsko-ukraińskim toczyły się zawzięte, okupione stratami, walki, na przykład na odcinku obsadzonym przez 14 Pułk Ułanów Jazłowieckich. Z kolei w Zamościu zamiast wigilijnych potraw, bulgotała bliska wybuchu komunistyczna rewolta. Wspierana przez żołnierzy miejscowego garnizonu, została następnie spacyfikowana (28–30 grudnia 1918 roku) przez wysłaną z Lublina ekspedycję karną mjr. Leopolda Lisa-Kuli. Działo się.

Ale na wojnie, jak na wojnie – gdy jedni się biją, drudzy odpoczywają. W garnizonach, gdzie sytuacja była opanowana, żołnierze świętowali Wigilię i cieszyli się z podarunków. Oczywiście najbardziej oczekiwanymi prezentami w armii są awanse. Z okazji świąt w książeczkach wojskowych wielu żołnierzy pojawiły się wpisy o awansowaniu ich o jeden stopień. Takie wydarzenie oczywiście nigdy nie przechodzi na sucho. Dlatego możemy się domyślać, że z powodu awansów spod choinki wieczerze wigilijne w kompaniach kończyły się nad ranem. Struktury państwowe w tym czasie dopiero budowano, a wojsko, z wyjątkiem sił bijących się o Lwów, było na etapie formowania się (w bataliony i pułki) i liczyło około 100 tys. żołnierzy. Sztab Generalny miał masę ważniejszych problemów do rozwiązania i nie posiadał mocy przerobowych do wydawania np. rozkazów wprowadzających prohibicję w szeregach armii. Opanowanie tego problemu cedowano na zdrowy rozsądek oraz morale dowódców i żołnierzy narodowego wojska.

Pierwszy polski oddział ekspedycyjny

Wigilię obchodzili również żołnierze batalionu murmańczyków, który był pierwszym polskim oddziałem biorącym udział w działaniach ekspedycyjnych poza granicami kraju w XX wieku. Batalion wchodził w skład sojuszniczych sił ekspedycyjnych za kołem podbiegunowym walczących przeciwko bolszewikom. Składał się w olbrzymiej większości z legionistów – weteranów spod Rarańczy i Kaniowa, którym udało się przedrzeć cało przez bolszewickie sita i dotrzeć do Murmańska. Dzieje murmańczyków zostały uwiecznione w popularnych wtedy „Lamentach podbiegunowych” napisanych przez por. Bogusława Szul-Skjoldkronę, a zaczynających się od słów:

„Straśneż to dziwy, Boże Apostolski,
wybrał się legun na obronę Polski,
chciał bronić kraju nieszczęśliwy legun –
obronił Biegun!”.

Jak wspominał jeden z murmańczyków, późniejszy ppłk dypl. Zdzisław Chrząstowski: „Karabiny mieliśmy rosyjskie (Mosin-Nagant) i japońskie, żołd – francuski, mundury – angielskie, orzełki i serca polskie. I polską komendę”.

Wigilia w blokhauzie

Świadectwo takiej Wigilii z dala od kraju, u murmańczyków pozostawił jeden z nich, por. Eugeniusz Małaczewski w noweli „Blokhauz pod Syreną”. Tytułowy blokhauz był elementem fortyfikacji wybudowanym szybko i sprawnie siłami miejscowej ludności pod fachowym nadzorem „legunów”. Z kolei syrena została, na rozkaz dowódcy baonu, namalowana przez jednego z domorosłych artystów służących w batalionie. Artysta wywiązał się z zadania z naddatkiem. „Syrenie wymalował to nawet, czego jako żywo, nigdy żadna syrena, o ile ufać mitologii szkolnej, nie miała”.

24 grudnia służbę w blokhauzie pełniła sekcja, składająca się z poetów i malarzy w mundurach dowodzona przez sierż. Józef Hurmę, chłopa spod Inowrocławia i byłego żołnierza armii Kaisera. „O godzinie, wyznaczonej do zmiany załogi blokhauzu, Hurma z tą sympatyczną szóstką leguńską wyruszył na linię. Ciągnęli za sobą sanki, naładowane stosem koców i futer, tudzież jadłem wigilijnym. Na czele pochodu szedł sam pan sierżant, niosąc oburącz z celebracyjną powagą potężny gąsior gliniany, w którym chlupotał rum z miłą wytrawnemu uchu melodyjnością nienapoczętej pełni w naczyniu”. Wytyczne do przygotowania wieczerzy wigilijnej zakończył krótkim stwierdzeniem: „Przychodzi Wigilia, to jest Wigilia i zachować ją trzeba jak należy. Więc wszystko ma się odbyć pod biegunem tak samo, jak pod Inowrocławiem, jak u polskiego chłopa odbywało się od wieków”.

