moja polska zbrojna
Od 25 maja 2018 r. obowiązuje w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych, zwane także RODO).

W związku z powyższym przygotowaliśmy dla Państwa informacje dotyczące przetwarzania przez Wojskowy Instytut Wydawniczy Państwa danych osobowych. Prosimy o zapoznanie się z nimi: Polityka przetwarzania danych.

Prosimy o zaakceptowanie warunków przetwarzania danych osobowych przez Wojskowych Instytut Wydawniczy – Akceptuję

Hitlerowska prowokacja gliwicka

31 sierpnia 1939 roku komando nadzorowane przez szefa Służby Bezpieczeństwa Reichsführera SS Reinharda Heydricha napadło na niemiecką radiostację. Wina zrzucona została na Polaków. Hitler chciał w ten sposób przekonać świat, że to polscy dywersanci odpowiadają za wybuch wojny.

Telefon zadzwonił późnym popołudniem. – Babcia umarła – to hasło do rozpoczęcia działań usłyszał w słuchawce Alfred Naujocks, szef komanda wyznaczonego do przeprowadzenia prowokacji. Nim zapadł zmrok, byli już w drodze. Do budynku radiostacji weszli bez problemu. Akurat wybiła godzina 20.00 i pracownicy słuchali nadawanych z Wrocławia wiadomości. Aresztowali ich i wyprowadzili do piwnicy. I wtedy „zaczęły się schody”. – Cholera, gdzie mikrofony?! – złapał się za głowę dowodzący akcją. Bez nich nie mogli puścić w świat komunikatu, że Polacy zajęli niemiecki obiekt.

Komando we mgle

Na początku lat 20. zeszłego wieku, po trzech polskich powstaniach, Górny Śląsk został podzielony pomiędzy Niemcy a odradzającą się Rzeczpospolitą. Gliwice leżały tuż przy granicy, po stronie niemieckiej. W mieście w krótkim czasie powstały dwie radiostacje, które miały zwiększyć zasięg rozgłośni nadającej z Wrocławia. Cel: skuteczna propaganda. W przeddzień wybuchu II wojny światowej ta propaganda przybrała inny wymiar.

Niemcy postanowili, że 31 sierpnia wieczorem upozorują polski atak na radiostację. – W ten sposób Hitler zamierzał pokazać światu, że w wojnie, która niebawem wybuchnie, to Polska jest agresorem. Tym samym chciał zniechęcić Francję i Wielką Brytanię do realizacji sojuszniczych zobowiązań, a zarazem utwierdzić Niemców, że jego polityka jest słuszna – wyjaśnia Krystyna Goczał z Radiostacji, która dziś jest oddziałem Muzeum w Gliwicach.

Akcja była ściśle tajna. Nad jej realizacją osobiście czuwał Reinhard Heydrich, szef SD (Sicherheitsdienst des Reichsführers-SS – Służba Bezpieczeństwa Reichsführera SS). W wyznaczonym dniu dał telefoniczny sygnał dowódcy siedmioosobowego komanda Alfredowi Naujocksowi. Wcześniej, na osobisty rozkaz Reichsführera SS Heinricha Himmlera, została odwołana straż pilnująca obiektu, a na miejscu pojawili się dwaj policjanci. Pierwszy miał otworzyć drzwi ludziom Naujocksa, drugi zaś dostał zadanie, by pilnować niczego nieświadomych pracowników radiostacji. Członkowie komanda mieli opanować placówkę i nadać przez radio komunikat, że oto znalazła się ona w polskich rękach.

Niemcy popełnili jednak trudny do wytłumaczenia błąd.