W blokhauzie, zgodnie z krótkimi poleceniami dowódcy, rozpoczęto przygotowania do wieczerzy. Przygotowano ją na stole będącym platformą pod ciężki karabin maszynowy. ”[…] stół nakryto sztuką namiotu. Nie omieszkano pod improwizowany obrus nasłać siana. W kącie lokalu ustawiono snopek żytniej słomy, zdradzający jednak, że go wydarto po barbarzyńsku z nowego poszycia cudzej strzechy. Na okrytym stole porządnie rozłożono pożyczone od tubylców talerze i sztućce. Trochę tylko dziwnie wyglądał ten wigilijny stół polskiego żołnierza: pośrodku nakryć stał kulomiot na sprytnie rozstawionych nóżkach rusztowania firmy Vickers and Co., niby potworny konik polny, wysuwający na dwór przez strzelnicę jadowity pyszczek lufy z muszką na końcu. Z boku trajkotliwego owada zwieszała się, niby pięknie fryzowany pas, wstęga nabojów lśniąca niklem i mosiądzem”. Posterunkowi obserwacyjnemu Hurma wyznaczył dodatkowe zadanie obserwacji nieboskłonu i wypatrywania „pierwszej gwiazdy”, po czym zniknął na przedpolu, zakazując wcześniej rozpoczynać bez niego. Wrócił o zmierzchu, niosąc pod pachą jakiś pakunek. Po jego rozwinięciu „oczom zaciekawionych żołnierzy ukazał się omszały starością obraz Matki Boskiej Częstochowskiej, zatulonej z Dzieciątkiem w metalowe „rizy” w stylu bizantyjskiego prawosławia. Lecz podwójna blizna, wymalowana na Jej obliczu, świadczyła o przynależności do innego kościoła. – Wzionem tu u popa tych brodaczów – wyjaśnił”.

Kiedy posterunek obserwacyjny doniósł, że na niebie pojawiła się pierwsza gwiazda, „Hurma wziął ze stołu talerz, w którym były pokruszone białe galety angielskie. Zebrał dokoła siebie podkomendnych, z biskupim majestatem przeżegnał pszenne okruchy i przełamał się nimi, jak opłatkiem, ze swoją sekcją. Spoważnieli wszyscy. Po czym zasiedli do stołu udekorowanego kulomiotem. Spożyto barszcz z uszkami, osobiście ugotowany przez Hurmę. Zabrano się do pieczonych i faszerowanych ryb z gatunków miejscowych” o niemożliwych do wymówienia nazwach. „Za stołem długi czas panowało milczenie. Nie wieczerza to była, lecz raczej msza dusz polskich, wpół tylko obecnych tam gdzie ciało. […] Przy którymś daniu Hurma dał hasło do picia, umoczywszy wiechcie wąsów w kubku z rumem. Nastrój od alkoholu się rozchwiał. Rozwiązały się języki”. Nastąpiły typowe „długie nocne Polaków rozmowy”. Te rozmowy przerwało pojawienie się dowódcy baonu, znanego z długich i kwiecistych przemówień, które były powodem do żartów ze strony jego podwładnych. Szydera w wojsku ma długa tradycję. A żołnierze zawsze preferują przemówienia w wersji krótkiej i mądrej. Dowódca chwilę zbierał się na rozpoczęcie przemowy, machnął jednak ręką i zawołał: „– At, co tu gadać! Dajcie, moi chłopcy, lepiej pyska! Tylko co otrzymałem wiadomość. Polska jest wolna i wielka. Wszystko co wiemy – łgarstwo!”. Po czym zasypał ich najświeższymi informacjami z kraju. „– Komendant Piłsudski w Warszawie. – Jest rząd. – Sztubacy porozbrajali Niemców w całej Kongresówce. – Armia maszeruje na Wilno – […] – Polska będzie od morza do morza! – Trzymajcie mnie, bo zwariuję!! I zwariował – o ile łzy, ciurkiem płynące po twarzy żołnierza, są szaleństwem. Za przykładem dowódcy powariowali żołnierze. Szarże w zgromadzeniu znikły. Ściskano się i całowano bez względu na nie. […] I wariowali tej nocy do rana, śpiewając, krzycząc, śmiejąc się, płacząc, tańcząc, tarzając się po śniegu, przepijając do pomalowanej syreny, chodząc po blokhauzie i dokoła niego na rękach, na głowach. Była to w ich życiu Wigilia najpiękniejsza. I najpiękniejszą zostanie, bo się wielki cud w życiu nie powtarza”.