Śmierć powstańca

Naujocksowi zabrakło fundamentalnej wiedzy. W radiostacji, do której weszli, nie było studia mikrofonowego, z jakiego można nadać komunikat. Znajdowało się ono w starej placówce, dziesięć kilometrów dalej. Na przejazd w nowe miejsce nie było już czasu. Zgodnie z planem akcja musiała się zakończyć w ciągu 20 minut. Naujocks chwycił się więc przysłowiowej brzytwy – nakłonił obsługę do wydania mikrofonu burzowego. Urządzenie było podłączane do aparatury, kiedy zbliżała się nawałnica. Pracownicy stacji uprzedzali radiosłuchaczy, że za moment może zaniknąć sygnał, na którego przywrócenie muszą spokojnie zaczekać. Mikrofon został ostatecznie podłączony, a w eter popłynął głos spikera: „Uwaga, tu Gliwice. Radiostacja znajduje się w polskich rękach…”. Mikrofon nagle zamilkł. Z kilkuminutowego komunikatu zostało dziewięć wyrazów. Dlaczego? – Tego pewnie nie dowiemy się już nigdy – przyznaje Krystyna Goczał. – Być może radiotechnik z grupy Naujocksa spanikował i zrobił coś źle. A może pracownik stacji, ciągle nieświadomy, że ma do czynienia z niemiecką akcją, celowo źle podłączył mikrofon – dodaje.

Ostatnią odsłoną przedsięwzięcia stało się podrzucenie ciała „jednego ze sprawców”. – Ofiarą stał się Franciszek Honiok z pobliskiej wsi Łubie. Był on weteranem trzeciego powstania śląskiego. Po podziale Górnego Śląska robił wszystko, by wrócić do domu, który znalazł się po niemieckiej stronie granicy. Tym samym zwrócił na siebie uwagę – opowiada Krystyna Goczał. Niemcy aresztowali go w przeddzień operacji. – Wywieźli go wprost z gospody, do której poszedł do pracy. Ślad po nim zaginął, a rodzina długo i bezskutecznie próbowała ustalić, co się z nim stało – podkreśla Krystyna Goczał. Tymczasem Honiok został zamordowany w więzieniu. 31 sierpnia wieczorem jego ciało Niemcy przywieźli pod radiostację. Miał przy sobie oryginalne dokumenty, które miały ostatecznie przekonać międzynarodową opinię publiczną, że za prowokacją stoją dawni powstańcy śląscy.

„Kula za kulę, bomba za bombę”

Prowokacja gliwicka była jedną z wielu. – W tygodniach poprzedzających wybuch wojny Niemcy przeprowadzili ich kilkadziesiąt. Większość z nich nie do końca przebiegła po ich myśli. Efekt propagandowy, przynajmniej w pewnym stopniu, został jednak osiągnięty – uważa Krystyna Goczał.

Dwie godziny po zakończeniu akcji w Gliwicach berlińskie radio podało, że oto Polacy – dywersanci napadli na niemiecką placówkę. Nazajutrz w Reichstagu Hitler mówił o polskiej agresji: „Od godziny 5.45 (w Niemczech w chwili wybuchu wojny obowiązywał inny czas – przyp. red.) odpowiada się im strzałami, a od tej chwili na bombę odpowie się bombą”. Zabiegi Rzeszy nie zwiodły jednak zachodnich aliantów. Wkrótce wypowiedziały one Hitlerowi wojnę. Inna sprawa, jak z nim początkowo walczyli…

Tymczasem o prawdziwym przebiegu wydarzeń z 31 sierpnia świat dowiedział się dopiero po wojnie. – Podczas procesu w Norymberdze Naujocks przyznał, że za operacją stali Niemcy. Żadne dokumenty, pisemne rozkazy z tego czasu nie zachowały się – zaznacza Krystyna Goczał. Dowódca komanda nie poszedł jednak do więzienia. Żył spokojnie w Hamburgu, prowadząc hotel i restaurację. Napisał też książkę pod tytułem „Ten, który rozpoczął wojnę”. Wymiar sprawiedliwości raz jeszcze zainteresował się nim dopiero w latach 60., wiele lat po wojnie. Naujocks nie dożył jednak wyroku. Umarł na atak serca.

 

Z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej przygotowaliśmy specjalne wydanie „Polski Zbrojnej”. Będzie można je otrzymać podczas rocznicowych obchodów.

 

Mecenasami jednodniówki są: Polska Fundacja Narodowa, Polska Grupa Zbrojeniowa i Polska Spółka Gazownictwa. Partnerem wydania jest Przystanek Historia Centrum Edukacyjne IPN im. Janusza Kurtyki.

 

Nasze wydawnictwo jest też dostępne w angielskiej wersji językowej.

 

Zapraszamy do lektury!

 

 

 

 

Łukasz Zalesiński

autor zdjęć: Bundesarchiv/bild 152-50-10/Wikipedia

dodaj komentarz

komentarze

~Karol
1472729280
To była NIEMIECKA prowokacja panie "historyku".
8C-61-73-AE

Polska i Litwa wspólnie będą badać incydenty z dronami
Abordaż z polskim wsparciem
Medale strzelców z „armii mistrzów”
Z prądem i pod prąd
Geran-5. Rakieta w cenie drona?
Po medale na nartorolkach i w kajaku
PZL P.11c – Pościgowy taran!
Lubelscy terytorialsi pomogli ofiarom wypadku
Kolejna rosyjska prowokacja w powietrzu
W wojsku nie wszystkie butelki z kaucją?
MON proponuje zmiany przepisów ubiorczych
Program SAFE w pytaniach i odpowiedziach
Cios w plecy
Studia w mundurze
Saperzy wzmacniają granicę z Ukrainą
Drony i roboty na MSPO 2026
Prawie 200 mld zł na zbrojenia w projekcie budżetu
Pięściarka Wojska Polskiego z brązem
Koniec okularów w służbie?
Polska a broń jądrowa – mity i fakty
Patrioty sojuszników będą nadal chronić Jasionkę
Ukraińska pięść na rosyjskie drony
Lockheed Martin o polskim programie dotyczącym F-35
Więcej Czarnych Panter w Braniewie
Batalion Model 44 pokazał moc
Berlin: Rosja próbowała doprowadzić do zamachu na lotnisku
Agresja na Polskę nie była „spacerem”
Bezpieczeństwo wspólnym mianownikiem
Polska w koalicji antybalistycznej
Nominacje na nowe stanowiska
Żołnierze z medalami w kurash
Jak Polska wykorzystuje unijne pożyczki
Wojska dronowe z nowym dowódcą
Gry w wojnę w AWL-u
Piechur, artylerzysta, lotnik i… hydraulik
Ocean dronów
Ogień z Czarnych Panter w Orzyszu
Ukraińska tarcza antydronowa
Kolejni gunnerzy na horyzoncie
Flanka pod strażą
Samorządy filarem odporności państwa
MSPO 2026 – serwis specjalny „Polski Zbrojnej”
Gorący lipiec PKW Łotwa
Czołgi, drony i... Francuzi
Wczoraj Ił-20, dziś Mi-8
Szkolenia „wGotowości” czyli warto się przygotować
Odpowiedź na rosyjską eskalację
„Horyzont” przedłużony
Silniejsza Polska to silniejsze Włochy
„Czarny obrońca” zabytków
Białorusini ćwiczą przy granicy z Polską
Rosja testuje wschodnią flankę NATO
Coraz więcej Abramsów w Wojsku Polskim
Gotowi na wszystko
Finowie o bezpieczeństwie w Europie do 2040 roku
Dron z Bałtyku był uzbrojony
Wojskowe MMA dla terytorialsów
Medale kajakarki, wspinaczki i spadochroniarek
Pancerniacy i spadochroniarze
Polski pocisk 155 mm coraz bliżej
FPV po polsku
Medale w skokach na celność lądowania
Bezzałogowy skrzydłowy dla F-35
Jak przetrwać kryzys?
„Agat. Siła i ogień”. Album już w sprzedaży
Bartoszyccy zmechanizowani górą w Korei!

Ministerstwo Obrony Narodowej Wojsko Polskie Sztab Generalny Wojska Polskiego Dowództwo Generalne Rodzajów Sił Zbrojnych Dowództwo Operacyjne Rodzajów Sił Zbrojnych Wojska Obrony
Terytorialnej
Żandarmeria Wojskowa Dowództwo Garnizonu Warszawa Inspektorat Wsparcia SZ Wielonarodowy Korpus
Północno-
Wschodni
Wielonarodowa
Dywizja
Północny-
Wschód
Centrum
Szkolenia Sił Połączonych
NATO (JFTC)
Agencja Uzbrojenia

Wojskowy Instytut Wydawniczy (C) 2015
wykonanie i hosting AIKELO