Wiecznie żywa zasada Hurmy

Każdy żołnierz, który przeżył Wigilię podczas ostatnich działań ekspedycyjnych w Iraku, Afganistanie, Kosowie, Czadzie czy Mali oraz w innych miejscach, może porównać ją do opisanej wyżej Wigilii „murmańczyków” i dojść do wniosku, że zasada sierż. Hurmy dotycząca organizacji i przygotowania wieczerzy wigilijnej zastosowana w blokhauzie pod Syreną jest nadal aktualna. Oczywiście, z zaznaczeniem, że teraz obowiązują obostrzenia dotyczące spożywania napojów alkoholowych przez żołnierzy służących na misji.

ppłk Andrzej Łydka z Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych, pasjonat historii

dodaj komentarz

komentarze


Uratowali życie koledze z NATO
„Albatros” ćwiczy z NATO. Byliśmy na pokładzie
Flanka pod strażą
Bataliony Chłopskie – bojowe szeregi polskiej wsi
Constans historii
Dwukrotnie większa Daglezja u saperów z Dęblina
Morscy lotnicy w akcji
Dwie dekady na polskim niebie
Ratunek pod ogniem
Rusza mały przegląd strategiczny
Projekt KCD MED TAC dla cywilnych medyków
Aplikacja wspomoże zdrowie psychiczne żołnierzy
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Litwini ćwiczą masową ewakuację obywateli
Musimy powstrzymać agresora
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Wsparcie z powietrza
Wojna na satelitarnym łączu
Co warto wiedzieć o opiniowaniu?
Ratunek dla rannego nadleciał z powietrza
Taktyczny robot miotany od PIAP-u
MON i Narodowy Instytut Onkologii podejmują współpracę
Serce Rosomaka
Lotnicze „drzwi” transportowe
Artylerzyści z Wielbarku
Komisja Obrony pozytywnie o budżecie na 2027
Stulecie lotu Warszawa – Tokio
Najważniejszy temat dla Polski: bezpieczeństwo
Jastrzębie w NATO: część 2 debaty o polskich F-16
Zbrojna prowokacja na granicy Łotwy
Żołnierz przed strażakiem i policjantem w Biegu o Nóż Komandosa
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Terytorialsi sprawdzili się w akcji na „Baltic Pipe ‘26”
Będzie więcej polskiej amunicji 155 mm
MON zmienia system gotowości obronnej
Co z wysługą po powrocie do wojska?
Cywilne drony na służbie
Nowa dostawa Homarów do Czarnej Dywizji
W powietrzu, na wodzie i lądzie: studenckie drony walczą o nagrodę szefa MON-u
Drużyna Invictusa na starcie
Więcej szwedzkich granatników w wojsku
Sojusz ćwiczy operacje jądrowe
„Czterej pancerni i pies” w Żaganiu
Nocny ogień na Łotwie
Bursztynowa Dywizja obroniła prymat w boksie
Ewakuacja medyczna pod ostrzałem
„Zdrzałka” na pustyni
Syreny wyją. Co robić?
Przedsiębiorcy chcą zbudować autopilota dla wojska
Wirtualna wojna na AWL-u
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Drugie rozdanie SAFE
Debiut Szkoły Orląt w „Orle”
Cztery medale żołnierzy w strzelectwie, pływaniu i podnoszeniu ciężarów
Nowy blok operacyjny w szpitalu w Tarnowie
Eksperci o Rosji, NATO i broni jądrowej
Zacięta rywalizacja o prymat w crossie
Nowe Czarne Pantery w Braniewie
Skąd nadleciał ukraiński dron?
Bezzałogowiec z Karwi – zestrzelony w czasie testów
Współdziałanie dla bezpieczeństwa
Miliardy z SAFE dla polskich firm zbrojeniowych
Wsparcie z morza
Mural na 65-lecie komandosów
Więcej zawodowców, ćwiczenia bez zmian
Wojna o dane
„Horyzont” przedłużony
Uniewinniony za strzał na granicy
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Nowe Kleszcze dla rozpoznania
Bombowiec na dnie Bałtyku
Abordaż z polskim wsparciem
Nowy wymiar laserowych ćwiczeń
Mocne wsparcie dla Homara-K
Ukraina kontra odrzutowe drony
Medale żołnierzy w strzelectwie, judo i taekwondo
Trwa zwycięska seria st. szer. Katarzyny Wasick
Posłowie o Karcie Rodziny Mundurowej
Rowerowe upamiętnienie poległych
„Blue Eye ‘26”, czyli: po pierwsze drony!
Gorący lipiec PKW Łotwa
Saperzy wywieźli niewybuchy z centrum Wrocławia
Ares kontra drony
Kormoran in the West
Byliśmy i jesteśmy żołnierzami
Żołnierz podejrzewany o szpiegostwo

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO